Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

13 listopada 2014

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 3 (odcinków: 144)

Dlaczego ta religia?


« Zapisujemy się do tsu.co Coś się dzieje w Międzymorzu »

Jesteśmy (my, czytelnicy Internetu, prasy, książek, słuchacze radia, widzowie tv) bombardowani zapewnieniami, że (jakoby) jedynie „wartości chrześcijańskie” mogły zapewnić pokój i dobrobyt światu i Polsce, a każdemu człowiekowi na planecie, ze szczególnym uwzględnieniem mieszkańców Polski, spokój ducha, równowagę psychiczną, osobiste szczęście i spełnienie w rodzinie w roli najpierw dziecka, potem ojca-matki, babci-dziadka i w końcu (pochowanego) przodka.

Jest w tym pewna sprzeczność, ponieważ przez znaczą część populacji religia estebliszmentowa, czyli rzymski katolicyzm, jest odbierana jako uciążliwa. Uświadamiają sobie (członkowie tej populacji), że do tej religii zostali włączeni bez własnej woli, i że jeśli pozostają w niej i biorą udział w jej rytuałach, to nie tyle ze względu na własne duchowe potrzeby i przekonania, co ze względu na innych, zwykle starszych członków rodziny. Kapłanów i aktywistów tej religii postrzegają (członkowie tej populacji) jako butnych, pysznych i agresywnie przekonanych, że posiedli całą „jedyną słuszność” i mają prawo wszystkich innych indoktrynować, czyli (w ich języku) „nawracać”, a częścią ich działalności jest okresowe zarówno osobiste, jak i ogólne wypominanie ludziom ich odchyleń od tej jedynie słusznej normy.

Dalej, religia ta jest postrzegana jako nacechowana uraźliwością – „nic złego ani krytycznego nie wolno na nas powiedzieć, bo będziemy cierpieć, jak ci nie wstyd?!”, a jej praktyki natręctwem, wywoływaniem poczucia winy („grzeszniśmy wszyscy, a ty szczególnie”), ostracyzmem, czyli grożeniem wykluczeniem („Polak istnieje tylko pod katolickim krzyżem”) oraz natrętnym zawłaszczaniem przestrzeni, co ostatnio zauważyłem po seansie filmu Stuhrów „Obywatel”, wychodząc z kina w Błoniu – nad drzwiami wisiał dumny krucyfiks, niezamierzona a jakże trafna najkrótsza recenzja tego filmu, polecam karykaturzystom. Niedawno katolicy oznakowali krzyżem (i kaplicą) górę Wielką Sowę na Śląsku. Ta znaczna część populacji wspomina też lekcje religii, młodsi w szkołach, starsi przy kościołach, jako doświadczenia jeśli nie niemiłe, to zawsze dostarczające masy podwójnych sygnałów.

Dodajmy, że ta religia ma za sobą fatalną i wstydliwie skrywaną przeszłość: wojny religijne, palenie na stosach odstępców, krytyków i reformatorów (Jan Hus), zniszczenie dzieł i tradycji kultury starożytnej, patronowanie podbojom i rzeziom kolonialnym, siłowe „nawracanie” innych narodów, pociągające ich wykorzenienie z kultury i załadowanie ich umysłów chrześcijańskimi obsesjami (tu dodam, że niekiedy rodzime obsesje były jednak bardziej antyhumanitarne niż chrześcijańskie, przykładem rzeźnicka religia Azteków). Do tej przykrej przeszłości należy opór stawiany nauce, podobno przezwyciężony, ale wciąż odbijający się czkawką „kreacjonizmu”, oraz bardzo prawdopodobny fakt, że jej rzekomy założyciel po prostu nie istniał, a więc baśń podniesiono do rangi historycznego wydarzenia i to jakoby najważniejszego w historii świata.

Pytanie jest: skoro chrześcijaństwo, ze szczególnym wypunktowaniem rzymskiego katolicyzmu, nie bardzo sprawdza się jako idea regulująca życie ludzi na poziomie „mikro” (jednostki) i na poziomie „mezo” (propagowanie podejrzanych memów...), to dlaczego niby, na jakiej zasadzie ma sprawdzać się na poziomie „makro”? – Czyli jako idea regulująca państwa, ich unie i całe cywilizacje?

Chętnie zobaczę dyskusję o tym.

Auto-promo Taraki 3: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach Auto-promo 2 i Auto-promo.

Korekta przez: Radek Ziemic (2014-11-13)



« Zapisujemy się do tsu.co Coś się dzieje w Międzymorzu »

komentarze

[foto]

1. Z kim? • autor: Przemysław Kapałka2014-11-13 14:14:34

Wojtku? Z kim chcesz dyskutować? Z nami? U nas, wśród Tarakowiczów, chyba nikt nie stwierdzi, że ta religia może się sprawdzać na poziomie makro. Z jej przedstawicielami? Oni od razu zaczną Ci dowodzić, że ta religia sprawdza się na wszystkich trzech poziomach. Pytanie jest postawione niewłaściwie i w niewłaściwym miejscu.


2. Wojtku, może to... • autor: Nierozpoznany#78522014-11-13 14:44:05

Wojtku, może to czepialstwo i puryzm, ale przyzwyczajony jestem do używania terminu "podwójne sygnały" w kontekście komunikacji, w którym np. co innego idzie na poziomie niewerbalnym (emocje) a co innego na poziomie werbalnym i tworzy to znaczący rozdźwięk w relacjach międzyludzkich, w których taki rozdźwięk jest bardzo ważny i znaczący tzn. są one na tyle bliskie, żeby to miało istotne znaczenie. raczej nie tyczy się to uczniów i uczennic księdza czy zakonnicy, chyba że z góry zakładamy, iż wszyscy oni są obiektem potencjalnego molestowania.
postulowałbym określenie "paradoksalna komunikacja" bo to ma zasadnicze odniesienie do sposobu w jaki np. schizoidalny, psychopatyczny lub uzależniony od czegoś rodzic uczy dziecko, że np. czarne jest białe, złe jest dobre, jak jesteś smutny to musisz się uśmiechać, Bóg was kocha a piekło wam już przygotował. termin ten znam z lekcji resocjalizacji i odnosi się w szczególny sposób do patologii wychowawczych w pierwotnej socjalizacji.
[foto]

3. Z kim; 2-sygnały • autor: Wojciech Jóźwiak2014-11-13 15:11:15

>>>Z kim chcesz dyskutować? Z nami?
Przemku, daj szansę myślącym inaczej :) Może oni też czytają Tarakę.

>>>Wojtku, może to czepialstwo i puryzm ... postulowałbym określenie "paradoksalna komunikacja"
Romanie, OK, niech będzie "paradoksalna komunikacja", w każdym razie chodzi o sprzeczności w nadawanych treściach.

4. Dziękuję, proponuję przyjrzeć... • autor: Nierozpoznany#78522014-11-13 15:23:33

Dziękuję, proponuję przyjrzeć się temu, co w ogóle robi się małemu człowiekowi w procesie pierwotnej socjalizacji, tzn. tego jak rodzice uczą dziecko nawiązywać relacje ze światem. To zasadniczo odwraca punkt ciężkości dyskusji, z pytania "czy reguluje..." na "jak reguluje..." albo raczej "warunkuje". Możemy albo postrzegać poddanych takiemu procesowi warunkowania jako ofiary (by się np. z nimi zidentyfikować, co od razu zabarwia całą dyskusję emocjonalnie), albo zastanowić się nad strukturą warunkowania i ewentualnie spróbować wyciągnąć jakieś konstruktywne wnioski, co robić / jak przeciwdziałać / czemu przeciwdziałać w takim warunkowaniu.

Zastanawiam się nad tym zagadnieniem od ponad 20 lat i do tej pory nie mam jednoznacznych i prostych jak konstrukcja cepa odpowiedzi. Problem jest bardzo złożony.
[foto]

5. Cóż muszę to wziąść na siebie • autor: Bogdan Zawadzki2014-11-13 19:47:07

spróbuję, ale nie jestem przygotowany ...(ha, ha)

Jeszcze rok temu ten artykuł byłby dla mnie źródłem irytacji...ale przez ten czas lepiej poznałem Wojtka, i resztę Przyjaciół. I chociaż jestem porządnym katolickim "diabełkiem" nauczyłem się (tutaj na Tarace) oddzielać jedne rzeczy od drugich (....)

Żadna krytyka nie może zaszkodzić poważnej religii (jak i poważnej wierze). To co nas gorszy to naigrywanie się z jej wyznawców. Tutaj nigdy nie spotkałem się z czymś takim. Dla Katolika czym innym jest krytyka instytucji Kościoła (czy szerzej religii katolickiej), a czym innym podważanie dogmatów co wymaga poruszania się na zupełnie innym poziomie argumentacji. Ten artykuł, to nie rozprawa teologiczna, więc "podważanie" odpada. Gdybym był inkwizytorem po zbadaniu sprawy pozostawił bym autora w spokoju ...(z tym "inkwizytorem" to oczywiście taki żarcik..)

