Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

23 sierpnia 2006

Jacek Dobrowolski

Raróg
Poemat dramatyczny na głosy i chóry do inscenizacji aojdycznej i głośnego czytania

  rarog_011.jpg
Jacek Dobrowolski
R a r ó g
Poemat dramatyczny na głosy i chóry
do inscenizacji aojdycznej i głośnego czytania


"... i w dziwnym widzeniu
i światłem byłem i źrenicą razem."
Adam Mickiewicz

Wstęp
Głos kobiecy:
1 Czy chcecie teraz    usłyszeć o żądzy,
która nas pali,    więzami krępuje,
jak ze ślepego    węża ognistego,
mocą tych dźwięków    żaru serdecznego,
5 wzbije się raróg    — i dosięgnie nieba?
Czy chcecie teraz    rozmawiać z bogami
wiecznej energii?    Niech tańczą przed Wami!
I w pierwszej parze    Niebo z Ziemią wskażę
(syn ich rodzony    to kiełek zielony),
10 a w drugiej parze    Syna i Boginię
(Słońce pod Ziemią,    lecz z mroku wypłynie),
a w trzeciej parze    Męża wraz z Niewiastą
(łączy się Słońce    z Księżycem i Gwiazdą),
a w czwartej parze    Światło i Świat Blasku,
15 (słuchaj uważnie,    to ujdziesz z potrzasku).
Inwokacja
Pierwszy głos męski:
Potężny władco wszechświata i ludzi,
najsprawiedliwszy pusty nieboskłonie,
Inteligencjo początku przed myślą,
dajesz nam przestrzeń,
20 światło, dźwięk i piorun,
deszcze i wiatry.
Ojcze!
Jasna Bogini,
Pani strojnych pól,
25 Ty, co się mienisz
Wiosną, Latem, Jesienią i Zimą,
która kłos w palcach trzymasz,
pełna spokoju,
godna słów,
30 kołyszesz mnie w ramionach,
bym ze zbożem cicho w nocy rósł.
Matko!
Zaklęcie otwierające
Drugi głos męski:
Siej żyto — chłopaka jarego
w głąb Ziemi łona chciwego,
35 tam też syp pannę pszenicę —
niech bies porwie dziewicę!
Prolog
Pierwszy głos męski:
Rozstąpiły się błota pod gwizdem kosa
i z ziemi wyszedłem wraz z kiełkami zbóż,
ciepły, w krwi zielonej.
40 Byłem chłopczykiem w strumieniu,
na liściu unoszony bezpiecznie,
w czepku słońca nad robakiem i psem.
Dzieciństwo —
głowa w stawie
45 taflą ścięta.
Głos kobiecy:
Na dnie jeziora mieszka czarny wąż
z perłą w koronie, co błyszczy i płonie.
rarog_03.jpg
Część I Jarz (Wiosna)
Chór kobiet:
Jaryło się nam zrodził —
gospodzin letnich godzin.
50 Pan sochy i snopa —
Jaryło niecnota.
Pan dębu, pioruna,
z babami się kuma.
Oj, Królu Jaryło,
55 na co ci to było?
Lepiej w zbożu siedzieć
niż o ludziach wiedzieć.
Mężczyźni:
Baba kroi chleb jarzany,
chłop już na niej w dym pijany.
60 Ruja w maju — jędrna pora,
Noc gorąca spod kiciora.
Jerzyk iskrzy w jarcu żar,
wiosna w jarze — kipi skwar.
Jaryło:
Jary ogień, jare gody,
65 jarki byczek pośród trzody.
Taki jestem Jary Pan,
w jarzmie świata jarzę Wam.
Dziarskie słońce jadę wozem
w krąg rozżarzam jare zboże.
70 Czy skojarzy jurny cham,
że ja ziarnem jestem sam?
Mężczyźni i kobiety:
Zbożne dziecię,
nasz Pan w lecie,
z łona Matki
75 Wiersze plecie:
Jęczmień, owies i pszenica,
żyto, orkisz, soczewica.
Z chabrów, maków kleci wianki
i dodaje macierzanki
80 Już bylicą przepasany
rusza w tany — ćmok pijany.
Tu pomaca, tam pomaca,
każdą babę wyobraca.
Idą żniwa — gęsta praca.
Kobiety:
85 Pani Nieba, Wody, Ziemi,
twarda baba między swemi.
Najpierw Panna znad Księżyca —
nasza Nocna Niedźwiedzica,
potem Wielka Rozkosznica
90 i rodząca Boleśnica.
Od kolebki po trumienkę
