08 marca 2012
Piotr Jaczewski
Serial: Okiem Hipnotyzera
Boskie ciało cz. I
◀ Kobiety - Boginie! ◀ ► Tao, Taniec i Sztuki Walki - Rytm i Bogowie ►
Podczas toczącej się właśnie drugiej części dyskusji o pracy z bogami, przyszedł mi do głowy pomysł, na moje oko będący odtworzeniem tantrycznej drogi pracy z bogami.
Bogowie w takich warunkach to rozwinięcie, amplifikacja boskiej mocy ciała do poziomu czegoś z czym nie potrafimy się utożsamić, co jest większe niż nasz konstrukt JA. To by było pójście tropem jakim poszedł Arnold Mindell:
"Droga do odkrycia śniącego ciała wiodła przez to, co nazywam amplifikacją. Wzmacniałem cielesne lub innymi słowy, proprioceptywne doświadczenie mojego klienta i amplifikowałem proces wybuchania, który był odzwierciedlony w jego śnie. Amplifikacja stała się dla mnie bardzo przydatnym narzędziem mającym wielorakie oraz istotne zastosowanie. Podstawowa idea amplifikacji to odkrycie kanału, w którym próbuje zaistnieć sen lub proces ciała oraz wzmocnienie w tym kanale. Jeśli na przykład klient opowiada mi sen o wężu i jednocześnie porusza rękami, żeby to opisać, mógłbym zamplifikować (wzmocnić) ten proces poruszając moimi rękami albo prosząc go o powiększenie zakresu ruchu lub sugerując, żeby poruszał się jak wąż. Jeśli klient bardzo szczegółowo opisuje kolor, rozmiar i kształt węża, zauważyłbym, że istotny jest kanał wzrokowy i mógłbym zamplifikować proces prosząc go o zobaczenie węża jeszcze dokładniej oraz o zwrócenie uwagi na jego wizję węża.
Dzięki amplifikacji, termin "praca ze snem" teoretycznie nie różni się od "pracy z ciałem". Zarówno sny jak i zjawiska związane z ciałem są po prostu fragmentami informacji pochodzącymi z wizualnego i proprioceptywnego kanału śniącego ciała. Praca ze śniącym ciałem nawet nie potrzebuje określeń takich jak sen, ciało, materia czy psychika, lecz zamiast tego zajmuje się procesami zgodnie z ich pojawianiem się. Ten rodzaj pracy opiera się na dokładnej informacji w zgodzie z jej przepływem w kanałach[sprawdź]. Jedynym narzędziem terapeuty jest jego zdolność obserwowania procesów. Czyni to jego pracę nieprzewidywalną i odnoszącą się wyłącznie do tej szczególnej, indywidualnej sytuacji, która aktualnie się wydarza. " (cyt z wpisu na blogu Roberta Palusińskiego).
Przyglądając się automatom komórkowym mogę się domyślać, że z takiej amplifikacji samych obserwowalnych części ciała może powstać bardzo żywy, bujny panteon bogów z wszechogarniającą mitologią pełną znaczenia.
I tak dla przykładu z takich amplifikacji narodziliby się bogowie:
Głowy, twarzy, oczu, nosa, uszu, włosów, policzków, szczęki, ust, zębów, języka
szyji, karku, barków, ramion, dłoni, palców
Klatki piersiowej, piersi, żeber, pleców, kręgosłupa
Brzucha, pępka miednicy, penisa, vaginy*, pupy, odbytu
Bioder,ud, kolan(stawów!), łydek, stóp, pięt i palców u stóp.
To tak na początek, bez uwzględniania pełni fizjologicznej struktury człowieka.
* Z tą waginą to tak, że natchnął mnie właśnie wpis Sromotny wstyd odświerzający monologi vaginy:
Nazywam ją cipą. Odzyskałam "cipę". To słowo naprawdę mi się podoba.
