Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

13 marca 2014

Jan Szeliga

z cyklu: Moja Twarda Ścieżka (odcinków: 80)

Warsztaty na "Dzień Niedźwiedzia" Zawadka Rymanowska 1 - 5 luty 2002r
Moje pierwsze warsztaty "Twardej Ścieżki"

Kategoria: Twarda Ścieżka

« Moja Twarda Ścieżka Moje pierwsze samodzielne przejście po ogniu »
Dni mijały szybko i termin warsztatów coraz bardziej się przybliżał. Zająłem się kompletowaniem mojego ekwipunku na warsztaty. Wojtek wysłał mi spis rzeczy które należałoby zabrać na warsztaty. Kilka z nich np. koce do przykrycia szałasu miałem w domu a inne pożyczyłem od znajomych. Została jeszcze książka z poezją Leśmiana po którą poszedłem do biblioteki.

Wreszcie nadszedł długo przeze mnie oczekiwany dzień rozpoczęcia warsztatów. Uczestnicy warsztatów mieli na nie przyjechać z różnych części Polski. Umówiłem się ze Stasią z Bydgoszczy, że wyjadę po nią o 5 rano na stację kolejową do Jasła (tak wcześnie rano miał przyjechać jej pociąg). Wstałem więc wcześnie rano i odebrałem Stasię z dworca. Zaraz po południu spakowaliśmy nasze bagaże do samochodu i wyruszyliśmy w kierunki Zawadki Rymanowskiej, która była oddalona około 60 km od mojego miejsca zamieszkania.

W moim aucie zaczęło się psuć sprzęgło i już wydawało się że auto nie będzie w stanie pokonać kolejnej górki. Cudem jednak dojechaliśmy na miejsce :)



Naszym oczom ukazał się stary po PGR-owski barak w którym mieliśmy zamieszkać na te kilka dni. Warunki tam panujące okazały się być bardzo skromne. Obecnie gospodarze tamtych warsztatów Michał i Janeczka Kacprzykowie mieszkają już w nowo wybudowanym domu.

Tak więc moja „Twarda Ścieżka” rozpoczęła się na dobre.



Miejsce w którym budowaliśmy szałas potu było oddalone od naszej bazy kilkaset metrów. Musieliśmy tam dostarczyć drewno na ogniska, koce, kamienie i wszystkie inne potrzebne rzeczy. Pamiętam że bardzo dało mi się to we znaki, ponieważ temperatura w ciągu dnia była powyżej zera i śnieg bardzo intensywnie się topił. W takich warunkach bardzo szybko przemoczyłem moje jedyne buty, z których dosłownie lała się woda. Ratowałem się owijając nogi folią pozostałą po papierze toaletowym. Wszystkie skarpety były oczywiście też przemoczone.



Pomimo tych trudności prace przy szałasie posuwały się naprzód.

Wieczorem miła się odbyć pierwsza w moim życiu ceremonia szałasu potu.

Byłem tym trochę przerażony mając na uwadze rady mojej mamy, aby nie wychodzić spocony na zimne powietrze. No jak tu zastosować się do tego zalecenia, skoro człowiek spoci się w szałasie a później wychodzi na zewnątrz gdzie mogło być wtedy 10 stopni mrozu?.

Mając na uwadze słowa mojej mamy i korzystając z okazji tego, że Wojtek potrzebował ogniomistrzów do wnoszenia gorących kamieni, zgłosiłem się na ochotnika do tej czynności, licząc na to, że przez to wnoszenie kamieni będę mógł wyjść i zaczerpnąć świeżego powietrza.

Sama ceremonia szałasu potu okazała się być dla mnie miłym zaskoczeniem. Nie było aż tak ekstremalnie gorąco w środku jak się spodziewałem i nie było mi też zimno gdy wychodziłem po kolejne kamienie. Po ceremonii z entuzjazmem poturlałem się po śniegu. Niestety trochę z tym przesadziłem i kilkadziesiąt minut później cały trząsłem się z zimna. Kilka kubków gorącej herbaty pozwoliło mi przetrwać noc.

Rozpoczął się trzeci dzień warsztatów, w którym miało się spełnić moje marzenie aby przejść po ścieżce ognia. Pogoda się nie zmieniła. W dzień było kilka stopni na plusie w nocy kilka na minusie. Z tego co pamiętam to odbyliśmy jeszcze podróże przy bębnie i po zbudowaniu ogniska zaczęliśmy wieczorem ceremonię chodzenia po ogniu.

Wojtek rozpalił duże ognisko i wyjaśnił nam zasady bezpiecznego przejścia po ogniu. Moja ekscytacja sięgnęła zenitu w momencie gdy Wojtek grabiami uformował ścieżkę po której za chwilę mieliśmy wszyscy przejść. Ścieżka ta była ciągle podsycana mocnymi podmuchami wiatru sprawiając wrażenie pulsowania.



Wojtek przeszedł pierwszy i czekał na nas po drugiej stronie ścieżki łapiąc nas w ramiona i gratulując przejścia po ogniu.

