03 czerwca 2011
Zeta
Serial: Sny i wizje
Bóg
◀ Spotkanie na bagnach ◀ ► Spotkanie z Jezusem ►
Hmmm, zdaje mi się, że najważniejszy w całym moim życiu. Był dla mnie bardziej realny aniżeli całe dotychczasowe moje życie.
Ale przyszła kryska na Matyska, gdy w jednym śnie – zobaczyłam Tą postać.
Szczęki mi opadły, bo przybrał postać....Ambrożego Kleksa.
Nie zdążyłam nawet uciec dalej w las, bo prof. Kleks mnie zauważył i przyjaźnie wyciągnął do mnie rękę. Nie sposób opisać wam tego, co poczułam. Przerażenie totalne. A ten się do mnie uśmiechnął, kolorowe piegi zabłysnęły mi na policzku. A ja wiedziałam, że On może przybrać każdą postać, jaką tylko będzie chciał. Wiedziałam kim naprawdę jest.
Z głupia frant spytałam się, co robią Ci ludzie na moście, którzy schyleni na moście puszczali jakieś łódeczki. „Aaa, puszczają łódeczki pokoju”. „To ja może do nich dołączę” – szybko dodałam i pobiegłam w ich stronę czym prędzej.
I tak puszczaliśmy te łódeczki, prof. Ambroży Kleks stał za nami i miło się uśmiechał. Po jakimś czasie odwróciłam się za siebie i zobaczyłam, że Jego już nie ma. Za to za sobą zobaczyłam procesję...mnichów buddyjskich.
Poczułam, że muszę iść z nimi. Przeciskając się dotarłam do jakieś dziwnej świątyni. Wyglądała jak buddyjska świątynia...
Weszłam do środka. To co mnie uderzyło, to skromny wystrój wnętrza i światło wpadające do środka przez specjalny świetlik na górze, jak w bazylice. Przede mną stał dziwny obraz, jakkolwiek trudno nazwać to obrazem. Trój, a może czworoprzestrzenny. W nim przenikały się wszystkie kolory świata. Najróżniejsze odcienie. Uświadomiłam sobie, że jestem sama. Sama w tej dziwnej świątyni. Jakaś siła wciągała mnie do wnętrza tego „obrazu”, który wydawał mi się macierzą Wszechświata. Ta siła była tak mocna, że nie mogłam się jej oprzeć. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Go. Tylko czy można Go traktować jako Osobę? Zdaje mi się, że To jest poza stanem mojego umysłu i schematów, których zwykle używamy między sobą. Nigdy w życiu, nie miałam takiej pewności. Wiedziałam kim jest. To była tak potężna siła, którą sobie nawet trudno wyobrazić - przy niej byłam tylko małą iskierką. To dziw, że przeżyłam ten sen. Tą siłę czuło się każdym milimetrem ciała. Ta siła stwarzała świat, to z niej powstają galaktyki, planety, gwiazdy i niewielkie roślinki. To ona porusza życiem najmniejszego stworzenia, robaczka nawet. To Ona nim porusza. Ta siła to życie. Ale to życie jest pełniejsze aniżeli to sobie możemy wyobrazić. To nie mieści się w naszych wyobrażeniach. Nieopisane.
Wszystkie kolory świata przenikały się nawzajem. Tutaj wszystko się rodziło. To macierz świata. Ona przenika wszystko. Św. Paweł tak to kiedyś podsumował „w nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” . Sam Ojciec Święty zamieścił jego słowa w swym „Tryptyku rzymskim”. Dodał: „Komunia osób”. Ja od siebie nic nie dodam, bo to przechodzi ludzkie pojęcie. Przynajmniej moje.
Stojąc przed tym Zjawiskiem, a właściwie Siłą, która wszystko przenika, na całe szczęście miałam dość siły i odwagi, by się zapytać: „ Co jest w życiu najważniejsze?”. Oto odpowiedź, którą dotarła od Tej Kosmicznej Siły do mego malutkiego umysłu: „ZROZUMIENIE”.
Ale przyszła kryska na Matyska, gdy w jednym śnie – zobaczyłam Tą postać.
Szczęki mi opadły, bo przybrał postać....Ambrożego Kleksa.
Nie zdążyłam nawet uciec dalej w las, bo prof. Kleks mnie zauważył i przyjaźnie wyciągnął do mnie rękę. Nie sposób opisać wam tego, co poczułam. Przerażenie totalne. A ten się do mnie uśmiechnął, kolorowe piegi zabłysnęły mi na policzku. A ja wiedziałam, że On może przybrać każdą postać, jaką tylko będzie chciał. Wiedziałam kim naprawdę jest.
Z głupia frant spytałam się, co robią Ci ludzie na moście, którzy schyleni na moście puszczali jakieś łódeczki. „Aaa, puszczają łódeczki pokoju”. „To ja może do nich dołączę” – szybko dodałam i pobiegłam w ich stronę czym prędzej.
I tak puszczaliśmy te łódeczki, prof. Ambroży Kleks stał za nami i miło się uśmiechał. Po jakimś czasie odwróciłam się za siebie i zobaczyłam, że Jego już nie ma. Za to za sobą zobaczyłam procesję...mnichów buddyjskich.
