Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

01 września 2015

Earl Doherty

e-tom: Zagadka Jezusa

Zagadka Jezusa. Kawałki układanki początków chrześcijaństwa
Część pierwsza

Kategoria: Religie
Tematy/tagi: Bibliachrześcijańska mitologiachrześcijaństwoDohertygnozaJezusjudaizm

  (1)    2    3    dalszy >  

Oryginał: „The Jesus Puzzle. Pieces in a Puzzle of Christian Origins”, © Earl Doherty 1997. W Tarace z uprzejmą zgodą Autora. In „Taraka” with the kind permission of the Author.

Przekład: Jerzy Florczykowski

Poniższy artykuł ukazał się w Journal of Higher Criticism, (jesień 1997), publikowanym przez Institute for Higher Critical Studies (Instytut Wyższych Studiów Krytyki) z siedzibą na Uniwersytecie Drew w Madison w stanie New Jersey. Niniejsza uwaga została zamieszczona na prośbę redaktorów, J. Darrella Doughty i Roberta M. Price’a.


To, że Jezus był człowiekiem, który żył i nauczał w Palestynie, w początkach pierwszego wieku, który zapoczątkował religijny ruch skupiony na nim samym, który rozwinie się, by stać się jedną z wielkich religii świata - może wydawać się dość uczciwym stwierdzeniem. Pogląd ten stał się podstawą prawie 2000 lat trwającej chrześcijańskiej wiary i pozostaje punktem wyjścia dla prawie wszystkich naukowych badań początków chrześcijaństwa, a jednak - umieszczenie tak prostego założenia w danych dokumentarnych - jest niezwykle trudnym zadaniem, zagadką, której rozwiązanie okazuje się uparcie, kłopotliwie i irytująco nieuchwytne.

Gdyby nam się udało zredukować złożoność danych do szeregu identyfikowalnych elementów, zawartych w szerszym kontekście czasowym, w których chrześcijaństwo powstało, moglibyśmy pomyśleć listę dziesięciu kawałków puzzla:


Kawałek nr 1: Zmowa milczenia

W korespondencji z pierwszego półwiecza chrześcijaństwa - w tym w listach przypisywanych Pawłowi oraz w innych epistołach sygnowanych imionami takimi jak: Piotr, Jakub i Jan - nie można znaleźć historii znanej z Ewangelii. Gdy ci autorzy mówią o ich boskim Chrystusie, głosy o Jezusie z Nazaretu są praktycznie niesłyszalne, w tym te dotyczące szczegółów życia i posługi oraz okoliczności jego śmierci i przypisywanym mu nauk. Jako źródło etyki chrześcijańskiej często identyfikowany jest sam Bóg. Nikt nie mówi o cudach dokonywanych przez Jezusa, o jego apokaliptycznych przepowiedniach, jego poglądach na jakiekolwiek z wielkich kwestii jego czasu. Nigdy się nie wspomina o fakcie, że nauczał osobiście, o tym, że powoływał apostołów; brak również odwołania się do jego dyrektywy niesienia posłania do narodów świata. Nikt w retrospekcji nie patrzy na życie i służby Jezusa jako genezę ruchu chrześcijańskiego, ani jak na główny punktu w historii zbawienia. Wielcy bohaterowie historii Jezusa: jego matka Maryja, ojciec Józef, Jan Chrzciciel, jego zwiastun, jego zdrajca Judasz, jego kat Piłat — żadna z tych postaci nie doczekała się wzmianki w całej chrześcijańskiej korespondencji pierwszego wieku n.e. Co do miejsc świętych - to nie można znaleźć żadnego, ponieważ żaden autor listów ani słowem nie wspomina któregokolwiek miejsca związanego z karierą Jezusa, nawet Kalwarii, gdzie umarł za grzechy świata, albo pustego grobu, z którego zmartwychwstał, aby zagwarantować powszechne zmartwychwstanie.

Ostatnimi czasy, jedno wyraźne umiejscowienie Chrystusa  (oskarżenie w Pierwszym Liście do Tesaloniczan [2: 15-16], głoszące, że Żydzi w Judei zabili Pana Jezusa) zostało, jako wtrącenie, odrzucone przez większość dzisiejszych liberalnych uczonych. [1] Podobnie jedyny epizod Ewangelii - do którego św. Paweł zdaje się nawiązywać, to słowa Jezusa o chlebie i winie w trakcie tego, co on nazywa „Wieczerzą Pańską” (w Pierwszym Liście do Koryntian 11: 23n) - można interpretować jako mityczną scenę, którą Paweł sam zaobserwował w rezultacie objawienia (patrz: Kawałek nr 5). Inaczej mówiąc, żaden poza-ewangeliczny autor pierwszego wieku nie wygłasza jakiegokolwiek oświadczenia, które odwoływałoby się do boskiego duchowego Syna i Chrystusa, którego oni wszyscy uwielbiali i u którego szukali zbawienia; człowieka, który niedawno chodził po piaskach Palestyny, nauczał, prorokował i czynił cuda, człowieka straconego przez Poncjusza Piłata w Wielki Piątek pod Jerozolimą, który wstanie z pobliskiego grobu w wielkanocną niedzielę rano. Ta „zmowa milczenia” jest równie powszechna, jak zdumiewająca.

(Patrz: Część pierwsza: "Zmowa milczenia” w głównym artykule).

Historii ewangelicznego Jezusa również brakuje w niechrześcijańskich zapiskach z tamtych czasów. Filon z Aleksandrii, żydowski historyk Justus z Tyberiady i Pliniusz Starszy, również kolekcjonerzy doniosłych zjawisk naturalnych, wcześni rzymscy satyrycy i filozofowie — wszyscy oni milczą. Pliniusz Młodszy, w liście do Trajana z Bitynii z około 112 n.e., nie mówi o Chrystusie w kategoriach historycznych. Słynny fragment Józefa Flawiusza - znajdujący się w Antiquities XVIII 63 – 64 („Dawne dzieje Izraela”), uznaje się obecnie, w jego obecnej formie, jako chrześcijańską wstawkę, a argumenty, że pierwotne nawiązanie do Jezusa albo było tam, albo może być wydobyte z obecnego - załamuje się wobec powszechnego milczenia na temat takiego odniesienia części chrześcijańskich komentatorów aż do IV wieku. [2] Jeśli chodzi o odniesienia w Antiquities 20 do Jakuba, jako „brata Jezusa, zwanego Chrystusem”, to ten fragment też nosi ślady chrześcijańskiej interwencji. [3] Zwrot, pierwotnie użyty przez Józefa Flawiusza, może mieć to samo znaczenie, jak słowa Pawła, w których to określa on Jakuba jako "brata Pańskiego" (List do Galatów, 2:19), ale bez odnoszenia się do relacji rodzeństwa z Jezusem, lecz do pozycji Jakuba w bractwie jerozolimskim, która była prawdopodobnie powszechnie znana. Być może później chrześcijańscy kopiści zmienili wyrażenie (pod wpływem Mateusza 1:16), co uczyniło je bardziej „historycznym” - po tym, jak wypracowana została postać Jezusa z Nazaretu.

(W celu pełnego zbadania i częściowego przemyślenia pytania Józefa Flawiusza -  patrz: artykuł uzupełniający nr 10: Josephus Unbound: Reopening the Josephus Question Józef Flawiusz bez ograniczeń — ponowne otwarcie pytania Józefa Flawiusza).

Rzymski historyk Tacyt, (Annales 15:44), jest pierwszym pogańskim pisarzem, mówiącym o Jezusie jako o człowieku ukrzyżowanym przez Piłata. Zamiast przedstawiania informacji wykopanych z archiwum (Rzymianie raczej nie zachowywali zapisów niezliczonych ukrzyżowań w całym imperium, które wówczas już od stu lat były praktykowane), Tacyt prawdopodobnie oparł się na chrześcijańskich pogłoskach o człowieku, założycielu ruchu, które zaczynały krążyć w Rzymie w jego czasach (ok. 115 r. n.e.). Z drugiej strony, są też tacy, którzy wątpią w autentyczność tego fragmentu. W tym samym czasie, raport Swetoniusza (Klaudiusz, 25) o Żydach, w Rzymie agitujących za „Chrestosem” za panowania Klaudiusza, jest tak krótki i niekonkretny, że nie może dotyczyć Chrystusa i chrześcijan w ogóle. W każdym razie autor nie był świadkiem historycznego Jezusa.

Jeśli chodzi o odniesienia do Jezusa w żydowskim Talmudzie — nawet jeśli niektóre uwagi są przypisane rabinom, którzy cieszyli się sławą pod koniec pierwszego wieku (nie wcześniej) - nie zostały one spisane przed trzecim wiekiem, a więc nie są wiarygodne. W każdym przypadku są one tak enigmatyczne i chybione, że raczej trudno je identyfikować z postaciami z Ewangelii.

(Jeśli chodzi o nie-chrześcijańskie świadectwa Jezusa, patrz: PostScript w głównym art.)


Kawałek nr 2: Transcendentalny Chrystus i brakujące równanie

Kiedy wcześni autorzy, tacy jak Paweł, mówią o ich „Jezusie Chrystusie”, robią to w kategoriach wyłącznie mitologicznych. On jest synem Boga w niebie, jak mówi Pismo Święte, jest połączony z wierzącymi w mistyczny sposób. Jezus Chrystus jest samą istotą Boga, istniejącym przedwiecznie obrazem Ojca. Przez niego Bóg dokonuje aktu tworzenia, a jego moc podtrzymuje cały wszechświat. Chrystus jest również kosmicznym odkupicielem, który zstąpił z nieba, aby ponieść ofiarną śmierć (ziemski czas i miejsce nie są określone), a następnie został wywyższony i zasiadł na tronie u boku Boga. Dzięki temu zbawczemu dramatowi, Chrystus podporządkował demoniczne duchy powietrza, które nękają ludzkość, on także dusze sprawiedliwych zmarłych wydobył z Szeolu, [4] dano mu władztwo nad wszystkimi nadprzyrodzonymi i ziemskimi potęgami, on również pojednał odseparowany wszechświat z Bogiem i otrzymał boskie tytuły, dawniej zarezerwowane tylko dla Boga.

Mocna rzecz. A wszystko to w ciągu dwóch dekad, lub mniej, domniemanego życia człowieka, życia, które najwyraźniej umknęło z umysłów tych pierwszych wierzących w kosmicznego Syna, jako że oni nie podają żadnej wzmianki o nim, ani też o żadnym połączeniu między nimi dwoma. We wszystkim, co Paweł i inni mają do powiedzenia na temat wiary, nikt nie podnosi potrzeby wiary w to, że Jezus z Nazaretu był Synem Boga i Mesjaszem. Szczególnego równania: „Boski, duchowy Syn = Jezus z Nazaretu, niedawno obecny na ziemi" - nigdzie nie ma.

Nawet śmierć Chrystusa jest przedstawiana w kategoriach mitycznych. Fragmenty takie, jak w Pierwszym Liście do Tesaloniczan 4:13 („…wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał”) i wyraźne wskazanie Pisma, jako źródła doktryny Pawła, że Chrystus umarł za nasze grzechy (1 Koryntian 15: 3), sugerują, że śmierć Chrystusa była artykułem wiary, a nie zapamiętanym wydarzeniem historycznym. Tak samo, oczywiście, dotyczy zmartwychwstania. Paweł nigdy nie umieszcza śmierci Jezusa w historycznym osadzeniu — on nawet nie mówi nam, że Chrystus został osądzony — zaś w Pierwszym Liście do Koryntian 2:8 przypisuje odpowiedzialność za ukrzyżowanie „władcom tego świata”, którzy nieświadomie ukrzyżowali „Pana chwały”, a tym samym zapewnili sobie przeznaczenie w postaci ich własnej destrukcji.

Choć znaczeniu wyrażenia „władcy tego świata” poświęcono wiele dyskusji, waga opinii [5] spadła po stronie władzy demonów, którzy, jak sądzono, zamieszkiwali niższe sfery niebieskie i byli odpowiedzialni za zło świata i jego oddzielenie od Boga. Interpretacja ta jest wspierana, przez odniesienia do demonicznych mocy w relacji z działaniami Chrystusa, w Liście do Kolosan 2:15 i Efezjan 3:10, także w rozdziale 9. Wniebowstąpienia Izajasza, który opisuje zstąpienie Syna poprzez sfery niebieskie i oświadcza, że on zostanie zawieszony na drzewie „przez boga tego świata”, czyli szatana i aniołów jego firmamentu. Oni też nie wiedzą, kim on jest (9: 13,15).

(Zob. artykuł uzupełniający nr 3: Kto ukrzyżował Jezusa. )


Drugi List do Tymoteusza 1: 9 to kolejny fragment, który nawiązuje do ponadczasowego świata górnego, w związku z określeniem aktu odkupienia "…łaski, która nam dana została w Chrystusie Jezusie przed wiecznymi czasami…”. Wiedza o tym została dopiero teraz ujawniona przez objawienie Jezusa Chrystusa, zbawiciela (2 Tymoteusz, 1:10), „Ukazana zaś została ona przez pojawienie się naszego Zbawiciela Chrystusa Jezusa pro chronon aionion…”). Znaczenie tej greckiej frazy jest również bardzo dyskutowane, [6] jednak wydaje się być próbą przekazania, że zbawczy akt Chrystusa miał miejsce poza normalnymi granicami czasu i przestrzeni, w górnym platońskim królestwie Boga.

