19 września 2012
Piotr Jaczewski
Serial: Okiem Hipnotyzera
Ateistyczne plakaty w Lublinie
◀ Czasu zupa przyprawiona Zimbardo ◀ ► Teizm vs Ateizm - o dyskursie z Sułtanem Brunei ►
Ateistycznym plakatom będzie trudno pojawić się w lublinie, już są doniesienia o wypowiedzianych umowach i poszukiwania drugich.


Podoba mi się ta akcja fundacji wolność od religii. Jakieś wołanie o to, aby nie było przesycenia jednostronną symboliką. Ciekawi mnie jak to się będzie rozgrywało. Na razie przejrzałem dyskusję na wykopie i niestety wciąż to mielenie tych samych postaw. Brakuje sprytnych ateistów ;) Za to teizm ma rozbudowane sposoby nawracania i trzymania "owieczek" na każdym etapie.
Swoją drogą kibicuję w tym względzie pastafarianom: www.kosciol-spaghetti.pl/
właśnie się rejestrują i oby udało się im przeprowadzić podobną akcję. We wszystkich miejscach świętych gdzie objawia się boska pasta.
Serio.
Jakoś takie minimum tolerancji wydaje się oczywiste:
A ja jestem chrześcijanin,
A ja ateista.
A ja pastafarianin.
To ty chrześcijanin załatwiasz wino, pastafarianin żarcie, ja zatroszczę się o muzę. A później zrobimy debatę:)
Uh. Te moje utopijne wizje. Niestety jest jak jest - co nie znaczy, że nie można tego zmienić.
Link do playlisty


Podoba mi się ta akcja fundacji wolność od religii. Jakieś wołanie o to, aby nie było przesycenia jednostronną symboliką. Ciekawi mnie jak to się będzie rozgrywało. Na razie przejrzałem dyskusję na wykopie i niestety wciąż to mielenie tych samych postaw. Brakuje sprytnych ateistów ;) Za to teizm ma rozbudowane sposoby nawracania i trzymania "owieczek" na każdym etapie.
Swoją drogą kibicuję w tym względzie pastafarianom: www.kosciol-spaghetti.pl/
właśnie się rejestrują i oby udało się im przeprowadzić podobną akcję. We wszystkich miejscach świętych gdzie objawia się boska pasta.
Serio.
Jakoś takie minimum tolerancji wydaje się oczywiste:
A ja jestem chrześcijanin,
A ja ateista.
A ja pastafarianin.
To ty chrześcijanin załatwiasz wino, pastafarianin żarcie, ja zatroszczę się o muzę. A później zrobimy debatę:)
Uh. Te moje utopijne wizje. Niestety jest jak jest - co nie znaczy, że nie można tego zmienić.
Link do playlisty
◀ Czasu zupa przyprawiona Zimbardo ◀ ► Teizm vs Ateizm - o dyskursie z Sułtanem Brunei ►
Komentarze
1. Zabijam, kradnę, wierzę • Wojciech Jóźwiak • 2012-09-19
Hasło "Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę" zanegowane brzmi: "Zabijam, kradnę, wierzę" - co wierzących (katolików) może wkurzyć.
Z drugiej strony takie hasła są odbierane poprzez "demoniczną logikę" albo logikę zwierzęcą - i tak samo powinno się je układać, mając na uwadze tę logikę.
Czym jest ta logika? Pies na zdania wygłoszone do niego: "Pies idzie na spacer" i "Pies nie idzie na spacer" - zareaguje tak samo. "Nie" nie jest ważne, ważne, że "pies" i "spacer". Tę samą logikę stosują demony i ludzka podświadomość. Ateiści się chełpią: "Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę" - a w odbiorze, na mocy tamtej logiki, pozostaje ślad, że ci co nie wierzą, jednak mają coś wspólnego z kradzieżą i zabijaniem.
Czyli w ogóle jakoś inaczej należałoby zabrać się do takiej propagandy - inaczej skomponować hasła.
Z drugiej strony takie hasła są odbierane poprzez "demoniczną logikę" albo logikę zwierzęcą - i tak samo powinno się je układać, mając na uwadze tę logikę.
Czym jest ta logika? Pies na zdania wygłoszone do niego: "Pies idzie na spacer" i "Pies nie idzie na spacer" - zareaguje tak samo. "Nie" nie jest ważne, ważne, że "pies" i "spacer". Tę samą logikę stosują demony i ludzka podświadomość. Ateiści się chełpią: "Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę" - a w odbiorze, na mocy tamtej logiki, pozostaje ślad, że ci co nie wierzą, jednak mają coś wspólnego z kradzieżą i zabijaniem.