Ciekawe jest zagadnienie sprawdzania ewentualnie nie-sprawdzania się chrześcijaństwa w wersji katolickiej na poziomie: mikro, mezo i makro ... Z tym "mikro" to każdy musi odpowiedzieć za siebie. Ja nie mogę zrobić tego za innych. Czuje się więc zwolniony z tego obowiązku. "Mezo" ... owszem...może wydawać się "wątpliwe"...[to prawdziwe pole do popisu dla znawców tematu] ale w skali "Makro" to jednak (z marketingowego punktu widzenia) był sukces. W końcu stara europejska "konkurencja" została wyeliminowana, a "produkt" został wyeksportowany do obu Ameryk i na Czarny Ląd (uwaga: "produkt" obejmuje nie tylko "religię" ale i pozostałe składowe cywilizacji: alfabet, kalendarz, prawo  itp.  ...)  

W dobie osłabienia (załamania) się religii, trudno przekonać o tym szersze gremium, bardziej skłonne oceniać sukces minionych wieków przez pryzmat czasów współczesnych...no ale nie zawsze tak było...

Jak będę miał więcej czasu to spróbuję co nie co rozwinąć ...

Pozdrawiam

[foto]

6. Postaram się • autor: Radek Ziemic2014-11-14 00:14:59

niedługo napisać coś dłuższego na ten temat, więc powiem, że Wojtek poruszył ważny dla mnie temat i właściwie całkowicie się z nim zgadzam. Uważam, że religia katolicka jest nihilistyczna, już choćby dlatego, że zakłada, że tylko ona zna pełną prawdę o Bogu (dokument "Dominus Iesus"), co właściwie wyklucza jakikolwiek dialog i poważny ekumenizm. Jako religia władzy ("panowania") nie może nie być nihilistyczna, ten rys wypływa zresztą z jej socjobiologicznych fundamentów. Co do słów Bogdana - Afryka po dziś dzień nie podniosła się po tych dobrodziejstwach europejskiej cywilizacji i jedynie słusznej religii, która pozwalała traktować czarnoskórych mieszkańców tego kontynentu gorzej niż zwierzęta. Właściwie zgadzam się z tym, że nowoczesna Zagłada zaczyna się w ostatnich dziesiątkach XIX wieku właśnie w Afryce i Ameryce Południowej, gdzie zwyczajnie poluje się na ludzi i gdzie sami tylko katoliccy Belgowie wymordowali w przeciągu dziesięciolecia kilka milionów mieszkańców Konga. A co do dogmatów - jaki poziom potrzebny jest do dyskutowania o dogmacie o nieomylności papieża. I jeszcze jedno - moje niezbyt dobre zdanie o KRK nie jest równoznaczne z oceną każdego katolika z osobna; uważam też, że ta religia ma niewiele wspólnego z nauką Chrystusa (bez względu na to, czy istniał, czy nie), choć jego deifikacja niezbędna była dla jej zaistnienia i odcięcia się od ufundowanego przez niego judeo-chrześcijaństwa.
[foto]

7. temat jest bardzo • autor: Bogdan Zawadzki2014-11-14 07:05:13

ciekawy i mam nadzieję, że rozwojowy (i gdybym nie musiał teraz ślęczeć nad korektami w firmie, to na pewno bym się rozpisał, a tak muszę bardzo oszczędnie)....

Cieszę się, że mimo dzielących nas różnic rozmawiamy ze sobą ludzkim głosem (niedawno sam przypominałem, że Taraka to nasz azyl i tutaj nie walczymy ze sobą...dzięki gościnności użyczonej nam przez jej gospodarza możemy pisać bez cenzury)...

@ Marcinie staram się być ostrożny (...to fakt...) bo pisanie w takich tematach przypomina poruszanie się po polu minowym. Sam jednak nie zaliczam się do gorliwych Katolików, a tylko mam konserwatywne poglądy, takie bardziej "na prawo" od papieża ...ha, ha...

@Radku, dziękuję za niezwykły takt i kulturę z jaką potrafisz różnić się ze mną ...


Pozdrawiam

[foto]

8. coś jeszcze w temacie • autor: Bogdan Zawadzki2014-11-14 07:31:55

Jeśli czas pozwoli i nadal będziemy zainteresowani dyskusją, to postaram się rozwinąć zagadnienie fenomenu sukcesu chrześcijaństwa w wersji zachodniej tj. w skali "makro" ...

Co do opinii wyrażonej przez Radka nt. Afryki, to oczywiście pisząc o eksporcie religii na Czarny Kontynent miałem na myśli "sukces marketingowy" religii chrześcijańskiej a nie skutki uboczne tego faktu ...W czasach obecnych Chrześcijaństwo (wszystkich konfesji) przegrywają Afrykę z Islamem, który na wszelkie sposoby pozbywa się osłabionej konkurencji. Podkreślam raz jeszcze: Religia to nie Wiara...Stąd przypominam, że poważna religia monoteistyczna musi utrwalić w wiernych przekonanie o swojej wyjątkowości i PRAWDZIWOŚCI, a celem jej wyznawców musi być nawrócenie na nią całego świata. Taka religia, żeby odnieść sukces nie może być "tolerancyjna", a wręcz przeciwnie ! bo w przeciwnym razie skazana jest na zagładę razem ze swoimi wyznawcami co właśnie obserwujemy w Afryce i na Bliskim Wschodzie ...("Kościół otwarty ...to Kościół pusty, zachodni chrześcijanie coraz słabiej przekonani są o wyjątkowości swojej religii po prostu kapitulują....)

Nikt rozsądny nie będzie budował na tym świecie Królestwa Bożego, które przecież  (jak powiedział sam Jezus w Ewangelii) nie jest z tego świata. Jako niedoszły "inkwizytor" (...ha, ha) mogę tylko powiedzieć, że wszelkie próby podjęte w tym kierunku przynosiły więcej szkód niż pożytku ... Świat jest jaki jest. Argument o krwiożerczości katolicyzmu można odnieść do wszystkich innych -izmów, gdyby nie on, byłby jakiś inny...

Na marginesie (w afrykańskim temacie) dodam jeszcze, że przez długie wieki dostarczycielem niewolników na rynki kalifatów, emiratów i sułtanatów była Europa. To głównie z terenu Europu Środkowej i Południowo-Wschodniej rok rocznie wyprawy albo kupców, albo łupieżców wojowników uprowadzały tysiące ludzi (najpierw "pogan", a potem "chrześcijan") ...Pamiętajmy o tym...bo to były tysiące, dziesiątki tysięcy ludzi ...

Pozdrawiam

9. siłą grawitacji dyskusja... • autor: Nierozpoznany#78522014-11-14 09:20:00

siłą grawitacji dyskusja zmierza w stronę licytacji, która religia lepsza - bo tak zostały postawione początkowe pytania (dlaczego ta religia?).
a co, jeśli byłoby dokładnie tak samo, gdybyśmy nigdy nie mieli chrztu narodowego, wprowadzonego przez oportunistycznego zdrajcę rodzimej wiary i uzurpatora do tronu i dominacji nad pozostałymi władykami Mieszka I?
czytaliście świetną polityczno-historyczną fikcję "Ja, Dago" (a propos mieszkowego "Dagome Iudex") Zbigniewa Nienackiego?

Dagome iudex – powieść historyczno-fantastyczna napisana przez Zbigniewa Nienackiego, a wydana w latach 1989-1990. Powieść ukazała się również pod tytułem Historia sekretna.

Akcja powieści rozgrywa się w IX wieku, w czasach Polski przedchrześcijańskiej i prowadzi do momentu utworzenia państwa przezMieszka I. Bohaterem powieści jest ogarnięty żądzą władzy Dago, który nim osiągnie cel, przeżywa rozmaite przygody. W treść wplecione są również, oprócz wątków historycznych, elementy baśniowe, fantastyczne, religijne oraz obyczajowe. Dagome iudex miało być współczesną odpowiedzią na Starą baśń Józefa Ignacego Kraszewskiego.


Do dzisiejszego dnia nie mogę się nadziwić, dlaczego znalazłem te 3 tomy świetnej prozy wciśnięte głęboko w kąt, na najniższej półce, w najbardziej zapyziałym kącie księgarni Bellona za cenę makulatury (dawno temu, na początku lat 90tych). Ta książka jest po prostu genialna.

