Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

23 stycznia 2020

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 197)

Kleptopasożytnictwo: nowa koncepcja uczłowieczenia człowieka


« O chińskim systemie totalnej kontroli Davida Fitzgeralda o mitycznym Jezusie »

Viverra leakeyi
Wymarła cyweta Leakeya (Viverra leakeyi) z rodziny wiwerowatych,
nie przeżyła konfrontacji z przodkami człowieka.
Drapieżnik ważył do 40 kg, czyli był wielkości wilka lub dużych ras psów.

W internetowym magazynie „Eurasia Review” zamieszczono artykuł (do którego dotarłem dzięki niezawodnemu Andrzejowi Gąsiorowskiemu) pod groźnym tytułem „Spadek bioróżnorodności spowodowany przez człowieka rozpoczął się już miliony lat temu” (Human-Caused Biodiversity Decline Started Millions Of Years Ago). Czyli: wojna człowieka z przyrodą i redukcja tejże przyrody przez naszych przodków zaczęła się u samego początku naszej linii ewolucyjnej. Ludzi i praludzie od początku byli wytrwałymi niszczycielami swoich żyjących środowisk. Najciekawsze fragmenty tamtego tekstu przetłumaczyłem i skróciłem:

Badając afrykańskie wykopaliska, obserwujemy drastyczny spadek liczby dużych drapieżników, który rozpoczął się około 4 milionów lat temu. Mniej więcej w tym samym czasie nasi przodkowie zaczęli korzystać z nowej technologii pozyskiwania żywności – kleptopasożytnictwa. Kleptopasożytnictwo oznacza wykradanie innym drapieżnikom świeżo zabitych zwierząt. Na przykład, gdy lew kradnie zabitą antylopę gepardowi. Dowody kopalne wskazują, że przodkowie ludzi zdobycz innym drapieżnikom. Prowadziło to do głodu u tych zwierząt i z czasem do wymarcia całych ich gatunków.

Jest to powodem, dla którego większość dużych drapieżników w Afryce opracowała strategie obrony swojej zdobyczy. Na przykład lwy rozwinęły zachowania społeczne, gdzie współpracują m.in. po to, by bronić swojej zdobyczy.

Dzisiaj ludzie wpływają na świat i gatunki, które w nim żyją, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Ale to nie znaczy, że wcześniej żyliśmy w zgodzie z naturą.

Zapis w „Eurasia Review” odsyła do oryginalnej publikacji: „Brain expansion in early hominins predicts carnivore extinctions in East Africa” (https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/ele.13451). Gdy czytamy, sprawa stopniowo się wyjaśnia. Oto około 4 mln lat temu, w pliocenie, we wschodniej Afryce widać (w wykopaliskach) wymieranie dużych drapieżników; przyczyną nie mógł być klimat, raczje stabilny. Jednocześnie wtedy wchodzą na scenę przodkowie i krewni ludzi, czyli homininy z rodzajów Homo, Australopithecus, Kenyanthropus, Paranthropus i Ardipithecus. Badany region obejmuje kotliny Afar i jeziora Turkana, skąd znane są pierwsze szczątki homininów i gdzie zaczęła się ich ewolucja. Początki naszej linii ewolucyjnej leżały we wschodniej Afryce. W czasach późniejszych, od około 2 milionów lat temu, ludzie (lub homininy) już działają jako myśliwi. Mają ewolucyjnie opanowaną technikę zaganiania zwierzyny na śmierć, a to dzięki zdolności do wytrwałego, chociaż nie szybkiego biegu. Wytrwałością biegu i odpornością na upał, przegrzanie i odwodnienie górują nad (chyba) wszystkimi dużymi ssakami. Pomaga im w tym duży mózg ze zwielokrotnionymi strukturami nerwowymi, który pozostaje sprawny nawet jeśli część komórek „siada” z powodu przegrzania. Łowiecka przewaga ludzi polega też na współpracy w zespole, co związane jest z rozwojem mowy. Ale to już jest późniejsza historia. Na czym jednak polegał pośredni etap ewolucji, pomiędzy małpim zbieractwem i chwytaniem małych zwierząt, a zaawansowanym pościgowym biegowym łowiectwem ludzi od 2 miliona lat temu?

