Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

04 września 2019

Mirosław Czylek

z cyklu: Uran w Byku i wojna o Ziemię (odcinków: 9)

O mitycznej Erze Wodnika i Erze Kobiet

Kategoria: Astrologia

« Nóż pozytywnego myślenia w plecy nieurodziwej Kasandry Dziadki neoliberalizmu i rusałki ekologiczne »
(Uwaga przedwstępna: tekst ten w 95% powstał 2 czerwca 2019 r. i nie jest polemiką - reakcją do tekstu o -> "Iluzji Ery Wodnika", zaprezentowanym na stronie Almanachu Astrologicznego w dniu 19 sierpnia 2019 r.).

-

Ezoterycznymi modami i patetycznymi narracjami w świecie ezoteryki interesuję się co najmniej od 30 lat. Pamiętam gdy jeszcze jako mały osesek zaczytywałem się w lekturach astrologicznych, w których brylowały m.in. takie persony jak David Harklay, Józefina Pellegrini, Joanna Godecka, Leszek Weres czy Waldemar Galoss

Lata osiemdziesiąte - dziewięćdziesiąte w ezoteryce to był ciekawy świat. W kioskach ruchu dostępne były różne interesujące pozycje, w stylu czasopisma "Skandale", w których czytelnicy widzieli UFO, skrzyżowanie królika z psem, Pablo Escobar odwiedzał Warszawę lub ożywiali niemowlę zahibernowane w lodowej bryle przez ponad pół tysiąca lat. To były czasy świetności "Nieznanego Świata" (ukazującego się od 1990 roku) czy "Wróżki" (od 1993). Do zgiełku paranormalnego szumu dopisać można filmy dokumentalne o Nostradamusie, przepowiednie ojca Klimuszki o tym, że Polska będzie jedną z nienaruszonych wielką wojną światowych enklaw pokoju. Miłym dodatkiem do wspomnianych wydarzeń były niezapomniane transmisje z hipnotyzerem Anatolijem Kaszpirowskim czy nieco późniejsze spotkania ze Zbyszkiem Nowakiem, energoterapeutą. Ostatnimi dwoma hitami były lata 1999 (jeden z ulubionych targetów do rozpoczęcia apokalipsy wg Nostradamusa) i 2012. W przypadku szału na wielką przemianę ludzkości i statki kosmiczne Arkturianów (czy innych Plejadan) zdążyłem się nawet załapać jako całkiem dobrze raczkujący już w kosmogramach astrolog.





Mody przemijały, ale nie wyginęły. Podobne sprawy działy się w świecie astrologii. Hitową narracją było sierpniowe zaćmienie w roku 1999. Towarzyszył mu wielki krzyż i operacja NATO w byłej Jugosławii (czy ktoś to jeszcze w ogóle pamięta, że tam miała miejsce poważna wojna w latach 1992 - 1995?). Co niektórzy tworzyli jakieś dziwne hybrydy, doszukując się magii numerologiczno - astrologicznej w takich dniach jak np 1 stycznia 2001, 9 września 2009 czy w końcu 21 grudnia 2012 roku. O fenomenie miejscowości Bugarach u podnóży góry Pic de Bugarach pisał nawet sobie tygodnik Wprost.

"Mała miejscowość, którą zamieszkuje niespełna 200 Francuzów, stała się słynna, ponieważ zwolennicy teorii spiskowych uznali ją za jedyne miejsce na świecie, w którym będzie można przetrwać apokalipsę 21 grudnia 2012 roku. W pozaziemskie właściwości 1230-metrowego szczytu wierzy ruch New Age. Francuska góra ma być bazą rasy obcych, która w momencie apokalipsy ewakuuje się z Ziemi i zabierze ze sobą zgromadzonych w pobliżu ludzi. Według innych informacji o tajemniczych właściwościach góry wiedzieli już naziści, którzy przeprowadzali w okolicy Pic de Bugarach tajne odwierty. Dodatkowo ze strony góry do miejscowości mają dochodzić dziwne dźwięki".