[foto]

10. Tak Bogdanie • autor: Radek Ziemic2014-11-14 09:43:05

masz rację, w religii w ogóle jest coś podejrzanego, ciemnego, nie tylko w chrześcijańskiej (i katolickiej). Ale kiedy mówi się o związkach francuskiego katolicyzmu, albo niemieckiego protestantyzmu z faszyzmem, czy cerkwi z komunizmem, to pamiętajmy o wcześniejszych "mariażach tronu i władzy", o tym, że chrześcijaństwo było nadbudową ideologiczną feudalizmu. To nie jest tak, że religia czasem łączy się z władzą, religia jest władzą, nie tylko polityczną, także rodzinną (bywało, że sakralizowała władzę). Leopold belgijski był władcą katolickim, podobnie jak jego poddani byli zazwyczaj, wtedy prawie zawsze, wyznawcami katolicyzmu. Europa chrześcijańska zwyczajnie okradała inne kontynenty, mordując lub w najlepszym razie zniewalając ich ludność. To nie był sukces marketingowy, a jedynie prosta prawidłowość, że Bóg jest zazwyczaj po stronie liczniejszych (lub lepiej uzbrojonych) batalionów. Islam nie jest wcale lepszy. Dopiero od XX wieku wojna i eksterminacja pozbywają się nadbudowy religijnej (nazizm, komunizm). Kto wie, może na tym właśnie polega sukces wielkich religii: są kultami wielkości, mocy, władzy. Czyż w wyobrażeniu Boga jako wszechmocnego nie ma czegoś prymitywnego i wulgarnego? Czyż nie powinniśmy wyobrażać sobie sacrum jako bezbronnego płomyka, któremu powinniśmy pomóc (wiem, że to bardzo trudne), by nie zgasł i nie tylko nam dawał nadzieję swojego niepewnego ciepła i jasności? W każdym razie jako coś słabego, czego powinniśmy bronić i strzec. Bóg jako bezbronne dziecko w obcym, wrogim świecie. 
[foto]

11. Ta dyskusja robi się sieriozna strasznie, • autor: Radek Ziemic2014-11-14 10:48:30

nie tępiąc zatem polemicznego ostrza, dodaję szczyptę ironicznego humoru w postaci prozy Zbigniewa Herberta pt. "Żeby tylko nie anioł", pozdrawiając serdecznie polemistów, zwłaszcza Ciebie Bogdanie. :-)PS. Zauważyłem, że ja już kolejny raz z tym Herbertem. Ale... naprawdę warto.

ŻEBY TYLKO NIE ANIOŁ 
Jeśli po śmierci zechcę nas przemienić w zeschły płomyczek, który chodzi po ścieżkach wiatrów - należy zbuntować się. Na nic wiekuisty wypoczynek na łonie powietrza, w cieniu żółtej glorii, wśród mamrotania dwuwymiarowych chórów. Trzeba wstąpić w kamień, drzewo, w wodę, w szpary furty. Lepiej być skrzypieniem podłogi niż przeraźliwie przeźroczystą doskonałością. 
[foto]

12. Jak się bronić? • autor: Wojciech Jóźwiak2014-11-14 10:54:59

Intencja, z jaką pisałem ten odcinek bloga wstępniaka, jest następująca, chociaż może tego jasno nie wybiłem:

JAK SIĘ BRONIĆ ?

Jak się bronić przed inwazją religijnego fundamentalizmu, w Polsce akurat katolickiego?

Jakie mieć przygotowane argumenty i kontr-argumenty?
Co IM wypunktowywać?
Jak z naszymi racjami i argumentami wejść w przestrzeń publicznego dyskursu?

Tu taka uwaga. Zaglądam na strony http://www.racjonalista.pl , http://racjonalista.tv i http://www.listyznaszegosadu.pl (bo Racjonalista.Pl od jakiegoś czasu występuje w trzech osobach:). Widzę tam, że ateiści-racjonaliści mają wprawę, maja przepracowane stawianie oporu i odporu kato- i innym fundamentalistom, a MY nie mamy.
Myślę, że zaważa tu ta okoliczność, że polscy Medytujący od swojego początku za Komuny orientowali się na wewnętrzną emigrację, a nie na otwarte wychodzenie ku społeczeństwu. Nasza bezradność wobec katolstwa jest pochodną naszej niezaradności publicznej

13. @Radek - dzięki!... • autor: Nierozpoznany#78522014-11-14 10:55:23

@Radek - dzięki! ja bym dodał Tuwima, ze szczególnym uwzględnieniem:

Item ględziarze i bajdury,

Ciągnący z nieba grubą rętę,

O, łapiduchy z Jasnej Góry,

Z Góry Kalwarii parchy święte,

I ty, księżuniu, co kutasa

Zawiązanego masz na supeł,

Żeby ci czasem nie pohasał,

Całujcie mnie wszyscy w dupę.


@Marcin - skoro gdybamy, to proponuję głębiej wejść w świat fikcji, bo faktycznie sieriozno tu.

14. @Wojtek - medytujący... • autor: Nierozpoznany#78522014-11-14 10:58:32

@Wojtek - medytujący dawali na przełomie milenijnym ostro w ramach polemik na pl.soc.religia, a dziś ten sam głos polemiczny jest na satan.pl - nie musi mi się w ogóle podobać to, co tam jest, ale ich poczucie hu jest mi bardzo bliskie, cytuję:


Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: witryna zawiera treści o tematyce satanistycznej,
mogące obrażać uczucia religijne i estetyczne niektórych osób.

15. powodzenia w udokumentowaniu... • autor: Nierozpoznany#78522014-11-14 10:59:08

powodzenia w udokumentowaniu korzyści z objęcia władzy przez Mieszka I :)
[foto]

16. Marcienie • autor: Radek Ziemic2014-11-14 11:08:07

chrzest noworodka jest pierwszym gwałtem, którego ta kultura dokonuje na człowieku. Gwałtem, czyli pozbawieniem własnej woli przy wykorzystaniu bezbronności (przepraszam za niezręczność tej "definicji", ale wiadomo, o co chodzi). Kiedyś chrzest  przyjmowali dorośli ludzie, ale większość kościołów chrześcijańskich działa na zasadzie wychowywania sobie janczarów (to metafora), nie jest zainteresowana jednostką dojrzałą i samodzielną, ale wierną i posłuszną. Poza tym, gdyby za punt wyjścia przyjąć nauki niejakiego Jezusa (co to za jeden?!), to dzieje znacznej części kościołów, przede wszystkim tych, które mają na swoim koncie romans z władzą (czyli stanięcie po stronie silniejszego), można by czytać jako dzieje permanentnej apostazji (nie w formalnym, ale duchowym jej sensie). Oczywiście - wolę katolicyzm niż islam, ale nie tego dotyczy ta dyskusja. Zło KRK to nie jest inkwizycja - to mizoginizm, homofobia, kult władzy (w tym rodzicielskiej), brak namysłu, stawianie się ponad prawem. Są przecież takie zjawiska, jak chrześcijaństwo bezwyznaniowe (nawet ateizm chrześcijański). I nie powołujmy się w tej chwili na tradycję, bo tradycja w tym rozumieniu, to "fala" (w rekruckim znaczeniu) i głos większości (czyli znów wracamy do kwestii przemocy). Wojtek napisał ostatnio dwa ważne teksty - o bogach i religii chrześcijańskiej. Można spróbować zapytać inaczej: w co może wierzyć człowiek początku XXI wieku i czy ta wiara może być wspólnototwórcza, czy może nam pomagać trwać razem i otwierać nas na cudzą (ale i własną odmienność). 
[foto]

17. @Marcinie • autor: Radek Ziemic2014-11-14 11:22:08

to nie porównanie chrztu do gwałtu nie jest przesadzone, tylko Ty zbyt wąsko rozumiesz gwałt (ale - dzieci często w trakcie chrztu płaczą). A ja nie walczę z przeszłością (choć razi mnie bezkrytycyzm KRK w stosunku do własnej), ale właśnie interesuje mnie teraźniejszość. Napisałem przecież wyżej:
"Zło KRK to nie jest inkwizycja - to mizoginizm, homofobia, kult władzy (w tym rodzicielskiej), brak namysłu, stawianie się ponad prawem."
Znowu polemizujesz z kimś, nie biorąc pod uwagę, co mówi. 

18. Miałam kiedyś sen,... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-14 12:20:37

Miałam kiedyś sen, Wylądowałam w jakimś kraju wraz z grupą podróżnych. Oni pobiegli gdzieś do przodu a ja zatrzymałam się przy muzeum Tory. Zaglądałam do środka, ale otwarte miało być dopiero następnego dnia, Strażnik widząc moje zainteresowanie obiektem zapytał czy mam złotówkę? Miałam, wrzucił do automatu i podał mi bilet ważny  jeden dzien, Pobiegłam za grupą chcąc im powiedzieć o możliwości taniej przepustki, tam gdzie wszyscy się wybierali, ale byli już daleko,Co dla mnie jest tu ważne , to Tora , zbiór praw. I nie chodzi o prawa chrześcijańskie czy Izraelskie lub jakiekolwiek inne, ale o te , które w sposób naturalny zostały nam dane przez Boga,Dobry coach powinien zapytać swojego klienta, jakie sa twoje wartości, Z tym dopiero można pracować.Niedawno miałam do czynienia z ortodoksyjna a katoliczką, która oficjalnie przyznała, że chce mieć męża i kochanka. Teraz ponoć ma ułożone życie być może z partnerką , tylko kochanka męża jej przeszkadza, której sobie bardzo życzyła.  Pytanie brzmi, jakie wartości wyznaje ta pani? Osobiście nie wiem. Kiedyś radziłam pójście do psychologa. Teraz już tylko do egzorcysty :(  bo dla mnie to długotrwałe utrzymywanie zła w rodzinie.Tak właśnie wygląda często kondycja naszego społeczeństwa. Powiewają sztandarem wartości katolickich, które nijak się mają do ich życia.  Dlatego ja postuluję powrót do autentycznych wartości wspierających ludzi i tworzących prawo a nie wydumanych skłaniających do wleczenia krzyża  przymusu i cierpienia.
[foto]

19. Jak się bronić? • autor: Bogdan Zawadzki2014-11-14 12:27:17

a to zupełnie co innego ...