pielęgnuje Twoją mękę.
Jak dorośniesz będzie siostrą.
Już Was pali? Dalej, ostro.
95 W nocy karmisz ją nasieniem,
w dzień ogrzewasz swym promieniem.
Weźmie z Ciebie wszystkie soki,
da Ci w zamian swe uroki.
A na koniec Stara Jędza —
100 Mara Mroku Bez Księżyca,
w świat podziemny Cię zapędzi,
Baba Jaga — Czarna Pica.
Ma twarz ciemną jak jeżyna,
nie wypuści tego syna.
Mężczyźni:
105 "Jesteśmy gotowi
do żniwa na łanie,
kosy naostrzone,
będziesz zżęty. Panie."
(świst kosy i szelest łanu)
Kobiety:
Pokroili Jaryłę,
110 rozrzucili po polu,
to rżysko krwi złaknione
makami pokropione.
Już związali Jaruna,
ustawili w kopice,
115 porachują mu kości,
będzie kres tej żałości.
Trup dobrze wymłócony,
cepami z każdej strony.
Pastwią się nad zwłokami —
120 zmartwychwstanie przed Wami.
rarog_04.jpg
Część II W piekle
Mokosz:
Porwał mnie Czarny,
twarzy nie widziałam.
Tak mnie za włosy wziął,
spadałam
125 i głos mi uwiązł w krtani.
Nikt, kto nie umarł,
nie wie, jaka jest
ta studnia bez dnia i nocy.
Na tronie w koronie z irysów spałam,
130 z pająkiem w sercu,
o Matce zapomniałam.
Ten kot wciąż na mnie patrzył,
mruczał coś,
i tylko syk płomyków
135 nad brzegiem jeziora,
topole i mrok.
Byłam rysicą
jak mnie brał,
z rozkoszy tak jęczałam
140 aż drżała cała Ziemia
i rosła we mnie moc —
czerwone muchomory z bieluniem zajadałam.
Ci, którzy ludzi, zwierzęta i ptaki
składają mi w ofierze,
145 dobrze czynią —
lubię pić czerninę
i wtedy widzę wszystko co było i będzie.
Przyjdź do mnie to Ci powiem.
(spada snop żyta)
Mokosz:
Kto to?
Jaryło:
150 Jaryło.
Ścięli mnie, więc przychodzę.
Przyniosłem Ci z maków
wieniec na Twą głowę.
Mokosz:
Witaj, witaj, jasny snopie!
155 Bądź moją pochodnią,
tylko świeć mi chłopie!
Jaryło:
Strzeż moich ziaren od myszy i wody,
a ja Ci zaświecę jak miesiączek młody.
Żeby dobrze krew krążyła,
160 żebyś żyła moja miła.
A na wiosnę stąd ucieknę
lub Cię porwę z tego piekła,
znowu będziesz młoda, piękna
Córka Matki — Panna Święta.
165 Stój, na Boga, nie gryź mnie!
Skoczę w wodę, wyrwę się!
(plusk i chwila ciszy)
Jezioro pochodnię w jednym syku łyka
i oko w łuskach zaskrońca utyka.
To na nim pomykam gdzie tęcza chochlika
170 i wił muzyka.
Tak się rzeka leniwie odwija, kolebie, lelija,
zdrowaś bestyja, płynę-ci ja...
Strzeż mnie, bocianie, co tu nieba bronisz
i przy mnie brodzisz, żeby światło chronić.
175 Blask nadal bije
z wszystkich kłosów w pęku,
w takiej poświacie
piorun kipi w pępku.
Kobiety:
Entliczek, pętliczek,
180 czerwony guziczek,
Na kogo wypadnie,
na tego — brzdęk!
Część III Powrót Jaryły
Kobiety:
On umarł, on umarł,
on słodszy od miodu.
Mężczyźni:
185 Nie płaczcie dziewczyny,
znów wzejdzie od wschodu.
Kobiety:
Powstań chociaż na godzinę,
pociesz Annę i Kalinę.
Wiedźma:
"Pu, pu, pu!
190 Czo to za chłop?
Wierę to snadź kościelny pop.
Cha, cha, cha, cha, bies od macha,
Chce mi się tego wałacha,
W jarczak go sobie osiodłać,
195 A nie mało go przebiegać!"
Kobiety:
"Deszczyk pada,
słonko świeci,
czarownica
masło kleci."
(stuk, stuk w drewno)
Mężczyźni i kobiety:
200 Kto tam?
Jaryło:
Jaryło
Mężczyźni i kobiety:
Na wiek wieków...
Pana Boga pogrobowiec
i na przekór,
205 tęgoczłony siusiumajtek,
jądromleczny krzepki syn.
