20 czerwca 2012
Ela Bazgier
Serial: Sztuka życia z astrologią
Być jak wańka-wstańka
Sztuka życia z astrologią. Siedem filarów wewnętrznej siły - filar 4
◀ Budowanie kontaktów – szósty filar wewnętrznej siły ◀ ► Planowanie przyszłości, czyli kolejna zima przyjdzie na pewno ►
Wańka-wstańka – popularna zabawka dla dzieci, poruszona kolebie się na boki, lecz nigdy się nie przewraca. Po wychyleniu samoistnie odzyskuje równowagę i wraca do pozycji pionowej. To informacja z Wikipedii dla najmłodszych Czytelników, którzy nie pamiętają zabawek przywożonych kiedyś z ZSSR.
Bycie wańką-wstańką to główny filar wewnętrznej siły, jej istota. Wańka-wstańka to ktoś, kto po doznanych ciosach i klęskach podnosi się, „otrzepuje pióra” i idzie dalej. To chyba nie przypadek, że tę zabawkę zmajstrowali Rosjanie.[1] Dobrze oddaje ona ideał radzieckiego bohatera, herosa, co to bez nóg przez tajgę, przez śnieg doczołga się do celu. Ale wańki-wstańki mogą mieć także całkiem niepozorną postać bohaterów Woodego Allena czy Charlie Chaplina. Mogą wywoływać pobłażliwy uśmiech, sprawiać wrażenie nieporadnych i niezbyt rozgarniętych, ale właśnie się nie poddają i po każdym ciosie wracają do równowagi. Kiedy szukam takiej wańki-wstańki w swoim najbliższym otoczeniu, od razu przychodzi mi na myśl nasz jamnik Majster. W młodym wieku włożył swój długi nos przez płot, żeby pogryźć owczarka niemieckiego, no i niestety wyszedł z tego starcia z nosem wiszącym na skórze. Ledwo uszedł z życiem, miał kilka operacji. Ale gdy tylko doszedł do siebie, na kolejnym spacerze bojowo szczekał na wszystkie psy po drugiej stronie ogrodzenia i nie powstrzymywany biegłby się gryźć. To dopiero wańka-wstańka!

Przeciwieństwo wańki-wstańki to ofiara leżąca na ziemi, która nie może wstać o własnych siłach. Wejście w rolę ofiary na pewien czas daje nawet komfort i poczucie bezpieczeństwa. Można spokojnie wylizać rany, przyjaciele nam współczują, niekiedy można nawet liczyć na wyrozumiałość wrogów, no bo kto kopie leżącego? Jeśli jednak ktoś na dłuższą metę pozostaje w tej roli, szkodzi swojej odporności psychicznej. Z pozycji leżącej każdy inny człowiek wydaje się wielki, ty jesteś malutki. Nie należy więc zbyt długo pozostawać w tym bezpiecznym schronieniu, bo prawdziwe życie toczy się gdzie indziej. Aby wyjść z roli ofiary, trzeba odzyskać wiarę we własną zdolność do działania. W pozycji pionowej widzimy świat z właściwej perspektywy. Dopiero wtedy możemy też dostrzec nie tylko winę otoczenia, ale i własne błędy, które często doprowadziły do kryzysu.
Wybaczenie
„Wybaczenie jest ceną, jaką płacimy za wolność” – Sylwia Boorstein
Czasem, aby odzyskać pion i wpływ na swoje życia, trzeba komuś wybaczyć. To ważny etap, bo hodując w sobie żal, poczucie krzywdy czy nienawiść tak naprawdę osłabiamy samych siebie. Niezłomną wrogością nikomu raczej nie zaszkodzimy. Naprawdę udane akty zemsty zdarzają się głownie w Hollywood, a filmowe żony, które odpłacają niewiernym małżonkom zemstą, w prawdziwym życiu częściej zmieniają się w zgorzkniałe, gderliwe kłębki nerwów.