Tym etapem było właśnie kleptopasożytnictwo, czyli podbieranie upolowanej zwierzyny wielkim drapieżnikom. Nie wymagało ono aż tak dużej sprawności w bieganiu, za to nakładało najwyższe wymagania na współpracę w grupie, więc i na rozwój języka i inteligencji, sprawności poznawczej. Tu wstawka ode mnie, nie z czytanych artykułów: kleptopasożytnictwo znakomicie objaśnia heroiczne wątki w ludzkich opowieściach, ten uporczywie utrzymujący się podziw i kult dla herosów, stawiającym czoła potworom, smokom i gigantom. Byłaby to genetyczna w istocie pozostałość tamtych scen, kiedy dzielny samiec (może już mężczyzna) Kenyanthropus wychodził przed szereg swej hordy, by ściągnąć na siebie gniew szablozębca, by gdy ten z nim będzie się borykał, reszta drużyny ściągnie i zagospodaruje zwłoki antylopy. Kleptopasożytnictwo objaśnia też potężny w ludzkich kulturach wątek ofiary. Tu prekursorem religijnej ofiary byłoby pożarcie herosa przez drapieżnika, a także sytuacja kozła ofiarnego, kiedy przypadkiem lub celowo drapieżcy zostaje podrzucony ktoś słaby lub „odmieniec”, przez resztę nielubiany. Oba te warianty, złożenia w ofierze lub samo-ofiarowania najlepszego – lub najgorszego – z ludzi, z „narodu”, by w wyniku spowodować pozytywną odmianę losu dla pozostałych i przeżyłych, gęsto występują w religiach i mitach. Wątki ofiary w religijnych i innych ideologiach są tak natrętne i przeważnie absurdalne, bo niczym realnym nieuzasadnione, że dopiero ich genetyczny wdruk je tłumaczy. A w epoce kleptopasożytnictwa ofiary – wystawiane wielkim drapieżnikom – rozgrywały się realnie. To również by tłumaczyło podobieństwo bogów, takiego np. Jahwe, do mega-drapieżników: ich nienasycenie masowo mordowanym dla nich bydłem, owcami czy gołębiami. Także to, że najlepszą ofiarą, ofiarą jako taką, jest ofiara krwawa (związana dosłownie z rozlaniem krwi) i polegająca na zabiciu człowieka. Ofiary zwierzęce są zastępnikami. Powtórzę: tamte cztery miliony lat to działo się realnie, ofiary (i heroizm) były środkiem na przeżycie praludzkich społeczności, a pożerające paszcze wielkich kotów były tym obrazem, od którego poszło wyobrażenie bogów – potężnych i koniecznie krwiożerczych.

W badaniach Faurby'ego i kolegów[1] widoczne jest, od ok. 4 mln. lat temu, synchroniczne wymieranie wielkich drapieżników we wschodniej Afryce i ekspansja homininów. Kleptopasożytnictwo było tak fatalne dla drapieżników, ponieważ narażało je na głód, i to w najczulszym momencie ich behawioru, kiedy zwierzę zużyło energię na polowanie i już miało się posilić, kiedy z buszu wynurzała się horda homininów wrzeszcząc i wymachując kolczastymi gałęziami. (Autorzy właśnie kolczaste gałęzie uznają za pierwszy skuteczny proto-ludzki oręż.) Ja bym dodał rzucanie kamieniami, czego drapieżniki bardzo do dziś nie lubią. Autorzy podkreślają ważną różnice pomiędzy dużymi (powyżej 21 kg masy ciała) a małymi drapieżnikami: te małe jedzą małą zdobycz, np. małe ssaki, przysłowiowe myszy, ale w dużych ilościach i często. Duże drapieżniki żywią się dużymi zwierzętami roślinożernymi, nawet większymi od siebie, jedzą dużo naraz, ale rzadko, a polowanie jest dla nich wyczerpujące energetycznie. Homininy rabując zdobycz uderzały w najsłabszy i najczulszy punkt ich przeżyciowej strategii.

