18 grudnia 2009
Krzysiek Joczyn
Serial: Piotrek mówi
Archetypiczny racjonalizm a empiryzm archetypiczny.
◀ ► Żywioły europejskie a żywioły chińskie. ►
Więc jak to właściwie jest z tymi archetypami?
Jako pomysłodawca dyskusji (o czym wzmianka tutaj) powinienem w tej sprawie zabrać głos. Problem w tym, że próbuje rozpętać debatę właśnie dlatego, iż nie mam na ten temat wiele do powiedzenia. Chciałbym raczej móc poczytać wypowiedzi tych, którzy są w tej dziedzinie, bardziej zorientowani ode mnie. We własnym imieniu mogę napisać nie wiele ponad to, że pierwotnie byłem zwolennikiem stanowiska „archetypiczny racjonalizm” („racjonalizm” rozumiany tu jedynie jako „aprioryzm”), ale w pewnym momencie nieco w nie zwątpiłem. Po jakimś czasie, zwątpiłem weń jeszcze bardziej - tym razem z zupełnie innego powodu. Uświadomiłem sobie, że to co na ten temat myślałem było podyktowane raczej tym, co chciałbym aby okazało się prawdą, a nie tym co jest prawdopodobne.
AR wydaje się bardzo atrakcyjny. Pozwala wierzyć w jakąś ponadkulturową jedność. Nie ważne co byłoby jej fundamentem – ważne żeby ta jedność istniała. To mogłaby być baza dla całego duchowego eklektyzmu. Uprawomocnienie twierdzenia, że „choć istnieje wiele dróg, to wszystkie prowadzą do tego samego”.
Bardzo to wzniosła idea i w związku z tym trzeba z nią ostrożnie. Gdy chciałem sam sobie wyłożyć przesłanki, na podparcie tezy AR, okazało się, iż moje założenie opierało się jedynie na jakiś szczątkowych wiadomościach, które w żaden sposób nie składały się na porządną całość...
Jako pomysłodawca dyskusji (o czym wzmianka tutaj) powinienem w tej sprawie zabrać głos. Problem w tym, że próbuje rozpętać debatę właśnie dlatego, iż nie mam na ten temat wiele do powiedzenia. Chciałbym raczej móc poczytać wypowiedzi tych, którzy są w tej dziedzinie, bardziej zorientowani ode mnie. We własnym imieniu mogę napisać nie wiele ponad to, że pierwotnie byłem zwolennikiem stanowiska „archetypiczny racjonalizm” („racjonalizm” rozumiany tu jedynie jako „aprioryzm”), ale w pewnym momencie nieco w nie zwątpiłem. Po jakimś czasie, zwątpiłem weń jeszcze bardziej - tym razem z zupełnie innego powodu. Uświadomiłem sobie, że to co na ten temat myślałem było podyktowane raczej tym, co chciałbym aby okazało się prawdą, a nie tym co jest prawdopodobne.
AR wydaje się bardzo atrakcyjny. Pozwala wierzyć w jakąś ponadkulturową jedność. Nie ważne co byłoby jej fundamentem – ważne żeby ta jedność istniała. To mogłaby być baza dla całego duchowego eklektyzmu. Uprawomocnienie twierdzenia, że „choć istnieje wiele dróg, to wszystkie prowadzą do tego samego”.
Bardzo to wzniosła idea i w związku z tym trzeba z nią ostrożnie. Gdy chciałem sam sobie wyłożyć przesłanki, na podparcie tezy AR, okazało się, iż moje założenie opierało się jedynie na jakiś szczątkowych wiadomościach, które w żaden sposób nie składały się na porządną całość...
◀ ► Żywioły europejskie a żywioły chińskie. ►
Komentarze
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