Poniższe doświadczenie pozwoli ci poczuć, że nikt nie jest w stanie cię obrazić, jeśli sam mu na to nie pozwolisz: Wyobraź sobie, że ktoś nazwał cię okropnym egoistą. Zapewne poczułbyś się dotknięty, bo przykro słyszeć takie słowa. Każdy z nas jest trochę egoistą, więc zapewne w głębi duszy zastanawiasz się, czy ta opinia nie jest prawdziwa. A teraz wyobraź sobie, że usłyszałeś, że twoje zielone włosy wyglądają wstrętnie. Zapewne wzruszyłbyś ramionami i może jeszcze popukał się w głowę. Wiesz, że nie masz zielonych włosów, więc te słowa ciebie po prostu nie dotyczą.
Jak widzisz, liczy się przede wszystkim twój głos. Ty jesteś najwyższym sędzią, który dopuszcza do siebie głosy krytyki lub je lekceważy.
Wybaczając innym odzyskujemy radość życia i wolność myślenia o przyszłości. Uwalniamy energię. Jeśli więc nawet uważasz, że osoba, która cię skrzywdziła, nie zasłużyła na taki podarunek jak twoje wybaczenie, zrób to dla samego siebie.
Odwaga dodaje skrzydeł
Opuszczenie bezpiecznego schronienia, jaką jest rola wiecznego dziecka, które nie odpowiada za swoje życie, któremu różne rzeczy się przydarzają i które bywa ofiarą innych ludzi oraz okoliczności, wymaga odwagi. Nie każdy z nas dostał jej dość w momencie urodzenia.
Zdaje się, że o odwadze decyduje pozycja Słońca, Marsa, Jowisza i Plutona. Sam znak zodiaku to za mało, by stwierdzić, czy ktoś jest odważny czy nie. Znam bardzo odważne, waleczne Ryby i tchórzliwe Barany – przeciwnie niż pisze się w astrologicznych elementarzach. Myślę, że odwadze sprzyja Mars usytuowany w Baranie, Lwie, Skorpionie, Strzelcu, Koziorożcu. Jeśli jeszcze ma dodatkowo wsparcie ze strony Słońca, Jowisza czy Plutona – mamy prawdziwą wańkę-wstańkę. Trzeba jednak pamiętać, że za dużo ognia w horoskopie i bardzo eksponowany Mars czy Jowisz może dać brawurę, bohaterszczyznę, podświadome pakowanie się w trudne sytuacje i narażanie się na niebezpieczeństwo, bo to z kolei wywołuje adrenalinę, której ten człowiek potrzebuje. Z kolei Mars usytuowany w Byku, Raku, Wadze, Rybach każe przypuszczać, że ta osoba nie lubi dużych dawek adrenaliny, woli gdy życie toczy się spokojnie, ale i niełatwo podnosi się po kryzysach. U takich osób szukamy innych wskaźników w horoskopie, które dadzą im wewnętrzną siłę.
Odwagę można w sobie wyrabiać na drodze samorozwoju lub przez pracę z psychoterapeutą. Rozwijać i ćwiczyć cechy charakteru można podobnie jak ćwiczy się partie mięśni i rzeźbi sylwetkę na siłowni. Pierwszym krokiem do pozbycia się lęków jest ich nazwanie. Najgorszy bowiem jest przeciwnik, którego nie znamy. Kiedy już wiemy, czego się boimy, to jesteśmy w połowie drogi do oswojenia lęku. Stanięcie oko w oko z własnym strachem często pokazuje, że rzeczy nie są nawet w połowie tak groźne, jak nam się wydawało. Przeważnie boimy się własnych myśli, własnych wyobrażeń o tym, co ma nastąpić. Sami ten strach wytwarzamy w swojej wyobraźni. Ile to razy bałeś się przed egzaminem – a kiedy już się zaczynał, ogarniał cię spokój? Ile razy mówiłeś potem „Niepotrzebnie się bałem”? A ile razy zrobiłeś coś odważnego dzięki temu, że nie zdawałeś sobie sprawy z tego, w co się pakujesz? Poszedłeś na luzie, odważnie i dzięki temu odniosłeś sukces?