Wymarły niektóre wielkie psowate, koty o stożkowych zębach i hieny (czyli drapieżce z kladów żyjących do dziś w Afryce, choć w mniejszej różnorodności), całkowicie zaś wyginęły tamtejsze niedźwiedzie, koty szablozębne i wielkie gatunki kun, wydr i wiwerowatych.

Myślę, że wiele cech ludzi i ich społeczności, ich/naszych zachowań, pochodzi z tamtej epoki. Do dziś jesteśmy bardziej kleptopasożytami – zwłaszcza w masowych procesach – niż bylibyśmy gotowi do tego się przyznać.


[1] Søren Faurby, Daniele Silvestro, Lars Werdelin, Alexandre Antonelli.


A tu niewymarli mali krewni cywety Leakeya: cywety afrykańskie.

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« O chińskim systemie totalnej kontroli Davida Fitzgeralda o mitycznym Jezusie »

komentarze

[foto]

1. Ciekawa koncepcja... • autor: Roman Kam2020-02-01 07:27:51

... jednak, jak czytam spekulacje (nawet naukowe) na temat tego, co działo się 4 mln lat temu, to pamiętam  o tym, że są to tylko, mniej lub bardziej daleko posunięte hipotezy. Z braku tzw. laku, czyli "odważnych" hipotez alternatywnych, stają się one z czasem dogmatami potocznej świadomości, czego rozbawiającym przykładem jest przypadek "charyzmatycznej" premier Kopacz - Ewy nomen omen.
Hominin był pokarmem, jak każdy inny. Dwunożny, powolny, niemal nieuzbrojony, nagi. W jaki sposób przetrwał? Dzięki kleptopasożytnictwu? Wątpię. Na padlinożercę, ze swoim długim przewodem pokarmowym, też się nie nadawał. Dzięki zdolności do wytrwałego biegu? Przyglądając się etiopskim maratończykom - być może. Jednak hominin raczej wytrwale uciekał, niż gonił, z jednego terytorium szablozębnych wpadając na drugie - mógł być tego świadomy. W dżungli, czy na sawannie raczej trudno o kamienie, które byłyby "pod ręką" w potrzebie - chociaż akurat ten atawizm jest bardzo charakterystyczny u człowieka współczesnego. W każdym razie, przyglądając się tej sprawie, byłbym za tym, że hominin przetrwał, ponieważ grupa nie pozostawała obojętna gdy członek klanu znalazł się w opałach i wzywał pomocy. Stąd trudniej było na nie skutecznie polować, niż na stwory roślinożerne, w zdecydowanej większości wypadków, obojętne wobec widoku żerującego na ich pobratymcach, drapieżnika. Możliwe, że grupa broniła nawet trupa, chociaż pochówki pojawią się (jeśli się nie mylę) tak z 3,6 mln lat później, więc to teza mocno wątpliwa. W jednym się zgodzę: człowiek to urodzony złodziej. Wszystkiego, co odkrywa - nadużywa - kradnie de facto i ciągle mu mało. W końcu będzie musiał tego zaprzestać, jeśli zrozumie i zdąży.
[foto]

2. Jak człowiek pierwotny... • autor: Michał Mazur2020-02-01 11:04:57

Jak człowiek pierwotny przetrwał... jest pewna teoria, która szczególnie zwróciła moją uwagę. Wysunął ją Joseph Jordania; ma też związek ze zdolnością człowieka do przechodzenia w stany transowo-ekstatyczne 
https://www.amazon.com/People-Sing-Music-Human-Evolution/dp/9941401861
Nawiasem mówiąc, grupa "Somafera" (istniejąca do 2014 r.) doszła do podobnych wniosków na kilka lat przed nim. 

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)