*

Mody ezoteryczne są różne. Pojawiają się i przemijają. Czy dotyczą one astrologii? Ależ, jak najbardziej, jak najbardziej. Biorę pod warsztatową lupę arcyhit ostatnich kilkudziesięciu lat, czyli Erę Wodnika. Co to w ogóle jest ta Era Wodnika?

Na dobry początek pójdę po najmniejszej linii oporu i zacytuję Wikipedię: 

"Termin Era Wodnika został rozpropagowany przez ruch New Age, oba terminy są używane często zamiennie. W niektórych odłamach New Age ma charakter millenarystyczny i jest zapowiedzią Ery Wodnika, która ma być początkiem złotego wieku pełnego obfitości i wzajemnego zrozumienia. Według tych poglądów Era Wodnika będzie okresem głębokich przemian społecznych, państw bez granic, świadomości planetarnej".


Następnym krokiem wartym uczynienia jest użycie cytatów osób, które sporo sobie po tej Erze obiecują:

Pierwszy cytat [link do autora -> https://www.vismaya-maitreya.pl/nowa_era_era_wodnika.html]: 

"Ludzie oczekują, że era wodnika przyniesie światu wiele pożytecznych rzeczy, włącznie z przyłączeniem planety Ziemi do jej oryginalnych Źródeł. Ostatnie 20 lat wzmocniło ludzi na polu duchowym. Wygląda na to, że prawie wszyscy czujemy zbliżający się nowy okres. Nowa era zaczyna coraz mocniej łączyć ludzi, spostrzegamy coraz więcej miłosiernych serc śpieszącym innym na pomoc. Wzrasta zrozumienie i świadomość człowieka, obserwujemy zmiany w sobie, więcej i więcej osób nie myśli już egoistycznie tylko pragnie pomóc słabszym. Czeka nas przebudzenie jakiego Ziemia jeszcze nie znała, dlatego w tym czasie inkarnowało się na świecie tak dużo dusz. Takiej szansy długo nie będzie. Wraz z przebudzeniem świadomości budzą się nasze głębsze zmysły i uniwersalna pamięć"


Drugi cytat [link do autora -> http://www.galaktycznaprzystan.pl/przyspieszenie-energii-ziemi-wchodzenie-do-iv-wymiaru]

"IV wymiar to nowa energia, w którą wchodzi Ziemia, a dzieje się to za sprawą specyficznych układow kosmicznych. Układy te z punktu widzenia atrologii nazywamy erami. Obecnie w 2012 roku Ziemia przechodzi przez fazę Ery Wodnika-ery o najwyższych częstotliwościach wibracji energii. (...) Drgania energetyczne Słońca Centralnego o dużej częstotliwości zalewają naszą planetę inicjując erę pozytywnego duchowego przełomu. (...) W ostatnim czasie mają miejsce również ogromne przemiany w warstwie duchowej. To co intelektualne przestaje być miarodajne i uzupełnione zostaje wiedzą i umiejętnościami. Wszystko, co hamuje i zniewala umysł, podlega zniszczeniu".


No i jeszcze może cytat z forum, który czerpie podobno inspirację z czasopisma "Gwiazdy mówią" nr 37/2014:

W Erze Wodnika natomiast na pierwszy plan wysuwa się jednostka. Człowiek dąży do wolności i niezależności. Coraz silniejsza jest potrzeba samorealizacji. Jej granice wyznacza wyobraźnia - "Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga". Z tego też powodu u schyłku Epoki Ryb w XIX i XX wieku upadały monarchie i imperia, nastąpił rozwój demokracji, zaczęto walczyć o równouprawnienie, prawa człowieka. Współczesna demokracja jest obrazem społecznego nastawienia znaku Wodnika. Dlatego jej hasła przewodnie, to: wolność, tolerancja, równouprawnienie, szerokie prawa i swobody obywatelskie. Wolność słowa, sumienia, wyznania

*

Dziwnym trafem Era Wodnika jest często przywoływana, gdy następuje jakiś zauważalny i ważny ingres planety do jakiegoś znaku czy kluczowy aspekt. Zauważam zatem różne ciekawe koncepcje i teorie, w których to Uran wchodzący do znaku Byka (lata 2018/2019) przybliża nas do Ery Wodnika, koniunkcja Urana i Neptuna (1993) to przedwiośnie Ery Wodnika. Prawdopodobnie doczekamy również w niedalekiej przyszłości (już w styczniu) adnotacji, że koniunkcja Saturna i Plutona to ostatnie tchnienia jakiegoś kosmicznego potwora przed nastaniem boskiej Ery Wodnika. A następny w kolejce już czeka Pluton, który wejdzie do znaku Wodnika w styczniu 2024. Będzie bardzo dużo nowych tekstów i obietnic związanych z Erą Wodnika - jestem tego pewien!