Pełniejsze omówienie tego „kawałka”, patrz: Część druga — kim był Jezus Chrystus? oraz artykuł uzupełniający nr 3. “Who Crucified Jesus?” (Kto ukrzyżował Jezusa?) i nr 8. “Christ as 'Man' ” (Chrystus jako „człowiek”).


Kawałek nr 3: Czas Apokalipsy

Skąd Paweł i inni apostołowie, tacy jak on, wiedzieli o Synu i Odkupicielu? Czy to poprzez słowa i czyny Jezusa na ziemi? Dzięki przekazom o nim tych, którzy byli świadkami jego posługi? Nie, Paweł dowiedział się o Synu poprzez objawienie i Pismo Święte. Bóg wybrał, „aby objawić Syna swego przeze mnie”, mówi w Liście do Galatów 1:16. Autor Listu do Efezjan, w 3: 4-5, daje nam główne elementy nowego odkrywczego dramatu: „…tajemnicy Chrystusa. Nie była ona oznajmiona synom ludzkim w poprzednich pokoleniach, tak jak teraz została objawiona przez Ducha świętym Jego apostołom i prorokom…”. Paweł zwraca się do Pisma Świętego (List do Rzymian 1: 2, Pierwszy List do Koryntian 15: 3-4) jako źródła swojej Ewangelii, swojej wiedzy o Chrystusie i Jego zbawczego dzieła. Jest to Bóg, przez Ducha Świętego, który dostarczył tę ewangelię, Bóg, który wyznaczył apostołów, takich jak Paweł, by nieśli przesłanie. Wszystko to jest sformułowane w języku objawienia, ze słowami takimi jak: phaneroo, apokalupto, epiphaneia. [7]

Istnienie i rola boskiego Syna było dotychczas nieznane. Był tajemnicą, „tajemnicą” skrywaną przez długie wieki przez Boga w niebie, teraz ujawnioną wraz z korzyściami płynącymi z Jego aktu zbawienia. To jest to, co Paweł i inni autorzy listów ciągle nam mówią: w Liście do Rzymian 3: 21F, 16: 25-27, Liście do Kolosan 1:26 i 2: 2, w Pierwszym Liście św. Piotra Apostoła 1:20. Oni wcale nie podają niczego o człowieku Jezusie, a nawet, jak w Liście do Tytusa 1: 2-3, często nie pozostawiają miejsca na taką postać w ich obrazie początków ruchu chrześcijańskiego.

Zamiast tego, mówią o Chrystusie jako obecnym teraz na ziemi (np. w Pierwszym Liście do św. Jana Apostoła 5:20), gdzie został wysłany przez Boga, który także zesłał Ducha. (Duch i Syn są czasami związani, jak w Liście do Rzymian 8: 9, Liście do Galatian 4:6, Liście do Filipian 1:19). Jak to listy Pawła [8] przekazują, poprzez wykorzystanie ich wszechobecnego wyrażenia „w Chrystusie” lub „przez Chrystusa” ( np. Rzymian 6:11, Ef 1: 4, Tytusa 3: 6), Chrystus jest duchowym medium, przez które Bóg objawia się i wykonuje swoją pracę na świecie. Jest mistyczną siłą, częścią i interakcją z jego wyznawcami i jest boskim agentem zbawienia. Wszystko to znajduje się wyraźnie na kartach listów Nowego Testamentu, podczas gdy obok zieje pustka odnośnie Ewangelii Jezusa.

(Patrz: Część druga — Kim był Jezus Chrystus? oraz artykuł uzupełniający nr 6: The Source of Paul's Gospel Źródło Ewangelii Pawła).


Kawałek nr 4: Mitologiczny Obraz Czasu

Gdy przyjrzymy się mitologicznym cechom, rzekomo przypisywanym historycznemu Jezusowi tuż po jego śmierci, okazuje się, że wszystkie one mają swoje korzenie we współczesnej religijnej filozofii. Rozwijająca się koncepcja, że (??) coraz bardziej transcendentny Bóg wymaga pośrednika, aby mieć kontakt ze światem podstawowej materii, doprowadziły do (??) wynalezienia wtórnych sił boskich w zarówno greckiej jak i żydowskiej myśli. Dla Greków, a także filozofów hellenistycznego judaizmu, takich jak Filon, Logos [9] – pojęcie głównie abstrakcyjne – stał się platońskim pośrednikiem, który był obrazem Boga, siłą, która wyprodukowała kreację i ciągły kanał duchowej komunii między Bogiem a ludzkością. [10] Wszystkie te właściwości są obecne w początkowej chrześcijańskiej wizji duchowego Chrystusa.

W myśli żydowskiej postać personifikowanej Mądrości była wyobrażana jak emanacja Boga, jego komunikatywny aspekt, ta która przyniosła ludzkości wiedzę o nim i jego woli. Ona opracowała swój własny mit o powrocie do świata i zapraszała mężczyzn i kobiety, aby uczyli się od niej (jak w Księdze Przysłów, Księdze Barucha, Księdze Mądrości). W końcu stała się bardzo podobna do Logosu, opisana jako agent Bożego stworzenia i mocy Bożej, która przenika i podtrzymuje wszystko (Księga Mądrości 7: 22-30). Była partnerką tronową (??) Boga i jego wiernym obrazem.

Cechy te też są częścią języka o Chrystusie, używanym przez Pawła i jego współczesnych. Chrystus siedzi po prawicy Boga, to dzięki niemu „wszystko się stało się i dzięki któremu także my jesteśmy” (Pierwszy List do Koryntian 8: 6); on też podtrzymuje wszechświat przez jego słowo władzy (List do Hebrajczyków 1: 3, List do Kolosan 1: 15f). Tak jak Logos i Sophia (Mądrość) - tylko Syn „zna” Ojca, a ludzkość może tylko poznać Boga poprzez Syna.

(Patrz: Część druga — kim był Jezus Chrystus? oraz artykuł uzupełniający nr 5: Tracing the Christian Lineage in Alexandria - Śledzenie chrześcijańskiego rodowodu w Aleksandrii).


Kawałek nr 5: Bóstwa zbawiciele w warstwowym wszechświecie

Najbardziej popularnym wyrazem wiary, w czasach które były świadkiem powstania chrześcijaństwa, nie była oficjalna państwowa religia „olimpijskich” bogów, ale kulty zbawienia znane jako „religie misteryjne”. Każda z nich miała swego boga zbawiciela lub boginię, takich jak: Mitra, Dionizos, Attis, Izyda, Ozyrys. Większość z tych kultów posiadała mit, w którym zbawicielskie bóstwo pokonało śmierć w jakiś sposób — niekoniecznie później zmartwychwstało — lub wykonywało jakiś czyn, którego efekty gwarantowały dla wtajemniczonych szczęście na tym świecie i szczęśliwe życie w następnym. Ich rytuały zawierały komunijne święte posiłki, często z udziałem takich rzeczy jak chleb i wino, zdradzające duże podobieństwo do chrześcijańskiego sakramentalizmu — mit „Pańskiej Wieczerzy” Pawła może również być pod wpływem mitrajskich odpowiedników — a mistyczne relacje między inicjowaniem i bóstwem są bardzo podobne do tych, wyjaśnionych przez Pawła w jego rozdziale o wierze chrześcijańskiej. Choć chrześcijaństwo i pogańskie kulty w miarę upływu czasu oddziaływały na siebie, oba można uznać za mniej lub bardziej niezależne gałęzie tego samego szerokiego drzewa świata starożytnego.

(W kwestii misteriów - patrz: Część druga: Kim był Jezus Chrystus? oraz artykuł uzupełniający nr 6: The Source of Paul's Gospel: Learning of a Sacred Meal Źródło Ewangelii Pawła. Nauka o świętych posiłkach i Response to Miles. Odpowiedź Miles’owi)

W okresie na przełomie er platonizm podzielił wszechświat na ponadczasową, doskonałą wyższą sferę (zawierającą „prawdziwą” rzeczywistość, dostępną intelektowi) i niedoskonały, przemijający świat materii, jako jej kopię. Uważano, że mityczna aktywność kultowych bogów ma miejsce w tamtym górnym wymiarze rzeczywistości i ma wpływ na znajdująca się poniżej ludzkość. (taki platoński styl myślenia wykazywał tendencję do zastępowania starszych obrazów mitu, które uważały, że aktywność bogów miała miejsce w pierwotnej, świętej przeszłości). Łączono to z innymi, bardziej popularnymi poglądami, które traktowały wszechświat jako twór wielowarstwowy, poczynając od świata materii podstawowej, gdzie bytowali ludzie, do najwyższego poziomu czystego ducha, gdzie bytował najwyższy Bóg. Warstwy między (zazwyczaj siedem plus powietrze, lub „firmament”, między Ziemią a Księżycem) były zasiedlone przez różnego rodzaju anioły, duchy i demony. Ci ostatni, odpowiedzialni za zło, które dotknęły ludzkość, a w myśli żydowskiej związani z Szatanem, wypełniały najniższą warstwę ducha i były traktowane jako część królestwa „ciała” [11], odcinając ziemię od nieba.

Aby wykonać swoje zbawcze dzieło, zbawczy bogowie zstępowali do niższych krańców świata duchowego, coraz bardziej upodobniając się do niższych materialnych form: Attis, na przykład — jak Julian „Apostata” relacjonuje w Orations V — do poziomu tuż powyżej księżyca, Chrystus, jak wskazuje Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian 2:8, podobnie jak autor Wniebowstąpienia Izajasza 9 — do sfery szatana i jego mocy na firmamencie. Tutaj Chrystus, przyjmując „podobieństwo” do ciała i człowieka, (Wniebowstąpienie 9:13 i List do Filipian 2, 7-8), został ukrzyżowany. Jak z fragmentów Listu do Efezjan 6:12 wynika, toczy się kosmiczna bitwa o kontrolę nad światem między siłami ciemności, kierowanymi przez szatana, i siłami dobra, kierowanych przez Boga. Chrystus był agentem Boga, jego Mesjaszem, w tej walce. Ukrzyżowanie było uważane za decydujący ruch w kosmicznej walce z demonami, w którym Chrystus poddał te duchy sobie i przywrócił jedność wszechświata (List do Efezjan 1:10).

(Zob. artykuł uzupełniający nr 3: Who Crucified Jesus? Kto ukrzyżował Jezusa?)

Bardziej wyrafinowani filozofowie, tacy jak Plutarch i Sallustius, traktowali greckie opowieści o kultach zbawienia tylko jako alegoryczne interpretacje, „wieczne znaczenia odziane w mit”. Sallustius, pisząc w 4. wieku, mówi o historii Attisa jako „wiecznym kosmicznym procesie, a nie pojedynczym wydarzeniu z przeszłości” (On Gods and the World, 9 - O bogach i świecie). Paweł, mimo że nie przejawia oznak traktowania mitu i cierpień Jezusa w kategoriach innych niż dosłowne, byłby całkiem zdolny do umieszczenia takiej zbawczej działalności w tej górnej sferze duchowej, zaś jego język wręcz wykazuje oznaki takiej interpretacji.

(Patrz: Część druga: Kim był Jezus Chrystus? oraz artykuł uzupełniający nr 8: Christ as "Man": section I Chrystus jako "Człowiek" — rozdział I).


Kawałek nr 6: Historia wyłącznie Jezusa

Historię Jezusa z Nazaretu, w pierwszych stu latach chrześcijaństwa, można znaleźć tylko w Ewangeliach. Ponadto, każda z Ewangelii jest uzależniona od jednego wątku, zawartego w pierwszej napisanej „Ewangelii według św. Marka". Pogląd, że Ewangelie według Mateusza i Łukasza są nowszymi wersjami Ewangelii według św. Marka, uzupełnionej dodatkowym, głównie o charakterze nauczania, materiałem, jest obecnie niemal powszechnie akceptowany. Opinia jest podzielona co do tego, czy elementy narracyjne Ewangelii według św. Jana pochodzą również ze źródła synoptycznego. [12] Ale ponieważ czwarta Ewangelia, pomimo znacznych modernizacji, aby dopasować ją do własnej teologii Jana, nie daje nam w jego opowieści o życiu Jezusa materiału zasadniczo różnego od tego z synoptyków, jest więc prawdopodobne, że ona również wraca ostatecznie do pierwszej Ewangelii, w jej obrazie „historycznego Jezusa”. (tzw. Dyskursy i charakterystyczna chrystologia Jana może okazać się najwcześniejszą warstwą przekazu, pierwotnie stosowaną do duchowego Objawiciela Syna, na którą „historyczna”, synoptycznego pochodzenia, biografia została nałożona.) Mamy więc chrześcijański ruch rozciągający się na połowę imperium i trwający już przez pełne stulecie, któremu jednak udało się wytworzyć tylko jedną wersję wydarzeń, które rzekomo leżały u jego powstania.

Współcześni uczeni często odnoszą się do zbioru wspólnych nauk i materiałów anegdotycznych, pochodzących z Ewangelii Mateusza i Łukasza, obecnie znanego pod oznaczeniem "Q" (od niemieckiego Quelle – źródło), jako „Ewangelii”, choć nie jest to opracowanie narracyjne, ani nie jest ono zorganizowane według jakiegokolwiek innego sposobu; to po prostu tradycyjny zbiór opowiadań. Lecz ich pełne przekonania twierdzenie, że materiał tego utraconego dokumentu, lub przynajmniej najwcześniejsza jego warstwa, sięga do historycznego Jezusa, a więc twierdzenie, że stanowi jego niezależnego świadka - nie jest uzasadnione, co postaram się wykazać w części trzeciej niniejszego artykułu.

