06 marca 2014
Wojciech Jóźwiak
Serial: Kolej warszawsko-wiedeńska
Wieczny Kłuszyn o duszę Rusi
◀ Szlaki i grody. Ruś wielogłowa ◀ ► Grupa Wyszehradzka łączy się bojowo? ►
Tytuł oczywiście pożyczony od (genialnej?) powieści Szczepana Twardocha „Wieczny Grunwald”. Co się stało pod Kłuszynem? 4 lipca 1610 hetman Stanisław Żółkiewski wziąwszy „2500 jazdy, 400 konnych Zaporożców, 200 piechoty i 2 lekkie działa” rozgromił dziesięciokrotnie liczniejszą armię rosyjską pod Dymitrem Szujskim, bratem cara Wasyla IV. Po tej bitwie poszło szybko: „bojarzy zdetronizowali cara Wasyla i obwołali carem królewicza polskiego Władysława, a Żółkiewski wkroczył do Moskwy” – jak zwięźle donosi Wikipedia. Jak Grunwald jest symbolicznym tryumfem Polski na Niemcami, tak Kłuszyn jest takimże archetypowym tryumfem Rzeczypospolitej nad Rosją.

Wieś zwana Kłuszyn lub (dzisiaj) Kłuszyno jest 150 km na zachód od Moskwy.
Przodkowie Żółkiewskiego w XIV wieku przenieśli się z Mazowsza w okolice Chełma, który wtedy był jednym z głównym miast Rusi Czerwonej, okresowo nawet stolicą tego kraju, tam przeszli na prawosławie – „zruszczyli się”, i dopiero ojciec przyszłego hetmana wrócił do katolicyzmu. Dzieje przodków zwycięzcy spod Kłuszyna w pigułce pokazują splot historii Polski i Rusi. W latach 1300-tych, współcześnie z ponownym zjednoczeniem księstw polskich dokonało się pełzające przekierowanie Polski na wschód. Był to ruch oddolny, jak te migracje drobnej szlachty z Mazowsza na sąsiednią Ruś, za którym poszły działania polityczne, jak małżeństwa Kazimierza Wielkiego z Anną Aldoną córką Giedymina i Jagiełły z Jadwigą, i przyłączenie Rusi Czerwonej najpierw przez Kazimierza, następnie przez Jadwigę. Ruś Czerwona stała się osiową prowincją Polski, co widać m.in. w życiorysach dostojników Rzeczypospolitej, których multum pochodziło z tej właśnie krainy, w tym trzej królowie: Wiśniowiecki, Sobieski i Poniatowski. Przyłączenie Rusi Czerwonej, następnie unia z Litwą (w większości rusko-języczną i wschodnio-chrześcijańską) i przyłączenie bezpośrednio do Korony Podlasia, Wołynia i naddnieprzańskiej Ukrainy (podczas Unii Lubelskiej) skutkowało rozmyciem granic między Polską a Rusią. Na brak naturalnych granic między obu krainami nałożyło się rozmycie granicy ludzkiej i cywilizacyjnej: języków, wyznań, pism, obyczaju. Polska stopniowo dokonała szczególnej decyzji: sama dołączyła się („zapisała”!) do Scytyki, czyli do mega-regionu geo-polityczno-historycznego, odpowiadającego z grubsza Scytyce geograficznej czyli równinie wschodnio-europejskiej. (Jednak wolę celowo unikać nazywania jej „europejską”, bo to osobna jakość.)
Dalsze dzieje Polski – czyli prawie całe dzieje Polski – mogą być rozpatrywane jako trwająca oscylacja: wejść dalej, głębiej w tę scytyczną integrację – czy przeciwnie, z niej się wycofać? Oba przeciwne procesy często istniały-działały równocześnie, np. aneksja ziem Rzeczypospolitej do Rosji („rozbiory”) była ruchem ku integracji, ale zmuszanie Polaków przez carskie rządy do migracji z Białorusi i Ukrainy (w dzisiejszym sensie) do Kongresówki było ruchem przeciw integracji. Okupacja i zwasalizowanie Polski przez ZSSR po II Wojnie było ruchem ku (scytycznej) integracji, ale jednoczesne przesunięcie granic na zachód i wysiedlenie Polaków z terenów wschodnich było radykalnie tej integracji przeciwne! Stan obecny, Polska taka jaka jest teraz, po 1989 roku, wraz z jej obecnym międzynarodowym otoczeniem, jest przypadkiem najdalej posuniętego ruchu przeciw integracji ze Scytyką. Najdalej od 700 lat, od czasów księcia Łokietka!
