Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

19 września 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 182)

Sama Webstera: czy poganie zbawią świat?

Kategoria: Religie
Tematy/tagi: Grotowskipogaństwo

« Hoppego i słuchanie Eichelbergera. Co jest złego w pieniądzach? Webstera: Poganie na dżihad! »

Wczoraj – 18 września – w Facebooku znalazłem wpis:

Ярослав Деруба i Concrescent Press udostępnili link. Pagan Restoration. Why Pagans Can Save the World (September 18, 2013 By Sam Webster )

I tak odkryłem portal patheos.com i piszącego doń w „kanale pogańskim” Sama Webstera. Autor w Polsce chyba całkiem nieznany, w strefie angielskiego znany na tyle, że ma o sobie rozdział w Wikipedii: Sam Webster (writer).

Patheos.com dziwny, bo to jakby religijny supermarket; są w nim „kanały” chrześcijańskie, buddyjskie, hinduistyczne, islamskie i ten pogański. Tytuł artykułu stawia na baczność: „Dlaczego poganie mogą zbawić świat?”

Webster pisze, a my czytamy (przekład mój, wygrubienia też, miejscami skracam):

Praktycy magii wiedzą, że każdy problem przywołuje swoje własne rozwiązanie. Stawiam pod rozwagę, że my poganie zostaliśmy przywołani do istnienia przez kryzys, który ludzkość przechodzi właśnie teraz. My szczególnie nadajemy się na katalizator, który będzie urzeczywistniał pomyślną przyszłość dla ludzkości. 

Poganie są nową religią, która uformowała się /.../ jako przypomnienie i odbudowa starożytnych dróg duchowości. Nasze początki i rozwój są splecione z nauką i my czerpiemy duchową inspirację z jej odkryć. W trakcie naszego rozwoju absorbowaliśmy również wglądy i praktyki z kultur całego świata, zarówno z wielkich cywilizacji jak i od kultur zwanych obecnie tubylczymi.


A więc: jest kryzys, który przywołuje swoje rozwiązania. Tak jak choroba (w magicznej praktyce) podpowiada lekarstwo na siebie. Gdy kryzys dojrzał do rozwiązania, pojawiają się ci, którzy go rozwiążą: poganie. Czym jest ten kryzys? Autor porównuje go do kryzysu dojrzewania, który przechodzi młodzież. Z tą różnica, że ta „młodzieńczość” i „dojrzewanie” dotyczy całego ludzkiego gatunku:


To, że ludzkość przechodzi kryzys jest powszechnie akceptowane. Czynimy swoje środowisko niemożliwym do życia dla nas samych. Bogactwo i zasoby są koncentrowane przy takim poziomie nierówności, który zwykle bywa wyrównywany przez rozlew krwi. Nieodnawialne zasoby są zużywane w coraz szybszym tempie, a nasza populacja wciąż się powiększa bez opamiętania. Maltuzjańska reakcja może nastąpić w każdej chwili: jako wojna, głód, epidemie.

Wyjście z tej sytuacji zależy od zrozumienia problemu, a problem jest taki, że my jako gatunek zachowujemy się jak dzieci. Robimy bałagan i nie sprzątamy po sobie. Egoistycznie zabieramy i gromadzimy. Konsumujemy i rozmnażamy się bez ograniczeń. Ludzie jako gatunek wyglądają jak niedorostki.


Przyznajmy, że pogląd jest radykalny i oryginalny, nie wiem, czy ktoś wcześniej postrzegał globalny kryzys właśnie tak. Analogię „ludzkiego” kryzysu z pokonaniem progu dorosłości autor przedstawia konsekwentnie:


W tradycyjnych społeczeństwach podrostki są zaledwie tolerowane. Ich destrukcyjne skłonności muszą zostać ukrócone w ramach społecznych ograniczeń, a ich twórcze zdolności ukierunkowane ku społecznemu dobru. Taka jest funkcja rytuałów przejścia w dorosłość. W ich trakcie bezpośrednia realność śmierci i skutków własnego działania zostaje głęboko wdrukowana w młode umysły. Starszyzna owej społeczności bierze odpowiedzialność za rozpoznanie, kiedy dziecko osiąga punkt kryzysowy i za przekazanie tej lekcji wraz z innymi wartościami danej społeczności. Zwracam uwagę, że rytuału przejścia w dorosłość ma tylko dwa wyniki: dorosły albo trup. Tradycyjne społeczeństwa nie mogą sobie pozwolić na dorosłych-dzieci. [Dorosłych, którzy pozostali psychicznie dziećmi.]