On tarany przed się prące,
chrzęstkie trącie gzem dyszące,
weprze siostrze co parzący przyjmie korzeń,
210 a pijące kiecki zedrze, chytrze wetknie
rzewień rzwący, krzemień drący,
przez krze rwący ogier rączy.
Koleb, zalep, kopsaj, deptaj,
jazia wetkaj, w rosie dreptaj,
215 huzia zuzia, bykiem pytaj.
Kobiety:
I schrupała ostry mlecz.
Mężczyźni:
Biodra miała,
sama chciała, —
niecnopierśna
220 Boguchwała.
Mężczyźni i kobiety:
Już jedzie, już rusza
Jaryło na wyraj.
Na sianie rozparty
wędrował Podlasiem, kolasą błot łasą,
225 popasał ladaco przy byle szynkwasie,
na karty, na żarty, kąpany w melasie,
z dziewkami tańcował przy skrzypkach i basie,
i w Kasi pelasię żądliwie schlastał się.
Kobiety:
Kto?
Mężczyźni:
230 Piersiokudły,
rosłostopy,
jarobujny
bóg Europy!
Kobiety:
Deus meus kosmateus i morele baks!
Mężczyźni i kobiety:
235 Gwiazdy to jego paznokcie,
Słońce obliczem, a Księżyc kolczykiem,
niebo nad nami to brzuch jego mocny,
Ziemia zaś jądrem w mosznie wiatrów skrytym.
Pisklaczka ochrania
240 wór dziegciu i bania
ze śliny utkana.
Dziecko błoną jest spowite —
światło płonie, choć ukryte.
Masz głos, język, zęby,
245 przemiel sok gęby —
tędy, pędy!
Mężczyźni:
´Surwa, ´Surwa, go´dina, no´wata go´dina,
´Goliam ´chlib na ´niwa,
´Crweno ´jabłoko w gra´dina
250 ´Goliam ´grazd na ´łza,
´Pyłna ´kyszta ´syzdi´ca
´Pyłna ´kysi´ja spa´ri
´Budy ´zdrawy ´na go´dina
´Do go´dina, do a´min!
Część IV Połączenie
Mężczyźni i kobiety:
255 Twarde i zwięzłe są korzenie dębu
i z jakim wysiłkiem skupiają się w pień,
który krzepnie w powietrzu
i wyżej napięty w płomieniach liści rośnie.
W koronie ma gwiazdy, wśród gałęzi słońce,
260 błyszczy sierp księżyca, orzeł tam usiądzie.
Jaryło:
Wdrapię się na drzewo
spotkam się z Królewną.
Zejdź do mnie, Jutrzenko,
widzę Twe kolanko.
265 Chodź, moja Gwiazdeczko,
piękna panieneczko,
usiądź tu na łące
dam Ci to gorące.
Obiecałem,
270 spełniam.
I miej mnie w opiece,
jak dziece, synaczka, miłośnika, pana.
Karzę i korzę się, władam i opieram.
To raj, ten gaj.
275 Ska-cze pa-sterz,
ro-sły tan-cerz.
Mężczyźni i kobiety:
puku puku stuku ruku
popo loni taki loni
piri kiri krakotoni
280 laka maki krakoponi
Głos męski:
Para koni
o bruk dzwoni.
Mężczyźni i kobiety:
Teraz, teraz, teraz tu,
błyskawicą w krople bzu,
285 niebo płonie, brak im tchu!
Mężczyźni:
Ogień żywy,
woda żywa,
w serce wpływa —
rtęć prawdziwa.
Kobiety:
290 A ta maci ziarna chciwa...
(chwila ciszy)
Jaryło:
Śpiąca w objęciach,
cała w rumieńcach,
choć tylu miała,
już zapomniała,
295 ta klacz gorąca
w niebo skacząca...
(chwila ciszy)
Moja ty Panienko ze srebrną sukienką,
tańczymy na łące: Ty — Księżyc, ja — Słońce.
Mocno wirujemy — jednym się stajemy.
300 Taki czysty diament mocą przepełniony,
taki miecz ognisty, piorun rozżarzony.
rarog_01.jpg
Część V Przywołanie gromu
Mężczyźni:
Tengri, Turem, Aibyt Aga,
Bai Ulgen, Kaira Kan.
Ea, Anu, Marduk, Assur,
305 En-Ug-ug-ga Enlil Bel.
Zerwan, Mitra, Weretragna,
Atar i Ahuramazda...
Niebo jasne —
w niebie gwiazda.
310 Ra-Hor-Achte, Amon, Atum,
Chepri, Horus, Ptah, Ozyrys.
Taru, Tarhunt, Teszub, Jarra,
Hadad, El i Jahwe srogi.
Djaus Pit´ar, Mitra, Surja
Agni, Sawit´ar, Waruna,
Pra´dżapati i Pardżanja,