Poczułam, że muszę iść z nimi. Przeciskając się dotarłam do jakieś dziwnej świątyni. Wyglądała jak buddyjska świątynia...
Weszłam do środka. To co mnie uderzyło, to skromny wystrój wnętrza i światło wpadające do środka przez specjalny świetlik na górze, jak w bazylice. Przede mną stał dziwny obraz, jakkolwiek trudno nazwać to obrazem. Trój, a może czworoprzestrzenny. W nim przenikały się wszystkie kolory świata. Najróżniejsze odcienie. Uświadomiłam sobie, że jestem sama. Sama w tej dziwnej świątyni. Jakaś siła wciągała mnie do wnętrza tego „obrazu”, który wydawał mi się macierzą Wszechświata. Ta siła była tak mocna, że nie mogłam się jej oprzeć. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Go. Tylko czy można Go traktować jako Osobę? Zdaje mi się, że To jest poza stanem mojego umysłu i schematów, których zwykle używamy między sobą. Nigdy w życiu, nie miałam takiej pewności. Wiedziałam kim jest. To była tak potężna siła, którą sobie nawet trudno wyobrazić - przy niej byłam tylko małą iskierką. To dziw, że przeżyłam ten sen. Tą siłę czuło się każdym milimetrem ciała. Ta siła stwarzała świat, to z niej powstają galaktyki, planety, gwiazdy i niewielkie roślinki. To ona porusza życiem najmniejszego stworzenia, robaczka nawet. To Ona nim porusza. Ta siła to życie. Ale to życie jest pełniejsze aniżeli to sobie możemy wyobrazić. To nie mieści się w naszych wyobrażeniach. Nieopisane.
Wszystkie kolory świata przenikały się nawzajem. Tutaj wszystko się rodziło. To macierz świata. Ona przenika wszystko. Św. Paweł tak to kiedyś podsumował „w nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” . Sam Ojciec Święty zamieścił jego słowa w swym „Tryptyku rzymskim”. Dodał: „Komunia osób”. Ja od siebie nic nie dodam, bo to przechodzi ludzkie pojęcie. Przynajmniej moje.
Stojąc przed tym Zjawiskiem, a właściwie Siłą, która wszystko przenika, na całe szczęście miałam dość siły i odwagi, by się zapytać: „ Co jest w życiu najważniejsze?”. Oto odpowiedź, którą dotarła od Tej Kosmicznej Siły do mego malutkiego umysłu: „ZROZUMIENIE”.
◀ Spotkanie na bagnach ◀ ► Spotkanie z Jezusem ►
Komentarze
1. Polskie litery? • Wojciech Jóźwiak • 2011-06-13
Zeto, co z polskimi literami? Nie mów, że nie masz.
Wojtek J.
Wojtek J.
2. Brak polskiej klawiatury • NN#8250 • 2011-06-14
Z tego wzgledu, ze jestem poza krajem - nie mam dostepu do polskiej klawiatury. I niestety nic nie moge temu zaradzic. Dobrze, ze kilka moich snow zapisalam jeszcze przed moim wyjazdem - wiec wiekszosc moich tekstow posiada polskie znaki. Od kilku czlonkow Zawijawy dowiedzialam sie, ze w edytorze moge zmienic jezyk na polski - i tak zrobilam, ale niestety nie poprawia mi wszystkich slow, jedynie wybrane. Z tego co widze, to bede mogla zostac tylko pilnym czytelnikiem Zawijawy... Ale z drugiej strony pocieszam sie, ze od dluzszego czasu nic ciekawego mi sie nie sni :-)
3. Polskie litery KONIECZNE • Wojciech Jóźwiak • 2011-06-14
Droga Zeto, świat internetowy jest jeden i nie jest tak, że w Polsce polskie litery są dostępne, a poza Polską już nie. Istnieje 5000 jezyków, wśród nich dużo "gorsze" graficznie niż polski i ludzie sobie z nimi radzą niezależnie od miejsca pobytu. Nie przyjmuję usprawiedliwień.
Brak polskich liter czyli błędy ortograficzne obniżają miejsce serwisu w rankingach w wyszukiwarkach.
Jeśli nie umiesz inaczej, namów kogoś ze znajomych, kto potrafi pisać po polsku, zeby korygował pisane przez Ciebie teksty.
Pozdrawiam, Wojtek Jóżwiak
Brak polskich liter czyli błędy ortograficzne obniżają miejsce serwisu w rankingach w wyszukiwarkach.
Jeśli nie umiesz inaczej, namów kogoś ze znajomych, kto potrafi pisać po polsku, zeby korygował pisane przez Ciebie teksty.