Na Dziejach Apostolskich też, jako świadku Jezusa historycznego, lub początków ruchu chrześcijańskiego, nie można polegać. Nowsza tendencja polega na tym, aby Dzieje postrzegać jako produkt drugiego wieku, prawdopodobnie powstały w Rzymie, bardzo tendencyjny i napisany w celu stworzenia obrazu początków chrześcijaństwa; sięgającego do możliwie jednolitego zespołu apostołów w Jerozolimie, którzy byli zwolennikami historycznego Jezusa. Wiele z tego to czysty wymysł, w znacznej mierze niezgodny z informacjami zawartymi w listach Pawła. Nie ma wcześniejszego potwierdzenia Dziejów przed latami 170-180 n.e.

(Patrz: Część trzecia — Ewolucja Jezusa z Nazaretu )


Kawałek nr 7: Ewangelie w Otchłani

Datowanie Ewangelii jest częściowo możliwe przez ich porównanie z szerszym kontekstem pism chrześcijańskich. Napotkamy tu zdumiewający stan rzeczy, bo nie ma wyraźnych ich śladów przed połową II wieku. Żaden z żyjących przed Justynem kronikarzy nie korzysta z dokumentów narracyjnych, zawierających słowa i czyny Jezusa z Nazaretu, i ich wzmianki częściej, niż te autorstwa Justyna, nie pasują do naszych tekstów kanonicznych, co wskazuje, że owe prace były nadal w trakcie opracowania i rozwoju, a do ich sfinalizowania doszło dopiero jakiś czas później.

Wcześniejsze aluzje do nauki lub anegdot, przypominające te z Ewangelii, nie wydają się pochodzić z opracowań pisanych, ale prawdopodobnie odzwierciedlają rozwój przekazów ustnych, które same znajdują drogę do pisemnych Ewangelii. [13] Zaś, pochodzące z około 120-130, jak donosi Euzebiusz, [14] odniesienia Papiasza [15] do dokumentów przypisywanych „Mateuszowi” i „Markowi” nie można pogodzić z narracją Ewangelii, które teraz noszą nazwy pochodzące od tych imion, które były wciąż nieznane Justynowi, jako należące do jego „wspomnień Apostołów”. Co więcej, były to dokumenty, których Papiasz sam nie widział, [16] ale dowiedział się o od kogoś, co czyni całe doniesienie materiałem z trzeciej ręki.

Zatem, gdy uczeni regularnie datują Ewangelie na lata od '65. do 100., to prezentują nam przez to scenariusz, w którym opowieść o życiu Jezusa, opowiedziana przez ewangelistów, pozostaje w stanie zawieszenia i nie przedostaje się do szerszej świadomości chrześcijańskiej przez prawie sto lat od momentu, kiedy po raz pierwszy została zapisana. Na ogół późniejsze datowania wydają się być konieczne, przy czym być może pierwotna wersja ewangelii Marka pojawiła się nie wcześniej niż w roku 90. (Standardowe datowanie, w oparciu o Mk 13, niekoniecznie jest prawidłowe, ponieważ apokaliptyczne oczekiwania ciągnęły się co najmniej do końca wieku, a sugestia Jezusa w 13:7 jest taka, że musi upłynąć trochę czasu po wojnie żydowskiej, zanim nadejdzie koniec świata).

(Patrz: Część trzecia — ewolucja Jezusa z Nazaretu)


Kawałek nr 8: Ewangelie, nie historia

Podczas badania zawartości Ewangelii, wyłaniają się dwie podstawowe cechy budzące poważne wątpliwości, co do wartości historycznej zawartej w nich historii Jezusa.

Jednym z nich jest ich niezgodny charakter. Niemożność pogodzenia takich rzeczy jak: chrzest i bożonarodzeniowe opowieści, odkrycie pustego grobu i pojawienia się Jezusa po zmartwychwstaniu - są, oczywiście, powszechnie uznawane, ale mnóstwo innych sprzeczności i rozbieżności w opisach słów i czynów Jezusa, to coś więcej niż proste rozbieżności w zeznaniach świadków lub niedoskonałości w przekazie. Od co najmniej połowy tego wieku naukowcy twierdzą, że brak porozumienia między ewangelistami, lub między ewangelistą a jego źródłami, pochodzi od redaktorów i jest zamierzony. Oznacza to, że autorzy świadomie redagowali uzyskane materiały według własnych przekonań i własnych celów, a wiele elementów Ewangelii uznaje się za własne twory ewangelistów. Wynika z tego, że jeśli nawet rzekome słowa Pana mogły być dowolnie tendencyjnie zmieniane lub zmyślone, nie może być mowy o zachowaniu „historii”. Autorzy ci oczywiście traktowali ich historie jako sztuczne produkty, zaprojektowane na potrzeby ich społeczności. Takie spostrzeżenia doprowadziły dwie ostatnie generacje uczonych (i więcej) do określanie Ewangelii jako „dokumentów wiary”, a nie historycznych relacji.

Drugą cechą jest zależność bardzo wielu elementów historii Jezusa od fragmentów i motywów żydowskich świętych ksiąg. Relacja pasyjna jest po prawdzie pastiszem wersetów z Psalmów, Izajasza i wielu innych proroków. Ogólnie rzecz biorąc, oznacza nową wersję opowieści wielokrotnie podawanej w całej Biblii hebrajskiej i pokrewnych opracowaniach. Uczeni nazywają ją Cierpieniem i Windykacją Niewinnego Sprawiedliwego. Opowieść o losie Jezusa następuje w wirtualnym identycznym odwiecznym wzorze, o szczegółach zaczerpniętych z biblijnych fragmentów. Nie widać tu historii.

Ten proces przekopywania Pisma był odzwierciedleniem tradycyjnej żydowskiej praktyki, znanej jako „midrasz”, w którym pisarz interpretował i rozszerzał indywidualne fragmenty lub kombinacje fragmentów z Biblii, aby przybrać nowe znaczenia i objawienia, aby współczesności oferować nowe prawdy. Jedną z midraszowych metod było przekształcanie istniejącej narracji biblijnej w nowym otoczeniu. Tak więc Jezus został przedstawiony jako nowy Mojżesz, z cechami, które układały się równolegle do historii Mojżesza.

John Shelby Spong, w książce Liberating the Gospels (Wyzwalanie Ewangelii), traktuje synoptyczne Ewangelie jako midraszową fikcję, praktycznie w każdym ich szczególe, choć uważa, że (??) została oparta na historycznym człowieku. Spong, opierając się na wcześniejszych badaniach Michaela D. Gouldera, [17] twierdzi, że ewangeliczna historia została zaprojektowana, aby zapewnić odpowiedni całoroczny materiał chrześcijańskich obrzędów, oparty na tradycyjnym cyklu tematów żydowskiego szabatu i festiwali. Oznaczałoby to całkowite pozbawienie Ewangelii jakichkolwiek pozorów historii.

(Zob. recenzję książki Johna Shelby Sponga Liberating the Gospels Wyzwalanie Ewangelii).

(Patrz: Część trzecia. Ewolucja Jezusa z Nazaretu)


Kawałek nr 9: Mozaika z różnych części

Jeżeli chrześcijaństwo ma być traktowane jako odrębny ruch, to jest on szalenie schizofreniczny. Różnorodność i skala reakcji na jednego człowieka prowokuje wyjaśnienie. Wersja „kultowa”, której typowym przykładem jest św. Paweł, najwyraźniej porzucała wszelkie zainteresowania ziemskim życiem i tożsamością Jezusa i zmieniła go w kosmicznego Chrystusa, który stworzył świat i odkupił go przez swoją śmierć i zmartwychwstanie. Poszczególne społeczności, takie jak te odpowiedzialne za spisanie dokumentu Q i Ewangelii Tomasza, ignorowały tę śmierć i zmartwychwstanie i przedstawiały Jezusa nauczającego, Jezusa jako kaznodzieję nadchodzącego Królestwa Bożego. W tym, co jest prawdopodobnie najwcześniejszą warstwą materiału w Ewangelii Jana, Jezus jest typem „zstępującego-wstępującego” odkupiciela z nieba, który zbawia, będąc objawieniem Boga (chociaż nie odsłania o nim nic poza tym, że Jezus jest Jego Synem i przedstawicielem). Później Jan zrównuje Jezusa z greckim Logosem [18]. W Liście do Hebrajczyków Jezus jest niebiańskim arcykapłanem, który ofiarowuje się w świątyni niebieskiej, co jest określeniem w stylu aleksandryjskiego platonizmu. W Didache Jezus zostaje zredukowany do niecierpiącego pośrednika-sługi lub dziecka Bożego. Domniemywa się, że kryje się za mistycyzmem Mądrości-Słowa-Syna Ód Salomona. [19] W różnych nurtach gnostycyzmu Jezus Chrystus jest mityczną częścią niebiańskiej pełni boskości, czasem zwiastunem przypominającym Jana, czasem wyłania się pod innymi nazwami, takimi jak: Derdekeas lub Trzeci Iluminator. [20] Nie sposób określić, jak wiele innych form „Jezusa” nie zachowało się w dokumentach, choć Paweł w swoich listach wskazuje na istniejące wszędzie rozbieżne grupy i apostołów, którzy „głoszą innego Jezusa”, tak innego od jego własnego, że on może ich przekląć i oskarżyć o to, że są agentami Szatana.

Uczeni, tacy jak Burton Mack, [21] sądzą, że za Ewangelią i innymi dokumentami można znaleźć wszelkiego rodzaju małe grupy zachowujące i formułujące ten lub tamten typ przekazu o Jezusie i postrzegania go na różne sposoby. Jezus pochodzących z Q i przypisany do społeczności Q jest tylko najbardziej widocznym z nich. To całe fragmentowanie historycznego człowieka, rozpad Jezusa na wiele części składowych, jest bezprecedensowym zjawiskiem i nie tylko nie ma dokumentu, który ucieleśnia taki proces, ale nawet takiego, który daje wskazówkę, dlaczego tak się stało, że każdy z komponentów wydaje się żyć w błogiej nieświadomości istnienia innych. Listy Pawła nie dają żadnej wskazówki, że były społeczności skupione wokół elementów życia i nauczania Jezusa, które on pominął jako nieinteresujące. Z drugiej strony, społeczności, jak ta od Q, wydają się nieczułe na kosmiczne wymiary, którymi kultowe kręgi obdarzył ich kaznodzieja Królestwa. Tylko ewangeliści, a właściwie to pierwszy z nich, Marek, pomyślał o spojeniu tych odmiennych elementów razem. Nasuwa się pytanie: skąd pochodzą te wszystkie różnorakie elementy i czy były związane z Jezusem człowiekiem w ich fazie poprzedzającej Ewangelie?

(Patrz: „Część trzecia: Ewolucja Jezusa z Nazaretu” i recenzja książki Burtona Macka, Who Wrote the New Testament? Kto napisał Nowy Testament?)


Kawałek nr 10: Drugie stulecie

O ile w pierwszym wieku n.e. Jezus historyczny wydaje się być nieznany wszystkim, z wyjątkiem wczesnych ewangelistów oraz, w innym sensie, późniejszym redaktorom Q, pierwsze oznaki zainteresowania „wiedzą” o historycznym Jezusie pojawiają się w początkach wieku drugiego. Ignacy w swoich listach — jak wieść głosi, napisanych około 107 roku, kiedy zdążał do męczeńskiej śmierci w Rzymie — oferuje najwcześniejsze poza-ewangeliczne nawiązanie do Jezusa jako człowieka, zrodzonego z Maryi w czasach panowania Heroda i ukrzyżowanego przez Poncjusza Piłata. Niedługo potem pojawia się wzmianka Tacyta, który pierwszy w literaturze poza-chrześcijańskiej identyfikuje Jezusa jako historycznego człowieka, który został stracony w czasach Piłata. Polikarp, piszący około roku 130?, daje wyraz takim samym poglądom jak Ignacy i tym wyrażonym w Liście Barnaby, gdzie traktuje się Jezusa jako historycznego człowieka, jednak autor nadal czerpie z Pisma (starego Testamentu) większość cech przypisywanych tej postaci. Jeśli mamy opierać się na Euzebiuszu, to u Papiasza również znajdujemy odbicie wiary w historycznego Jezusa (w Azji Mniejszej), a jest on świadkiem (z drugiej ręki) niektórych krążących zbiorów opowieści i anegdot, które wiążą się z tą postacią.

Istnieją jednak poważne chrześcijańskie opracowania z drugiego wieku, które nie przedstawiają historycznego Jezusa. Zarówno Didache, które może mieć korzenie w końcowych latach pierwszego wieku, jak i monumentalny Pasterz Hermasa, są pozbawione takiej postaci — w tym ostatnim nigdy nie pada imię Jezus. Wydaje się, że nawet listy Nowego Testamentu, zwykle datowane na początku II wieku, Drugi List św. Piotra Apostoła i Listy pasterskie, [22] są pozbawione historycznego człowieka. (Jedynym odniesieniem do Piłata w listach Nowego Testamentu jest Pierwszy List do Tymoteusza 6:13, który został przeanalizowany z pewną podejrzliwością przez niektórych komentatorów [23], gdyż nie wydaje się dobrze pasować do kontekstu. Ja uważam go, także Pierwszy List do Tesaloniczan 2: 15-16, za interpolację).