Samo przywoływanie Ery Wodnika jest oczywiście miłe i sympatyczne, tak jak oczekiwanie na Świętego Mikołaja z prezentami. Kto by nie chciał świadomej ludzkości? Kto by nie chciał miłości, pokoju, szacunku do praw człowieka, zwierząt i ekologicznego postępu? Kto by się nie chciał duchowo rozwijać? Ręka w górę, ochotników brak! Ale dlaczego od razu pakować w ten proces rozwoju i zmiany ludzkości od razu astrologię? Przecież to jak, nie przymierzając, strzelanie teorią o wielkości słonia, do pojedynczych układów astrologicznych o wielkości komara.

Era Wodnika bardzo często jest utożsamiana z wyzwoleniem, emancypacją i dalszym samostanowieniem kobiet. Joanna Żak - Bucholc na portalu Racjonalista wskazuje jeden ze sposobów pożenienia Ery Wodnika z Erą Kobiet [-> źródło: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4082]

"Jak pisze jeden z prekursorów Nowej Ery, rosyjski buddysta Aleksander Klizowski: „Trzeba jeszcze powiedzieć kilka słów o tym, kto przede wszystkim powinien zająć się przebudową i odrodzeniem życia. Otóż zadanie to powierza się kobiecie. Nowa Epoka, zwana Epoką Macierzy Świata, to epoka kobiety. Wyprowadza ona kobietę ze stanu poniżenia i nierównoprawności, w którym ta dotąd się znajdowała i przydziela należne jej miejsce. Ponieważ nadejście Nowej Epoki wiąże się z opanowaniem świata niewidzialnego, przeto główna pomoc kobiety ma polegać na tworzeniu warunków ułatwiających zbliżenie się i zespolenie się świata widzialnego z niewidzialnym. Nie zapominajmy, że do każdego ważnego osiągnięcia niezbędny jest pierwiastek żeński jako podstawa i istota (...) Zaprawdę, Epoka Macierzy Świata oparta jest na pojmowaniu sercem". Wtóruje mu francuski astrolog Alain, stwierdzając przy okazji opisywania czym mianowicie ma być Era Wodnika skontrastowana z Epoką Ryb, że właśnie kobieta dzięki swej intuicji i wrodzonej mądrości posiądzie niezwykły potencjał i w epoce Wodnika zrówna się z mężczyzną pod względem filozoficznym, a nawet go przewyższy".


Oczywiście nie widzę w Erze Wodnika - Erze Kobiet powodu do śmiechu i szyderstwa. Raczej widziałbym w tym rodzaj samosprawdzającej się przepowiedni, zmierzającej w określonym kierunku. Z perspektywy ostatnich choćby stu lat wydarzyło się dużo w sferze planowania macierzyństwa, podziału obowiązków, praw kobiecych (np. prawa wyborcze), pozycji na rynku pracy (nie dziwi kobieta kierowca czy kobieta żołnierz). Nie jest ani odkrywczą ani szokującą informacją zauważenie faktu, że o włos prezydentem USA po raz pierwszy mogła zostać kobieta, a w pewnym momencie kobiety sterowały rządami Wielkiej Brytanii, Niemiec i Polski. 