Napisałem wyżej „Polska jaka jest teraz” i tym momencie zadrżała mi klawiatura, bo być może powinienem był napisać „Polska jaka była do 2014 roku”. Rozpychanie się Rosji znów nas wsysa w Scytykę i jej geopolitykę.
Przy tym Wieczny Kłuszyn trwa, tylko teraz w innym przebraniu. Tamten Kłuszyn 1610 był częścią procesu w którym gra szła o to, czy Ruś, główna i konstytutywna część Scytyki, będzie:
(A) muscovito modo czyli w stylu moskiewskim, więc autokratyczna (samodzierżawna), mono-centryczna i centralistyczna, ujednolicona (urawniłowka, Gleichschaltung), bezgraniczna (nieustannie przekraczająca swoje granice), ekspansywna i naładowana hybris czyli nadludzkim przekraczaniem miary, co oczywiście pociąga budowanie na gwałcie wewnętrznym i zewnętrznym – czy:
(B) w stylu Rzeczypospolitej, więc policentryczna, wielokulturowa, organiczna i oddolna, lokalna i znająca swoją miarę; a jeśli zjednoczona, to jako unia-federacja wolnych podmiotów, nie jako kolonialny podbój.
Za każdym z tych dwóch wariantów stoi inna „dusza”, czyli inny styl myślenia i pojmowania świata, i inne mentalne oprogramowanie ludzi w tym uczestniczących. Ludzie z drugiego stylu są, można powiedzieć, immanentnie wolni – i przez to sprawiają nieustanny kłopot siłom reprezentującym tamten pierwszy styl, modus muscovitus.
Polska została siłą wyrzucona poza Scytykę, a po części chętnie sama się z niej wypisała. (Nasza „droga do Europy”...) Ale w Scytyce pozostał ośrodek stylu Rzeczypospolitej i jest nim Ukraina. Obecna Scytyka okazuje się być wciąż dwubiegunowa. Biegunem stylu autokratycznego pozostała Rosja z jej Duginem, Putinem, przerostem militarno-jądrowym, polityką enneagramowego Szefa-Ósemki wraz z oddolnym rabstwem i anomią. Biegun organiczno-republikański nieoczekiwanie wyłonił się w Ukrainie. W istocie nienawiść władz Rosji do Ukrainy bierze się nie stąd, że tam mogłyby się zainstalować jakieś „wrogie siły zewnętrzne”, które „zbyt blisko podeszłyby do Moskwy”. To jest prop-mgła. Naprawdę (o ile rozumiem tamtą dynamikę) chodzi o to, że Ukraina posłuży za terytorialny przyczółek lub miejsce skupienia wszelkich sił czy elementów reprezentujących ten drugi, republikańsko-organiczno-oddolnie-policentryczny styl. Który nie jest właściwością Ukraińców „etnicznych”, lecz istnieje, w jakimś stopniu czy procencie, jako potencjał, w całej „Rusi”, czyli, obecnie, w Rosji, Ukrainie, Białorusi, wraz z kazachstańskimi lub innymi peryferiami. To, co w Rosji z takim trudem zostało stłumione, okopawszy się i skupiwszy w Ukrainie, rozleje się na Rosję, co oczywiście będzie haniebnym końcem tamtejszej rządzącej klepto-rauber-klasy.
Putin walcząc z Ukrainą kontynuuje Wieczny Kłuszyn, trwającą wojnę o kształt-Gestalt czy „ducha” lub „duszę” Rosji i nie tylko Rosji, bo szerszego scytyjskiego regionu. Nie jest to wojna głupich armii, tylko (jak u Konrada i Kordiana!:) duchów albo mempleksów. Dlatego wojskowo tak łatwo ją przegrać.
Tutaj podkreślę brak granic między Ukrainą a Rosją. Rozmycie tych granic, zarówno w wymiarze terytorialnym, historycznym i ludzkim. O tym lepiej byłoby napisać więcej i osobno. Na razie w dzisiejszej e-Rzeczypospolitej redaktor naczelny "Rz" Bogusław Chrabota pyta:
- Jakie kroki podejmie Kijów, jeżeli Rosjanie mieszkający na Krymie nie pójdą na ugodę?