Co najbardziej zdumiewające, wszyscy główni apologeci przed rokiem 180., z jedynym wyjątkiem Justyna i drobnego apologety z Syrii - Arystydesa - nie włączają historycznego Jezusa do ich obrony chrześcijaństwa przed poganami. Dotyczy to Tacjana, w jego czasach sprzed napisania Diatessaronu. Zamiast niego, apologeci dają świadectwo ruchu chrześcijańskiego, który sięga korzeniami do filozofii platońskiej i hellenistycznego judaizmu, głosząc kult monoteistycznego żydowskiego Boga i jego Syna typu Logosu — ten ostatni jest siłą działającą w świecie, który służy jako głosiciel i pośrednik między Bogiem a ludzkością. Teofil z Antiochii, Atenagoras z Aten, Tacjan w swojej Apologii, Minucjusz Feliks w Rzymie (lub w Afryce Północnej) nie proponują wiary w historyczną postać ukrzyżowaną w akcie pojednania, ani w zmartwychwstanie, nie mają też nic wspólnego z Pawłem. U żadnego z nich nie pojawia się imię Jezus i nikt nie mówi o inkarnacji Logosu. Teofil wyjaśnia znaczenie nazwy „chrześcijański”, jako oznaczające, że „jesteśmy namaszczeni olejkiem Boga”.

Minucjusz Feliks traktuje z pogardą każdą doktrynę ukrzyżowanego człowieka, jako boskiego i odkupiciela, wskazując, że jest on świadom kogoś, kto tak uważa, a Tatian nawiązuje do „historii”, opowiadanych zarówno przez Greków i chrześcijan, co oznacza, że (??) obie są takiej samej mitycznej natury, których nie należy traktować dosłownie. Tylko Justyn opowiedział się za historią i postacią taką, jak przedstawiona w jakiejś wczesnej pisemnej formie Ewangelii, ale nawet on, opowiadając o swoim doświadczeniu konwersji kilkadziesiąt lat wcześniej (Dialog z Żydem Tryfonem, 3-8), pokazuje znamienną próżnię odnośnie wiary w historycznego człowieka w ruchu religijnym, do którego dołączył. W ustach Tryfona (w 8:6), umieszcza on oskarżenie, że „wymyśliliście Chrystusa dla siebie samych”.

(Patrz: The Second Century Apologists Apologeci drugiego wieku).


[1] Ponieważ zawiera jednoznaczną aluzję do zniszczenia Jerozolimy i ponieważ nie jest to zgodne z tym, co Paweł gdzie indziej mówi o jednym ze swoich rodaków. Patrz, na przykład: Birger Pearson: Pierwszy List do Tesaloniczan, 2: 13-16: Deutero-Pawłowa Interpolacja, HTR 64 (1971), 79-94. [Zob. artykuł uzupełniający nr 3. Kto ukrzyżował Jezusa ?; Żydzi „Którzy zabili Pana Jezusa"].

[2] Na przykład: Orygenes, w jego Contra Celsum (Przeciw Celsusowi — pismo Orygenesa napisane w 248 roku, jako odpowiedź na krytykę chrześcijaństwa zawartą w Prawdziwym słowie autorstwa Celsusa, omawia kilka razy prawdziwości cudów Jezusa; jeśli Józef odniósł się do Jezusa jako "sprawcy wspaniałych czynów" (tak uczeni tacy, jak: J. D. Crossan, utrzymują), on raczej nie zrezygnowałby z możliwości odwołania się do świadka w postaci historyka żydowskiego. Niektórzy twierdzą, że oświadczenie Orygenesa w Contra Celsum I, 47, że Józef „nie wierzył w Jezusa Chrystusa” stanowi zawoalowane odniesienie do takiego fragmentu, ale to lepiej wytłumaczyć reakcją Orygenesa na fakt, że Józef Flawiusz w Jewish Wars VI, 312-13 (Wojnach żydowskich) oświadcza, że żydowskie przepowiednie o Mesjaszu naprawdę stosuje się do cesarza Wespazjana. [Zob. artykuł uzupełniający nr 10. Josephus Unbound Józef niepowiązany].

[3] Orygenes korzysta z kopii, którą posiada Józef, dotyczącej zniszczenia Jerozolimy jako kary boskiej za morderstwo Jakuba, podczas gdy nie ocalała kopia Józefa nie podaje takiej sugestii. [Zob. sekcje na "straconej odniesienia" Józefa Flawiusza w Josephus Unbound Józef niepowiązany].

[4] Szeol to w Starym Testamencie, a przede wszystkim we wczesnym judaizmie, to miejsce pobytu zmarłych, pozbawionych wszelkiej radości istnienia i życia. [Przyp. Tłumacza].

[5] Np. Orygenes, Barrett, Hering, Delling (TDNT I, 489), Schoeps, Salmond. Patrz: Paul Ellingworth, A Translator’s Handbook for 1 Corinthians, (Podręcznik tłumacza do 1 Koryntian), s.46. „Większość uczonych uważa, że (??) mówi się tu o nadprzyrodzonych mocach”. [Zob. artykuł uzupełniający nr 3. Who Crucified Jesus?: The Rulers of this Age Kto ukrzyżowanego Jezusa?: Władcy tej epoki].

[6] J. D. Quinn w Anchor Komentarze biblijne (Tytusa, s. 65) mówi, że fraza pro chronon aionion nawiązuje do ponadczasowego porządku, w którym sam Bóg żyje, w przeciwieństwie do chronoi aionioi (jak w Liście do Rzymian 16:25), przez który świat przeszedł w historii. Cf. James Barr, Biblical Words For Time (Biblijne określenia czasu), s. 138f.

[7] Wszystkie trzy słowa znaczą mniej więcej to samo — ujawnienie, objawienia. [Przyp. Tłumacza].

[8] Listy Pawła to jedna z sekcji Nowego Testamentu, ich autorstwo tradycyjnie jest przypisywane apostołowi Pawłowi. W tradycji wschodniej umieszczane są po Listach powszechnych a przed Apokalipsą. W tradycji zachodniej umieszczane są po Dziejach Apostolskich, a przed Listami powszechnymi. W minuskułach 175, 325, 336 i 1424 umieszczone zostały na końcu Nowego Testamentu. W minuskule 393 umieszczone po Dziejach i Listach powszechnych, ale przed Ewangeliami. [Przyp. Tłumacza].

[9] Syn Boży (Syn Boga, Słowo Boże, Logos (Słowo) – tytuł przysługujący w Nowym Testamencie tylko Jezusowi Chrystusowi. W większości wyznań trynitarnych nazywany jest tak jako druga Osoba Trójcy Świętej. [Przyp. Tłumacza].

[10] Niewielki dokument zwany Discourse to the Greeks (Dialog z Grekami) i błędnie przypisane do Justynowi Męczennikowi pokazuje, że Logos może być traktowana jako agencja zbawienia. Tutaj zdecydowanie nabiera cech osobistych w tym, że „ma nieustanną opiekę nad nami” i „sprawia, że śmiertelni (??) stają się nieśmiertelni, ludzi bogami” (5). Zob. E. R. Goodenough, By Light, Light (Światło poprzez światło), s.300.

[11] Patrz: pod Sarx Sarx w TDNT VII, 128.

[12] Ewangelie synoptyczne to wspólna nazwa dla ewangelii według św. Mateusza, według św. Marka i według św. Łukasza, ponieważ reprezentują one wspólny pogląd na życie i nauki Jezusa. [Przyp. Tłumacza].

[13] Doniosłe poszukiwania Helmuta Koestera synoptycznych odniesień w pismach wczesnych Ojców, Synoptische Überlieferung bei den apostolischen Vätern (Synoptyczna tradycja ojców apostolskich), stwierdza, że (??) prawie wszystkie te wzmianki pochodzą z przed-ewangielicznej warstwy podań.

[14] Euzebiusz z Cezarei – pisarz, teolog i historyk chrześcijański, biskup Cezarei w Palestynie od 313. Uczeń Pamfila z Cezarei, obrońcy twórczości Orygenesa – jako wyraz oddania dla swego mistrza przyjął przydomek syn Pamfila. [Przyp. Tłumacza].

[15] Papiasz z Hierapolis, biskup Hierapolis w Azji Mniejszej, teolog, jeden z Ojców Apostolskich, żyjący prawdopodobnie w latach 70-135, męczennik, święty Kościoła katolickiego i prawosławnego. [Przyp. Tłumacza].

[16] Jeśli [obecnie utracone] Papiasza Oracles of the Lord Interpreted (Interpretacja wyroczni Pana) zawierały cytaty z takich Ewangelii, późniejsi komentatorzy, tacy jak Euzebiusz i Filip Side, z pewnością by się do nich odnieśli. Nie jest też prawdopodobne, że gdyby Papiasz miał pełne Ewangelie narracyjne życia Jezusa, byłby zdyskredytował pisemne opracowania i wybrałby ustne przekazy, jak podobno miał oświadczyć. Papiasz mówi, we fragmentach cytowanych przez Euzebiusza, że (??) jego informacje o „Marku” pochodzą od „prezbitera”, ale czy to również miało dotyczyć „Mateusza” - Euzebiuszowi nie jest jasne, choć jest to prawdopodobne. Wszyscy świadkowie Papiasza (zakładając, że możemy ufać Euzebiuszowi) uważają, że w kilku początkowych dekadach drugiego wieku krążyły pewne zbiory opowieści oraz anegdot, prawdopodobnie o charakterze profetycznym; jedne z nich w języku hebrajskim lub aramejskim, które zaczęły być przypisywane do historycznego Jezusa i związane z nim nazwiskami pierwszych rzekomych jego wyznawców.

[17] Midrash and Lection in Matthew (Midrasz i lekcja w Ewangelii Mateusza); The Evangelist’s Calendar (Kalendarz Ewangelisty); Luke: A New Paradigm (Łukasz — nowy paradygmat). [Zob. recenzję książki Johna Shelby Sponga Liberating the Gospels Wyzwalanie Ewangelii].

[18] Są trzy znaczenia terminu „logos”: logosu się słucha, bo jest on słowem, logos obdarza zrozumieniem, gdyż jest rozumem i logos łączy ludzi, bo oznacza „połączenie”. [Przyp. Tłumacza].

[19] Ody Salomona to apokryficzny zbiór 42. ód przypisywanych Salomonowi. [Przyp. Tłumacza].

[20] Patrz: The Paraphrase of Shem and The Apocalypse of Adam Parafraza Sema i Apokalipsa Adama (NHC VII, 1 i V, 5)

[21] Who Wrote the New Testament? (Kto napisał Nowy Testament?) (1995) i A Myth of Innocence (Mit o niewinności) (1988) Patrz: recenzja książki z Burtona Macka, Who Wrote the New Testament? (Kto napisał Nowy Testament?)

[22]Listy pasterskie to od XVIII w. określenie 1. i 2. listu do Tymoteusza oraz listu do Tytusa. [Przyp. Tłumacza].

[23] Na przykład: C. K. Barrett, The Pastoral Epistles in the New English Bible (Listy duszpasterskie w Nowej Angielskiej Biblii), s. 86f; J. N. D. Kelly, A Commentary on the Pastoral Epistles (Komentarz do listów duszpasterskich s. 146f); J. L. Houlden, The Pastoral Epistles (Listy duszpasterskie, s. 100f.)

Przekład: Jerzy Florczykowski



  (1)    2    3    dalszy >  

komentarze

[foto]

1. Brawo! • autor: Inqbus2015-09-03 14:08:43

Gratulacje dla Taraki za publikację tego ważnego tekstu! Jest to chyba pierwsze spolszczenie i pierwsza publikacja w całości w polskim internecie.
Tekst, mimo swojej wagi pozostaje mało znany, zasługuje na rozpowszechnienie, co będzie teraz łatwiejsze. Brawo!
[foto]

2. To dopiero pierwsza część • autor: Wojciech Jóźwiak2015-09-03 16:43:59

Ten tekst jest dłuższy i będą następne odcinki. Ale "nectar of instructions" jest dopiero w książce Earla Doherty′ego pt. "Jesus, neither God nor Man". Powinno się ją przetłumaczyć na polski i wydać. Tylko kto w to zainwestuje?
[foto]

3. To nie jest aż tak nierealne. • autor: Inqbus2015-09-03 17:15:19

Na polski przetłumaczono wiele pozycji tego typu, nie tak wartościowych, ale równie "ciężkich" ideologicznie; Deschner, Dawkins, Hitchens, Haught, Mynarek, Boyer, jest nawet książka "Jezus: Człowiek, który nie istniał" Haaslera.
Należałoby tylko kogoś tym zainteresować, bo jestem przekonany, że o Dohertym po prostu mało kto wie!
[foto]

4. to bardzo • autor: Bogdan Zawadzki2015-09-07 12:58:24

ciekawe ...od lat uwielbiam czytać różnie "nieprawomyślne" historie o Jezusie (zaznaczam, że jestem katolikiem) chociaż tutaj muszę się trochę poprawić, bo to nie historie o Jezusie, ale o ...no właśnie (?) o NIE-Jezusie.

Z tego co zrozumiałem, to najpierw istniała "religia" a dopiero potem jej założyciel ... Cóż autor musi zrobić kilka klasycznych figur tj. podać w wątpliwość te fragmenty pisma, które nie pasują do jego hipotezy i całość jest całkiem poprawna. ...

Nie mam zamiaru wdawać się w spór, ..bo niczego nie udowodnię (poza tym, że sprawa "brata" Pańskiego Jakuba była tak bulwersująca w swoim czasie, że z jej powodu został pozbawiony urzędu arcykapłan świątyni w Jerozolimie) ...