To świetne, że kobiety wciąż idą do przodu, walczą o swoje i biorą to, co im się należy. Świetnie! Dopinguję temu! Udostępniam często na swoim profilu posty "Dziewuch dziewuchom", słucham i przyglądam się feministycznym postulatom. Nie brzydzę się waginami na krzyżu i jakimiś konstrowersyjnymi komunikatami eksponującymi seksualność kobiecą, igrającymi trochę z ogniem. Nie zmienia to jednak faktu, że nie podchodzę do rzeczywistości kobiecej w sposób naiwny i sprzeciwiam się instrumentalizacji astrologii dla miłych i sympatycznych skądinąd celów. Era Wodnika to czysta życzeniowość, w których intencje i kierunki są uczciwe i szczere, lecz ich wykonanie nader infantylne. Nie. Nie istnieje kraina, którą można nazwać Erą Kobiet. Nie ma czegoś takiego. To cel, ale na pewno nie wartościowa i warta mielenia tematu rzetelna analiza astrologiczna. Pisze to potrójny Wodnik horoskopowy, z bardzo silnym Uranem w horoskopie. Zdrajca ideałów? Niekoniecznie.

Znam i znałem różne przygody w dyskusyjno - rozrywkowych klubach i spotkaniach około - kobiecych. Era Wodnika to taka nowomiejska odpowiedź na staroświeckie koło gospodyń wiejskich. To propozycja ezoteryczna, tylko nieco bardziej nowoczesna. Zamiast śpiewów, łuskania grochu i robienia złym mężczyznom swetrów na drutach (gdy kobieta była służącą i ofiarą patriarchalnego systemu), pojawiły się treści o rozwoju ezoterycznym, wzmacnianiu roli kobiety czy wspólne projekty. Wg nomenklatury lat dziewięćdziesiątych i późniejszych takie koło gospodyń miejskich przypomina trochę hybrydę "Seksu w Wielkim Mieście" z "Przyjaciółmi", "50 twarzami Greya", "Jedz, módl się, kochaj" i filmikami Louise Hay. Picie dobrego wina na wieczornym spotkaniu z koleżankami w piżamkach, "ci głupi mężczyźni co myślą penisami", mapy marzeń, rozwój, emancypacja, siła kobiecości, radykalne wybaczanie, "jesteśmy przyjaciółkami na całe życie", "możesz - wszystko", coachingi feministyczne i różne tego typu wzmocnienia. No i oczywiście, koniecznie do tego ekranizacja "Sekretu" Rhondy Byrne przy której można zrobić pokaz Termomixa, soków z Acai, jagód goji, poduszek z gorczycą, ekstraktów z jaskółczych gniazd czy nowej linii kosmetyków ze śluzem ślimaka. Fejk opowieści? Nie! Nie zaprzeczajcie, że nie znacie takich sytuacji z życia! Oczywiście, że tak było! Zdarzały się w czasie takich spotkań zapewne epizody bardzo poważne, przełomowe i radykalnie zmieniające życie - bardzo możliwe. Co by o tym wszystkim nie powiedzieć, przebijało to na wiele sposobów "rozrywki męskie", które mają dziwną skłonność do większej ilości zachowań ryzykownych i używek. Ale wszystkie wymienione powyżej sytuacje, zdarzenia, wielkie przemiany i odkrycia nie miały nic a nic wspólnego z mityczną krainą Wodnika! Jak to mówił jeden z kabareciarzy Ani Mru Mru, jest to dobry chłyt makertingowy.

*

Nie ma planety kobiecej. Nie ma znaku kobiecego. Żaden ezoteryczny urząd patentowy tego nie zarejestrował. Za to pojawia się często - gęsto moda, w której Lilith, Selena i różne wynalazki przejmują kontrolę nad rzeczywistym Księżycem i Wenus. Działa to nader fetyszyzująco na wielu odbiorców, jak te czarodziejskie jagody, te soki po sto złotych czy magiczne preparaty, które dostawały się często w ręce osób, które widziały w tym złoty interes do zrobienia, a nie jakąś duchowo - psychologiczną misję poszerzania świadomości człowieka, a co za tym idzie - świata.

Podobnie, nie ma czegoś takiego jak "Uran w Byku to zajmowanie się sprawami kobiecymi". Czy też "Uran w Raku to zajmowanie się dziećmi". Dlaczego? Bo... nie jest to takie łatwe i proste! Jest to zwyczajnie w świecie naciąganie pewnego paradygmatu czy teorii astrologicznej dla własnego widzimisię. 