Żeby zrozumieć na czym polega globalny kryzys, powinniśmy zobaczyć go jako kryzys wieku dojrzewania na poziomie gatunku. Warunki zostały zmienione tak, że konsekwencje naszych zachowań nie mogą być dłużej tolerowane przez naszą planetę i już teraz zagrażają naszemu istnieniu. Za bardzo urośliśmy, aby kontynuować zachowywanie się wciąż w dotychczasowy sposób. Potrzebujemy dojrzeć i podjąć obowiązki wieku dorosłego, bo jeśli nie, to doświadczymy gatunkowego załamania prowadzącego do masowego wymierania i do głębokich ciemnych epok. Niekiedy nawet słyszę ludzi pochwalających ciemną epokę jako swego rodzaju romantyczną ucieczkę od kryzysu.

Myślę że lepszym i bardziej interesującym, a nawet bardziej zabawnym rozwiązaniem jest stać się dorosłym jako gatunek.



Stać się dorosłym jako gatunek! Ale jak? Webster jest świadom trudności i niezwykłości tego programu:


Gdy gatunek, inaczej niż dziecko, konfrontuje się z takim wyzwaniem, to nie ma starszych, którzy by poprowadzili rytuał przejścia. Będziemy musieli przeprowadzić samoinicjację. [Oryg.: We will have to bootstrap.] To będzie wymagało, aby jakaś część naszej populacji podjęła się zadania zainaugurowania przesunięcia-przemiany w dorosłość. Ludzie ci powinni być obecni w krytycznym czasie i miejscu. Powinni skupić zasoby całego naszego gatunku. Powinni być w stanie użyć przeszłości nie będąc związanymi przez nią. Muszą mieć narzędzia do przemiany.


Kto to będzie? Sam Webster nie ma wątpliwości:


Zakładam, że istnieje wiele populacji na tej planecie, które spełniają te kryteria, ale jedyną, o której ja wiem, że je spełnia, jest społeczność Pogan.


... Następnie zadaje sobie pytanie: „dlaczego my?” Jakie atuty mają poganie, aby (ni mniej ni więcej, tylko...) przeprowadzić ludzkość przez próg ku dorosłości?


Jesteśmy kosmopolityczni. Tak samo jak buddyzm, chrześcijaństwo i islam, mamy zdolność do przekraczania granic kultur, ras i narodów, chętnie witając wśród nas każdego, kto podziela naszą wiarę. Większość z nas podchodzi do naszej praktyki z otwartą architekturą, mogąc uczyć się od każdego i przyjmując wglądy i duchowe techniki drugiej strony. Jesteśmy na serio tolerancyjni.


Dopowiada też: bo jesteśmy nowocześni. Idziemy w czołówce cywilizacyjnego postępu:


Jest takie powiedzenie wśród historyków religii: gdy powstają nowe środki komunikacji, rozkwita nowa religia. /.../ Chrześcijaństwo powstało wraz z książką, kościoły reformowane wraz z drukowaną prasą, chrześcijaństwo fundamentalistyczne wraz z radiem i telewizją. Poganie związani są z rozwojem Internetu i liczebnie eksplodowali gdy sieć stała się komercyjnie dostępna. Internet jest naszym medium i wraz z nim my obejmiemy świat.