Ale nawet nie o tym chce się rozpisywać. ... Otóż chodzi o to, że ciekawą hipotezą jaka się wyłania z tego artykułu jest istnienie "chrześcijaństwa przed chrześcijaństwem" , ale nie jako idei lecz organizacji ... To uważam za właściwy trop ...resztę zaś należałoby udowodnić. Arcyciekawa jest sprawa zainicjowania (zapoczątkowania) ruchu, przez kogo, kiedy i gdzie ? Kościół ma przynajmniej swoją "tradycję" (według której twierdzi o tym: kto, kiedy i gdzie)  ... ale "białe plamy" w pismach i kronikach, chociaż wymowne to stanowczo za mało. ...  

[foto]

5. Ja na miejscu... • autor: Wojciech Jóźwiak2015-09-07 13:09:34

Ja gdybym był chrześcijaninem, poważnie i pilnie starałbym się jakoś uzgodnić swój religijny pogląd z FAKTAMI, mianowicie tymi, że Paweł, pierwszy głosiciel chrześcijaństwa nic nie wiedział o istnieniu, życiu, naukach i okolicznościach śmierci Jezusa. (Oraz innymi faktami, o których pisze Doherty, i nie tylko w tym artykule, i nie tylko on.) Najpierw bym jeszcze raz starannie przeczytał teksty, tzn. Ewangelie, Listy, Objawienie i apologetów.
Potem bym zaczął zastanawiać się, dlaczego Bogu spodobało się najpierw natchnąć Pawła do głoszenia takich nauk, a następnie "Marka" do napisania historii zmyślonego Mesjasza. (No, raczej midraszu o Mesjaszu.) I czego Bóg ode mnie chce przez to, że 1900 lat temu (nie 2000!) wprowadził w świat TAKIE właśnie opowieści religijne, a TERAZ je odwołuje. ("Ustami" Doherty′ego, m.in.)
Mam pewne przemyślenia o tym... -- No ale nie jestem chrześcijaninem!
[foto]

6. jak ja tego nie lubię ;-) • autor: Arkadiusz2015-09-07 14:10:37

"Mam pewne przemyślenia o tym"...Wojtku, proszę, nie zostawiaj nas w takim zawieszeniu/zaciekawieniu.
[foto]

7. Ale ja naprawdę... • autor: Wojciech Jóźwiak2015-09-07 14:33:01

Ale ja naprawdę nie chcę pouczać chrześcijan w co i jak mają wierzyć.
Jeśli ktoś uważa się za chrześcijanina/katolika i poważnie bierze pod uwagę, że to, co zauważył Doherty (co wcale nie było ukryte, ani nie są to jakieś nowe okrycia np. archeologów) -- to powinien przemyśleć, jak mógłby się EWAKUOWAĆ z tej kłopotliwej sytuacji.
Oczywiście, można zaprzeczać faktom. Jeśli się nie zgadzają z moją wiarą, tym gorzej dla faktów. -- Ale jeśli ktoś, spośród "wierzących" będzie miał odwagę jednak nie zaprzeczać, to musi znaleźć jakieś wyjście, jakąś "drogę ewakuacji". Nie chcę tych ewakuacji wymyślać ZA wierzących, bo dla mnie to by była "zabawa literacka". Wolę poczekać na autentyczny głos głęboko wierzących chrześcijan/katolików, którzy powiedzą: "Wprawdzie Jezusa nie było, ale..."
[foto]

8. bardzo interesują • autor: Bogdan Zawadzki2015-09-07 19:29:40

mnie przemyślenia Wojtka (na serio) ... Nie liczyłbym jednak na autentyczny głos "głęboko wierzących" którzy mieliby powiedzieć, że "wprawdzie Jezusa nie było, ale ..." No bo ktoś, kto zakłada taką możliwość nie jest już wierzący. Otóż katolik wierzy w Jezusa "zrodzonego" (a więc realnego), a nie "stworzonego" i dlatego jest katolikiem. ... To jest fundament "ortodoksji" (zawarty od co najmniej siedemnastu wieków w jej "credo"), a wszystko poza nią jest dla katolika czystą "spekulacją".

To co mogę powiedzieć, mogę powiedzieć tylko w swoim imieniu i nie musi to być zgodne z wiarą (ani z poglądami) innych katolików. No ale nikt nie zabrania mi "spekulować" (śmiech)

Otóż od niepamiętnych czasów odnoszę wrażenie, że "listy" czytane podczas nabożeństwa przechodzą jakoś wiernym  mimo uszu (są strawne, ale dla teologów i "uczonych")  szeregowy chrześcijanin opiera swoją wiarę na ewangeliach będących relacją z ziemskiej działalności Jezusa (lub jak chce Wojtek, będących midraszami o Mesjaszu). W porównaniu z przeintelektualizowanymi listami Ewangelie to prawdziwy dynamit. ... No ale to jest moje zdanie ...

Faktem jest, ze Paweł z Tarsu nie był światkiem ziemskiego życia Jezusa, dlatego też nie musiał znać faktów z Jego życia. Nie mógł o nich nauczać i "objawienie" wcale nie musiało tego zmienić (bo nie dotyczyło ono tego co było, ale zupełnie innej-nowej sytuacji) Kolejność ...tego... czy najpierw Marek, czy też Paweł nie ma dla wierzących żadnego znaczenia. Dlatego argumenty Dohert′ego i innych badaczy mogą nie robić na nich większego wrażenia.

Ale dla niektórych z nich (jak moja skromna osoba) temat jest arcyciekawy (niezwykle intrygujący). ... Otóż możliwości (hipotez) jest naprawdę więcej niż tylko ta o "wymyślonym" Jezusie. ... (tutaj od dawna jak zaznaczyłem na wstępie interesuje mnie zdanie Wojtka).

Sama idea (niebiańskiego Mesjasza) może być dużo starsza od ortodoksyjnego chrześcijaństwa, a skoro tak to ciekawy jestem jak w tym przypadku wygląda "sukcesja" ...Czy bierze ona swój początek od mitycznego Melchizedeka (?). ...Czy może mamy "dwa Kościoły" (widzialny i niewidzialny)  ten z krwi i ciała od Abrahama i ten z ducha od Melichizedeka, ten "Jakubowy" i ten "Pawłowy" (?) ... Możliwe, że wszystko narodziło się w głowach "Greków" nawróconych na religię mojżeszową, lub tylko słuchających pism Żydów po grecku. ... ? Ale podział nastąpił już w pierwotnej gminie (w pierwotnym Kościele) na jednych i drugich. Czy już wtedy chodziło o stosunek do "realności" Mesjasza ?

Pozdrawiam

[foto]

9. Wiara • autor: Włodzimierz Skupień2015-09-09 13:26:18

Jako wierzący katolik muszę dobitnie stwierdzic,ze artykuł Pana Dohertego jest bardzo interesujący lecz jednocześnie bardzo jednostronny .Wszystko , co nie pasuje mu do tezy jest wyjasnione jako prawdopodobne fałszerstwo lub dopisany (nieoryginalny )zwrot .Słaba by była moja wiara, gdybym po jednym takim tekscie maiał się EWAKUOWAC .Jest wiele wazniejszych powodów do takiej EWAKUACJI ,choćby cała historia Polski , Watykanu czy Swietego Cesarswa Niemieckiego no i choćby dzisiejsza "działalność " hierarhii kościelnej w naszym kraju a jednak się zastanawiam ,czy są wystarczające by zburzyć choćby rodzinną tradycję czy podstawy wychowawczo -moralne oparte na niej .
Istnieje  tysiace dzieł  i prac różnych naukowców , potwierdzających "historyczność " postaci Jezusa z Nazaretu i z nimi Pan Doherty miałby trudną przeprawę ,gdyby doszło do konfrontacji .
Tak więc najważniejszy jest spokój i rozwaga w działaniu .
Pozdrawiam Pana Wojtka .
[foto]

10. Propozycja dla Doherty'ego • autor: Wojciech Jóźwiak2015-09-09 13:47:18

Panie Włodzimierzu, Earl Doherty jest czynny i łatwo jest z nim o kontakt. Możemy mu zaproponować konfrontację, którą Pan proponuje. Tylko KTOŚ by musiał zestawić taką listę argumentów za historycznością Jezusa i najlepiej po angielsku.

Drugie. Pisze Pan: "Jako wierzący katolik". Nieustannie mnie interesuje, co to znaczy, "wierzący katolik". W CO mianowicie Pan wierzy? (Dotyczy to też innych osób, które tak się deklarują?) Bo we wszystko nie można. Wizyta Trzech Królów lub magów jest ewidentną późna legendą. Urodzenie w Betlejem jest naciągane -- a raczej po prostu jest to midrasz. Zaakceptowanie ciąży u Maryi przez Józefa na podstawie bodaj snu jest nieprawdopodobne. Jak i inne szczegóły rodzinnego życia św. rodziny u Łukasza, zresztą skąd on to wiedział, pisząc około 100 roku n.e. Jezus topiący stado świń z wstąpionymi w nie demonami -- czy właściciel go nie pozwał do sądu? Prawnie, był to rabunek cudzej własności, przystoi to Mesjaszowi? A te niespełnione proroctwa, także Jezusowe? --- Przykłady FIKCJI w Ewangeliach itd. można mnożyć, te w St. Testamencie pominę.
Każdy katolik lub chrześcijanin musi robić selekcję i cenzurę: to jest fikcja i metafora, a więc nie prawda historyczna -- a to owszem, to jest prawda. Dotyczy to też nauk kościelnych, dogmatycznych. Każdy katolik lub chrześcijanin na swój użytek wykreśla taką granicę. Bardzo ciekaw jestem, gdzie leży ta granica dla Pana.

11. pierwozorem historii Jezusa... • autor: Nierozpoznany#61032015-09-09 16:44:19

pierwozorem historii Jezusa jest Horus co nie przekresla mozliwosci ze Jezus istnial.Jako nowy bog musial urodzic sie z dziewicy jak wiekszosc bogow po Horusie (Mitra Dionizos, itd) i zmartwychwstac po 3 dniach i urodzic sie czyli 25 Grudnia w sam czas na winter solstice.
Czyli znany paradygmat boga byl przesuwany na nowego wybranca wykorzystujac znajomy tlumowi program. 
[foto]

12. Panie Wojciechu • autor: Włodzimierz Skupień2015-09-10 09:28:06

Co do pierwszej propozycji to nie czuję się  odpowiednią osobą do takiego zadania ale wiem , że na pewno znalazło by się wielu ,którzy z racji swojej wiedzy i ważności takiej misji podjęli by ją z ochotą .Druga kwestia -moja wiara .Ostatnio czytałem biografię Alberta Einsteina .On wierzył w Boga i choć nie bardzo praktykował to jego podziw dla Stwórcy był tak ogromny ,ze stał sę motorem całej jego pracy twórczej .On wierzył ,ze "Bóg nie rzuca kości ", że świat ( wszechświat ) jest tak doskonale zbudowany przez Stwórcę i tak  "poukładany" że można go opisać jednym krótkim równaniem matematycznym .Obecnie prof.Stephen Hawking , mimo , że jest ateistą próbuje dokończyć dzieła Einsteina wierząc ,ze takie równanie jest możliwe do sformułowania .Nawet gdyby mu się to nie udało to zrobi to któryś z jego uczniów czy kontynuatorów,Hawking twierdzi że wszechświat powstał z niczego .Z totalnego zera . Krótkotrwała , przypadkowa nierównowaga poniedzy materią i antymaterią miała zapoczątkować wielki wybuch .Z obu tych koncepcji zdecydowanie wybieram Einsteina ,odrzucającego przypadek ,odrzucającego koncepcję "Boga rzucającego kości ".Wiara w Boga Stwórce , w Jego ziemską emanację w postaci Chrystusa oraz opiekuńczą moc Ducha Swiętego jest moim świadomym wyborem opartym oczywiście na tradycji rodzinnej , wychowaniu i edukacji .Co do pism kanonicznych i niekanonicznych to jestem oczywiście świadomym sceptykiem .Powstawały one w różnych okolicznościach ,były przygotowane i selekcjonowane ( czasami też przerabiane i niszczone ) tak, by służyły doktrynie przyjętej w Nicei jako religia państwowa Rzymu mająca pomagać  też w tzw . ′rządzie dusz ".Nie przeszkadza mi mała wiarygodność wielu wersów ze starego czy nowego testamentu ,one były pisane dla innych ludzi żyjących w innym świecie i w XXI wieku nie opierają się krytyce .Można z tym żyć jeśli się odpowiednio  je  traktuje.Pomimo wielu poważnych zastrzeżeń do roli kościoła w ostatni 2 000 lat nadal w nim jestem i mam nadzieję ,że np. papież Franciszek trochę go oczyści a następni pójdą jego śladem .Tak to jest w skrócie z moją wiarą, Panie Wojciechu .
[foto]

13. Świadomym sceptykiem • autor: Wojciech Jóźwiak2015-09-10 09:44:17

"Co do pism kanonicznych i niekanonicznych to jestem oczywiście świadomym sceptykiem ."
No właśnie tego jestem ciekaw, jak u poszczególnych katolików przejawia się ten świadomy sceptycyzm. Z powodu obserwowanej powszechności tego świadomego sceptycyzmu przypuszczam, że Kościół Katolicki w Polsce (i gdzie indziej) jest faktycznie kościołem niewierzących.
Albo raczej kościołem niewierzących nieprzyznających się.
Z czego dalej wynika, że nie deklaracja wiary trzyma ludzi przy Kościele. Pytanie, co ich trzyma?
[foto]