 W tej sytuacji powinienem spuścić zasłonę milczenia nad poprzednimi komentarzami, które zamieściłem  ...

Ale myślę sobie tak ...

Obrona to odwrotna strona ataku, ...równie jak on wymaga determinacji, a w ujęciu religijnym/anty-religijnym "gorliwości" ...Wydaje mi się jednak, ze My tutaj na Tarace nie należymy do "gorliwców"...i...bardziej od wszystkiego innego szukamy "harmonii" ze światem.  

Cóż ja ...w końcu Katolik mógłbym podpowiedzieć ...? niewiele ...chyba tylko tyle, że widzę i czuję to wszystko zupełnie odwrotnie....Kościół już od dawna nie pełni rządu dusz, a jego wpływ na społeczeństwo ulega coraz głębszej erozji. Kler jest podzielony, a wielu księży zabiega bardziej o swoją popularność w mediach niż o wierność doktrynie. ... Wygląda na to, że w dobie nieustannych odgórnych reform kościelnych i pogoni tej szacownej instytucji za światem Ci którzy traktowali swoją religię poważnie (na serio) czują się zagubieni i zdezorientowani ...i raczej to Oni poszukują sposobów i argumentów na obronę swojej "wiary" ...Im bardziej zostają przyciskani do muru, tym bardziej bronią się z determinacją, aż do fanatyzmu włącznie. Nie jest to jednak "fanatyzm" instytucji,ani książąt kościoła, czy katolickiego państwa...ale fanatyzm zrozpaczonych. Uważam, że walka z tym zjawiskiem w stylu "racjonalisty" to nie tylko wyważanie otwartych drzwi, ale w skrajnych przypadkach kopanie leżącego...

Pozdrawiam





20. Mam takie wrażenie,... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-14 12:43:09

Mam takie wrażenie, że fanatyzm jest starannie podsycany przez kościół. Wspomniana koleżanka ma cały zestaw fanatycznych stwierdzeń a jednocześnie życiowo prowadzi do katastrof systemowych, których zupełnie nie zauważa.Pomyślałam, że znajoma zachowuje się dokładnie tak , jak fałszywi księża głoszący co innego i robiący co innego, Ja traktująca tą katolicką szopkę przez wiele lat na serio oczywiście czuję się oszukana, ale nie prowadzi to do fanatyzmu lecz do własnych poszukiwań.
[foto]

21. Powieść Dagome Iudex • autor: Michał Mazur2014-11-14 13:08:40

czytaliście świetną polityczno-historyczną fikcję "Ja, Dago" (a propos mieszkowego "Dagome Iudex") Zbigniewa Nienackiego?

Dagome iudex – powieść historyczno-fantastyczna napisana przez Zbigniewa Nienackiego, a wydana w latach 1989-1990. Powieść ukazała się również pod tytułem Historia sekretna.


Romanie, miałem zamiar napisać artykuł o tej powieści do Taraki (ale wyszło jak zwykle..). Tam wszystko miało sporo sensu - zarówno jego zapatrywania na etnogenezę Słowian (Polan) jak i jego teorie związków miedzy religią, przemocą i władzą - w wypowiedziach głównych bohaterów. I pomyśleć że Nienackiego kojarzymy głównie z "Panem samochodzikiem"...

22. Mistrz Nienacki • autor: Nierozpoznany#78522014-11-14 14:23:40

@Michał - dziękuję za pochwycenie wątku i całym sercem popieram.
Nienacki mnie się kojarzy z "Raz do roku w Skiroławkach" przede wszystkim, bo w tej powieści jest zawarte przekomiczne obnażenie lacanowskiego Realnego tej naszej niby to takiej pobożnej i katolickiej moralności. Realne polskiej dulszczyzny jest niesamowicie jurne, chutliwe i gorącokrwiste, co stanowi tak uroczy kontrast do tych wszystkich pokutnych aktów strzelistego i strzelającego z bicza flagelanctwa, że nie sposób nie ryknąć pustym śmiechem jak się na to wreszcie spojrzy bez filtra.
Realne polskiego życia duchowego jest na wskroś pogańskie, zawsze takie było i nic nie zmieniło żadne chrzszczenie Polski, pokolenia JP2, neokatechumenaty, świątynie opatrzności, krzyże w Sejmie i cały ten populistyczny, PiSowski cyrk na wrotkach pod publikę. przecież to samo się kompromituje, wystarczy tylko zrobić krok wstecz i sięgnąć do dobrej, już gotowej literatury, której naprawdę mamy w bród. nikomu tu zbawianie od zbawiaczy nie potrzebne.

ps. to tak może dla smaku, żeby nie być... hmmm... gołosłownym:

– Czy to prawda, dokto­rze – za­py­tała panna Jó­zia – że w Ski­ro­ławkach jest sekta re­li­gijna, która po­zwala raz do roku wszystkim z wszystkimi, ra­zem, w jednej stodole? Pan wie, co mam na my­śli…I pa­trzyła na niego sze­roko otwartymi oczami, które wy­da­wały się wy­pełnione bezbrze­żnym zdu­mie­niem. Na­wet jej wilgotne usteczka prze­stały się po­ru­szać.Doktor po­sta­wił na stole swój ta­le­rzyk. Zdjął ze sto­jaka ha­czyk i kolnął nim pło­nące na ko­minku po­lano. A po­tem ozwał się z nie­zwy­kłą po­wagą, która dla tych, co go do­brze znali ozna­czała, że odro­binę so­bie żartuje. Jak na­zwał to pi­sarz Lu­biński: „nasz doktor lubi prze­ma­wiać z żartobliwą po­wagą”.– Niech pani nie wie­rzy w ta­kie hi­sto­rie, panno Jó­ziu. O ta­kich jak na­sza, ma­łych, za­gu­bio­nych wśród la­sów wio­skach, różne opinie się wy­daje, ale nie trzeba im da­wać wiary. Jeste­śmy zwy­kłymi lu­dźmi, któ­rzy lu­bią ko­chać się i jeść do syta. Ale nie każdy czło­wiek do tych spraw podchodzi z na­le­żytą po­wagą… Weźmy na ten przy­kład ów ogó­re­czek ki­szony, który pani wła­śnie chru­pie. W mo­jej spi­żarni mam aż sie­dem rodza­jów w rozma­ity spo­sób za­ki­szo­nych ogó­reczków. Stoją w du­żych sło­jach. Co roku sam do­glą­dam, aby we wła­ściwy spo­sób za­ma­ry­no­wała je moja go­spo­dyni, Gertruda Ma­kuch. Bo ina­czej sma­kuje ki­szony ogó­re­czek, któ­remu do­dano wię­cej ko­pru, a zu­pełnie ina­czej sma­kuje ten, do któ­rego wło­żono wię­cej pa­sków ko­rze­nia chrzanu, li­ści dę­bo­wych albo wi­śnio­wych, li­ści cza­rnej po­rze­czki, do­dano czosnku, gorczycy. Ogó­re­czek z listkami wi­śnio­wymi jest jędrny i chrzę­ści w zę­bach, a z do­datkiem większej ilo­ści czosnku wy­daje pod na­ci­skiem zę­bów tylko su­chy i nie­wy­raźny trzask, jakby ktoś ła­mał za­pałkę. Na­to­miast ma on smak ostrzejszy i nie­kiedy aż pali w ję­zyk. Po­do­bnie jest z ogó­reczkiem, do któ­rego do­dano sporą ilość gorczycy. Za­cho­wuje twardość i ostrość, chru­pie w zę­bach bardzo sma­ko­wi­cie. Tak za­ki­szone ogórki trzy­mam na dolnej półce, bo półkę wy­żej zajmuje ćwi­kła i pi­kle z ogórków na­siennych oraz ce­bu­lka ma­ry­no­wana, dy­nia w occie i korni­szony, a także bo­twina w bu­telkach i fa­solka szpa­ra­gowa w sło­jach. Z octem jednak na­leży uwa­żać, gdyż po­wsze­chnie są­dzi się, że po­woduje on ane­mię. Ale prze­cież nie można ma­ry­no­wać bez octu! Oczy­wi­ście, są zwo­lennicy su­sze­nia ja­rzyn, wa­rzyw, a także grzybków. Ja także mam tro­chę tego su­szu w spi­żarni w lnia­nych to­rebkach, ładnie podwią­za­nych i uwie­szo­nych na spe­cjalnych ha­czy­kach. Nie ma jednak nic sma­ko­witszego nad różne rodzaje ma­ry­no­wa­nych grzybków…– Ach, niech pan opo­wiada, dokto­rze – przy­mknęła po­wieki panna Jó­zia i jak do po­ca­łu­nku rozchy­liła swoje wilgotne cze­rwone usteczka.Wy­dała się w tym mo­mencie dokto­rowi osobą nie­zwy­kle piękną. Ogromny de­kolt bia­łej blu­ze­czki w wy­szy­wane maki przy­cią­gał wzrok. Ciało, które obja­wiał, było gładkie i cu­do­wnie żółtawe jak kość sło­niowa, tylko głę­boki ro­wek mię­dzy piersiami za­zna­czał się cie­niem, podkre­śla­jąc kształtność biu­stu. Doktor prze­stą­pił z nogi na nogę i chrząknął nerwowo, czym spło­szył ów intymny i ulotny na­strój, w ja­kim się oby­dwoje zna­leźli.Dziewczyna podnio­sła do góry po­wieki, za­trze­po­tała przy­cze­rnio­nymi rzę­sami i za­py­tała z nie­po­ko­jem:– Dokto­rze, czemu się pan tak mi przy­gląda?
[foto]

23. Jak się bronić • autor: Przemysław Kapałka2014-11-14 14:26:51

Jak się bronić przed inwazją religijnego fundamentalizmu, w Polsce akurat katolickiego?