Kolejnym atutem pogaństwa jest to, że zachodnie i amerykańskie:


Biorąc pod uwagę liczebność, pogaństwo jest zjawiskiem zachodnim, głównie angielskojęzycznym, a szczególnie amerykańskim. Tutaj musimy przejść od dyskursu przywileju do języka siły. Ameryka jest podstawą [łożem, fulcrum] świata przyszłości. Jej przeważająca potęga wojskowa, gospodarcza, medialna i techniczna czyni ja jedyną najważniejszą kulturą, która może określić, czym w przyszłości stanie się nasz świat. A my jesteśmy wmontowani [embedded] w nią. To my jesteśmy w krytycznym czasie i w krytycznym miejscu.


Webster zauważa też słabe punkty meksykańsko-amerykańskiej cywilizacji, ale właśnie pewną poważną wadę uznaje za kolejne źródło siły:


Nasza kultura jest jedyną w świecie kulturą nie-rytualną [the only non-ritualizing culture in the world] – a to jest patologiczne. Skostnienie rytuału u katolików i ogólne odrzucenie rytuałów przez protestantów pozostawiło Zachód bez tej najbardziej efektywnej i odwiecznej metody transformowania stanu jednostek i grup, szczególnie gdy znajdą się one w sytuacji nieprzystosowania takiej jak kryzys wieku młodzieńczego. Rytuał przekazuje wartości tak, jak nic innego nie czyni – ani mowa, ani media, nic. Prócz pogan nie ma na Zachodzie populacji, która posiadałaby naszą zdolność i twórczość co do rytuału. Potrzebujemy tego, ponieważ problem, przed którym stajemy jako gatunek, jest problemem wartości.


Wow! Wreszcie ktoś mówi/pisze jako poganin i o pogaństwie z mocą! Całkiem inaczej niż to słychać u nas, gdzie poganie albo kryją się jak myszy pod miotła, albo robią za dziwaków czczących jakichś martwych wykopaliskowych bogów, albo kręcą się w kółko wokół paru haseł, od pokoleń tych samych: Perun i Swarożyc, Kijów i Rugia, Światowid Zbruczański, „gniazda”, „woje”, dożynki i postrzyżyny. Plus niecichnące biadolenie: dlaczego ci źli chrześcijanie nam odebrali i zniszczyli naszą rodzimą wiarę? A przecież to u nas ktoś pierwszy wystąpił z pomysłem świadomego kreowania rytuałów w ramach Ritual Arts – sztuk rytualnych – tyle, że to nie był poganin, tylko Jerzy Grotowski. W tym co napisał Webster widzę i czują wiele zbieżności z tym, co sam opowiadam od lat w Tarakowych rozważaniach.

W programie Webstera znaczące jest to, że jest to chyba pierwszy – a na pewno pierwszy, jaki ja czytałem – projekt pogański, który nie ogranicza się do „robienia swojego po cichu”, ale śmiało stawia cele społeczne, i mało że społeczne: świato-zbawcze. To robi wrażenie! Ale i... niebezpiecznie zbliża się do tego, co głoszą „nauki” jerozolimskie. Na które ja jestem programowo nieufny. Ciekawe, jak Autor wytrawersuje spomiędzy tych przeszkód... Czy chociaż jest ich świadomy? W każdym razie ze swoimi poglądami nie należy do New Age'u, bo tam wprawdzie też mówi się „kryzys”, ale ten kryzys jest mało materialny; też mówi się, do znudzenia, o „przemianie”, ale ta przemiana ma na wszystkich jakoś zdalnie anielsko (lub szatańsko) spłynąć, podczas gdy przemiana według Webstera ma być – chyba? – jakoś po prometejsku i rewolucyjnie czynem wykuta. – Czy tak? Z tekstów Webstera jeszcze zostało kilka do przeczytania, będziemy to robić, czytajmy dalej.



Na koniec kilka zdjęć Sama Webstera z linkami do stron, na których o nim i jego poczytasz więcej:

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« Hoppego i słuchanie Eichelbergera. Co jest złego w pieniądzach? Webstera: Poganie na dżihad! »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)