Rudra, Indra, Wadżrapani.
Brahma, Hari, Śi´wa, Rama,
Arja Budda — Dharma sama,
320 Wadżrasattwa czystej pradżni
I Mandżuśri — blask odważnych.
Thor, Tarannis, Perkun, Odyn,
Lug, Uranos, Kronos, Tyr.
Dzeus-Bronton-Urios-Ombrios,
325 Helios, Ares i Apollo,
Rex Jupiter Omnipotens.
Dudnią w chmurach ich rydwany...
Ziarno Słońca gromowładne,
Pan, Gospodzin i Gardzina,
330 Chrzest ognisty — Chrystus Król,
W złotym deszczu duch poczyna,
skrzy iskrami wielkich ról.
Słońce Surja sunie wozem,
brzask Aruna trzyma wodze,
335 szprychy skrzypią iskierkami,
białe konie trzęsą łbami.
Najpierw Swaradż — Indry żar,
ogień jarzy, syczy war,
Święty Swar, co świeci czysty.
340 Swaróg skwarny, promienisty.
Dalej Jarun czy Jaryło,
też Jarowit — Perun mocny,
i Rujewit, i Świętowit,
i Swarożyc z nich najmłodszy.
345 I stąd wyszli: Jarosławy,
Jarogniewy, Jaropełki,
także Jur i dzielny Jerzy
— Każdy z nich grom w ręku dzierży.
Część VI Patrz, jak piorun uderza
Mężczyźni:
Jary
350 Jur
Per-
-Perun,
Pan trąb,
Król kolorów,
355 Kazał w jarczak osiodłać
białego jak śnieg ogiera.
Płaszcz na nim jaskrawy jak jutrzenka.
Taka krasa bieli i czerwieni.
Ikra zorzy pieni się w wartkiej wodzie.
360 zbroja złotem się mieni,
tarcza cała w zieleni,
czoło Słońce odbija,
błyszczy włóczni żmija.
Za nim starzec swarzy
365 w czarnej zbroi,
na karej klaczy...
Pędzą po kwietnej łące —
strumienie jarami dudniące.
Taki orzeł stary,
370 taki raróg jary.
Idą na wroga miłości,
pana zła i podłości,
Cara Kościeja mroźnego,
Skorpiona przeokrutnego.
375 Dwa są Smoki-Skorpiony,
jeden w niebo rzucony,
drugi na zamku korony
przymierza nienasycony.
Jur włócznię opuszcza powoli,
380 koń go ponosi do woli,
Już blisko przeklęte miasto,
gdzie Smok więzi Niewiastę.
Gród ten od krwi czerwony,
ludzi uciska miliony —
385 Moloch zbrodnią splamiony.
Pierwszy piorun uderza,
bije chwała rycerza.
błysk błysk
świst świst
390 kysz kysz
czur czur
hur hur
tar tar
sam żar
rarog_05.jpg
Część VII Lot Raroga
Raróg:
395 Bo mój sokolnik podniósł swoje berło,
ściągnął mi kaptur — tańczę, gotów frunąć.
Jak młode Słońce osiągnę swój zenit
Dążąc ku gwieździe co nigdy nie runie.
Ten raróg cięty, patrz, jak on się waży
400 mierzyć się z mocą Księcia tego świata.
Skąd czerpie siły, czyje to rozkazy,
jakiej istoty stoi on na straży?
Archanioł Michał mieczem przebił Smoka.
Potęgą światła zrzucił go na Ziemię.
405 Podobnie Ra ciął gada Apopa,
A Horus węża rozdarł na pustyni.
Marduk smoczycę Tiamat zabił w sieci,
a Indra Wrytrę powalił piorunem.
410 Dzeus Tyfona przygniótł wielką Etną,
Apollo spalił Pytona swą łuną.
Wciąż się wywijasz, ty żmiju uparty,
co ciemnym ogniem ciągle nas próbujesz.
Tym razem jednak tak byłem zażarty,
415 że łeb ci starłem, twój mózg wydłubując...
Jasne na zewnątrz i wewnątrz bielone
jest to poddasze światłem wytrawione.
Bez ceremonii i wielkich ołtarzy
tam żywy ogień w powietrzu się jarzy.
420 Pewnego ranka, przez drzwi uchylone,
wleciałem raptem, zatoczyłem koło,
i pod sklepieniem na belce się skryłem,
i tam znienacka piorun zobaczyłem.
Chwyciłem w szpony mocno grom kulisty,
425 przez okno w dachu spadam na ulice.
Nad kościołami krążę porywisty
i aż za rzekę ku cerkwi szybuję.
