Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

05 grudnia 2011

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki (odcinków: 148)

Markiewicz, Przybysławski - ezoteryka a kultura wysoka

Kategoria: Projekt Taraka
Tematy/tagi: Jarosław Markiewicz

« Pytania do FORUM: "Info technologia" i inne Coś drgnęło - krzywa rośnie »

Jarosław Markiewicz, którego „Gazetę Badawczą” niedawno przywróciłem (dzięki pomocy jego syna Jeremiasza, któremu nieustannie jestem za to wdzięczny!) był i jest dla mnie tak niecodzienną postacią m.i. dlatego, że spinał (osobą i twórczością) dwa rozjeżdżające się, a właściwie beznadziejnie rozjechane kontynenty: ezoteryki i kultury wysokiej. Czy ktoś u nas miał podobne podejście? Przychodzi mi na myśl jeszcze jeden autor podobnego kalibru, też już nieżyjący: Piotr Kuncewicz. Obaj nie odrzucali... Źle, wróć, bo w tym jest już ten rozziew, którego chciałem uniknąć. Obaj ezoterykę – to co do niej zwykle bywa zaliczane - mieli za istotny składnik swojego wykształcenia, inspiracji i kulturowego „pastwiska”. (Nie wiem czemu pisarze stanęli mi przed oczami jako te krowy na łące?) Nie dzielili siebie na jedną połówkę od oficjalnie wysokiej kultury i tę drugą, wstydliwie lub inaczej ukrywaną od ezoteryki. Jeszcze kogoś ważnego bym przegapił, też już wśród Cieni, Andrzeja Wiercińskiego. Jeszcze wcześniej, był Leon Cyboran, ale on tam (u Cieni) już od lat trzydziestu paru.

Tymczasem normą i obowiązującym obyczajem stało się trzymanie jednego i drugiego – kultury wysokiej w postaci Nauki, Literatury i Sztuki – i różnych ezoteryk, bo ich wiele – w starannie izolowanych osobnych izolatkach. „Wysocy” twórcy kryją się ze swoimi „ezo” słabościami, ezoterycy – co robią? Boją się „wysokich”? Kryją się w swoich kręgach, jak kiedyś pańszczyźniany lud, który drętwiał i milkł, kiedy pan do ich ulubionej karczmy zawitał? Sami uważają się za coś odrębnego od „oficjalności”, która zawsze – według tego poglądu – musi być jakoś fałszywa, nieszczera i „nie taka”?

Do tego są psy-ujadki (internetowe, forowe!) które nuże gryźć „wysokiego”, popluwać nań, gdyby chciał się skiepścić i pójść między ezotery. Udany przykład polecam: „Terlikowski stawia Tarota”. Który znalazłem idąc Googlami za moim nazwiskiem, co co jakiś czas robię. Hadko (jak mawiał Podbipięta), kiedy widzi się swoje imię użyte jako straszydło, złośliwie miło, kiedy się widzi nienajlubiańszego publicystę w takich opałach, ale najprzykrzej, że oto jest się świadkiem tego – nazwanego wyżej – rozłamu, w całej jego grozie. Tamten wpis anonimowego kretyna pokazuje, kto najlepiej pilnuje, żeby kontynenty kultury wysokiej i ezoteryki się nie zrosły. Kretyni. Ale mała to pociecha, bo kretyńskie starania bywają skuteczne. Kretyn zresztą, bywa wyrazicielem zbiorowej pod- i świadomości.

Tyle narzekań.

Teraz pozytywnie.

Pozytywny kontrprzykład znalazłem tu: „Dusza nie istnieje”. W serwisie Liberté! - www.liberte.pl, wywiad przez Przemysława Staciwę z dr hab. Arturem Przybysławskim, jak dalej tamże czytamy: wykładowcą buddologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, nauczycielem buddyjskim w ośrodkach Buddyzmu Diamentowej Drogi Linii Karma Kagyu. Wywiad polecam, bo dr Przybysławski z mocą mówi i przeczytać i zapamiętać warto.

