30 marca 2012
Kachna
Serial: Sny i wizje
Archanioł Gabriel
Dzwoni do mnie telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i oniemiałam. Wyświetliło się zdjęcie dzwoniącego i opis. W białej koszulce z krótkim rękawkiem bardzo, bardzo przystojny facet. A opis – „Archanioł Gabriel dzwoni”. Nogi mi się ugięły pod wpływem urody Gabriela, ale odebrałam. Mówił do mnie jakbyśmy się znali od dłuższego czasu. Zaprosił mnie na obiad – konkretnie na wątróbki. Bardzo chciałam pójść ale myśl o mężu mi nie pozwoliła. Wiłam się jak piskorz. „nie, nie mogę, mam przecież Marka i to tak nie w porządku by było, poza tym, dzisiaj idziemy na imprezę do znajomych, raczej nie mogę tego odwołać. Przykro mi”.
Rozmowa telefoniczna się skończyła i poszłam z Markiem na imprezę.
Dziwne było to że impreza ta odbywała się w domu koleżanki ze szkoły podstawowej, gdzie w moim mniemaniu, w rzeczywistości, nie byłam lubiana. Jakieś 200 m od mojego domu, pod lasem.
Weszliśmy do domu, muzyka grała jakby zabawa była w pełni, ale wszyscy ludzie, a było ich dużo, rozsiani byli po całym domu. Siedzieli na schodach, na stole, w każdym kącie i wczytywali się w jakąś książkę. Chodziłam między nimi z Markiem i się zastanawiałam o co chodzi. W końcu, zauważyłam regał z książkami, wszystkie takie same, te, w które się wszyscy wczytywali. Wzięłam jedną do ręki, nie zapamiętałam tytułu, zrozumiałam jedynie, że jest to biografia mojego życia. Przeglądałam kartki, a tam dzień po dniu opisane moje życie. Nie muszę chyba dodawać, że obudziłam się i bardzo długo czułam piętno tego snu, wtedy jeszcze nie wiedziałam czego...
Rozmowa telefoniczna się skończyła i poszłam z Markiem na imprezę.
Dziwne było to że impreza ta odbywała się w domu koleżanki ze szkoły podstawowej, gdzie w moim mniemaniu, w rzeczywistości, nie byłam lubiana. Jakieś 200 m od mojego domu, pod lasem.
Weszliśmy do domu, muzyka grała jakby zabawa była w pełni, ale wszyscy ludzie, a było ich dużo, rozsiani byli po całym domu. Siedzieli na schodach, na stole, w każdym kącie i wczytywali się w jakąś książkę. Chodziłam między nimi z Markiem i się zastanawiałam o co chodzi. W końcu, zauważyłam regał z książkami, wszystkie takie same, te, w które się wszyscy wczytywali. Wzięłam jedną do ręki, nie zapamiętałam tytułu, zrozumiałam jedynie, że jest to biografia mojego życia. Przeglądałam kartki, a tam dzień po dniu opisane moje życie. Nie muszę chyba dodawać, że obudziłam się i bardzo długo czułam piętno tego snu, wtedy jeszcze nie wiedziałam czego...
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.