Załóżmy, że zabieramy się profesjonalnie do tematu i próbujemy jakimiś cenzurami historycznymi znajdować wyzwolenie się kobiet spod patriarchalnego systemu kulturowego. Maria Skłodowska - Curie? Simone de Beauvoir? Indira Gandhi? Margaret Thatcher? Świetnie, ale zostawmy pojedyncze przypadki. Zajmijmy się zjawiskiem globalnym, czyli... prawem do głosowania, inaczej - czynnym prawem wyborczym. To może rozpocznijmy od sufrżystek. Ten ruch został zapoczątkowany w roku 1903 i wybitnie się zaznaczył w walce o prawa kobiet. Jest nawet data: 10 października 1903 roku [wg -> https://en.wikipedia.org/wiki/Women%27s_Social_and_Political_Union]. 


POWSTANIE SPOŁECZNO - POLITYCZNEJ UNII KOBIET




Spoglądam na horoskop tego momentu, dając symbolicznie południe. Bardzo ciekawe figury na niebie, przykładowo półkrzyż w znakach podwójnych, w którym uczestniczą Wenus w Pannie, Mars w Strzelcu i Jowisz w Rybach. Znaki podwójne są w ogóle ciekawe, jeśli chodzi o zjawisko seksualności czy samej zmiany. 

Kampania Przeciw Homofobii (data tego samego dnia co zamach na World Trade Center) też miała światła w znakach zmiennych. Z planet na elekcję organizacji kobiecych zauważamy Plutona w Bliźniętach (20 stopień), Neptuna w Raku (6 stopień) i Urana w Strzelcu (22 stopień). Czy widzimy tu coś szczególnego? Niekoniecznie. Wodnika? Niespecjalnie. 


Sam ruch sufrażystek został wzmocniony... działaniami wojennymi (sic!). Era Wodnika rozwijająca się poprzez okrucieństwa związane z mężczyznami, którzy postanowili pomachać swoimi mieczykami? Cóż, bywa. Leniwie zacytuję Wikipedię: "Brak rąk do pracy w fabrykach, jaki wystąpił podczas I wojny światowej, doprowadził do tego, że zamiast mężczyzn przy maszynach musiały stanąć kobiety. Zmieniło to społeczny punkt widzenia na możliwości kobiet". W czasie I wojny światowej Neptun ledwo wszedł do Lwa, Pluton znajdował się w pierwszych stopniach Raka, zaś Uran - faktycznie chodził po znaku Wodnika. Ale, zaraz zaraz - jak to? Przecież Era Wodnika nie powinna kojarzyć się jednocześnie ze sprzecznymi wartościami - emancypacją kobiecości i wojną? A jednak. Kobieta zyskiwała godność i większą siłę sprawczą, podczas gdy mężczyźni zajmowali się godnymi siebie zajęciami (eufemistycznie nazywanymi patriotycznym obowiązkiem wobec ojczyzny).


Jak się mają do tego prawa wyborcze? Różnie z tym zakresem dat bywało, ale wynikałoby wg chronologii, że oprócz Nowej Zelandii i Australii, a następnie Skandynawii, większość odkryć pt. "kobieta to chyba jednak pełnoprawny wyborca" odbyło się pomiędzy 1917 a 1920 rokiem. Czyli na Uranie w Wodniku. Czyżby zatem Wodnik był kobiecym znakiem? Ależ oczywiście, że nie! Prędzej już do tej roli mógłby pretendować Pluton w Raku, który swoją opiekuńczo - kobiecą rolę w latach okołowojennych wyeksponował.

*

Gdyby obiecywać sobie wiele po tym Raku i Wodniku, wynikałoby z tego, że podczas przejścia Plutona przez znak Wodnika (od stycznia 2024) możemy znowu roztaczać wielkie opowieści o tym, jak to kobiety odzyskują godność i nabierają znaczenia w świecie. No dobrze, ale... czy tak nie dzieje się jednak teraz i potrzebujemy jakiejś ezoterycznej wisienki na torcie?