A jeszcze warciej odnotować jako budowanie małego (a może wielkiego?) mostu ponad tektonicznym rowem, o którym pisałem wyżej.

I Markiewicz, od którego zacząłem, i Przybysławski to praktycy buddyzmu. Może ktoś zapytać, czy słusznie zaliczam buddyzm do ezoteryki? Na pewno należy w szczególnym sensie: został (przez Kretynów?) wrzucony do szuflady ezoteryka, czyli do czegoś, z czym w dobrym towarzystwie nie należy się ujawniać. Szkoda... Bo i ja kiedyś wiązałem z buddyzmem większe nadzieje niż tylko indywidualne oświecenie: że buddyzm rzuci światło w ogóle na nasz polski zaułek, rozjaśni nam myśli, przyniesie inspiracje, których tak dotkliwy głód czuć od dziesięcioleci; ożywi to, o czym Polacy są w stanie rozmawiać i myśleć. Może jednak buddyzm nie całkiem dla nas stracony?

Na razie kończę, wiedząc, że ledwo naruszyłem, zadrapałem temat niby zdrapkę.




« Pytania do FORUM: "Info technologia" i inne Coś drgnęło - krzywa rośnie »

komentarze

[foto]

1. Ezoteryka zawsze towarzyszyła kulturze wysokiej • autor: Piotr Jaczewski2011-12-06 09:24:01

Wręcz im wyżej, to tym bardziej odjechane i postrzelone idee. Jedyne, co się różni to stopień upublicznienia informacji o owych zainteresowaniach: im wyżej tym bardziej tajemne, sekretne i ezoteryczne.
Oraz z drugiej strony: zrytualizowane społecznie tak, że niezauważalne.
"Sekretne stowarzyszenia" czy quasi sekretne oraz zainteresowanie nimi (a nawet paranoja na ich temat) nigdy nie zamarły. A wspiera je potrzeba przynależności, odnalezienia i trzymania się swoich, takich samych i podobnych.
Ja bym wręcz powiedział, że z wyróżniającym się statusem materialnym czy społecznym idzie potrzeba racjonalizacji owej odmienności, czy ukierunkowania emocji z tym związanych i najczęściej odbywa się to na płaszczyźnie religijnej,czyli składając w całość duchowość i tajemnicę:ezoterycznej.
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3408

Ten mit "króla namaszczonego przez boga, arystokracji-ludu wybranego" wciąż działa, co więcej: żyje życiem publicznym i tak nimi przesiąkliśmy, że nie zauważamy.
Partyjność, korporacje zawodowe czy związki kościoła i polityki są jego odzwierciedleniem, rytuały społeczne od przysięgi hipokratesa po zaprzysiężenie posłów.
Wszelakie "grupki wybrane" mają tendencje ezoteryczne, czasem wręcz eksplodują nimi do postaci karykaturalnej.


Jak przejrzysz badania typu: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/ponad-polowa-polakow-czyta-horoskopy-w-gazetach
to widać z takowych wyraźnie, że wykształcenie i status społeczny nie ma nic do tego. A ze swojej działki hipnotyzera/hipnoterapeuty wręcz bym powiedział, że im większe wykształcenie, tym większa skłonność do odlotów i odmiennych stanów świadomości. Tylko owe stany mają uregulowane, "oficjalne" kanały wyrażania się właśnie w obrębie takich swojskich elitarnych grupek.
[foto]

2. Jedność • autor: Przemysław Kapałka2011-12-06 21:02:08

Też od dawna uważam za konieczne, połączenie trzech dziedzin, które określam jako nauka, sztuka i mistyka. Też ubolewam nad ich rozdzieleniem. A jednak sztuka i mistyka się czasami schodzą, tyle, że niepostrzeżenie. O przykładach muzycznych zamierzam wkrótce napisać.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)