"Cipa". Proszę się wsłuchać. "Cipa". C, C, Ce, Ce. Cela, cena, cacko, cudo, cymes...
górne C, dolne Ce... C.C. - Korpus Konsularny... dalej i... razem ci... jak ciało...
a zatem roziskrzone i... intryga, izba, izolatka, impuls, i-i-i... dalej p, czyli razem cip,
już brzmi swojsko... p... przytulisko, początek, prawda, przyjemnie, przyjemnie,
zawsze głębia, zawsze z namaszczeniem, przywołana cip-cip...
p jak rozedrgany, grzeszny prąd... pe [twarde, wybuchowe, dwuwargowe],
po czym miękkie p... ciepłe p... cip-cip, i wreszcie a... otwarte, absolutne, dźwięczne a... aksamit, akceptacja, altana, apetyt, ancymonek, akcja, aromat, arena, aleja,
powiedz, powiedz: "Cipa, cipa". Jeszcze raz, powtórz: "Cipa. Cipa".
Eve Ensler, Monologi waginy
A z kolei, w kontekście rozmowy o bogach ja w takim zachowaniu odkrywam znajdywanie boskiego imienia służącego nawiązywaniu i pogłębianiu kontaktu z danym bogiem i boginią
Przy okazji warto by sprawdzić panteon i mitologię wyłaniającą się z doświadczeń zmysłowych/kanałów, nie tylko tych kłopotliwych..Ten trop jednak zdaje się łatwiejszy, w języku jest pełno metafor odnoszących się do doświadczeń zmysłowych. Na tym w sumie metafora polega ;) Pozostaje tylko sprawdzić, jak owe metafory związane z postrzeganiem, zamplifikowane odnoszą się do boskich postaci i atrybutów...
To akurat samo w sobie wyjaśniałoby związek bogów z medytacją, owo skupienie uwagi, wyostrzenie świadomości czy uważności to podstawowa metoda amplifikacji: To, to co znajduje się w polu uwagi zyskuje na szczegółach, jest wzmacniane. To też zresztą dla mnie jako hipnotyzera odzwierciedla naturę transu: Trans jest zwiększaniem reaktywności, responsywności na treści wewnętrzne lub bodźce zewnętrzne..
C.D. N.
(Temat Bogów z ciała, czy boskiego ciała lub ciała formującego mit będę jeszcze eksplorował)
Bogowie w takich warunkach to rozwinięcie, amplifikacja boskiej mocy ciała do poziomu czegoś z czym nie potrafimy się utożsamić, co jest większe niż nasz konstrukt JA. To by było pójście tropem jakim poszedł Arnold Mindell:
"Droga do odkrycia śniącego ciała wiodła przez to, co nazywam amplifikacją. Wzmacniałem cielesne lub innymi słowy, proprioceptywne doświadczenie mojego klienta i amplifikowałem proces wybuchania, który był odzwierciedlony w jego śnie. Amplifikacja stała się dla mnie bardzo przydatnym narzędziem mającym wielorakie oraz istotne zastosowanie. Podstawowa idea amplifikacji to odkrycie kanału, w którym próbuje zaistnieć sen lub proces ciała oraz wzmocnienie w tym kanale. Jeśli na przykład klient opowiada mi sen o wężu i jednocześnie porusza rękami, żeby to opisać, mógłbym zamplifikować (wzmocnić) ten proces poruszając moimi rękami albo prosząc go o powiększenie zakresu ruchu lub sugerując, żeby poruszał się jak wąż. Jeśli klient bardzo szczegółowo opisuje kolor, rozmiar i kształt węża, zauważyłbym, że istotny jest kanał wzrokowy i mógłbym zamplifikować proces prosząc go o zobaczenie węża jeszcze dokładniej oraz o zwrócenie uwagi na jego wizję węża.