14. Nie ma wiary bez wątpliwości • autor: Bogdan Zawadzki2015-09-10 10:46:30

wierzący wątpi (to ten który ma wątpliwości), i może być (a czasem jest) sceptyczny, Fanatyk zaś nie ma wątpliwości, ale "fanatyzm" nie ma religii (można być fanatycznym katolikiem, muzułmaninem ale też komunistą, czy nawet bezbożnikiem...[śmiech])

Wojtek jest ciekawy jakie jest zdanie wierzących katolików

ja niestety mogę odpowiadać tylko  za siebie ... Lubię spekulacje, potrafię być krytyczny, ale inaczej jak Włodzimierz nie jestem aż tak sceptyczny w stosunku do "pism" ... (sceptycy odczytują wszystko dosłownie, nie mając pojęcia o innych poziomach interpretacji .... to wcale nie przypadek, że najszybciej tracą wiarę, niezależnie od konfesji. Nie mają pojęcia o tym, że nie tylko to co jest "napisane" jest ciekawe, ale zwłaszcza to co nie jest napisane. [szczególnie dużo informacji jest zawartych "między wierszami" ewangelii] )

no ale może po kolei ...

po pierwsze: wiara to nie jest wiedza, ...Ja nie wiem (i wcale nie muszę tego wiedzieć) czy Jezus ewangelii jest tym samym Jezusem historycznym, o którego pyta  (i którego nie może znaleźć) Doherty, ale ja w to wierzę, to znaczy wierzę, że jest realny (prawdziwy).  Tak samo nie wiem czy moja żona jest mi wierna, ale wierzę, że jest (bo prawdziwie mnie kocha) i wcale nie musi przynosić mi certyfikatu "wierności" potwierdzonego w urzędzie... Powtórzę "wiara" to nie to samo co "wiedza" ... Dodam jeszcze, to o czym wspominałem wcześniej (ale w innym kontekście). Jako do "wierzącego" nie przemawia do mnie wymyślony ("stworzony")Chrystus "Kosmiczny" ale "Ewangeliczny", ten z krwi i kości, nie pozbawiony ludzkich cech i namiętności. Ten który wpędza legion demonów w stado świń ku ich zatraceniu, czy przeklina drzewo figowe (tak, że usycha), albo czuje uchodzącą z Niego moc kiedy cierpiąca kobieta dotyka się jego płaszcza, a zwłaszcza wpadający w gniew na dziedzińcu świątyni.  "Mesjaszowi" wolno więcej, nie musi być (wręcz nie może być) "politpoprawny", i nie może być "cukierkowaty" jak Jezus współczesnej popkultury i wciąż próbującego się dostosować do niej Kościoła. ...

Ludzie chodzą do (tj. "trzymają") się Kościoła z różnych względów. Ja nie wiem z jakich bardziej, a z jakich mniej? Każdy ma swoje powody (...) Tak samo ludzie odchodzą od wiary i/lub od kościoła z różnych (osobistych) względów. Są ludzie głęboko wierzący, którzy nie utożsamiają się z kościołem ale są i niewierzący księża ...

Tutaj nie ma co liczyć na prostą (załatwiającą za jednym zamachem całą sprawę) odpowiedź ...

[foto]

15. Wiara czyli posłuszeństwo autorytetom • autor: Wojciech Jóźwiak2015-09-10 10:59:18

Bogdanie "Boruto", z tego co piszesz jasno wynika, że "wiara" znaczy tyle, że zgadzasz się na to, żeby w pewnych momentach (których?) zawieszać swoją wiedzę i zastępować ją tym, co mówią Ci autorytety, A te autorytety testują cię zawczasu, każąc zawieszać wiedzę, logikę itd. na ewidentnych baśniach oraz przypadkach sprzeczających się z twoim moralnym wyczuciem ("Mesjaszowi wolno więcej").
Wiara to nie jest jakiś "inny kanał poznawczy". Wiara to jest posłuszeństwo autorytetom.

Dopisuję:
Wiara to jest narzędzie WŁADZY.
[foto]

16. rozumiem Wojtku • autor: Bogdan Zawadzki2015-09-10 11:22:39

do czego zmierzasz, ale akurat w moim przypadku jestem bardzo daleki od posłuszeństwa "autorytetom"... Ja obserwuję te "autorytety" od dłuższego czasu i widzę, że ich zdanie jest zmienne jak pogoda ...[śmiech] ...(zmienia się interpretacja pisma, ale samo "pismo" nie ulega zmianom)

Dla mnie wiara to nie to samo co posłuszeństwo "autorytetom" . Nawet "autorytety" nie są "nieomylne" (to tylko ludzie) ... "Mesjasz" może więcej, ale nie oznacza to, że może robić co chce (sam przecież mówi: "niech się dzieje Twoja wola nie moja). (Mesjasz stoi ponad autorytetem...ale ...uwaga! może być "prawdziwy" kiedy stawia wolę bożą ponad swoją albo  "fałszywy" ...zwłaszcza kiedy "za dużo sobie pozwala ... [śmiech]) ...

Wiara wydaje się nie logiczna (są ludzie dla których jest! nielogiczna) no ale logika jest potrzebna bardziej w zdobywaniu (poszerzaniu) wiedzy, a wiara jest "darem" bo albo się ja ma albo nie (logika tutaj nie przeszkadza, ale nie jest konieczna). Wiary się nie zdobywa jak wiedzy, można ja mieć ale można ją stracić! jednego dnia. Wiedzy (jeżeli człowiek nie ulegnie jakiemuś wypadkowi) nie można stracić ot tak sobie jednego dnia. Wiedze się zdobywa, wiarę otrzymuje (zdobywamy jedzenie, ale otrzymujemy życie).


Pozdrawiam

[foto]

17. Inny punkt widzenia • autor: Włodzimierz Skupień2015-09-10 22:17:23

Gdyby ktoś z Was miał 1 godzinę czasu wolnego , to proponuję  posłuchac wykładu na ponizszym linku :

https://www.youtube.com/watch?v=z2ZmRqeAuJc

[foto]

18. Jezus po buddyjsku • autor: Wojciech Jóźwiak2015-09-12 17:25:59

Teologiczny spór o historyczność czyli cielesność, lub nie, Jezusa w terminach buddyjskich można nazwać tak: że był wadżrakają, tzn. bytem ze sfery absolutu, był sambhogakają (lub: miał sambhogakaję), tzn. ukazywał się ludziom lub ich bezpośrednio inspirował, ale wg jednych miał także lub był także nirmanakają, tzn. żył cieleśnie na Ziemi, a wg innych (jak wg Doherty′ego) nirmanakają właśnie nie był.
W tradycyjnej teologii odpowiedni pogląd nazywany jest doketyzmem. Doherty* twierdzi, że doketyzm nie był herezją w chrześcijaństwie, tylko jego pierwotniejszym poglądem i świadectwem ścierania się "olsdkulu" wg którego ofiara Jezusa odbyła się w eterycznych nadświatach, a nie na żyjącym człowieku na Ziemi -- i nowej szkoły "markistów", którzy tak jak Marek Ewangelista popierali pogląd o jego ziemskim wcieleniu.

*W jego ksiązce "Jesus neither God nor Man".

19. Nic nie wiedział? • autor: Nierozpoznany#91852015-09-14 21:37:05

@Wojciech Jóźwiak
"Ja gdybym był chrześcijaninem, poważnie i pilnie starałbym się jakoś uzgodnić swój religijny pogląd z FAKTAMI, mianowicie tymi, że Paweł, pierwszy głosiciel chrześcijaństwa nic nie wiedział o istnieniu, życiu, naukach i okolicznościach śmierci Jezusa."

Nie przesadzajmy. Paweł wplata nawet takie szczegóły, jak to, że Jezus został wydany na śmierć w nocy.

1 Kor 11:23-25
23. Ja bowiem otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb
24. i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: To jest Ciało moje za was [wydane]. Czyńcie to na moją pamiątkę!
25. Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę!

Z kolei Poncjusz Piłat pojawia się w 1 liście do Tymoteusza. Oczywiście na to jest sposób. Można uznać, że to nie jest list Pawła, bo nie pasuje do tego jaki "powinien" być Paweł (według jakiejś tam naukowej wiary czy mody).

Ale co zrobić z listem do Rzymian, w którym Paweł wyraźnie pisze; "On to zesłał Syna swego w ciele podobnym do ciała grzesznego i dla [usunięcia] grzechu wydał w tym ciele wyrok potępiający grzech". Jak to pogodzić z rzekomo pierwotnym doketyzmem?

Można sobie w różne rzeczy wierzyć, ale nie nazywajmy odpowiednio "przystrzyżonego" Pawła faktami. To taka sama wiara, jak wiara, że cały Paweł to właśnie Paweł :-)
[foto]

20. to jest bardzo ciekawe • autor: Bogdan Zawadzki2015-09-14 21:47:29

porównanie i podsumowanie ...

Dzięki Wojtku....za Jezusa po buddyjsku


P.S.

Właściwie ten spór (na temat istoty Jezusa, co współcześnie przekłada się na kwestię Jego historyczności...) ciągnie się niemal od początku chrześcijaństwa


P.S.2

To o czym pisałem wcześniej pozwala lepiej zrozumieć cytat z "Nie ma Boga prócz Allacha" Rezy Aslana

"... Z punktu widzenia religii ważniejsza od historii prawdziwej jest "historia święta" . Historia święta jest jak święte drzewo, którego korzenie sięgają głęboko w prawieki, a konary splatają się z gałęziami prawdziwej historii, nie zważając na granice czasu i przestrzeni.

W istocie religie powstają w tych chwilach, kiedy "historia święta" ściera się z prawdziwą ..."



[foto]

21. Do Koryntian i do Tymoteusza • autor: Wojciech Jóźwiak2015-09-14 22:27:33

List do Tymoteusza jest uważany raczej za "pseudo-Pawłowy" niż Pawłowy. Jest późniejszy niż autentyczne listy Pawła i napisany już w okresie kiedy znana była Ewangelia Marka. (Z której Piłat.)
Co do 1 Koryntian. Doherty w książce "Jesus neither God nor Man" bardzo szczegółowo omawia fragment 11:23-25. W pierwszym zdaniu "Ja bowiem otrzymałem od Pana..." jest powiedziane, że Paweł nie wie tego z wiadomości o ziemskim życiu Jezusa, tylko "dostał od Boga", więc w jakiejś własnej inspiracji. Doherty zauważa, że to słowo "otrzymałem" po grecku jest "paralambano", co znaczy: "otrzymałem przez objawienie".

Ἐγὼ γὰρ παρέλαβον ἀπὸ τοῦ κυρίου, ὃ καὶ παρέδωκα ὑμῖν, ὅτι ὁ κύριος Ἰησοῦς ...

--- Widać też z powyższego, że "Pan" od którego Paweł otrzymał przekaz w objawieniu, i "Pan Jezus", to różne osoby.
Z takich fragmentów zebrał później autor znany jako "Marek" motywy do swojej Ewangelii.

22. @Wojciech Jóźwiak"List do... • autor: Nierozpoznany#91852015-09-14 22:59:58

@Wojciech Jóźwiak
"List do Tymoteusza jest uważany raczej"

No więc właśnie wszystko to jest "po uważaniu", wszystko opiera się na jakichś aksjomatach przyjmowanych na wiarę. A niby dlaczego materiał, który złożył się potem na spisane Ewangelie nie mógł być wcześniej w obiegu? A przynajmniej jego część.

" jest powiedziane, że Paweł nie wie tego z wiadomości o ziemskim życiu Jezusa, tylko "dostał od Boga""

Przecież to nawet psychologicznie zrozumiałe, że Paweł jako "przyszywany" apostoł powołuje się chętnie na jakieś swoje objawienia "niebiańskie", które jemu potwierdziły to, co inni znają "po ziemsku". W końcu jego na tej ostatniej wieczerzy nie było.

 A Damaszek Pawła to kompletna fikcja czy jednak jakiś "fakt"? I czy jednak nie jest zastanawiające, że mu niebo objawiło ten detal z wydaniem po nocy? Który to detal pasuje jednak bardziej do całkiem innej opowieści niż te jego teologiczne rozważania w liście.

"--- Widać też z powyższego, że "Pan" od którego Paweł otrzymał przekaz w objawieniu, i "Pan Jezus", to różne osoby."

Nie widać. To kolejne założenie. I to na zasadzie "tak, bo tak"
[foto]

23. Polecam kontakt z autorem • autor: Wojciech Jóźwiak2015-09-14 23:27:17

Napisałem "jest uważany raczej" ponieważ nie czuję się specjalistą od Biblii i mogę tylko powtarzać to, co przeczytałem. Więc proszę mojego "raczej" nie uważać za wiążące tylko sięgnąć do literatury przedmiotu.
Co do nawrócenia Pawła na drodze do Damaszku. Po pierwsze, nie ma o tym potwierdzenia w Listach. Jest to więc historia o Pawle, ale nie od Pawła. Nawrócenie na drodze do Damaszku ma wszelkie cechy baśni, baśnie są powtarzane i Doherty (str. 438 jego książki) podaje pierwowzór: jest to barwna i "duszeszczypatielna" opowieść z II Ks. Machabejskiej, 3., gdzie niejaki Heliodor, który chce policzyć i zarekwirować skarby świątyni jerozolimskiej, zostaje  okrutnie pobity i oślepiony przez aniołów z nieba.
W ogóle to proponuję pytać bezpośrednio autora: earldoherty@gmail.com http://www.jesuspuzzle.humanists.net . który chętnie odpowiada.