Odpowiada premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk:
- Nie rozumiem pytania. Rosjanie to ci, co mówią w języku rosyjskim, czy ci, co mają rosyjskie paszporty? Mamy połowę obywateli, którzy mówią w języku rosyjskim. Nawet ja, premier Ukrainy, pochodzący z zachodniej części kraju, staram się mówić w języku rosyjskim i mówię w nim bardzo dobrze. Podział Ukrainy na zasadzie językowej jest mitem, który ma służyć rozłamowi państwa.
Mitem jest coś więcej: próby wtłaczania Ukrainy i jej rosyjskiego sąsiedztwa w zachodnio-europejskie wyobrażenia o narodzie, terytorium, granicach, prowincjach i innych elementach polit-świadomości.
Tam jest inaczej, a stan obecny (2014) przypomina mi jako fizykowi ciecz przegrzaną (albo przechłodzoną) która w każdej chwili może w wielkiej objętości zmienić swój stan skupienia – od niezauważalnie małego bodźca-wyzwalacza.
◀ Szlaki i grody. Ruś wielogłowa ◀ ► Grupa Wyszehradzka łączy się bojowo? ►
Komentarze
Podstawowe pytanie brzmi kto kogo przekona, względnie kto kogo oszuka. Narracja mediów ukraińskich jest taka: jesteśmy jednym narodem, naród ukraiński i rosyjski to bratnie narody, więc nie możemy ze sobą wojowac, a Krym należy do Ukrainy. Na to narracja putinowska odpowiada: tak, jesteśmy jednym narodem, należycie do nas, oddajcie Krym, a resztę weźmiemy sobie sami.
Obie strony być może nie zdaja sobie sprawy z tego jak bardzo się od siebie różnią. Nawet ci "rosyjskojęzyczni" Ukraińcy nie są już tacy, jak poddani Putina.
Obawiam się jednak najgorszego. To znaczy, że ukraińskie elity są już tak dalece zeuropeizowane (czytaj: spacyfikowane), że skapitulują przed Putinem bez jednego wystrzału. To byłoby niesłychanie smutne, bo to by oznaczało, że naród został zdradzony i że będzie walczył samotnie.
PS. wstawianie linków ciut kłopotliwe. Tytuły tekstów brzmią "Jakubiec głos rozsądku?" oraz "Jak można spieprzyć każdą rewolucję".
Reszta tradycji kozackiej to rozbój, mordy, i grabieże. Czasem Polsce udawało się wykorzystać ich naturalne skłonności.
Czy znasz historię wzięcia przez Zaporożców i Dońców twierdzy Azow? Po polsku w sieci nic nic szybko nie znalazłem (ale czytałem o tym w jakiejś książce), jest po ukr.:
У 1637 році донські і запорозькі козаки взяли Азов і утримували його до 1642 р. (так зване Азовське сидіння). (z ukr. Wiki)
Азо́вське сиді́ння — героїчна оборона донськими і запорізькими козаками Азова від турецьких військ у 1637—1642 роках.
Jakoś o tym się nie pisze u nas, ale mam wrażenie, że Wzięcie Azowa było tym tyglem alchemicznym, w którym wytopiła się Kozaczyzna, która potem pod Chmielnickim obróciła się przeciw Polsce.
Co pewnie miało znaczyć: "Bierz ją całą"?