1. Na poziomie jednostki: Sądzę, że większość z nas potrafi się bronić bardzo dobrze. Może jeszcze jedno spostrzeżenie: Wśród moich sąsiadów mam na tyle dobrą opinię, że nawet moja bardzo radiomaryjna sąsiadka nie ma odwagi mnie indoktrynować i nawracać. Sądzę, że tu jest duża wskazówka dla tych, którzy nie potrafią. 

2. Na poziomie grup: Też sądzę, że nie jest to trudne, o ile grupa przynajmniej częściowo składa się z silnych jednostek. Jeśli nie, najlepiej jest po prostu nie podejmować dyskusji - nie jesteśmy zainteresowani itp.

3. Na poziomie państwa: Na razie chyba nic nie zrobimy. NIe powstrzymamy tych, którzy wszędzie stawiają krzyże i organizują co się da. Chyba, że pójdziemy na wojnę. Ale wojna to ostateczność, na którą ja na razie się nie decyduję. Kościół w Polsce jest w odwrocie i właśnie dlatego tak się szarpie.

Chrześcijanie są tak pełni samozachwytu nad swoją religią i swoimi wartościami, że trzeba ich sprowadzać na ziemię, właśnie poddając krytyce ich religię. Ja mam taki przykład: Największe wojny w dziejach świata były tam, gdzie chrześcijaństwo. To powinno wystarczyć za komentarz do tej religii i jej faktycznych wartości. Drugi przykład: ile z ich modlitw jest wysłuchiwanych? Bo z tego, co wiem, niewiele. To też o czymś świaedczy.

Chyba niewiele napisałem, ale na razie nie mam czasu na więcej.

Ciekawostka: Wczoraj dostałem przesyłkę z jakiegoś Instytutu im. Piotra Skargi - jestem ciekawy, skąd mieli mój adres. Przesyłka zawiera jakiś kalendarz z Maryją i nie wiem, co jeszcze, bo nie otwierałem. Dziś im to odeślę.

[foto]

24. Tu jest na ten temat (link) • autor: Wojciech Jóźwiak2014-11-14 16:23:15

http://racjonalista.tv/janusz-palikot-cezary-michalski-zdjac-polske-z-krzyza/
Recenzja książki Palikota i Michalskiego. Przeczytałem.
[foto]

25. Marcinie • autor: Radek Ziemic2014-11-14 18:59:53

chciałem Cię o coś zapytać i skomentować Twoją ostatnią wypowiedź, ale doszedłem do wniosku, że nie warto, że znowu czegoś nie zrozumiesz, coś przeinaczysz i będziesz miał o to pretensje nie do siebie (przekonany, że wiesz najlepiej). 
[foto]

26. ??? • autor: Przemysław Kapałka2014-11-14 18:59:54

Wojciechu, na Tarace robisz to samo co robi Kościół itd.

????? Nie ze wszystkim, co mówi i co robi Wojtek, się zgadzam, ale te stwierdzenia to jakieś totalne nieporozumienie. 

Zgadzam się natomiast z tym, że "naprawieni" ludzie mogą tworzyć dobrą religię. Tyle, że jedne religie łatwiej naprawiają ludzi, a inne łatwiej ich psują. Chrześcijaństwo jest chyba mniej więcej pośrodku.

[foto]

27. Pytanie • autor: Radek Ziemic2014-11-14 20:03:57

W związku z przedostatnią wypowiedzią Przemka przyszła mi do głowy myśl-pytanie. Otóż: PO CO W OGÓLE RELIGIA? To zaś generuje inne pytanie: co jest istotą religii?Przychodzą mi do głowy trzy sprawy: 1) zbiorowe uczucia metafizyczne, 2) zinstytucjonalizowanie tych uczuć, a z wyrażających je symboli uczynienie insygniów władzy, 3) rytualizacja tych uczuć. Zgadzam się z Przemkiem, że chrześcijaństwo jest gdzieś pośrodku, jeśli chodzi o jego złą stronę i może zamiast je krytykować, powinno się je odkłamywać, na różnych poziomach, ale nade wszystko desakramentalizować "sacrum", uwalniać je z fałszu religii.Niepokoją mnie dwie rzeczy. W takim ujęciu religii nie ma miejsca na rozwój duchowy (ergo, duchowo można więc rozwijać się bez niej, zatem wraca pytanie: PO CO ONA?) Po drugie: jeśli tłum w czasach stalinizmu i nazizmu przeżywał uczucia metafizyczne (np. odczucie wzniosłości), to faszyzm i komunizm spełniają kryteria religii (niczego nowego tu zresztą nie odkrywam). Jest w ogóle pytanie, czy religię da się oddzielić od władzy. Utrudnijmy - nie wiarę, ale religię jako instytucjonalno-społeczny jej wyraz. Stąd kolejny krok - bo moim zdaniem się nie da: CZYM RELIGIĘ ZASTĄPIĆ? (Przez dość długi czas w kulturze europejskiej pretendowała do tej roli sztuka, była czymś w rodzaju religii elitarnej). Może nie ma innego wyjścia, jak małe, niezdegenerowane wspólnoty, oscylujące między różnymi neo-religiami i duchowością świecką. 
[foto]

28. Marcinie • autor: Radek Ziemic2014-11-14 20:12:36

moja rezygnacja nie wynika ze sceptycyzmu, ale  ze zdrowego rozsądku. Nawet jak Ci nieco wcześniej pokazałem, że w mojej wypowiedzi jest to, czego brak jej zarzucałeś, to Ty i tak nie dałeś się przekonać, coś tam w swoim stylu "matacząc", nie zawsze poprawnie stylistycznie. Po prostu dochodzę do wniosku, pewnie niejeden dziwi się mojej cierpliwości, że nie da się z Tobą polemizować. Jesteś krytykancki, nie krytyczny, bo krytycyzm jest zwrotny, jest autokrytycyzmem. Ponadto po raz kolejny jesteś niegrzeczny. A co do sceptycyzmu... zresztą, jak powiada pewien angielski poeta: "Dość, czyli zbyt wiele".
[foto]

29. Czym zastąpić religię? • autor: Wojciech Jóźwiak2014-11-14 21:29:21

Bardzo dobre pytanie, Radku Sceptyku. Sztuką? -- Coś w tym jest. Ja odszedłem od "przekazanej" religii jako nastolatek, ale wkrótce wszedłem w "praktyki parareligijne", czyli to co zbiorczo nazywam medytacją. (Mam nadzieję, że prócz Marcina każdy odróżnia te dwie rzeczy :)
I tu bym wyliczył 3 poziomy, na których musimy radzić sobie z religią dominującą i jej natrętnymi agentami:
1) Poziom prywatny --- i na tym poziomie, myślę, każdy z nas umie sobie poradzić, więc to zostawmy.
2) Poziom społeczny. Ważne! Ponieważ na tym poziomie Kościół szaleje (jak burza), a my, "Medytujący", milczymy, nie widać nas, chowamy się w prywatność i właściwie nie wiemy, jak się społecznie wyrazić. Społecznie wyrażamy się na warsztatach, które spotykają najwyżej kilkadziesiąt osób, czyli właściwie też są prywatne.
3) Poziom "filozoficzny" albo światopoglądowy. Na tym poziomie, mam wrażenie (oby mylne) przegrywamy całkiem. Dajemy sobie wciskać ICH propagandowe bzdury, np. o tym, że "Polska zawsze katolicka", "Europa zawsze chrześcijańska", "swoją wielkość Europa zawdzięcza Kościołowi". "Ze względu na zasługi Kościoła dla Polski..." "Kapłani zawsze patrioci..." Albo ich zmonopolizowanie pewnych haseł. np. hasła "rodzina". Tresura słowna poszła tak, że chyba każdy (łącznie ze mną) jak słyszy "rodzina" w duchu dopowiada sobie "katolicka". (Np może jeszcze pisowska.) Aż wychodzi z tego, że innych rodzin nie ma i nie może być, a wszyscy nie-KK żyją w jakimś "każdy z każdym" i dzieci oddają do przytułków. Albo używanie słów "poganin, poganie" jako najgorszego wyzwiska przez KK i jego akolitów. Owszem, można dumnie to olewać, ale czy to będzie skuteczne dla nas? Tresowanie mentalne, że w ogóle jak ktoś nie należy do KK, to nie może być przyzwoitym człowiekiem.

