Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

19 grudnia 2013

Nes W. Kruk

z cyklu: Łaźnia Ceremonialna (odcinków: 15)

Pierwsza Łaźnia Ceremonialna
Inauguracja

Kategoria: Twarda Ścieżka

Druga Łaźnia Ceremonialna »
Pełnia
17-11-2013



  1. Drewno: 0,17m3 lipy, 0,2m3 sosny
  2. Kamienie: 23 (3-6kg)
  3. Woda: 5l
  4. Czas rozpalania: ok. 4 godz
  5. Czas w Łaźni: ok. 30 min
  6. Uczestnicy: 1
  7. Narzędzia: szpadel, patyk, kubek i słój, miotełka wierzbowa, róg jeleni duży
  8. Pogoda: wilgotno, zimno
  9. Pora dnia: późne popołudnie / wieczór


Drewno było mokre (lipa ścięta dzień wcześniej*), więc musiałem posiłkować się patykami sosnowymi (papierówka) zebranymi miesiąc wcześniej w lesie. Do tego rozpalałem tylko z jednej strony (wschód), co w połączeniu z dużą wilgotnością drewna okazało się złym pomysłem. Spodziewałem się tego, chę jednak też popełniać błędy, by wiedzieć w przyszłości czego nie robić. Kamienie były słabo i nierównomiernie nagrzane. Tylko 3-5 były rozgrzane odpowiednio, tzn świeciły. Ogień zresztą trzykrotnie przynosiłem z kuchni (symboliczny gest - ogień rozpalany przez strażniczkę ognia domowego, czyli przez moją żonę). Pod koniec rozpalania ognia palce były sztywne z zimna. Mokra lipa to spore wyzwanie.

W trakcie rozgrzewania kamieni byłem mocno zmęczony, chwilami przysypiałem. Miałem dziwne stany świadomości, gonitwę myśli. Byłem zmęczony a jednocześnie pełen energii. Chwilami miałem ochotę zrezygnować, poddać się. Naprawdę walka o ogień była ciężka – nie dysponowałem dobrym drewnem. To wtedy zrozumiałem, że choć ceremonia Szałasu Potów zaczyna się wewnątrz łaźni, to jednak sam akt nagrzewania kamieni również jest ważny, a wręcz sakralny. Już przy ogniu można wejść w trans, w kontakt z tym żywiołem. To dziwne, bo bardzo często tę część się bagatelizuje. Po 3 godzinach odszedłem od ogniska na pół godz, choć miałem tego nie robić. Pojawiła się dość negatywna energia i emocje. Nie chciałem już wracać do ognia. W końcu jednak wróciłem. Sądziłem, że jednak się nie uda rozgrzać kamieni i tylko symbolicznie wprowadzę je do ziemianki by zainicjować praktykę w tym miejscu. W końcu jednak udało się i mogłem zacząć część w łaźni.

Kamienie wnosiłem trzema etapami. W trakcie pierwszego rozgrzewania łaźni temperatura była niska, tylko na tyle, by siedzieć nago. W każdym bądź razie było ciepło. Przy drugiej serii temperatura wzrosła na tyle, by można było ją nazwać „gorącą”. Z jednej strony byłem rozczarowany, z drugiej strony intencją było zainicjowanie praktyki, więc nie było potrzeby rozgrzewania łaźni do ekstremalnych temperatur. Dopiero trzecia tura, w której w końcu pojawiły się 3 kamienie odpowiednio nagrzane, była taka jak powinna. Byłem już mocno zmęczony. Wszedłem w stan świadomości charakterystyczny dla tej ceremonii.

W pewnym momencie usłyszałem rytmiczne bębnienie. Zdziwiłem się, bo o ile mi wiadomo nikt w pobliżu nie bębni. Po chwili zorientowałem się, że słyszę… własny puls.

Wody okazało się za mało. W sumie i tak wyszedłem zanim temperatura spadła, bo już było dla mnie za gorąco, więc można powiedzieć, że się udało.

Pojawiło się nowe narzędzie – patyk. W ciemności nie widać kamieni i łatwo się sparzyć (zdarzyło mi się to dwukrotnie w przeszłości). Patyk długości kilkunastu centymetrów wykorzystałem tak jak niewidomy korzysta z laski. Okazało się to dobrym sposobem na zlokalizowanie kamieni w trakcie przemieszczania się w środku łaźni.

Po wyjściu z łaźni siedziałem jakiś czas przy ogniu, dopóki nie odeszły ostatnie płomienie. Tej nocy niebo wyjątkowo było czyste, co pozwoliło Księżycowi potowarzyszyć mi w ceremonii.

___

* Cały pień był pusty, lipa liczyła sobie ok 150 lat i groziła zawaleniem.


Łaźnia Ceremonialna: wstęp na końcu

Cykl raportów. Ceremonie Szałasu Potów (Sweatlodge), eksperymenty i badania przeprowadzane w ziemiance rytualnej w Kruczyborze.


Druga Łaźnia Ceremonialna »

komentarze

[foto]

1. Gratuluję wytrwałości • autor: Jan Szeliga2013-12-20 11:23:43

Gratuluję Ci wytrwałości, bo sam wiem jak pracochłonne jest przygotowanie tego wszystkiego. Tym bardziej że wszystko robiłeś sam. Przyznam że samemu i w taką pogodę to by mi się chyba nie chciało.
Chociaż zrobienie tego wszystkiego samemu też może mieć jakiś sens.
Pozdrawiam :)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)