24. "Co do nawrócenia... • autor: Nierozpoznany#91852015-09-15 00:01:53

"Co do nawrócenia Pawła na drodze do Damaszku. Po pierwsze, nie ma o tym potwierdzenia w Listach."

No właśnie dlatego zapytałam. Bo założenie jest chyba takie, że "fakty" są głównie w listach (ale nie we wszystkich), a reszta to jakieś tam bajania. Tylko że przy takim ustawieniu zawsze wyjdzie co ma wyjść.

Niemniej w listach Paweł pisze i o swoim nawróceniu i o różnych objawieniach i doznaniach. I o tym, że był w Damaszku też :-)

"W ogóle to proponuję pytać bezpośrednio autora:"

Eee, to tak jakbym miała pisać do biskupa. Z góry wiadomo, co mniej więcej odpowie. Czy zdarzyło się, że Doherty odwołał pod wpływem argumentów jakąś ze swoich istotnych tez, czy też trzeba wierzyć, że jemu akurat wszystko się objawiło bezbłędnie? Wiem, że Ehrman go ostro krytykował. Przecież nie potraktuje mnie poważniej niż jego.
[foto]

25. ja również nie liczyłbym • autor: Bogdan Zawadzki2015-09-15 06:22:39

na odwoływanie czegokolwiek pod wpływem argumentów, ... bo wiara (jaka by nie była: "religijna" czy ta we własne "tezy") jest odporna na argumenty, ...czasem jednak jeżeli "wierzący" jest nieco bardziej "inteligentny" to zawsze znajdzie odpowiednie kontrargumenty ... i tak rozwija się dyskusja lub (częściej) spór

Zalecam ostrożność w traktowaniu "historii świętej" tak samo jak historii naturalnej (tj. przykładania do nich tej samej miary), ... jednocześnie przestrzegam przed lekceważeniem (deprecjonowaniem) "historii świętej" ... każda z nich jest "prawdziwa" chociaż kieruje się inną (odrębną) logiką (ta pierwsza logiką "faktów", ta druga logiką "moralną")

Pozdrawiam

[foto]

26. Wycofanie w przestrzeń mitu • autor: Wojciech Jóźwiak2015-09-15 08:44:01

Drogi Bogdanie (Boruto), --- a nie ciekawi Cię, jak było naprawdę? Bo przecież początki ruchu chrześcijańskiego miały miejsce w tej samej przestrzeni, w której my żyjemy i pod wpływem tych samych praw fizyki, biologii, psycho- i socjologii. To samo podkreśla nauczanie Kościoła, kładąc nacisk na ziemskość, biologię i historyczność Jezusa. Trzeba więc iść tym wątkiem, trzymać się założeń, a nie uciekać w jakąś "alternatywną przestrzeń" czyli "historię świętą" --- że to w tamtej alternatywnej przestrzeni odbyła się misja Jezusa.
Więcej: to jest właśnie wycofanie się ze stanowiska Marka Ewangelisty ("Jezus w ciele na Ziemi") na starsze stanowisko Pawła (o czym pisze Doherty) -- "Jezus, postać z mitu".
Ja wiem, że ludzie CHCĄ wierzyć -- ale ta chęć jeszcze nie oznacza, że przez ich wiarę to w co wierzą, staje się rzeczywistością.
[foto]

27. co to jest • autor: Bogdan Zawadzki2015-09-15 11:09:06

prawda ? zapytał Piłat Jezusa ... ale o ile pamiętam nie dostał zadawalającej odpowiedzi ...

Jak było "naprawdę" ? ...

Dla mnie Wojtku historia spisana przez Marka jest prawdziwa, chociaż wcale nie chcę w nią wierzyć, a na pewno nie podchodzę do niej w sposób "nabożny". Gdyby była tylko mitem nie byłaby przedmiotem aż tak wielu spekulacji. Ewangelie są zbyt mocno splątane z rzeczywistą historią, zbyt mocno osadzone w tamtym czasie żeby były w całości wymyślone. ... To co wzbudza nasze największe wątpliwości to ich interpretacja (interpretacje). W efekcie na co innego patrzymy, a co innego widzimy. Jezus Ewangelii za bardzo różni się od Jezusa teologów (niezależnie od konfesji), że aż dziw bierze, że ci nie wymyślili sobie i nie spisali "historii"  jakiegoś mniej kontrowersyjnego Jezusa  ...   

Pozdrawiam

28. Mnie bardzo ciekawi... • autor: Nierozpoznany#91852015-09-15 13:13:26

Mnie bardzo ciekawi jak było naprawdę, ale zdaję sobie sprawę że przy istniejącej "bazie danych" nie ma sposobu na dotarcie do tego "naprawdę" i trzeba je każdorazowo konstruować przy pomocy naprawdę bardzo wielu założeń.

Żeby sytuacja się zmieniła trzeba by chyba odkryć jakąś "bibliotekę" wczesnej gminy chrześcijańskiej, coś jak Qumran albo Nag Hammadi, a w niej korespondencję gminy z Pawłem.

Na dzień dzisiejszy mamy ostatnie wydania, poprawione i uzupełnione, czegoś w rodzaju podręczników do religii drugiego albo trzeciego pokolenia chrześcijan. Bo listy Pawła to też taki korespondencyjny kurs religii. A w zasadzie jeszcze gorzej, bo to jest w dużej mierze komentarz do już odbytego kursu. Zaległe odpowiedzi na pytania z sali. I z tego próbujemy się zorientować, co było na wykładzie :-)

Już próba "nauczenia się religii" tak jak oni się mniej więcej z tego uczyli to niesamowite wyzwanie. Chyba już realistyczniej jest brać to z całym "dobrodziejstwem inwentarza" niż wierzyć, że po odpowiednim poskrobaniu ukaże się pod tym jakieś "naprawdę".

Zresztą osobiście myślę, że od strony psychologicznej wielu ludziom wcale nie zależy na żadnym "naprawdę", bo zdają sobie sprawę w jakie maliny weszli. Wystarczy im, żeby było "inaczej niż w Kościele".

A tak w ogóle to już kardynał Hozjusz zauważył słusznie, że bez autorytetu Kościoła te wszystkie pisma mają rangę równą bajkom Ezopa. I tak chyba jest wszędzie. Wszędzie są te linie przekazu, czcigodni nauczyciele itp. i jak się tego nie przyjmie, to trzeba się bawić na własną rękę w rekonstruktora według swojego widzimisię.

Czy na przykład buddyści mają lepiej? Jak to było naprawdę z tym Buddą? W ogóle istniał? Są gdzieś kwity z jego podpisem potwierdzonym przez notariusza? :-) A te różne cuda buddyjskie wydarzały się naprawdę czy tylko w sferze mitu?
[foto]

29. The Jesus Mysteries • autor: Artur Olczykowski2015-09-21 16:15:20

Ciekawe jest, że w tym samym roku, kiedy Earl Doherty wydał "The Jesus Puzzle", Tim Freke i Peter Gandy wydali " The Jesus Mysteries: Was the "Original Jesus" a Pogan God?" - książkę według mnie nawet ciekawszą od Dohertego, bo dogłębnie analizującą religie misteryjne i filozofię pogańską tamtego okresu i rysującą zadziwiające zbieżności z chrześcijaństwem gnostyckim i właściwie odczytanym Nowym Testamentem. Oddajmy głos autorom:: 

TEORIA MISTERIÓW JEZUSA

Tradycyjna wersja historii, którą pozostawił nam w spadku Kościół rzymski jest taka, że chrześcijaństwo rozwinęło się z nauczania żydowskiego Mesjasza, a gnostycyzm był późniejszym jego wypaczeniem. Co stałoby się, zastanawialiśmy się, gdyby ten obraz odwrócić i uznać gnostycyzm za prawdziwe chrześcijaństwo, tak jak twierdzili sami gnostycy? Czy mogło być tak, że ortodoksyjne chrześcijaństwo było późniejszym wypaczeniem gnostycyzmu, a sam gnostycyzm syntezą judaizmu i religii misteriów pogańskich? To właśnie był początek teorii misteriów Jezusa.

Mówiąc otwarcie, obraz jaki się nam wyłaniał był następujący: Wiedzieliśmy, że najstarsze kultury obszaru Morza Śródziemnego adoptowały starożytne misteria, dostosowując je według narodowych potrzeb i tworząc własną wersję mitu umierającego i zmartwychwstającego boga. Być może niektórzy Żydzi także adoptowali pogańskie misteria i stworzyli własną ich wersję, którą znamy obecnie jako gnostycyzm. Być może adepci żydowskich misteriów dostosowali potężny symbolizm mitów o Ozyrysie-Dionizosie do własnych potrzeb, tworząc mit, którego bohaterem był umierający i zmartwychwstający żydowski bóg Jezus.

Jeśli to prawda, to opowieść o Jezusie nie była wcale biografią, ale świadomie stworzonym nośnikiem zaszyfrowanego, duchowego nauczania żydowskich gnostyków. Tak jak w misteriach pogańskich, wtajemniczenie w wewnętrzne misteria objawiło alegoryczne znaczenie mitu. Być może ci, którzy nie byli wtajemniczeni w wewnętrzne misteria gnostycyzmu, błędnie uznali mit o Jezusie za fakt historyczny i w ten sposób powstało literalistyczne chrześcijaństwo. Być może wewnętrzne misteria chrześcijaństwa, których uczyli gnostycy, a istnienia których zaprzeczali literaliści, objawiały, że opowieść o Jezusie nie była historycznym zapisem jedynej w swoim rodzaju wizyty Boga na planecie Ziemia, ale mistyczną opowieścią dydaktyczną, stworzoną, aby pomóc nam stać się Chrystusem.

Książka w trakcie tłumaczenia. Teza oczywiście jest udowadniana i poparta olbrzymią bibliografią. 

...

[foto]

30. Mariko • autor: Bogdan Zawadzki2015-09-21 17:55:09


niektórzy mylą "pewność" z "prawdą" ... a to dwie różne rzeczy

Jednym wystarczy "prawda", a inni chcą być "pewni" (czasem nie można tego pogodzić)

 

Pozdrawiam

31. @artur olczykowski • autor: Nierozpoznany#91852015-09-21 18:25:47

"Jeśli to prawda, to opowieść o Jezusie nie była wcale biografią, ale świadomie stworzonym nośnikiem zaszyfrowanego, duchowego nauczania żydowskich gnostyków."

"Teza oczywiście jest udowadniana"

Jako ćwiczenie wyobraźni może to być nawet interesujące, ale ciekawa jestem, jak można udowodnić taką tezę wobec znanego i rozpaczliwego braku źródeł.

Chyba znowu chodzi o to - jak prawie zawsze - żeby podważyć to, co "kościelne". Z konieczności też na zasadzie autorytetu.
[foto]

32. Marika • autor: Artur Olczykowski2015-09-21 23:42:47

Po pierwsze nie pisałem, że jest udowodniona, ale że jest udawadniana. Na ile to im się udało oddaję każdemu pod ocenę. 
Po drugie nie każdy musi zaraz walczyć z "Koścołem", kiedy przeprowadza jakieś badanie i próbuje dochodzić prawdy historycznej.
Jak już zauważył znany i ceniony biblista Robert M Price, w pismach NT odnajdujemy tak wiele masek Jezusa (apokaliptyczny prorok, kandydat na Mesjasza, wędrowny uzdrowiciel, mag, faryzeusz, helenistyczny mędrzec), że niemożliwym staje się odnalezienie w nim osoby historycznej. Stad powstają takie inicjatywy jak Jesus Seminar, które próbują odnaleźć, co z wypowiedzi NT przypisywanych Jezusowi mógł on naprawdę powiedzieć, a co jest wytworem Kościoła. 
Freke&Gandy udowadniając swoją tezę kierują się w stronę pokazania zbieżności pomiędzy chrześcijaństwem, a religiami misteryjnymi i filozofią pogańską. Pokazują, że Paweł podobnie jak gnostycy i poganie wykorzystywał mit, aby przekazać nauczanie ezoteryczne. Ich dowodzenie więc opiera się raczej na pokazywaniu analogii i podobieństw i wskazywaniu, że sam NT daje wskazówki, co do tego, że powinien być rozumiany w ten sposób: w tym celu pokazują (podobnie jak Elain Pegles), że Paweł byl pod wpływem gnostycyzmu, jeśli nie gnostykiem, że istniały społeczności zhelenizowanych Żydów, którzy dokonywali syntezy "judaizmu" z religiami misteryjnymi itp...

33. "Zhelenizowani" • autor: Stefanurynowicz2015-12-18 14:05:42

Żydzi byli dużo wcześniej. To był właściwie krąg kulturowy. Choćby symbole złote: słońca i orła,  umieszczane nad wejściem do świątyni w Jerozolimie. Wcale orzeł nie był "rzymski". Słońce, to symbol jakiego greckiego boga? A orzeł? Wojciech wie.  :). Ja kabały nie znam. Mi się ciągle plącze w głowie: "ja jestem światłem świata ". Czyli Chrystusem?. Świątynia Chrystusa powstała około 3 000 lat temu na zachodzie Indii, niejakiej Gizie. Świątynia Światła Świata. Ciąg kulturowy (kultowy) w jakimś stopniu musiał być zachowany.

