Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

02 lipca 2016

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Kolej warszawsko-wiedeńska (odcinków: 113)

Międzymorze: więcej

Kategoria: Historia i współczesność
Tematy/tagi: geopolitykaMiędzymorze
Zob. też: Wojciech Jóźwiak, Odkrywanie Międzymorza (2016-06-13)

« Gorzkie wnioski z czytania prof. Piskozuba Cztery ćwierci Międzymorza »

Podziały imperialne

Subkontynent Międzymorza ABC otoczony jest pierścieniem ośrodków siły, czyli stolic imperiów, które okresowo go okupowały w całości lub w części, dzieliły go między siebie, wcielały lub zaprowadzały strefy wpływów. Ten pierścień tworzą: Moskwa na płn. wschodzie, Stambuł (plus dziś Ankara) na południowym wschodzie, Berlin na zachodzie i Rzym na południowym zachodzie – przy czym na wcześniejszej mapie Rzym zaznaczyłam na biało dla podkreślenia, że Italia była imperium głównie kulturalnym, a jej wpływ, inaczej niż pozostałych centrów, był dobroczynny; jednak nie można pomijać, że Rzym był i jest stolicą imperium równoległego, działającego poprzez kapłanów i ideologię, zawiadującego umysłami, nie fizyką.

Dalej na mapie rysuję linie maksymalnych zasięgów okupacji idącej z poszczególnych czterech stolic:

  • gruba biała linia: przybliżony wschodni zasięg rzymskiego katolicyzmu, białym trójkątem Siedmiogród dawniej rządzony przez katolików, od reformacji silnie protestancki
  • czarna linia: maksymalny zasięg Turcji Osmańskiej, mniej więcej w czasach odsieczy wiedeńskiej
  • brązowa linia: przybliżony maksymalny zasięg zajęcia przez III Rzeszą – cały obszar Międzymorza zawierał się w obszarze zajętym przez Niemcy
  • czerwona linia: obszar zajęty po II Wojnie św. przez Rosję sowiecką, także Jugosławia i Albania okupowane przez komunistów lokalnych.

Zielonymi kwadratami zaznaczam stolice wewnętrzne w Międzymorzu – jako centra formacji ponadlokalnych; tu należą: Budapeszt, Praga, Wiedeń, Kraków, Warszawa i Wilno.


Klasyczny podział imperialny

Za „klasyczny” imperialny podział subkontynentu Międzymorza ABC można uważać stan po Kongresie Wiedeńskim z początku XIX wieku. Międzymorze było wtedy podzielona przez trzy imperia zewnętrzne: Rosję (wówczas ze stolicą w Sk. Petersburgu), Prusy i Turcję; oraz czwarte imperium międzymorskie-wewnętrzne: Austrię. Tu szkic tego podziału:

Powyższe mapy ilustrują to, że Międzymorze jest właściwie nieustanną strefą zgniatania pomiędzy zewnętrznymi węzłami energii czyli politycznymi czakramami.


Trzygłowy smok czyli Pierścień zewnętrzny

Obserwując politykę i przemiany w Międzymorzu trzeba patrzeć pod dwoma kątami: raz, widząc sam subkontynent lub kadłub krajów pomiędzy trzema morzami i trzema trzema zewnętrznymi ośrodkami siły – i po drugie, skupiając „wzrok” na tym zewnętrznym pierścieniu imperialnych ośrodków, dziś raczej regionalnych, co niewiele zmienia. Do tego pierścienia (obręczy?) należą, powtórzmy:

  • Berlin (z jego emanacją Brukselą)
  • Stambuł (z urzędową stolicą Ankarą w tle)
  • Moskwa

Międzymorze, jednak, jest raczej kadłubem, ponieważ decydujące głowy (tego trzygłowego smoka) zaglądają tu z zewnątrz.

Ktokolwiek myśli o Międzymorzu, musi obserwować ruchy, zmiany, napięcia i sojusze w obrębie tego trzygłowego smoka, pierścienia Berlin-Moskwa-Ankara.

Tylko dlatego, że każde z nich jest pod silnym wpływem i w dużym stopniu neutralizowane przez imperium jeszcze zewnętrzniejsze – Stany Zjednoczone – w Międzymorzu mamy od 1989 r pewien margines luzu; nie tyle wolności, co właśnie raczej luzu, jak w obluzowanym mechanizmie.


Lektury dla ostudzenia

Dla ostudzenia intermaroentuzjazmu (potworosłowo na wzór „euroentuzjazmu”) polecam dwie lektury. Pierwsza to niezrównanego Tomasza Gabisia „Polska w Europie (Środkowo-Wschodniej)”, 7 stycznia 2015, w którym to artykule nie to, że polemizuje z poglądami, że „Polska jest naturalnym liderem i 'zjednoczycielem' Międzymorza”, ale te poglądy dosłownie miażdży, twierdząc słusznie, że Polska nie ma na to ani siły twardej – gospodarczej ani wojskowej, ani siły miękkiej, czyli kulturalnej, naukowej i ogólnie ideowo-intelektualnej (ani nawet sukcesów w sporcie!), a większa liczba ludzi niż np. w Litwie czy Czechach nie przekłada się ani na ofertę ochrony, ani na zdolność uwodzenia.