Rekonkwistę trzeba zacząć od szczytu. Od stwierdzenia i pamiętania, że Europa zawdzięcza swoją wielkość nie chrześcijaństwu, tylko temu, że jako jedyna (chyba) cywilizacja umiała WYZWOLIĆ się spod dyktatu religii. Itd.

30. Nie no takimi... • autor: Nierozpoznany#15472014-11-14 22:28:08

Nie no takimi schematami i sloganami to się już daleko nie zajedzie. Niektórzy próbują na stare sposoby. Ale długo tak nie pociągną. Skutecznie rozbijam katolicką obłudę. Tochę mam spóźniony zapłon i za późno obnażam pewne sprawy, ale pracuję nad przyspieszeniem. Ostatnio rozbiłam dobre katolickie samopoczucie koleżanki . A może raczej był to bezczelny wygodny parawan. Podziały nie biegną między katolikami i ateistami lub innymi lecz tam gdzie ludzie mają dobrą intencję lub nie. Tolerancja owszem ale do pewnych granic.Często ludzie zasłaniając się autorytetem kościoła nie są skłonni do autorefleksji. Obłuda bardziej razi u katolików. Wielu jednak nie chce jej widzieć. Wydaje im się, że wybierają mniejsze zło. Tworzą się w ten sposób uwikłania a potem choroby ciągnące się przez pokolenia. Nic dziwnego, że nasze społeczeństwo jest chore no i w konsekwencji  nasz rząd. Dopóki nie wytworzymy mechanizmów autokontroli  rak będzie postępował.

31. @Wojciech • autor: Nierozpoznany#79092014-11-14 23:22:03

Sama religia jak religia... Buddyzm wchłonął sporo pogańskich bóstw, a katolickie świątynie były budowane na miejscach pogańskiego kultu. Zabytki kultury pogańskiej bywały wmurowywane (przepraszam za pokraczność językową) w mury świątyń. Zresztą organizacja kościoła rzymskiego jest odzwierciedleniem Imperium Romanum i z wyjątkiem (chyba) gotyku ciągle powraca do źródeł rzymskich, czyli pogańskich. Kościół był budowany niejako na gruzach pogaństwa lub w realiach pogańskich; kłopotem jest nie to, że kościół istnieje, ile że tych gruzów i realiów pogańskich już nie ma - i została tylko "czysta" idea chrześcijańska, która nie może być atrakcyjna dla pogan... Kościół posoborowy "wyczyścił" kontrreformację, czyli ostatnią reakcję pogańską w łonie kościoła. No i masz babo placek - ludziom nie chce się chodzić na mszę... która jest po polsku... a nie po łacinie.

Poza kościołem po prostu płacz i zgrzytanie zębów. Przed komunizmem w Polsce istniało ziemiaństwo i to od ziemian pochodziła polskość. Oni mieli swoje tradycje na wskroś pogańskie, bo pogaństwo jest z natury rzeczy naturalne... ;-) Znikli, zostali wytępieni, zdegenerowali się, wtopili w szarą masę, która jeśli nie chodzi do kościoła, to zamiast tego idzie do super-marketu na niedzielne zakupy. Więc problem, który postawiłeś jest w sumie maleńki w porównaniu do pytania: "a co po kościele?".
[foto]

32. @alchymista (Jakub Brodacki) • autor: Radek Ziemic2014-11-14 23:49:34

Pierwszej części wypowiedzi nie rozumiem (bez żartów, będę wdzięczny za rozwinięcie). Co do drugiej:
1. "Poza kościołem po prostu płacz i zgrzytanie zębów. " Stwierdzenie przynajmniej kontrowersyjne.2.  "Przed komunizmem w Polsce istniało ziemiaństwo i to od ziemian pochodziła polskość." Stwierdzenie jeszcze bardziej kontrowersyjne. Reszta społeczeństwa to niby jaka była, francuska kurcze-Felek? Od ziemiaństwa nie pochodziła polskość, ale pewien jej mit, wyobrażenie, fantazmat. Nazwijmy go kastowym. I prawdą jest, że dopiero komunizm wymiótł resztki feudalizmu. Niestety. Mogło być wcześniej, ale na socjalistyczne rządy nie godzili się endecy, a oni reprezentowali Polskę na arenie międzynarodowej (konserwatyści, w ówczesnym rozumieniu, nie liczyli się ze względu na lojalizm wobec zaborców). Zamordowali zresztą potem prezydenta. Bo za mało był polski. 3. "szarą masę, która jeśli nie chodzi do kościoła, to zamiast tego idzie do super-marketu na niedzielne zakupy." Iście arystokratyczne wyobrażenie o szarej masie. Ja widzę ją bardziej złożoną, więc że jest to temat rzeka, powiem tylko, że tzw. szara masa zazwyczaj chodzi i do kościoła, i do super-marketu (z pewnego punktu widzenia różnica nie jest zresztą aż taka wielka, także dla niemałej części "szarej masy").
[foto]

33. Czesi? • autor: Wojciech Jóźwiak2014-11-15 00:33:28

Czy Ktoś z Panów zna Czechy, Czechów? Może byśmy ich zapytali, jak sobie radzą bez Kościoła? I jak to jest, żyć po Kościele? Również wtedy, kiedy się jest członkiem szarej (jakoby) masy?

(Swoją drogą to będzie kiedyś ulubione dociekanie historyków, jak to się stało, że dwa sąsiednie słowiańskie narody poszły tak rozbieżnie: jedni w lepkie katolstwo, drudzy w oderwanie się od religii?)
[foto]

34. Piękna wizualna puęta z FB... • autor: Wojciech Jóźwiak2014-11-15 01:00:21

Zamieścił Rafał Ciołek z podpisem:
"Obrazek dedykuję wszystkim mentalnym niewolnikom":


35. KINSEY? • autor: Nierozpoznany#78522014-11-15 01:18:58

tak sobie czytam i oczom nie wierzę. czy wiecie kto to byli:
  • Wilhelm Reich
  • Alfred Kinsey

oraz jakie były ich dokonania na polu pracy z neurozami i psychozami o podłożu seksualnym, których głównym komponentem były racjonalizacje religijne, społeczne, polityczne? Zwłaszcza Reich jest tutaj szczególnie ciekawą postacią, ale to Kinseyowi udało się powiedzieć bardzo głośno parę ważnych rzeczy a propos tego, co mają wspólnego psychozy religijne i represjonowanie przejawów ludzkiej seksualności.
Jak czytam rozmaite komentarze i wypowiedzi tutaj, to od dłuższego czasu mam wrażenie, że dwaj panowie wymienieni przeze mnie są tutaj całkowicie nieznani. Od tej strony zgadzam się z Wojtkiem, że faktycznie jakiś trening psychicznej i psycho-społecznej samoobrony jest potrzebny. Znajomość ledwie kilku faktów z dziedziny współczesnej psychologii szybko uwalnia od tak intensywnego emocjonowania się tematem religii, jaki tu widzę.

36. "komunizm wymiótł resztki feudalizmu" • autor: Nierozpoznany#79092014-11-15 07:00:21

To chyba żart? Komunizm był z gruntu ustrojem feudalnym. Zmienił się tylko feudał. Były "folwarki" i "czworaki" na wielu poziomach życia społecznego i gospodarczego...
===
A w kwestii Czechów: podziwiam ich za to, że udało im się przeprowadzić lustrację. Tak gruntownie i do cna, jak Niemcom. U nas to wszystko ugrzęzło w partyjnych i grupowych, środowiskowych interesach..

37. "Piękna wizualna puęta z FB" • autor: Nierozpoznany#79092014-11-15 07:25:19

To nieporozumienie. Ten obrazek można odnieść do rzeczywistości rosyjskiej, ale nie do polskiej. W Rosji Lenin to "Chrystus nieobjawiony", dlatego (choć jest "szatanem") pomniki Lenina mają charakter chrześcijańskiego sacrum (bo państwo rosyjskie/sowieckie jest sakralne!). Na to nakłada się kult mamony, czyli - symboliczna Myszka Miki. W roli Myszki Miki Patriarcha Cyryl z kliniką oferującą wykonywanie aborcji oraz przywracanie błony dziewiczej... ;-) U nas jednak katolicyzm nie doszedł do takiego dna upadku, ale kto wie co będzie... Prawosławny katolicyzm? Wszystko możliwe...
+++
Tu jeszcze jedna uwaga: towarzysz Dugin uważa katolicyzm za główną przeszkodę w pojednaniu polsko-rosyjskim i chce go zniszczyć. Zdaje się, że biskupów już nie musi niszczyć, bo już się polubili z Cyrylem. Podejrzanym elementem "do likwidacji" są "szeregowi szamani", pardon, księża.
[foto]

38. "Komunizm był z gruntu ustrojem feudalnym" • autor: Radek Ziemic2014-11-15 17:08:09

To akurat prawda, a dokładniej: łączył niewolnictwo z technicznym modernizmem (były też inne elementy, niekiedy pozornie). Chodziło mi o to, że w Polsce resztki feudalizmu, którego było niemało jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym, znikają dopiero w "socjalistycznym" PRL-u. W dwudziestoleciu pozostałości feudalizmu były jednak już tylko obyczajowo-ekonomiczne, nie ustrojowe. Jedynym  suwerenem było bowiem Państwo Polskie (niedoskonała, ale jednak demokracja).
[foto]