34. Pewnie tak. • autor: Stefanurynowicz2015-12-19 15:04:28

Wyjątkowo rzeczowa riposta. W poniedziałek kupię sobie siodło i uzdę. Fakt.  Zabzdurzyłem. Sprawdziłem: na zachodzie ówczesnych Indii, powstała świątynia Salomona. Znajdź na mapie Gizę,  ale nie w Azji Mniejszej. Reszta się zgadza. Zwłaszcza jeśli chodzi o Chrystusa, bo pewnie o to Ci chodzi, Chataagato. A czemu się "orła" czepiasz? Nie długo wisiał. Zwalili go i ponownie założyli "słońce". W Kabale masz ściągę w postaci tabelek przypisujących nazwy bogów do tej samej postaci. Nie pamiętam,  czy symbole można też tam znaleźć. Jeśli ktoś ma Kabałę po polsku,  to chętnie skorzystam. Zresztą Perrun też był kojarzony z postacią orła. Niewątpliwie i moja i Twoja wiedza jest dziurawa. Próbuję coś z tym zrobić i dlatego korzystam z doświadczeń Tarakowiczów. A Ty? 

35. Ty nie masz wiary. • autor: Stefanurynowicz2015-12-19 20:51:09

Ty masz religię. Jaka jest różnica? Dojdź do tego sam/a. A moja stajnia, to świątynia Wszechobecnej Świadomości, Wielości Z Jedności I Jedności W Wielości, Stwórcy Wszystkich Rzeczy Widzialnych I Niewidzialnych.  PS Przed rozmową dobrze jest się przedstawić, chociaż dostrzegam w Tobie Cząstkę Wielkiej Świadomości.

36. Po każdym szanującym... • autor: Nierozpoznany#93252015-12-20 13:51:38

Po każdym szanującym się bóstwie należało by się spodziewać pewnej transcendentności, tzn. że będzie wykraczać poza takie ludzkie koncepty jak np. dychotomia ontyczna, że nie będzie im podlegać. Bóg istnieje/nie istnieje, Jezus był/Jezusa nie było - to tylko metafory, sprawdzające się lepiej lub gorzej w tej czy innej sytuacji;) Gorzej, jak się z którejś z tych metafor robi dogmat, bo to prosta droga do zacietrzewienia, nietolerancji i prześladowań religijnych.
Poza tym: słowa "fakt" i "fikcja" mają dokładnie ten sam źródłosłów. Przypadek?

37. Czyli, po prostu co? • autor: Stefanurynowicz2015-12-22 01:28:23

Chataagato? Oświeć mnie! Przekaż Dobrą Nowinę!
Po namyśle: jeśli Wielka Świadomość tak bardzo się podzieliła, stworzyła wszystko o czym wiemy i czego nie jesteśmy w stanie pojąć, rozpraszając swoją istotę w tym wszystkim, to po co? Czemu nasze mózgi tak zazdrośnie strzegą nasze cząstki świadomości przed ich kumulacją? Odpowiedź może być aż tak prozaiczna? SAMOTNOŚĆ? W pełni świadoma istota swego istnienia bez końca, bez otoczenia, bez zmian, mogła nie odczuć tego jako radości. Samotność, to straszna rzecz może i dla niej? Rozproszenie jaźni, podzielenie zrozumienia w celu jego ograniczenia wydają się być obroną przed dyskomfortem,może nawet cierpieniem jakiego my ludzie nie pojmujemy. Znaczy, że jesteśmy awatarami w grze o ograniczonych zasadach. Graczem jest Świadomość ogłupiona i odświadomiona podziałem. Cieszy się z emocji awatarów, smakuje ich "porażki" i "sukcesy" jak my sól i cukier. Śmierć, to "game over, wróć do ustawień". Znaczy, że nasza głupota, brak zrozumienia i dzikie emocje, to DOBRO a rozumienie tego mechanizmu, to ZŁO.
Może faktycznie Agato Chato masz rację? Trzeba być niewolnikiem jakiejkolwiek religii, bo ona daje zasady, czyli ogranicza poznanie, czyli dba o Nasze dobro.
[foto]

38. jestem Bogiem • autor: Grzegorz Halkiew2018-03-31 10:15:26

Wprawdzie nie było takiego Jezusa, jak większość ludzi myśli, ale w końcu nie jest to temat, który by tą większość interesował. 
A jaki był Jezus dla mniejszości, która uważa się za wierząca? 

 "... powiedział Jezus do Żydów, którzy Mu uwierzyli: "Jeżeli będziesz trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli". Odpowiedzieli Mu: "Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: "Wolni będziecie?"" Odpowiedział im Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki. Głoszę to, co widziałem u mego Ojca, wy czynicie to, coście słyszeli od waszego ojca".
Biblia, czy też inne święte księgi przekazują pewną prawdę dla tych, co wierzą, prawdę o tym, że każda rzecz, ma swoją lepszą, jak i idealną formę. 
Tak samo jest z człowiekiem.
Gdy człowiek zaczyna błądzić, staje się niewolnikiem popełnionych błędów. 
Gdy zaczyna tworzyć swoją duchową przestrzeń, przestrzeń przekonań i uwarunkowań, ta przestrzeń staje się ojcem codziennych doświadczeń. 
Nauka o odrodzeniu, dużo starsza niż chrześcijaństwo, ma podstawy które może zweryfikować każdy. Bo któż zaprzeczy wpływowi uwarunkowań na doświadczenia!
Sednem wiary przekazywanej przez Ewangelistów jest budowanie samoświadomości; budowanie własnej przestrzeni. To budowanie siebie, jest zradzaniem od nowa. 
Idea staje się Ojcem, a ty stajesz się Synem. Syn i Ojciec stają się Jednym. Alleluja!
[foto]

39. Skoro Jezus został `skonstruowany`... • autor: Wojciech Jóźwiak2018-03-31 14:57:15

Skoro Jezus nie istniał, został "skonstruowany" jako postać w istocie literacka, to jaki sens ma podkreślanie Ewangelii (czterech i sprzecznych) jako czegoś ważnego, nie dla historyka, tylko dla własnego rozwoju? Czy nie ma lepszych źródeł,  w których autorzy mówią wprost, a nie produkują opowieści o wyimaginowanym proroku, w dodatku sugerując, że to była "prawda"?

"Nauka o odrodzeniu, dużo starsza niż chrześcijaństwo" -- Czy to oznacza, że chrześcijanie są w istocie czcicielami Ozyrysa albo Attisa? Ciekawe. (Dionizosa raczej tu nie dopiszę, bo za bardzo się różni...)
[foto]

40. Jezus ontyczny • autor: Grzegorz Halkiew2018-03-31 21:34:16

Ewangeliści- moim zdaniem- piszą o Jezusie ontycznym. Piszą o tym, jak przejść ze stanu bycia stworzonym, w stan zradzania się. Nie podają subiektywnej instrukcji jak to robić bo to by była dopiero i fikcja i postać literacka. Nie mogą tak robić, bo ta praca ma charakter obiektywny- wiec pisząc powołują się na przykłady sytuacji, w których to widać. A setki lat wcześniej inni podawali adekwatne przykłady w swoich kulturach.
Gdy nadchodzi czas (kairos), Jezus pojawia się i na Twoim podwórku, wśród Twoich znajomych. Łatwo go rozpoznasz, gdy jesteś jego uczniem. Innym musi być on wskazany. Choć z nim rozmawiają, nie wiedzą kto do nich mówi. Alleluja! 
 "Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich"
[foto]

41. Do przodu • autor: Wojciech Jóźwiak2018-04-01 09:23:08

W naszych czasach zwykło się po allelui dodawać: "i do przodu".
[foto]

42. Zagubiona prawda • autor: Grzegorz Halkiew2018-04-01 09:51:08

Tak, słowo ktore miało być dopingiem do zmian, w nowym wydźwięku "alleluja i do przodu" oznacza, że to zagrzewanie nie przyniesie żadnych zmian. To źle wróży. Zmiany zostaną narzucone, być może to naturalne, skoro gwiazdy już o tym mówią. To smutne, że żadna religia nie pozwoliła ludzkości wyzwolić się od kosmicznych kataklizmów. Chyba, że się mylę i mityczna liczba 144 tysiecy narodzonych, a nie stworzonych, jest dziś dużo większa. Ludzie sami zgotowali sobie taki los? Jaki bedzie tego koniec?
Rzekli uczniowie do Jezusa: "Powiedz nam jaki będzie nasz koniec?" Odrzekł Jezus:"Czy odkryliście już początek,aby poszukać końca. Bowiem tam gdzie jest początek tam jest i koniec. Błogosławiony kto stanie na początku, ponieważ pozna koniec i nie zakosztuje śmierci." Alleluja
[foto]

43. 1/IV • autor: Wojciech Jóźwiak2018-04-01 23:24:10

Prima Aprilis

Na szczęście mamy 1 kwietnia.
[foto]

44. Bibliografia • autor: Inqbus2018-04-02 09:51:34

Wszystkim zainteresowanym polecam bibliografię, jaką zgromadziłem na temat źródeł chrześcijaństwa. Jest na samym dole zalinkowanego tekstu. Myślę, że wiele to wyjaśnia : ) KLIK

[foto]

45. 1/IV • autor: Grzegorz Halkiew2018-04-02 09:53:44

Niestety też mam takie wrażenie, ze papież, biskupi jak i mój proboszcz traktują chrześcijaństwo jako swego rodzaju żart, w który inni uwierzyli. Z jednej strony ich postawa jest bez większego znaczenia, ale z innej patrząc, już nie tak do końca. 
Chrześcijaństwo stało się nośnikiem pewnej idei, która gdyby nie jej kradzież i sprzeniewierzenia dawno byłaby zapomniana- a tak przetrwała przez dwa tysiące lat, dając szukającym ciekawy materiał do analizy. Materiał, który teoretycznie powinien pozwolić na odszukanie prawdy o tym, kim był Jezus. Ale tych prawd dziś mamy nadal kilka. Ja skłaniam się ku chrześcijaństwu Janowemu i trzem wielkim postaciom: potomkowi Thota faraonowi Ahmosesowi, założycielowi XVIII dynastii, Zaratustrze jak i Buddzie. To takie rozumienie Jezusa skierowało moją uwagę najpierw na antropozofię, dając podstawy do wyzwolenia się z ram założeń i kierując ku całkiem innemu postrzeganiu religii. Tak zrodziła się moją fascynacja hipnozą i bioenergoterapią jako narzędziami do odkrywania Jezusa. 
 Jest jeszcze drugi aspekt, o którym na wstępie wspomniałem- społeczność i odpuszczanie grzechów, ale o tym może innym razem. 
 "Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak bluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego." Alleluja

46. "Chrześcijaństwo stało się... • autor: Nierozpoznany#61032018-04-02 22:51:40

"Chrześcijaństwo stało się nośnikiem pewnej idei, która gdyby nie jej kradzież i sprzeniewierzenia dawno byłaby zapomniana- a tak przetrwała przez dwa tysiące lat" -
i to jest ta pozytywna rola Ch. byc moze aby wiedza przetrwala stworzono postac Jezusa i jego przejmujacą historię. Kiedyś mialem wrażenie że za tym stoi Białe Bractwo.

Czy Ahmose to Akhenaten? Ten od El-Amarna i Neferiti
[foto]

47. Ahmose • autor: Grzegorz Halkiew2018-04-06 11:22:33

Ahmose to gość, który był niezwykle przewidujacy i miał przeogromną charyzmę. Zjednoczył Egipt, podbił Hyksosów, trzymał żydów tam, gdzie ich miejsce ;) https://pl.wikipedia.org/wiki/Ahmose

48. Ale o co... • autor: Nierozpoznany#76562018-04-20 17:46:28

Ale o co chodzi z Jezusem dla współczesnego człowieka? Przeciętny katolik miesza Stary testament z  Nowym. Słyszę teksty że droga do zbawienia prowadzi przez krzyż. W związku z tym te właśnie osoby głoszące chwałę krzyża gotują krzyż innym . Dla mnie jest nie pojęte co ludzie mają w głowach w związku z religią. Mam wrażenie że trzymają się religii tylko ze strachu. Brzmią mi w uszach słowa katolika   my nie chcemy zmian!   Nikt  nie bierze pod uwagę że mamy 21 wiek i dostęp do wiedzy bardzo się  poszerzył a wielu nie chce  weryfikować tego co podawano do wiadomości przez 2000 lat i dowolnie mieszano.Byłam wierząca przez wiele lat ale teraz bardzo wątpię widząc co się dzieje na świecie Zadne podawane fakty nie przemawiają do mnie. To poprostu polityka historyczno religijna wykreowała Jezusa. A Bóg jesli istnieje jest zupełnie inną niepojętą siłą.Jesteśmy na etapie zmiany paradygmatów również religijnych. Sposób widzenia świata i religii zmieni się ale obawiam się że tego nie doczekam. Przypomina mi się historia Hypadii filozofki z czasów wczesno chcrześcijańskich którą zabito w okrótny sposób bo była mądra i była kobietą. Nawet nie zaprzeczała chrześcijaństwu ale była niewygodna więc należało ją zniszczyć. Ale dzieci tych ortodoksyjnych katolików wspólczesnych przekonają . Już to widzę. Dla mnie to może być jednak zapózno.  Tak sobie myślę , że kościół to wielka nierządnica który musi paść aby na świecie się coś poprawiło. kościół bowiem to wszyscy wierzący.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)