Istnieje wiele narracji, które podłapały Erę Wodnika - Erę Kobiet, jeśli idzie o Urana w znaku Byka. To fałszywy skrypt. Wyjaśnię dlaczego. Przede wszystkim znak Byka jest znakiem ziemskim i stałym. Jego tematem dominującym jest ekologia, ekonomia i wszystko, co wiąże się z tematem posiadania - wartości. Oczywiście, na upartego możemy wiązać znak Byka z kobiecością, tak jak możemy w zasadzie wszystko ze wszystkim łączyć. Natura, Gaja już same przez się kojarzone są z żeńską formą. Ta próba dopasowywania Urana w Byku do kobiet jest jednak bardziej trwającym już długo manifestem ezoterycznym, który obiecuje równouprawnienie i - w końcu - znalezienie godnej pozycji dla kobiety w aktualnym świecie.

I tu znowu paradoks i złośliwość dziejowa - nie wiem na ile faszyzm i totalitaryzm realizował "wyzwolenie kobiet", lecz nie zapominajmy, że ingres Urana do znaku Byka miał mniej więcej miejsce, gdy Adolf Hitler doszedł do władzy. Naturalnie te wszystkie procesy od roku 1934 do wybuchu II wojny światowej również miały miejsce, gdy Uran w Byku rezydował. Walka o ziemię? Tak. Lebensraum? Tak. Co ciekawe, Pluton dalej był w znaku Raka, tym samym znaku, w którym był już w czasie I wojny światowej. Rak i dwie wojny? W celu zapewnienia bezpieczeństwa za najwyższą cenę, cenę milionów istnień ludzkich? Rak + Byk = wojna? Najbardziej księżycowe i kobiece znaki (może dochodzi tam jeszcze znak Wagi) i ... nie ma kobiecości? Ano właśnie. Tutaj należałoby schować rumaki naiwności i prostolinijności życzeniowego myślenia. Byk okazał się walką o ziemię i przestrzeń wartości materialnych, zaś Rak poszedł w stronę emocjonalnej egzaltacji, która doprowadziła większość istnień tamtego świata do apokalipsy rzeczywistej lub symbolicznej.

Oczywiście współcześnie możemy powiedzieć, że to już nie te czasy i to nam "nie grozi". Lecz taki rozwój sytuacji i taki bieg zdarzeń ostrzega nas przed tym, żeby nie wykorzystywać instrumentalnie i infantylnie astrologii do owych celów, jak piękne snucie opowieści o tym, że będziemy żyli w krainach miodem i mlekiem płynących, zarządzanych przez kobiety.

W tym momencie, na wejściu Urana do Byka, dziejącego się etapami w roku 2018 i roku 2019, nie powinniśmy zajmować się obietnicami, że "teraz to kobiety się pokażą, dojdą do głosu i zaczną więcej decydować". Spokojnie - to jest naprawdę kwestia czasu, że do czegoś takiego dojdzie i to nastąpi. Lecz nie istnieje żadna, doprawdy żadna cenzura czy wyznacznik czasowy, który mógłby wskazać, że oto nagle nastąpi cudowna przemiana rzeczywistości i kobiety będą mogły znaleźć się w miejscu, w którym będą mogły czuć się spełnione, wyzwolone, szczęśliwe i będą mogły decydować o swoim życiu w sposób jak najbardziej autonomiczny. To piękne i wzruszające, ale jednak jest to bajka. Chłyt makertingowy.

Uran w Byku i wojna o Ziemię: wstęp na końcu

Tekst ten jest po trosze kontynuacją mojego wpisu „uraniczni socjaliści z konstelacji Byka”. Inspiruje mnie to, co wydarza się z niesamowitą intensywnością, jeśli chodzi o sprawy związane z ekologią, klimatem i całą resztą. Inspirują mnie teksty pisane w „Tarace” przez Andrzeja Gąsiorowskiego czy Wojciecha Jóźwiaka. Zwłaszcza tekst „Temperatura mokrego termometru, czyli od czego wymrze homo sapiens” zrobił na mnie fenomenalne wrażenie.



« Nóż pozytywnego myślenia w plecy nieurodziwej Kasandry Dziadki neoliberalizmu i rusałki ekologiczne »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)