18 marca 2013
Piotr Jaczewski
Serial: Tkanie słów
Mit wolności i wolnej woli, swobody decydowania
◀ Paradygmat wyobraźni i ostre cięcia wyborów. ◀ ► Skwantowana wyobraźnia ►
Nie wiem, czy jest większe kłamstwo niż wmówienie ludziom, że są wolni, mają wolną wolę i liczy się, by mieli wybór i coraz więcej wyborów. Ups. Bije się z tym mitem o pozycję nr 1 tzw. „szczęście jednostki”. W obu przypadkach trudno o bardziej chamską próbę zniewolenia.
Chodzi mi o to, abyś był wolny…
Chodzi mi o to, abyś był szczęśliwy..
TIA! AKURAT! Bo ktoś uwierzy… ups. Jakaś ludzka głupota w momencie, gdy ktoś na chama komplementuje i wciska taki kit karze w to uwierzyć, bo nagle: jesteśmy tacy szczególni, wyjątkowi i ważni..więcej! Dajcie mi tego więcej, oblejcie mnie tym, chcę się w tym doznaniu tarzać, chcę sobie je wstrzyknąć, jak to się nazywa? He ro i na ? To coś od bohaterstwa, prawda? I na zad..dajcie mi tego więcej…już się wypinam…
Nie powiem, mit ten niesie w sobie ziarno realizmu i użyteczności: Istotne są dla nas szczególne wolności, ważne są wysiłki woli oraz pewne decyzje uznajemy za wyjątkowe.* Eg. Potrzebujemy „wierzyć” w sens i wartość swoich decyzji, aby je podejmować i w kontekście zachęcania do decyzji mit wolnej woli to kłamstwo użyteczne. *Do tego jeszcze wrócę.
I jednocześnie ziarno destrukcji, odruchową emocjonalną podmianę znaczenia w stronę „wolność absolutna” „nieuwarunkowane sytuacją wybory” i „możliwość dokonania wszystkiego”. Tak budowana jest fałszywa nadzieja, oraz stymulowane lęki przeszłości pt. ktoś nam owe szczególne wolności odbierze, postawi w sytuacji kiedy wola jest bezradna, odbierze możliwość podejmowania wyjątkowych decyzji. Tj. w warunkach bombardowania komunikatami o wolności, wolnej woli, elastyczności decyzji ludzie robią się zewnątrzsterowni, a w obrębie nadmiaru owej wolności, wolnej woli, swobody decydowania – zmuszeni się robią do podejmowania impulsywnych, emocjonalnych, bezrefleksyjnych decyzji. Czytaj: GŁUPIEJĄ!
I wcale nie piszę tu o naszych sprawach narodowych (to warte innego rozważenia) a o indywidualnych. W dzieciństwie jesteśmy pozbawieni sporej części przywilejów samostanowienia, wolności wynikłej z dorosłości. To, co konsekwentnie się przegapia w myśleniu o dzieciństwie- pozbawieni jesteśmy też odpowiedzialności. A i owa wolność, wolna wola, możliwość podejmowania decyzji wcale nie są takie wspaniałe:
Ponura prawda o tej wolności, wolności woli, swobodzie decydowania brzmi tak: „wolność absolutna” „nieuwarunkowane sytuacją wybory” i „możliwość dokonania wszystkiego” – nie istnieją, dlatego na nich tak się zawieszamy – w zetknięciu z granicą niemożliwości. To samo zresztą się tyczy:
wolności, wolnej woli, możliwości podejmowania decyzji. W istocie to są tematy zastępcze!!! Zastępuje się takimi hasłami potrzebę posiadania przywilejów i niechęć do odpowiedzialności; chęć swobodnego określania jak inni postępująoraz niechęć do spotkania negatywnych konsekwencji własnych działań.
Co więcej! Chodzi zawsze o konkretny przywilej bardzo szczególnej grupy ludzi, ważnej w obrębie społeczności i uważającej się za wyjątkową.
Tu małe posypanie głowy popiołem, swego czasu lubiłem twierdzenie „jedna opcja jesteś automat, dwie opcje masz dylemat, trzy opcje – masz wybór” w praktyce jednak to powiedzenie – tylko jedna opcja jest słuszna i to inne rozwiązanie niż stosujesz, powiedz mi coś z czym mogę się zgodzić. Zaawansowane: wiem lepiej, bo wiem lepiej – Dlaczego pozostawię do przemyślenia.. w tym przypadku też
Konkretny przywilej: jakaś grupa chce ustalać prawo na danym obszarze nie licząc się z innymi, chcę bezboleśnie wybrać pomiędzy brunetką a szatynką, pomiędzy etatem a zleceniem, kupić ipada lub telewizor, chcę mieć ostatnie zdanie jeśli chodzi o twoje decyzje.