Przyszła też moja kolej. Z tego co pamiętam to moja chęć przejścia była dużo większa niż strach przed poparzeniem. Długo się więc nie zastanawiałem i zrobiłem te kilka kroków po żarze lądując w objęciach Wojtka. Ogarnęła mnie ogromna radość. Wreszcie spełniłem moje marzenie i pokonałem ścieżkę ognia. Nogi same rwały mi się do tańca, jednak było już dość późno i bardzo zimno, więc zakończyliśmy ceremonię i udaliśmy się do naszej bazy. Po przerwie na kolację czytaliśmy na zmianę poezję Leśmiana, a ja cały czas miałem przed oczami ścieżkę ognia którą pokonałem.



Następnego dnia była powtórka z szałasu potu. Tym razem już na spokojnie wnosiłem kamienie a po ceremonii od razu się ubrałem aby nie dopuścić do nadmiernego wychłodzenia organizmu.

We wtorek rano poszliśmy w marszu transowym na pobliską górkę, aby tam popatrzeć na cztery strony świata i powoli zaczęliśmy się pakować do wyjazdu.

Powrót do domu był już „z górki” więc obyło się bez przeszkód.

Warsztaty te były przełomowym momentem w moim życiu. Od tego czasu zacząłem inaczej postrzegać samego siebie innych ludzi i cały świat. Nawiązałem na nich kilka cennych znajomości. Poznałem tam mieszkających po sąsiedzku Łukasza Łuczaja i jego żonę Sarah, z którymi cały czas utrzymuję przyjacielskie kontakty. Znajomość ta okazała się początkiem nowych bardzo interesujących doświadczeń. Ale o tym napiszę już w następnych odcinkach tego bloga.

Cdn...

Moja Twarda Ścieżka: wstęp na końcu

Warsztaty i praktyki Twardej Ścieżki, które prowadziłem i w których brałem udział.


« Moja Twarda Ścieżka Moje pierwsze samodzielne przejście po ogniu »

komentarze

1. Fajny tekst Janku,... • autor: Nierozpoznany#80602014-03-15 21:16:09

Fajny tekst Janku, zaraz mnie samej stanęły przed oczami pierwsze warsztaty twardej ścieżki, które miały miejsce u Wojtka Jóżwiaka kilka lat później. Podobnie jak u Ciebie najpierw były artykuły w "Gwiazdy mowią" szukanie jakiś miejsc, jakiś ludzi, którzy daliby odpowiedź na pytania, które pojawiały się w głowie. Piszesz tak obrazowo o szałasie potu, że niemal poczułam ciepło kamieni ogrzewających  zgromadzonych we wnętrzu szałasu jak we wnętrzu Matki Ziemi, wnętrzu które transformuje i wypuszcza już całkiem innych ludzi. Chciałabym brać udział w tym ciagle i wciąż. Z wielu powodów tym razem  musi wystarczyc mi jedynie odczucie tego ciepła i za to odczucie bardzo Ci dziekuję
[foto]

2. Dziękuję • autor: Jan Szeliga2014-03-15 21:55:42

Dziękuję za miłe słowa.
Wkrótce napiszę o moim pierwszym samodzielnym przejściu po ścieżce ognia.
[foto]

3. Niesamowite... 12 lat temu • autor: Wojciech Jóźwiak2014-04-06 12:25:05

Aż sprawdziłem datę w "Historia warsztatów i zjazdów Taraki - Zawadka Rymanowska luty 2002#h11". To już minęło 12 lat! Później już nigdy nie byłem w Zawadce (żałuję), nie odwiedziłem też nowego pensjonatu Michała i Janeczki. Może pora nadrobić zaległości...

Co do chodzenia po ogniu, to bardzo ważne zdanie napisał David Thomson w "Walking around the Sacred Circle":
If one walks with EGO, as in life, one is almost always certain to be burned.
Czyli:
Jeśli ktoś idzie po ogniu z EGO, jak w życiu, to prawie na pewno się poparzy.
Potwierdzam, to prawda! Parzyłem się parę razy i zawsze wtedy, kiedy usiłowałem przejść z EGO.

Cenne, Janku, są zdjęcia -- robione jeszcze analogowo na błonie. Ja chyba z tamtego warsztatu żadnych nie mam.
[foto]

4. Zdjęcia • autor: Jan Szeliga2014-04-06 12:40:21

Wojtku, miło by było znowu gościć Cię na Podkarpaciu. Może po wielu latach warto by było zrobić powtórkę z Dnia Niedźwiedzia lub z innej okazji.
Co do zdjęć, to rzeczywiście długo musiałem się naszukać tych zdjęć a jak już znalazłem to musiałem je zeskanować aby móc je tutaj umieścić.
Z tego co pamiętam to robiłeś wtedy Wojtku zdjęcia. Kilka z nich ukazało się później w Twojej książce Warsztaty szamańskie - praktyczny terenowy podręcznik
Inna sprawa czy do tego czasu gdzieś się jeszcze zachowały?
[foto]

5. Zdjęcia z Zawadki • autor: Wojciech Jóźwiak2014-04-06 12:45:14

Pewnie, Janku, gdzieś leżą na strychu w postaci negatywów. Może wnuki znajdą i się zdziwią...?

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)