Dzięki amplifikacji, termin "praca ze snem" teoretycznie nie różni się od "pracy z ciałem". Zarówno sny jak i zjawiska związane z ciałem są po prostu fragmentami informacji pochodzącymi z wizualnego i proprioceptywnego kanału śniącego ciała. Praca ze śniącym ciałem nawet nie potrzebuje określeń takich jak sen, ciało, materia czy psychika, lecz zamiast tego zajmuje się procesami zgodnie z ich pojawianiem się. Ten rodzaj pracy opiera się na dokładnej informacji w zgodzie z jej przepływem w kanałach[sprawdź]. Jedynym narzędziem terapeuty jest jego zdolność obserwowania procesów. Czyni to jego pracę nieprzewidywalną i odnoszącą się wyłącznie do tej szczególnej, indywidualnej sytuacji, która aktualnie się wydarza. " (cyt z wpisu na blogu Roberta Palusińskiego).
Przyglądając się automatom komórkowym mogę się domyślać, że z takiej amplifikacji samych obserwowalnych części ciała może powstać bardzo żywy, bujny panteon bogów z wszechogarniającą mitologią pełną znaczenia.
I tak dla przykładu z takich amplifikacji narodziliby się bogowie:
Głowy, twarzy, oczu, nosa, uszu, włosów, policzków, szczęki, ust, zębów, języka
szyji, karku, barków, ramion, dłoni, palców
Klatki piersiowej, piersi, żeber, pleców, kręgosłupa
Brzucha, pępka miednicy, penisa, vaginy*, pupy, odbytu
Bioder,ud, kolan(stawów!), łydek, stóp, pięt i palców u stóp.
To tak na początek, bez uwzględniania pełni fizjologicznej struktury człowieka.
* Z tą waginą to tak, że natchnął mnie właśnie wpis Sromotny wstyd odświerzający monologi vaginy:
Nazywam ją cipą. Odzyskałam "cipę". To słowo naprawdę mi się podoba.
"Cipa". Proszę się wsłuchać. "Cipa". C, C, Ce, Ce. Cela, cena, cacko, cudo, cymes...
górne C, dolne Ce... C.C. - Korpus Konsularny... dalej i... razem ci... jak ciało...
a zatem roziskrzone i... intryga, izba, izolatka, impuls, i-i-i... dalej p, czyli razem cip,
już brzmi swojsko... p... przytulisko, początek, prawda, przyjemnie, przyjemnie,
zawsze głębia, zawsze z namaszczeniem, przywołana cip-cip...
p jak rozedrgany, grzeszny prąd... pe [twarde, wybuchowe, dwuwargowe],
po czym miękkie p... ciepłe p... cip-cip, i wreszcie a... otwarte, absolutne, dźwięczne a... aksamit, akceptacja, altana, apetyt, ancymonek, akcja, aromat, arena, aleja,
powiedz, powiedz: "Cipa, cipa". Jeszcze raz, powtórz: "Cipa. Cipa".
Eve Ensler, Monologi waginy
A z kolei, w kontekście rozmowy o bogach ja w takim zachowaniu odkrywam znajdywanie boskiego imienia służącego nawiązywaniu i pogłębianiu kontaktu z danym bogiem i boginią
Przy okazji warto by sprawdzić panteon i mitologię wyłaniającą się z doświadczeń zmysłowych/kanałów, nie tylko tych kłopotliwych..Ten trop jednak zdaje się łatwiejszy, w języku jest pełno metafor odnoszących się do doświadczeń zmysłowych. Na tym w sumie metafora polega ;) Pozostaje tylko sprawdzić, jak owe metafory związane z postrzeganiem, zamplifikowane odnoszą się do boskich postaci i atrybutów...
To akurat samo w sobie wyjaśniałoby związek bogów z medytacją, owo skupienie uwagi, wyostrzenie świadomości czy uważności to podstawowa metoda amplifikacji: To, to co znajduje się w polu uwagi zyskuje na szczegółach, jest wzmacniane. To też zresztą dla mnie jako hipnotyzera odzwierciedla naturę transu: Trans jest zwiększaniem reaktywności, responsywności na treści wewnętrzne lub bodźce zewnętrzne..
C.D. N.
(Temat Bogów z ciała, czy boskiego ciała lub ciała formującego mit będę jeszcze eksplorował)
◀ Kobiety - Boginie! ◀ ► Tao, Taniec i Sztuki Walki - Rytm i Bogowie ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