I konkretne uniknięcie odpowiedzialności: Nie chcę, by nas pozbawiono głowy za to co robiliśmy w przeszłości. Nie chcę by się dowiedziała i odeszła. Nie chcę …by odpowiedzialność spadła na mnie.
I gdy przyczyna(brak przywileju) lub skutek(niechęć do odpowiedzialności) zaczynają być zbyt doskwierające rozpoczyna się bełtanie w głowach sobie i otoczeniu za pośrednictwem HASEŁ WIELKICH:
wolność! wolna wola! swoboda decydowania!
Które zawsze w podtekście mają zachowanie z piaskownicy:
Bach! Rozwalę ten zamek z piasku…
Jasiu! Czemu burzysz zamek?
Bo jest BE!
A co chciałbyś budować..
NIE WIEM.
◀ Paradygmat wyobraźni i ostre cięcia wyborów. ◀ ► Skwantowana wyobraźnia ►
Komentarze
I to jest właściwe podsumowanie . Wycięło mi całkiem piękny kawałek tekstu, który postaram się nieudolnie odtworzyć.
Wydaje mi się, że współcześnie zatraciliśmy rozróżnienie rodzajów wolności , które istniało w czasach słusznie minionych. Prezentowali je egzystencjonaliści. Otóż odróżniali oni wolność OD od wolności DO. Uważali oni, że każdy człowiek działając lub zaniechając działania dokonuje wolnego wyboru i że lepiej byłoby dla świata, żeby to był wybór wolności DO. Egzystencjaliści byli na ogół pesymistami, widzieli wiele rzeczy złych ale sądzili, że nawet wybór jakimi kamieniami jest piekło wybrukowane ma znaczenie dla nas wszystkich.
Wydaje się, że współcześnie przejeliśmy się jedynie wolnością DO i ona nas interesuje. Staramy sobie robić dobrze i osiągając orgazm emocjonalny i intelektualny mamy niewyrażoną nadzieję, że zrobimy dobrze także innym.
Niestety, filozofia egzystencjonalistów, jak wiele innych przed i po niej nie sprawdziła się. Także nie sprawdziło się robienie sobie dobrze jako życiowy postulat. Nikomu nie przyniosły szczęścia.
Czy istnieje w ogół jakieś wyjście z tego pata? W osiemnastowiecznej powieści filozoficznej "Kandyd" autor przedstawił takie wyjście w postaci hasła: "uprawiaj swój ogródek".
Kto wie, czy nie należałoby do niego powrócić. Pazurami drąc ziemię, Szukając inspiracji szamańskich, ucząc się astrologii samopoznania, wracając do dawnych technik wróżebnych i zmieniając otoczenie na miarę swoich sił i możliwości. Broń Boże w dużej skali, bo ona stanowi zagrożenie (komunizm, nazizm, religie i inne ideologie traktowane nie jako inspiracjai ale jako wytyczne dla całej ludzkości - bez wyjątku.
Obnażanie wszelkich zakłamań jest także tę drogą, która wiodła Kandyda do jego poglądów.
Nie widzę sensowniejszych wytycznych dla ludzkości. Powodzenia Piotrze w ujawnianiu tych zakłamań!
Rozwiązania odrobinę jak w egzystencjaliźmie - esencja rzeczy. Z tym, że w tą esencję nie wierzę i dla mnie to był podstawowy błąd egzystencjalizmu i powodował bujanie się pomiędzy "eternalizmem" a "nihilizmem": Byt ma sens. Byt nie ma sensu. ma. nie ma. ma. nie ma. ma..o rany!
Ale oczywiście, że zapytałbym o kolor kamieni w piekle :-) Na równi z tym, jak uczestniczy ktoś w tym piekle, co sprawia, że owe piekło postrzega i jak to piekło robi oraz w jaki sposób piekło nie istnieje. Starałbym się odkryć TAO piekła i sposób w jaki ucieka mojemu zrozumieniu zmieniając się w yin-yang, przemiany żywiołów i nie pozwalając się uchwycić. Tj wierzę w mądrość natury spraw, siły oddziałujące w tym procesie, termodynamikę i entropię, emergencję, kreatywność umysłu, siły hamujące pamięci etc
Z tym ogródkiem i pazurami to myślę, że jesteś blisko. Tymczasem pozwolę sobie skorzystać z przeczytanej w komentarzu do pewnego mądrego blogu rady i nie komentować własnego tekstu zbyt obszernie. Zostawię sobie na kolejne wpisy tą frajdę tropienia rzeczywistości i egzaminowania rozwiązań. One mogą się wyłonić, ale nie muszą, bo może ich nie być.
i nie mogę poprawić w tej przeglądarce na której akurat jesrtem.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