Czyli w ogóle jakoś inaczej należałoby zabrać się do takiej propagandy - inaczej skomponować hasła.
2. Kompozycja haseł • Piotr Jaczewski • 2012-09-19
Tia.
Taki prztyczek w stronę historii kościoła
odwołanie się do tego, że moralności nie zawdzięcza się religii
oraz, że religia magicznie nie kasuje morderstw i kradzieży.
Znaczące dla ateistów, i całkiem dobry gambit w dyskusji.
Ale właśnie niekoniecznie logika podświadomości i introjekcja "kompleksu" z którym się taki komunikat zmaga. Tylko gdyby tą logikę stosować, to teksty ateistyczne wypadłyby jeszcze bardziej agresywne:
Lubisz sobie wyobrażać podglądacza podczas seksu?
Skończ z tym ekshibicjonizmem, religia to mit.
W kiblu też na ciebie Bóg patrzy ? Co za chora wyobraźnia..
Naprawdę wierzysz, że banda facetów w kieckach ma pojęcie jak wychować twoje dzieci ? Hipokryzja.
I tym podobne - to byłby atak na wartości/tożsamość. I z tym problem pt. jedna strona rości sobie prawo do owej agresji, ups! nawet jej nie widzi czy udaje, że nie widzi, ale w drugą stronę nie wypada.
Taki prztyczek w stronę historii kościoła
odwołanie się do tego, że moralności nie zawdzięcza się religii
oraz, że religia magicznie nie kasuje morderstw i kradzieży.
Znaczące dla ateistów, i całkiem dobry gambit w dyskusji.
Ale właśnie niekoniecznie logika podświadomości i introjekcja "kompleksu" z którym się taki komunikat zmaga. Tylko gdyby tą logikę stosować, to teksty ateistyczne wypadłyby jeszcze bardziej agresywne:
Lubisz sobie wyobrażać podglądacza podczas seksu?
Skończ z tym ekshibicjonizmem, religia to mit.
W kiblu też na ciebie Bóg patrzy ? Co za chora wyobraźnia..
Naprawdę wierzysz, że banda facetów w kieckach ma pojęcie jak wychować twoje dzieci ? Hipokryzja.
I tym podobne - to byłby atak na wartości/tożsamość. I z tym problem pt. jedna strona rości sobie prawo do owej agresji, ups! nawet jej nie widzi czy udaje, że nie widzi, ale w drugą stronę nie wypada.
3. Sprytni ateiści • NN#2495 • 2012-09-21
Napisałeś, że brakuje sprytnych ateistów. Jacy to są?
Znam kilku którzy w swoim ateizmie są wręcz religijni. To chyba trochę wypacza ideę. Ateiści wojujący to trochę jak nawiedzeni chrześcijanie głoszący dobrą nowinę gdzie się tylko da.
Znam kilku którzy w swoim ateizmie są wręcz religijni. To chyba trochę wypacza ideę. Ateiści wojujący to trochę jak nawiedzeni chrześcijanie głoszący dobrą nowinę gdzie się tylko da.
4. Ateisci sa normalni. • Piotr Jaczewski • 2012-09-21
I to jest właśnie problem tej normalności - ona prowadzi w równym stopniu do irracjonalnego krzyczenia za racjonalnością, oraz racjonalnego krzyczenia za irracjonalnością.
Wojujący ateizm jest całkiem normalną reakcją, tak jak wojujący feminizm. Pomimo, że wypacza zachowania (obserwowane) do rangi irracjonalności.
NARRACJA narzuca taką a nie inną reakcję oraz odbiór zdarzeń.
Żaby nie było, że wyzywam wierzących od świrów reakcje teistów też są normalne. Tylko z punktu zanurzenia w innej grupie.
Irracjonalne poglądy - irracjonalne reakcje - odbiór jako irracjonalności to część tego samego schematu/problemu w naszej ludzkiej konstrukcji. Poznawczej, społecznej, komunikacyjnej, neurologicznej..
Ta sama "normalność" w ekstremum widoczna była w komuniźmie i prześladowaniu wiary, ta sama "normalność" przejawiła się w krucjatach.
Przez sprytnych ateistów rozumiem takich, którzy bardziej pracują nad zaszczepieniem myślenia, ciekawości świata etc na większą skalę oraz jednostkowo na mniejszą mają sprytniejsze sposoby komunikacji niż "Bóg nie istnieje" wywołujące naturalną reakcję "A właśnie, że ....".
etc.