39. @Wojtek. Czym zastąpić religię? • autor: Radek Ziemic2014-11-15 20:48:06

Ostatnimi czasy uświadamiam sobie, że jedną z najważniejszych batalii w sprawie życia duchowego społeczeństwa jest, niestety przegrywana, batalia o szkołę. O to, by wychowywać ich do dojrzałego, świadomego wyboru. Rządzącym w ogóle na tym nie zależy i są na dodatek ugodowi wobec kościoła. Nie chodzi przy tym o jakiś antykatolicyzm (katolicyzm to wszak jedna z opcji), ale o takie rzeczy, jak: liczba  uczniów w klasie, sposób kształcenia nauczycieli itp. Jeśli ludzi uczy się myśleć, to oni będą to robić częściej. Szkoła natomiast zazwyczaj utwierdza w dzieciach nietolerancję i duchowe lenistwo, do których przyzwyczaiły się w domu. Żyjemy w kraju, w którym symbol władzy na ścianie klasy, czyli krzyż (wiara takich insygniów się przecież nie domaga), jest ważniejszy, niż wychowywanie dojrzałych obywateli. Tak było zawsze i pewnie jeszcze długo będzie. Ważne są wyniki testów, a nie życie duchowe, wrażliwość, dobro. Nie należy, oczywiście, załamywać rąk. Bywało gorzej. :-)
[foto]

40. w przeciwieństwie • autor: Bogdan Zawadzki2014-11-15 21:00:05

do Radka, ja zgadzam się z Jakubem (alchymistą)...i nie tyle, że Kuba jest bardziej przekonujący, ale po prostu dlatego, że pisze to co sam myślę...

W kwestii ziemiaństwa wydaje mi się, że Radek nie zgadza się z Kubą z samej przekory (na złość)...

Bez "ziemiaństwa" nie byłoby Polski, ani idei Rzeczypospolitej (Republiki) ani idei Międzymorza...

W czasach niewoli kiedy nie było polskiej szkoły, ziemiańskie dwory były polskimi uniwersytetami. Więcej ..."ziemiaństwo" to była organizacja sieciowa pokrywająca obszar byłej Rzeczypospolitej. Dzięki temu uformowaliśmy się ostatecznie i jako naród przetrwaliśmy okres zaborów. Dlatego likwidacja tej warstwy zdegradowała Polskę do roli wasala ...ale "ziemiaństwo" tkwiące korzeniami w czasach pogańskich (ze swoimi herbami i zawołaniami) było jedyną prawdziwą tarczą Kościoła. ... Kościół zaś (jak słusznie zauważa Jakub) nie tylko, że organizacyjnie jest odbiciem Rzymu, ale w całej rozciągłości (co najmniej do Vaticanum II) jest jego inkarnacją...

inaczej...Kościół Katolicki to właśnie sam "Rzym", który po "reformacji" ostatniego soboru stracił wiele ze swojej atrakcyjności. To właśnie ta "rzymskość" stanowiła o jego sukcesie w skali "makro"...Pierwotnie (u zarania chrześcijaństwa) węzły w rzymskiej sieci dróg, to biskupie stolice (słowa Ewangelii rozchodzą się wzdłuż tych dróg...wcześniej zanim Rzym je zbudował byłoby to niewykonalne). Tego po prostu nie da się zakrzyczeć...a jedynie przyjąć do wiadomości...Nie wiem jak inni, ale kiedy z wiernymi odmawiałem "Credo" wsłuchując się w jego rytmicznie i miarowo powtarzane słowa to jakbym słyszał miarowy krok legionów rzymskich. To może dlatego tak bardzo (wałkowany ostatnio na siłę) obraz cukierkowatego Boga odrzuca mnie i po prostu zniechęca do religii ...(bo ja wszystko traktuję poważnie, po "rzymsku"...ha, ha)...

No ale wracając do "ziemiaństwa" ...to właśnie odróżnia Polaków od Czechów ! Po prostu nowożytne "Czechy" jak współczesna "Litwa", to chłopska reakcja przeciw obcoplemiennemu ziemiaństwu (Czesi stracili kwiat tej warstwy pod Białą Górą, zaś litewska warstwa zupełnie się spolonizowała). Polska jak napisałem wyżej to jego (ziemiaństwa) dziecko. Dlatego "czeskie lekcje" na nic nie mogą przydać się Polakom ... (jako "naród" mamy zupełnie innych rodziców)...Oczywiście zmienia się to dopiero teraz ...ale czy jako Polacy przetrwamy ten eksperyment? ..szczerze wątpię ...

Pozdrawiam 

[foto]

41. Bogdanie • autor: Radek Ziemic2014-11-15 21:42:24

masz rację, być może (nieco) ahistorycznie krytykuję ziemiaństwo, ale Ty je ahistorycznie idealizujesz i nie przez przypadek nie cofasz się do czasów przedrozbiorowych, bo wtedy musiałbyś postawić pytanie, która warstwa doprowadziła do rozbioru Polski. I czy likwidacja tej warstwy zdegradowała Polskę do roli wasala, czy też jej, tej warstwy, degeneracja doprowadziła do utraty bytu państwowego (narażając przy tym inne warstwy, bo ziemiaństwo zazwyczaj miało się dość dobrze). Piszesz, że ziemiańskie dwory były uniwersytetami. Ile? A ilu ziemian było lojalnych wobec zaborców? I czy nie dlatego uniwersytety były na dworach, bo większość społeczeństwa, która na ziemiaństwo pracowała, odcięta była od wiedzy? I nie tylko od wiedzy. Ja krytykując ziemiaństwo nie odmawiam mu zasług, ja się nie godzę na mit klasy. Myślenie klasowe jest mi obce, aczkolwiek to prawda, że z historycznego punktu widzenia... itd.

A co do religii katolickiej, to nawet zastanawiające, że Ci którzy jej bronią, mówią o Rzymie, rzymskich legionach, pogańskich herbach, ale nie mówią o tym, co w niej najbardziej rewolucyjnego, o miłości bliźniego i całym wymiarze moralnym. Tak, chrześcijaństwo odniosło cywilizacyjny sukces, w dużej mierze dzięki pogańskiemu Rzymowi, ale i dzięki pogańskiej, bo greckiej filozofii, i lokalnym, pogańskim zwyczajom. Dzięki pogańskiej nauce i technice, która pozwoliła mu panować na innych kontynentach. Można by w ogóle zapytać, co jest chrześcijańskiego w chrześcijaństwie, w tym wielkim, cywilizacyjnym chrześcijaństwie? I jeszcze jakie triumfy ducha mu zawdzięczamy - prawa kobiet? dzieci? zniesienie niewolnictwa? prawo pracy? prawa mniejszości narodowych? seksualnych? wyemancypowanie się chłopstwa? mieszczaństwa? robotników? Możemy tej cywilizacyjnej wielkości bronić tylko w jeden sposób. Że gdzie indziej bywało gorzej. Ale czy zawsze? Nie wnikam w tym momencie w chrześcijański antysemityzm, nietolerancję, homofobię, mizoginizm (upodabniające tę formację kulturową do innych). Tak, chrześcijaństwo jest wielkie i rzymskie. Ale mnie to właśnie w nim nie pociąga. Nie pociąga mnie wielkość i siła. Nic na to nie poradzę, Bogdanie. 

 
[foto]

42. Polska, ziemiaństwo. naród szlachecki • autor: Wojciech Jóźwiak2014-11-15 21:45:34

Ciekawy pogląd, Bogdanie Boruto.
Tylko że to są sprawy, które ja wiem, ale ich nie czuję. Z prostej przyczyny: w obu moich rodzinach zstępnych, po mieczu i po kądzieli, nie było szlachty. Nie mam szlacheckich przodków i nie wiem, jak się czuje, jak to się "bierze". Jedna z sióstr mojej matki wyszła za wujka, który był ze szlachty, nawet herbowej, chociaż fach miał całkiem nieszlachecki, ale to było traktowane jako nieszkodliwe dziwactwo. Temat "szlachta, ziemiaństwo" jest dla całkowicie literacki, historyczny, książkowy. Historia mojej rodziny, to historia awansu chłopów. Powolnego, wytrwałego i jakoś "morderczego". Często u wielu nieudanego. Szlachty, ziemiaństwa w polu widzenia w ogóle nie było.
Też nie mam rodzinnego przekazu integracji z religią katolicką, ktora być może (zapewne) występowała w rodzinach ziemiańskich, to ze katolicyzm jest jakąś osobistą i rodzinną ostoją, opoką. Plus osobiste przyjaźnie z klerem, księża w rodzinie itd. W obu moich zstępnych rodzinach nie było księdza ani innego kleryka/kleryczki. Za to byli heretycy mariawici.
U mnie rodzinnie-tradycyjnie religia kat. była czymś zewnętrznym, obcym, dostarczanym z zewnątrz, na czym "normalny człowiek" się nie znał i nie miał ambicji się znać. Ani nie było ambicji pójścia  w tym kierunku.
No więc tak.
[foto]

43. @Radku @Wojtku • autor: Bogdan Zawadzki2014-11-16 09:46:41

Drogi Radku …masz rację, ale nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, bo sam przecież przyznajesz (i mocno podkreślasz), że kondycja Polski zależała ściśle od kondycji polskiego ziemiaństwa … Jeżeli ta (kondycja) była fatalna, to kraj pogrążał się w poważnym kryzysie …czyż nie taki jest sens tego co napisałeś w odpowiedzi na mój komentarz ?

