29 grudnia 2011
Joa Angel
Serial: Sny i wizje
Chrzest
◀ Brat z niemowlakiem ◀ ► Spotkanie koleżanki i śmierć psa ►
Idę z przyjacielem korytarzem.
Okazuje się, że wychodzi on na wielką świątynię.
A w niej akurat odbywa się chrzest.
Ale nie taki tradycyjny jak w kościele katolickim.
Na środku jest jakby ogromny basen okrągły, wchodzą do niego dorośli ludzie - miejsce jest pozytywne, radosne,słychać śpiewaną pieśń. Ku memu zaskoczeniu mój kolega ją zna (on jest raczej antykościelny), ja też nucę ..
On łapie mnie za rękę, biegniemy i z rozpędu wskakujemy do wody.
To takie szalone i spontaniczne, jak i mój kolega, poza tym znaleźliśmy się tu przypadkiem. Ale najwyraźniej nikt nie ma nam tego za złe.
Jesteśmy cali mokrzy. On wynosi mnie na rękach z wody. Wychodząc ksiądz daje każdemu krzyżówkę :)
Mój kolega jest przy mnie, ale jakiś młody chłopak proponuje mi pomoc (przy wyjściu z wody?). Grzecznie dziękuję. Przecież jestem z kimś. Chłopak jest bardzo miły ale i młody. Schlebia mi jego zainteresowanie.
Potem zjeżdżamy na nogach po rampie/pochylni. Mój kolega oddala się i w końcu znika mi z oczu. Jacyś młodzi słyszę jak dziwią się, że zjeżdżam na samych butach, że niby szkoda butów.
Potem jestem gdzieś między blokami na osiedlu.
Przechodzę obok mini stawu. Widzę w nim ogromne ropuchy.
Trochę się ich boję, ale jestem sama. Idę dalej ...
sen z 28.12.2011/29.12.2011
Okazuje się, że wychodzi on na wielką świątynię.
A w niej akurat odbywa się chrzest.
Ale nie taki tradycyjny jak w kościele katolickim.
Na środku jest jakby ogromny basen okrągły, wchodzą do niego dorośli ludzie - miejsce jest pozytywne, radosne,słychać śpiewaną pieśń. Ku memu zaskoczeniu mój kolega ją zna (on jest raczej antykościelny), ja też nucę ..
On łapie mnie za rękę, biegniemy i z rozpędu wskakujemy do wody.
To takie szalone i spontaniczne, jak i mój kolega, poza tym znaleźliśmy się tu przypadkiem. Ale najwyraźniej nikt nie ma nam tego za złe.
Jesteśmy cali mokrzy. On wynosi mnie na rękach z wody. Wychodząc ksiądz daje każdemu krzyżówkę :)
Mój kolega jest przy mnie, ale jakiś młody chłopak proponuje mi pomoc (przy wyjściu z wody?). Grzecznie dziękuję. Przecież jestem z kimś. Chłopak jest bardzo miły ale i młody. Schlebia mi jego zainteresowanie.
Potem zjeżdżamy na nogach po rampie/pochylni. Mój kolega oddala się i w końcu znika mi z oczu. Jacyś młodzi słyszę jak dziwią się, że zjeżdżam na samych butach, że niby szkoda butów.
Potem jestem gdzieś między blokami na osiedlu.
Przechodzę obok mini stawu. Widzę w nim ogromne ropuchy.
Trochę się ich boję, ale jestem sama. Idę dalej ...
sen z 28.12.2011/29.12.2011
◀ Brat z niemowlakiem ◀ ► Spotkanie koleżanki i śmierć psa ►
Komentarze
1. No i co ,że • NN#1547 • 2011-12-29
No i co ,że młodszy:) ja tez takie opory miałam zawsze. na jutro sie z 10 lat młodszym umówiłam a co:))))
jeździsz na butach jestes młoda duchem. niech znawcy cos z tego snu wyciagną. ja pisze z czym mnie sie kojarzy!PARANOJA! zaraz wywołam jakąś rewolucje bo nuda:(
jeździsz na butach jestes młoda duchem. niech znawcy cos z tego snu wyciagną. ja pisze z czym mnie sie kojarzy!PARANOJA! zaraz wywołam jakąś rewolucje bo nuda:(
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.