Nie tyle co ateizm wojujący, ale ateizm z dobrym marketingiem. Jedna strona ma już to podejście nawracającego psychopaty:
Bądźcie nieskazitelni jak gołębie, ale sprytni jak węże.
Wojujący ateizm jest całkiem normalną reakcją, tak jak wojujący feminizm. Pomimo, że wypacza zachowania (obserwowane) do rangi irracjonalności.
NARRACJA narzuca taką a nie inną reakcję oraz odbiór zdarzeń.
Żaby nie było, że wyzywam wierzących od świrów reakcje teistów też są normalne. Tylko z punktu zanurzenia w innej grupie.
Irracjonalne poglądy - irracjonalne reakcje - odbiór jako irracjonalności to część tego samego schematu/problemu w naszej ludzkiej konstrukcji. Poznawczej, społecznej, komunikacyjnej, neurologicznej..
Ta sama "normalność" w ekstremum widoczna była w komuniźmie i prześladowaniu wiary, ta sama "normalność" przejawiła się w krucjatach.
Przez sprytnych ateistów rozumiem takich, którzy bardziej pracują nad zaszczepieniem myślenia, ciekawości świata etc na większą skalę oraz jednostkowo na mniejszą mają sprytniejsze sposoby komunikacji niż "Bóg nie istnieje" wywołujące naturalną reakcję "A właśnie, że ....".
etc.
Nie tyle co ateizm wojujący, ale ateizm z dobrym marketingiem. Jedna strona ma już to podejście nawracającego psychopaty:
Bądźcie nieskazitelni jak gołębie, ale sprytni jak węże.
5. Są zasadniczo dwie... • NN#5736 • 2012-10-05
Są zasadniczo dwie metody by "wyciągnąć"z sekty.
Pierwsza: to "porwanie" osobnika i "przymusowe odprogramowanie".
Druga: to "porwanie" osobnika i dokonanie regresu do czasu stanu przed wstąpieniem do sekty.
(ta druga metoda jest "bardziej ludzka", ale niestety niemożliwa co do osób "przyrodzonych" religijnie)
Pozostaje jedynie Samowolna i nieokiełznana droga rozwoju.
"Działalność" instytucji kościołów, zasad indoktrynacji religijnej jest tak przebiegle skonstruowana, że większość ludzi skazana jest na dożywotni związek ze swoimi kościołami. Ciąg elementów, nawet jeszcze przed narodzeniem dziecka wyznacza jego przynależność w dalszym życiu. Spora część populacji wyzwala się spod jarzma indoktrynacji religijnej tylko pozornie, bardzo głęboko ukryte wkodowane w podświadomość lęki odzywają się z różną intensywnością lub w końcowym etapie życia "nawracają" na łono kościoła. I nie ma się co dziwić, nawet nie kara, a groźba zemsty dla niepokornych ma przecież trwać wiecznie, nigdy nie kończące się gotowanie w smole czy siarce
Sądzę, że nawet okres fazy kontemplacji, na drodze zmian może spowodować rozwój, nawet jeśli nie wyzwoli z niewoli indoktrynacji religijnej.
Pierwsza: to "porwanie" osobnika i "przymusowe odprogramowanie".
Druga: to "porwanie" osobnika i dokonanie regresu do czasu stanu przed wstąpieniem do sekty.
(ta druga metoda jest "bardziej ludzka", ale niestety niemożliwa co do osób "przyrodzonych" religijnie)
Pozostaje jedynie Samowolna i nieokiełznana droga rozwoju.
"Działalność" instytucji kościołów, zasad indoktrynacji religijnej jest tak przebiegle skonstruowana, że większość ludzi skazana jest na dożywotni związek ze swoimi kościołami. Ciąg elementów, nawet jeszcze przed narodzeniem dziecka wyznacza jego przynależność w dalszym życiu. Spora część populacji wyzwala się spod jarzma indoktrynacji religijnej tylko pozornie, bardzo głęboko ukryte wkodowane w podświadomość lęki odzywają się z różną intensywnością lub w końcowym etapie życia "nawracają" na łono kościoła. I nie ma się co dziwić, nawet nie kara, a groźba zemsty dla niepokornych ma przecież trwać wiecznie, nigdy nie kończące się gotowanie w smole czy siarce
Sądzę, że nawet okres fazy kontemplacji, na drodze zmian może spowodować rozwój, nawet jeśli nie wyzwoli z niewoli indoktrynacji religijnej.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