Pozdrawiam, Wojtek Jóżwiak
4. Odpowiedz Zety :-) • NN#8250 • 2011-06-18
Z wielka uwaga przeczytalam Twoje sugestie, Wojtku, i w związku z moimi snami na mym profilu w Zawijawie zrobilam kilka zmian:
a) usunelam jeden sen, który był bez polskich znakow (jednak wciąż trzymam go na swoim dysku i może kiedys uda mi się go w calosci poprawic, jeśli chodzi o zawartosc polskich znakow)
b) cala reszte przywrocilam do pierwotnej wersji – w calosci z polskimi znakami (przez wiele lat spisywalam moje sny, gdy jeszcze bylam w Polsce i mialam dostęp do polskiej klawiatury. Z tego względu nie było dla mnie problemem wkleic ich, pozniej, do Zawijawy, nie powodujac tym samym balaganu zwiazanego z brakiem polskich znakow. ).
Jeśli jest potrzeba dokonania jakiś innych zmian, proszę dac mi znac.
W swoim poscie zasugerowales mi koniecznosc wstawiania polskich znakow i calkowicie to rozumiem i nie będę się sprzeczac. Ty jestes tu gospodarzem i decyzja należy do Ciebie. Jeśli zajdzie potrzeba – mozesz je nawet usunac, nawet bez powiadamiania mnie.
A co do polskich znakow to:
1. Nie mam polskiej klawiatury i przez dluzszy czas mieć jej nie będę. Zamiast polskich znakow są tam dziwaczne znaki z innego języka :-)
2. Nie mam Worda, tylko OpenOffice – i może z tego względu zamieszczony tam polski slownik (znalazlam!) w tym edytorze jest taki ubogi i nie poprawia mi (niestety) wszystkich slow – patrz: mój obecny post pisany w powyzszym edytorze. O sposobie zmiany języka w edytorze dowiedzialam się od kilku uczestnikow z Zawijawy i jestem im za to wdzieczna.
3. Ze względu na slaba jakosc slownika w moim edytorze (wciąż nie poprawia mi większości slow) nie moge na biezaco wstawiac tresci moich snow w Zawijawie. Mysle, ze będę je spisywac u siebie, jak dawniej, i gromadzila je na dysku – może kiedys uda mi się je poprawic pod kątem polskich znakow i przeslac je do Zawijawy.
4. Nie moge prosic innych osob o pomoc w korekcie moich tekstow, gdyż osoby mieszkajace ze mna nie są polskojezyczne, a rodzina w Polsce ma problem z obsluga komputera, więc im nie będę zawracac glowy moimi tekstami.
5. Nie będę zmieniac w sposob rewolucyjny systemu operacyjnego na polski w moim komputerze, bo komputer z którego korzystam należy nie tylko do mnie, ale tez do innych (niepolskich) uzytkownikow, ktorym dostęp do niepolskiej klawiatury jest nieodzownie potrzebny.
a) usunelam jeden sen, który był bez polskich znakow (jednak wciąż trzymam go na swoim dysku i może kiedys uda mi się go w calosci poprawic, jeśli chodzi o zawartosc polskich znakow)
b) cala reszte przywrocilam do pierwotnej wersji – w calosci z polskimi znakami (przez wiele lat spisywalam moje sny, gdy jeszcze bylam w Polsce i mialam dostęp do polskiej klawiatury. Z tego względu nie było dla mnie problemem wkleic ich, pozniej, do Zawijawy, nie powodujac tym samym balaganu zwiazanego z brakiem polskich znakow. ).
Jeśli jest potrzeba dokonania jakiś innych zmian, proszę dac mi znac.
W swoim poscie zasugerowales mi koniecznosc wstawiania polskich znakow i calkowicie to rozumiem i nie będę się sprzeczac. Ty jestes tu gospodarzem i decyzja należy do Ciebie. Jeśli zajdzie potrzeba – mozesz je nawet usunac, nawet bez powiadamiania mnie.
A co do polskich znakow to:
1. Nie mam polskiej klawiatury i przez dluzszy czas mieć jej nie będę. Zamiast polskich znakow są tam dziwaczne znaki z innego języka :-)
2. Nie mam Worda, tylko OpenOffice – i może z tego względu zamieszczony tam polski slownik (znalazlam!) w tym edytorze jest taki ubogi i nie poprawia mi (niestety) wszystkich slow – patrz: mój obecny post pisany w powyzszym edytorze. O sposobie zmiany języka w edytorze dowiedzialam się od kilku uczestnikow z Zawijawy i jestem im za to wdzieczna.
3. Ze względu na slaba jakosc slownika w moim edytorze (wciąż nie poprawia mi większości slow) nie moge na biezaco wstawiac tresci moich snow w Zawijawie. Mysle, ze będę je spisywac u siebie, jak dawniej, i gromadzila je na dysku – może kiedys uda mi się je poprawic pod kątem polskich znakow i przeslac je do Zawijawy.
4. Nie moge prosic innych osob o pomoc w korekcie moich tekstow, gdyż osoby mieszkajace ze mna nie są polskojezyczne, a rodzina w Polsce ma problem z obsluga komputera, więc im nie będę zawracac glowy moimi tekstami.
5. Nie będę zmieniac w sposob rewolucyjny systemu operacyjnego na polski w moim komputerze, bo komputer z którego korzystam należy nie tylko do mnie, ale tez do innych (niepolskich) uzytkownikow, ktorym dostęp do niepolskiej klawiatury jest nieodzownie potrzebny.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.