(Jacku, powyższe w ramach przykładu, jak łatwo jest w tym edytorze wkleić cokolwiek: linki, zdjęcia, i to przez zwykłe Copy-Paste. Crtl-C Ctrl-V.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pucz_moskiewski
Wtedy ta Rosja, która aspirowała do demokracji pokonała Rosję Sowiecką, ale zwycięstwa nie wykorzystano. Po pijaku Jelcynie przyszedł Putin i była restauracja imperium. Putina pokana się tylko wtedy jak ta aspirująca do demokracji Rosja będzie go miała dosyć i razem z Zachodem go obali. Teraz trwa orgazm nacjonalistyczny, zaczadzenie dusz. Putin nie mogąc nic dać Rosjanom dał im Krym, który trzeba będzie utrzymywać podobnie jak skorumpowane: Czeczenię, Osetię i Abchazję. Rosja załamie się gospodarczo. Putin jest gangsterem, który ma pistolet i chce zbierać haracz, ale Zachód zamrozi jego aktywa i będzie się uniezależniał od jego gazu i ropy. On ma stare rury, stary sprzęt wojskowy i skorumpowane, dysfunkcyjne państwo. Dlatego może rządzić tylko prowadząc permanentną, ograniczoną wojnę. Nawiasem mówiąc w USA od września 2011 trwa stan wyjątkowy. Każdy podejrzany o terroryzm znika w areszcie pozbawiony praw gwarantowanych konstytucją. A rosnącej agresywności Chin też trzeba pamiętać. Te imperia powstałe jak każde na pracy niewolniczej. KP Chin pilnuje niewolników produkujących towary dla USA, które w obronie niewolników (czytaj, w celu przeniesienia ich z plantacji na Południu do fabryk na Północy) stoczyły wojnę domową. Imperia walczę o prawem i lewem o surowce i o know-how. Putin chciałby zhołdować UE - największą gospodarkę świata, ale chłopiec przesadził, poniosło go. Manipuluje ideą imperium, ale jaks topa życiowa w Rosji spadnie oligachowie wraz z ludem zmiotą go. Ile razy widzieliśmy jak uwielbiany dyktator bywał rozszarpany przez rozczarowany lud. Puton myślał, że Krym mu padnie do stóp. Chciał w Charkowie, mając tam uciekającego Janukowycza, wywołać powstanie Rosjan, ale partia Janukowycza i oligarchowie nie poparli swego Prezydenta i musiał wiać do Rosji. Putin by chciał podzielić Ukrainę na Wschód i Zachód, ale nawet to mu
Państwowość rosyjska jest od wieków dysfunkcyjna i w ciągłym kryzysie ;-) I to niestety jest najgorsze. Rosja nie może złapać tchu, ani równowagi. Jest jak rekin bez pęcherza pławnego - musi zabijać, żeby się poruszac, bo jak się nie rusza, to utonie (to fakt biologiczny).
W Chinach wielu pokłada nadzieję... przedwczesną. Póki co ChRL rządzą post-mongołowie, którzy przejęli po Mandżurach traktat nerczyński. A ten traktat... poddawał Rosję de facto w lenno chińskie... Tak twierdzi Michał Lubina z CSPA (na dniach ma się ukazac Jego książka na ten temat) i myślę, że nie ma podstaw aby mu nie wierzyć. Rosja starannie zamaskowała swój hołdowniczy stosunek do Chin i głosiła kolejne kłamstwo: mit swojej absolutnej suwerenności. Mogła tak zrobić tylko dlatego, że nie miała naturalnego wroga na wschodzie. Teraz niestety jest w podobnej sytuacji - nie ma naturalnych wrogów, oddaje Chinom Syberię, a sama koncentruje się na podboju Zachodu.
--- warto uzupełnić wiadomości z historii.
A raczej o tym jak rzecz cała była widziana na tak zwanym Zachodzie już przeszło sto lat temu przez 15 letniego (!) ucznia francuskiego gimnazjum Alfreda Jarry'ego, który napisał słynną sztukę Ubu król, czyli Polacy.
Na podstawie sztuki w 2003 r. nakręcono też film, którego opis na portalu filmweb.pl jest również warty uwagi.
A raczej o tym jak rzecz cała była widziana na tak zwanym Zachodzie już przeszło sto lat temu przez 15 letniego (!) ucznia francuskiego gimnazjum Alfreda Jarry'ego, który napisał słynną sztukę Ubu król, czyli Polacy.
Na podstawie sztuki w 2003 r. nakręcono też film, którego opis na portalu filmweb.pl jest również warty uwagi.
"Putin nie jest żadnym nowym Hitlerem. Nowego Hitlera dopiero będziemy mieli, jak się Ukraina na dobre przyłączy do Europy, jak Putina wyślą na emeryturę i on się tam na daczy niespodziewanie zadławi ością jesiotra i umrze. Wtedy osłabiona Rosja zafunduje sobie nowego przywódcę i to dopiero będzie ten Hitler do którego wzdychają wszyscy salonowi „umieracze za Kijów”. Pan ów dostanie solidne wsparcie z Londynu, jak to już nie raz bywało i zacznie swoją działalność od gruntownego ograbienia własnych obywateli, potem zaś wywoła wojnę, nie wiadomo jeszcze z kim, ale przypuszczam, że nie z Chinami"
Dodam link jak mi się to uda
;
Nie mniej pisze ciekawie, cóż z takim począć?
Corylus pisze ciekawie i zadziornie, czasem nawet ma rację, czasem się myli.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.