Rzeczy są, jakie są: ani groźne, ani niegroźne. To ty decydujesz, czy będziesz ich się bać, czy oczekiwać ze spokojem lub z dreszczykiem podniecenia. Z mojego doświadczenia wynika, że mnóstwo lęków można oswoić przez pozostawanie w „tu i teraz”, bycie uważnym, obserwowanie, jak działa nasz umysł, przez koncentrację na oddechu. Kiedy bliżej przyglądasz się swoim lękom, zwykle okazuje się, że większość z nich to twory twojego umysłu, gra wyobraźni, a nie coś realnego. Przestajesz wiec karmić je wyobraźnią. Nie myślisz o tym, co wydaje się groźne. Po prostu wykonujesz następny krok, potem znów kolejny, potem następny i oto okazuje się, że... właśnie skoczyłeś na bandżi! Było strasznie? No, może trochę. Ale bałeś się tylko w tej jednej chwili spadania w dół, a nie na długo przedtem. Zresztą, czy to był strach? Po prostu żołądek podjechał do gardła, prąd przeszedł po ciele, zawrót głowy... Często samo pojęcie strachu jest groźniejsze niż to wszystko, co się na nie składa. Wiele lęków można także zminimalizować solidnie przygotowując się do tego, co nas czeka i czego się obawiamy lub przynajmniej nabywając o tym wiedzę.
Jest tak, jak się tobie zdaje
Człowiek nie reaguje na obiektywną rzeczywistość, lecz na swoją indywidualną wizję i interpretację danej sytuacji. Każdy z nas obserwując jakąś sytuację np. na drodze, zwróci uwagę na inny jej aspekt, co innego przykuje jego uwagę. To jak w patrzeniu na obrazy, na których raz widać profesora Freuda, a raz nagą kobietę, albo – wazon lub dwa zwrócone do siebie profile. Nigdy nie widać ich równocześnie. Nasze mózgi interpretują to, co nas spotyka, we właściwy sobie sposób – każdy trochę inaczej. Techniki oczyszczania umysłu, np. medytacja, mają m.in. pozbawić nas tych kalk, przez które patrzymy na świat, widzieć rzeczy najbardziej obiektywnie, takie jakimi są, a nie jakimi my przez pryzmat swoich oczekiwań, nadziei i obaw je widzimy. Uważam, że w astrologii za tę jasność widzenia i nieuleganie złudzeniom odpowiada Saturn współdziałający z Merkurym, Neptunem i Uranem. Silny i korzystnie położony Saturn przy wsparciu ze strony Merkurego, Neptuna lub Urana to niczym wrota do głębszego zrozumienia rzeczywistości.
Elżbieta Bazgier
◀ Budowanie kontaktów – szósty filar wewnętrznej siły ◀ ► Planowanie przyszłości, czyli kolejna zima przyjdzie na pewno ►
Komentarze
Zgadzam się ze stwierdzeniem,że wybaczenie jest ceną jaką płacimy za wolność, ale jednocześnie ciągłe wybaczanie czyni z nas ofiarę. Dlatego też wybaczenie aby miało formę skończoną , a nie nieskończoną, musi być dokonane na odpowiednich zasadach zananych z chrześcijaństwa już od 2000 lat.:
1.wyrażenie żalu przez sprawcę krzywdy
2.postanowienie poprawy przez sprawcę krzywdy
3.zadośćuczynienie za krzywdę, o ile jest możliwe.
Co do odwagi, to mam dwie jej defincje- jedna wynika z poczucia siły, a druga z nieświadomości. Jest powiedzenie "do odważnych świat należy", a ja raczej bym określił ,że odważni zazwyczaj równie szybko kończą jak zaczynają :)
Wybaczenie to nie akt łaski wobec sprawcy ale uwolnienie siebie od negatywnych emocji, od ciągłego poświęcania własnej energii tamtym zdarzeniom, od chęci zemsty, "dołożenia". Ale to także możliwość uświadomienia sobie, że sami w tym incydencie jakiś udział mieliśmy. Nikt nie jest idealny i wiele działań podejmujemy ze zwykłego wygodnictwa, więc często nawet nasza pasywność może przyczynić się do zaistniałego zdarzenia.
Nie potrzebuję do tego uwolnienia się skruchy sprawcy, jego bicia się w piersi, bo to niczego nie zmieni. Ale też nie spowoduje, że się będę godzić na podobne zachowania, bo wybaczenie nie wyłącza świadomości i zdolności do oceny takich zachowań w przyszłości.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