Co do religii „miłości” …to również masz rację. Chrześcijaństwu nie brakuje miłości…tyle o niej wciąż mówi, ale gdyby ta religia skonfrontowała się ze światem głosząc tylko komunały o dobroci i miłości nie osiągnęłaby sukcesu w skali „makro” o którym pisałem … Dla mnie ważna jest „Moc” która to wszystko napędza, która sprawia, że jeden biegun płonie miłością, a drugi goreje nienawiścią. Natomiast Niemoc jest obojętna i głucha na wszystko jak śmierć.

Cytując Chestertona spróbuję ustosunkować się do pytania postawionego przez Wojtka…”Dlaczego ta religia?...” być może dlatego, bo Chrześcijaństwo jest filozofią kształtów i wrogiem bezkształtności…to właśnie różni ja od tej całej filozofii bezpostaciowej nieskończoności od tego azjatyckiego ideału unicestwienia wszystkich stworzeń … być może to jest właściwa odpowiedź? A cała reszta o której tyle piszą na racjonaliście jest tylko zwykłą donkiszoterią (walką z wiatrakami, a właściwie walką z cieniami rzucanymi przez chrześcijaństwo a nie z jego istotą) …

Wojtku…ja też pochodzę z chłopów i naprawdę jestem z tego dumny. Wszyscy powinniśmy być z tego dumni. W moim rozumieniu „ziemianin” to wolny człowiek, właściciel ziemi, budowniczy i strażnik rodowego gniazda. Tym kimś właśnie stał się chłop polski w wyniku długotrwałego historycznego „awansu”…ale AWANS to ruch w górę. „Chłop” zapatrzony w „Pana” panem chciał zostać (i w końcu nim został) a nie „chłopem” … To stamtąd czerpał wzorce (no może nie wszystkie, ale tam pchała go jego ambicja) …to bodajże w Weselu Wyspiańskiego jest taka kwestia (o ile czegoś nie poplątałem), w której „chłop?” dając upust swoim marzeniom (zdradzając swoje ambicje) mówi,że zbuduje se modrzewiowy dwór … czyli, że … (niech każdy sobie to dopowie)

Tak, …sztandar ziemiaństwa z orłem w koronie (tym znakiem „pańskiej Polski”) sto lat temu podniósł z upadku „polski chłop” … Znamy już odpowiedź,ale pytanie brzmi…”kto podniesie go teraz"

[foto]

44. Po co i jak się bronić • autor: Przemysław Kapałka2014-11-16 16:57:59

Kiedyś mój kolega, niedoszły franciszkanin, użył mniej więcej takiego argumentu, że gdyby tych ludzi, którzy latają do kościoła, zostawić samym sobie, to by przepadli, nie wiedzieliby co robić i nie rozeznaliby się. I coś w tym jest. Zastanówmy się, co by zrobiły te biedne babcie i dziadki wypełniający kościoły, co by zrobili ci prości ludzie, gdyby ich pozbawić tego odnośnika moralnego i filozoficznego, jakim jest religia chrześcijańska? Sami sobie nic nie wypracują, droga własnych poszukiwań byłaby dla nich nie do wyobrażenia. Alternatywą byłaby chyba tylko jakaś inna religia, a póki co nie ma żadnej z porównywalnymi tradycjami i siłą oddziaływania. Chyba jest co coś w rodzaju zła koniecznego, z niedającymi się uniknąć skutkami ubocznymi w postaci fanatyzmu.

Co do tego, że na poziomie światopoglądowym przegrywamy całkiem: Dlatego, że nie mamy dostępu do mediów i siły przebicia. Tak samo przegrywamy z reklamami i szalejącym kultem pieniądza, tak samo przegrywamy z głupotą dopadającą nas ze wszystkich stron. Nic na to nie poradzimy, nie mamy środków. Jedyne, co możemy robić, to utrzymywać odpowiedni poziom wokół siebie, czynnie odpowiadać na zaczepki i sprowadzać na ziemię ludzi ze swojego otoczenia (czyli działać na poziomie niższym - coś takiego, jak opisuje Gosia w komentarzu 43; ja to czasem robię). Ewentualnie co jakiś czas przeprowadzać jakieś medytacje w intencji podniesienia poziomu ogółu albo coś w tym rodzaju.

45. Cieszę się, naprawdę • autor: Nierozpoznany#79092014-11-16 19:50:49

Cieszę się, że nasza dyskusja pokazuje, że jestesmy mądrymi, myślącymi istotami. Jak to tej pory nie przeczytałem na tarace żadnych politycznych banałów, od których po prostu roi się blogosfera.

Ponieważ nie mam duszy filozofa, tylko duszę rzymskiego pragmatyka, więc powiedzmy realistycznie: chyba nikt z nas nie ma krwi wyłącznie błękitnej. To jest nie tylko wynik deklasacji szlachty, ale wynik ciężkiej pracy tej klasy nad sobą. Rzecz nie w tym, że pradziadek miał kochanki-służące, ale w tym, że usilnie zmuszał chłopów, aby posyłali dzieci do szkoły! Bo oni nie widzieli powodu, aby ich dzieci umiały czytać i pisać, bo "po co to, a na co to" (słowa autentyczne pewnej babci z pogórza dynowskiego z roku 1993).

Druga kwestia: mit szlachty, jako tej, która doprowadziła do upadku państwa. Nic nie jest wieczne i szlachta też nie była wieczna. Boruta słusznie napisał, że "W moim rozumieniu „ziemianin” to wolny człowiek, właściciel ziemi, budowniczy i strażnik rodowego gniazda.". Są i cienie postawy ziemiańskiej. Jedną z nich jest szlacheckie chuligaństwo (zajazdy), tak obszernie opisane przez Łozińskiego. Tyle, że jak ktoś ciągle ćwiczy bronią, to niestety od czasu do czasu musi się tłuc, żeby nie wyjść z wprawy... ;-)

Blaskiem postawy ziemiańskiej jest mieszana forma ustrojowa (Politeja), której elementy odrodziły się w latach 1980-1981 i niestety zostały zdławione. Pisałem o tym tutaj: http://podstrzechy.alchymista.pl/otium-dla-mas-spis-tresci/

Każdy może zostać ziemianinem, jeśli tego chce. Jeśli nie chce, to zostaje "racjonalistą PL" i walczy z cieniami, posługując się dośc prymitywną metodą wiwisekcji intelektualnej (myślenie naiwno-analityczne), w ramach której wiara nie ma sensu, bo nie ma przedmiotu wiary (poza ludzkim rozumem, który dziwnie urasta do rangi bóstwa).

46. "Jasne światło w ciemności tunelu"-Dr Rauni Kilde • autor: Nierozpoznany#90712017-01-24 07:55:48

"Jasne światło w ciemności tunelu"-Dr Rauni Kilde


Fragment z książki:

"Miłość jest kluczem i cały świat potrzebuje miłości...."

"Super technologia przekroczyła naszą spirytualność. To wymaga etyki, moralności i zrozumienia że stary paradygmat musi być pozostawiony w przeszłości. Procesy informacji w naszym mózgu działają poprzez kwantową mechanikę, gdzie sama świadomość jest widziana jako inne pole kwantowe..." "Spirytualny rozwój otwiera horyzonty aby poznać kompletność w życiu. Energia nigdy nie zanika - tylko zmienia formę i wymiar...."

 

Spis Treści :

Wstęp

Rozdział I: Jak to się wszystko zaczęło

Rozdział II: Badania psychologiczne

Rozdział III : Psychiatria i polityka

Rozdział IV: Przestrzeń i kontakty kosmiczne

Rozdział V: Nowy porządek świata i terrorystyczne akcje

Rozdział VI: Operacje fałszywej flagi

Rozdział VII: Światowa Organizacja Zdrowia i szczepienia

Rozdział VIII: Nadużycia w medycynie

Rozdział IX: Chemiczne smugi i choroba Morgellonsa

Rozdział X: Kontrola ludności żywnością i Kodeksem Alimentarius

Rozdział XI: Kontrola umysłu

Rozdział XII: Anti-Zensur-Koalition Koalicja

Rozdział XIII: Nanotechnologia , mikro chipy i broń bezpośredniej energii

Rozdział XIV: Telefony komórkowe i mikrofalowa plaga

Rozdział XV: Promieniowanie

Rozdział XVI: Metody pracy tajnych służb i wywiadu wojskowego

Rozdział XVII: Militarne badania

Rozdział XVIII: Przegląd metod nękania przez Cointelpro Gladio, ukrytych lokalnych rekrutów i "stojących z tyłu”.

Rozdział XIX: Doświadczenie osobistego nękania. Rozdział XX: Kościół Katolicki i pedofilia

Rozdział XXI: Uzdrawianie fakt c

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)