Druga to artykuł Ronalda Laseckiego „Europa Bałtycka, nie Europa Środkowo-Wschodnia (luźne rozważania nad geopolityką Polski i Europy)”, stary! – 6 listopada 2013 – tzn. z poprzedniej epoki, czyli sprzed niedawnej fali turbulencji pod kwadraturą Urana do Plutona; ukraiński Majdan, pierwszy turbuł z tej fali, dopiero się wtedy zaczynał. Lasecki nie widzi miejsca na Międzymorze w podziałach Europy na regiony; obszar rysowany tutaj na mapach dzieli między trzy regiony: (1) Europę śródziemnomorską, (2) Europę naddunajską i (3) Europe bałtycką, do której zalicza z grubsza kraje zlewiska Bałtyku i górnego Dniepru (ze względu na podobieństwo krajobrazu i historii), czyli prócz Polski, Ukrainy (chyba jej części), Białorusi, Litwy, Łotwy, Estonii także Finlandię, Szwecję, Danię – i przede wszystkim Niemcy i zachód Rosji. Sugeruje dalej, żeby dążyć do politycznej realizacji tego regionu, w której Polska byłaby mediatorem, członem pośrednim, między Niemcami a Rosją. Cóż, tak ostatnio bywało w historii, ale taż historia aż nadto dobitnie (i wbrew linii Laseckiego) dowiodła, że w tym układzie na Polskę miejsca nie ma, gdyż wtedy jest jeśli nie najszczęśliwiej dla nas marginalizowana, to w stopniu mniejszym lub większym unicestwiana. Polska istnieje, gdy Niemcy i Rosja są słabe. Tym bardziej, że autor jako ważny punkt tego projektu zaleca nie tylko usunięcie z Europy Bałtyckiej amerykańskich instalacji wojskowych, więc pewnie i wycofanie nas i regionu z NATO, ale także wykorzenienie języka angielskiego i w ogóle wpływów anglo-amerykańskich. Tych ostatnich poglądów nie da się traktować poważnie. Ale to jest ogólniejsze zjawisko: tam, gdzie ktoś coś krytykuje, jest racjonalny. Kiedy afirmuje i rzutuje w przyszłość, do głów lubią przychodzić najdziksze chciejstwa, jeśli nie urojenia.

Kolej warszawsko-wiedeńska: wstęp na końcu

Pochodzę z Łowicza, który w 1845 roku został podpięty do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Mieszkam w Milanówku, który powstał, ponieważ Kolej Warszawsko-Wiedeńska przecięła tutejszy las.


« Gorzkie wnioski z czytania prof. Piskozuba Cztery ćwierci Międzymorza »

komentarze

1. Człon pośredni, • autor: Stefanurynowicz2016-07-02 15:06:55

jakkolwiek głupio to brzmi, jest zwykle elementem wymiennym, amortyzatorem, poduszką dobijaka. Z racji konstrukcji jest przeznaczony do zniszczenia w czasie pracy. Z zasady nie przewiduje się jego naprawy i konserwacji. 
Nie życzę Polsce takiej pozycji.
[foto]

2. Odnośnie artykułu Tomasza Gabisia • autor: Przemysław Kapałka2016-07-09 13:16:32

Trudno się nie zgodzić, choć to, co pisze o piłce nożnej (znamienne, że od tego zaczyna rozważania) jest dość niepoważne. Ale to samo, co pisze o nas jako liderach, chyba można powiedzieć o każdym innym państwie jako liderze Międzymorza. Możliwe wnioski są dwa: 1. Ponieważ nie ma kandydata na lidera Międzymorza, więc i Międzymorze nie może zaistnieć. 2. Ponieważ nie ma wyraźnego kandydata na lidera, więc może jednak tym liderem zostaniemy my, marnym bo marnym, ale jednak. Co będzie, zobaczymy. Dzisiejsze czasy są zupełnie nieprzewidywalne.

3. Gabiś powinien pytać o przyczyny • autor: Jerzy Pomianowski2016-07-09 22:54:29

Gabiś studzi dosyć powierzchownie. Mógłby np pytać dlaczego likwidacja poważnej części przemysłu była warunkiem przyjęcia Polski do EU, a osłabienie armii warunkiem przyjęcia do NATO, dlaczego polskie szkoły musiały zejść na psy by być kompatybilne z unijnym systemem nauczania. Musieliśmy spełnić surowe wymogi by stać się krajem słabym militarnie, rynkiem zbytu na towary, biorcą kredytów pod zastaw mienia narodowego (surowce, ziemia, lasy, woda), dawcą taniego robotnika.
To wszystko nie wynikło z przyrodzonej tępoty Słowiańskiej wzmocnionej polskimi wadami narodowymi.

[foto]

4. Studzenie przez Marcina Celińskiego, Liberte • autor: Wojciech Jóźwiak2016-07-10 00:08:13

Kolejny świeży tekst, w którym odbywa się studzenie: http://liberte.pl/czy-polska-ma-plan-b/ . Jest o roli Polski w zmieniającej się UE, ale przy okazji autor pisze:
"Nie ma politycznego zjawiska Międzymorza... nie ma historycznych więzów, nie ma bratanków, nie ma sentymentów... Polska sama z siebie nie posiada przyciągającej softpower... " A w ogóle artykuł rozsądny.

5. Stambuł/Wiedeń • autor: Nierozpoznany#79092016-12-04 17:45:42

Podczas rozbiorów w roli Stambułu wystąpił Wiedeń. Habsburgowie podobnie jak Hohenzollernowie upodabniali się do otoczenia, stosując mimikrę. Wirusy oszukały zdrową tkankę i unieszkodliwiły antyciała. Organizm Intermarium - o ile taki "duch" terytorium istniał - potraktował Habsburgów jako zdrową tkankę. Następnie Wiedeń, podobnie jak Berlin, dokonał w gruncie rzeczy kanibalizacji Intermarium.
[foto]

6. Podobne rozważania Jana Hermana • autor: Wojciech Jóźwiak2017-03-05 22:29:12

Okazuje się, że podobne rozważania przedstawił mój sąsiad (z Grodziska Maz.) Jan Herman około półtora roku wcześniej:
Kontur Europy Środkowej


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)