Dzisiaj jest właśnie święto Zmartwychwstania.
Powstańmy z martwych, dosyć już konania.
430 Wracam. Nad rzeką niech ogień wytryska,
wody oczyści i Ziemię odnowi.
Ten ptak ognisty rozpościera skrzydła,
wszystko przenika i tylko złu szkodzi.
Ponad katedrą ten feniks kołuje,
435 nad synagogą szybko przelatuje.
I muszę wzlecieć ku Nowemu Miastu,
by w szmaragdowym wykąpać się brzasku.
Ta ostra iskra przekracza horyzont
jak błyskawica odwrotnie biegnąca,
440 w rzęsistej zorzy płonie brylant czysty,
fontanna ognia bije aż do słońca.
I w słońce najpierw wwiercam się wytrwale.
Przez środek tarczy przebijam się w chwale.
Witaj otchłani z gwiazd milionami,
445 cała wibrujesz energii punktami.
Ty wieczny ogniu, tak płoniesz w przestrzeni
jak oblubieniec w swej oblubienicy
i nie znużony uwielbiasz jej ciało
z gwiazd i galaktyk, planet i księżycy.
450 Wszystko oddałeś, ona wszystko wzięła
i jeszcze mocniej Twe błyski objęła.
I tak się kręcą zatraceni w sobie,
na jednym tronie i w jednej koronie.
Tu sokół wraca, stąd ta iskra prysła,
455 perła w diademie, światłość wiekuista,
inteligencja uskrzydlonej mocy
łączy ich ciała, źrenicą jednoczy.
Bo nie są dwojgiem i nie mają granic.
To kiedyś chciało w czymś zobaczyć siebie
460 i z tej tęsknoty, że siebie nie znało,
z nadmiaru mocy wytrysło dla ciebie.
Ten słup ognisty wirując potężniał,
aż bezgraniczną stał się błyskawicą,
której rozbłyski — fale rozedrgane,
465 w roje galaktyk rozprysły się same!
"Bo mój Stworzyciel znalazł mnie na ziemi
I napadł w nocy ogniami złotemi...
Bo Pan, mówiący w objawieniu: Jestem,
Napadł mnie w ogniach z trzaskiem i szelestem."
Część VIII Hymn ku chwale Raroga
470 O białe światło co płoniesz w koronie
Jasny sokole — światło niestworzone
Dajesz mi moce nieprzeniknione
Abym uwielbiał Cię niewysłowione
475 Haru ha ra ri ra ri ra ri haru
Hara ri ra ri ra ri haru
Hara ri ra ri ra ri ram
Nie wiesz
Dlaczego nie wiesz jaką siłą
Wibruje każdy kwiat i gwiazda
480 Dlaczego nie znasz wielkich imion?
Światło
W przestrzeni samo rodzi dźwięki
I zapisuje w nich obrazy
Budzą je drgania tej sylaby:
485 Raru ra ra ri ra ri ra ri raru
Ra ra ri ra ri ra ri raru
Ra ra ri ra ri ra ri ram
Miłość — wolność jest warunkiem.
Mądrość — odwagi podarunkiem.
Epilog
Głos męski:
490 Zawsze jest tylko chwila, ścieżka, rzeka, most.
I kropla słońca, brzoza, jesion, kamień.
Patrz, w bruździe siedzi zając. Tam!
A w sadzie jabłka pęcznieją od soku,
a w rzece ryby pływają powoli,
495 a w lesie mrówki wznoszą swoje kopce,
a w dziupli dębu puchacz śpi za dnia.
Jasny mnie ogień dzień i noc pożera,
ciemna na brzeg wynosi mnie fala.
Ostre są gwiazdy, a potęga nieba
500 wszystko odsłania.
Przez lasy strumień mocnym płynie ściegiem —
zaskroniec, czapla, zimorodek, kruk.
Chcą coś powiedzieć — warto zapamiętać:
Możesz być każdą spośród wielu dróg.

rarog_02.jpg

Jacek Dobrowolski
jdobro@wp.pl


Dalej następuje: Rozprawa z Rarogiem »


Wydane drukiem: wyd. RePrint, Warszawa 1991. Copyright by Jacek Dobrowolski.
W TARACE tekst i ilustracje zamieszczono wg powyższego wydania za zgodą Autora.



mh_rarog.jpg
Raróg (Marek Hapon, 2012. Więcej: Rysunki legendarne)


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)