24 września 2016
Wojciech Jóźwiak
Serial: Koniunkcja Saturna i Plutona 2020
Czy zdążymy przed 2020-tym?
◀ ► Horoskop Polski: czy coś takiego istnieje? ►
Otwórz w AstroAkademii: Czy zdążymy przed 2020-tym?
◀ ► Horoskop Polski: czy coś takiego istnieje? ►
Komentarze
Kto nas zniewala? Kto nas zabija? (Lub chce.) Kto nas okrada? Kto nas ogłupia?
Badałem to we śnie i sytuacja nie wygląda za dobrze.
https://www.facebook.com/SnienieProgresywne?fref=ts
I teraz jej nigdzie nie widzę w sprzedaży. Jeśli Ktoś (np. TY) wie, gdzie ją kupić, proszę o info. Może jej Wydawca pomyśli, żeby ją wydać jako ebook?
A co do pytania postawionego w tytule. Nie, nie zdążymy. Po pierwsze - nie ma żadnych nas. Przyglądałem się uważnie ostatnim wyborom samorządowym w mojej gminie. Grupa spoconych Januszy wyrywających sobie tę sztukę sukna jaką przecież była i jest Rzeczpospolita. Nic nie zrobią, nawet gdyby któryś chciał. Zablokują go kontr-Janusze a dla wszystkich konfitur nie starczy. Po drugie - poziom penetracji władz tego kraju przez obce wywiady jest zatrważający. Przykładem wspomniane gdzieś ostatnio stypendia na które wyławiani są co bardziej prominentni działacze. To się zaczyna na poziomie samorządów właśnie a więc bardzo nisko. Spoceni Janusze przebierają nóżkami żeby ktoś po nich sięgnął. Werbować już nie trzeba, oni są zwerbowani domyślnie, trzeba tylko czymś sypnąć. I w godzinie próby zrobią co trzeba. To po ’89 NORMA. Dalej - wojsko. Przetargi, dialogi techniczne, zapytania i apelacje. To się ciągnie w nieskończoność, skonstruowane jest tak, że ma się ciągnąć. Nierealne wymogi (np. pływający BWP, kuloodporny hełm dla spadochroniarzy i inne). Obserwuję to od jakiegoś czasu. Myślę, że stopień penetracji wojska jest jeszcze większy niż cywilnych Januszy. Polskę może uratować tylko jedno - cholerne szczęście. Co już miało miejsce w historii, więc może się powtórzyć, ale za bardzo bym nie liczył. Lepiej robić weki i kupować złoto póki można : )
"To jest ich kompleks, my nie musimy tym się przejmować."
My musimy, ponieważ żyjemy w rytm ich kultury i ich wartościami (zysk, siła nabywcza, rynek etc, etc) a co więcej, przywiązanie do Ziemi i Jej praw zostało nam wybite z głów i serc wraz z chrześcijaństwem. Powinniśmy się tym juz dawno przejąć, bo USA i Chiny są największymi trucicielami świata. Co już przecież na naszym terenie gołym okiem dostrzec można i ekspertów nie trzeba słuchać.
Prognozuje się, że po 2030/2050 roku nie będzie już na planecie życia- no, może za wyjątkiem bakterii, meduz i trujących alg.
Dramatyczna zmiana jest nieuchronna i nie zależy juz od ludzi, fakt- bo planeta już przejęła stery (emisja metanu, utrata lodu arktycznego)
Czy wymieranie gatunków i ocieplenie da się odwrócić przez wielką wojnę homo sapiens i upadek cywilizacji przemysłowej?
Widzę inne zagrożenie - próbę stworzenia nowego człowieka sowieckiego, na miarę naszych czasów. Temu służy stręczone przez władzę mieszanie ras, inżynieria społeczna polegająca na wlewaniu imigrantów do krajów Europy (patrz plan Coudenhove-Kalergi) i inne pomysły które mają dać za lat 20 - 30 stado konsumentów idealnych - bezrefleksyjnych, łagodnych istot hodowanych jak pieczarki. Ludzi bez właściwości, identyfikujących się przez marki noszonych ubrań. Byłem tego lata w Wieliczce. W długiej kolejce do kasy poznałem młodą Irlandkę - wypisz wymaluj ten typ. Przerywała rozmowę by łapać Pokemony swoim ajfonem. O to właśnie chodzi. reszta tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=GsR76x1x6Ns
http://fakty.interia.pl/raporty/raport-unia-europejska/polska-w-ue/news-ceta-coraz-blizej-z-poparciem-polskiego-rzadu,nId,2280540
Po 1-wsze: przerost roli Państwa w stosunku do obywateli, Państwo-władza wchodzi w dziedziny, w których powinna obowiązywać wolność światopoglądowa, i tu dotykamy drugiego zjawiska, czyli
Po 2-gie: upokorzenie kobiet przez rządzących, odbieranie im prawa samodecydowania, pozycjonowanie ich jako płci podrzędnej, podobnie jak to jest w KK.
Będę wyglądał więc ruchów emancypacyjnych kobiet.
Zmiana jeśli ma skądś przyjść, to od młodych ludzi, którzy nie będą mieli już gdzie wyjeżdżać. Kierunkiem była Europa Zachodnia, ale to się już kończy. W Anglii rozpędziła się wobec nas spirala nienawiści i będzie się kręcić dalej, we Francji/Belgii narasta islamski terror, Hiszpania jest w kryzysie, Włochy są kanałem przerzutowym uchodźców, a Niemcy miejscem gdzie przeżerają socjal i się mordują - np. dziś policja zastrzeliła uchodźcę z Pakistanu, który próbował zabić uchodźcę z Afganistanu (informacja podana przez Wojciecha Szewko na twitterze - polecam. Coś jak Bartosiak od bliskiego wschodu/islamu). Wszyscy się w Irlandii nie zmieszczą.
Gdzieś się musi ta młodzież podziać. Do stanów wyjechać bardzo ciężko. Stawiam więc, że w pewnym momencie cierpliwość się skończy i dojdzie do protestów, a może nawet zamieszek.
W ruchy emancypacji kobiet nie wierzę, ponieważ po pierwsze w Polsce kobiety nie są prześladowane (polecam zainteresować się co się dzieje z kobietami w Wielkiej Brytanii, czy w innych krajach gdzie jest duża populacja afrykańska, muzułmańska i hinduska. Szczególnie hindusi paskudnie kobiety traktują), a po drugie ruchy prokobiece zostały zdominowane przez lewackie aktywistki takie jak Pani prof. Środa, która po prostu bredzi i nawet kogoś życzliwego kobietom, jak ja, zrazi do jakiejkolwiek inicjatywy. Poza tym, problemy kobiet w społczeństwie to coś więcej niż aborcja, a w naszej tzw. debacie publicznej kobiety pojawiają się wtedy, jak ktoś rozkręca aborcyjną histerię i grupy interesów zajmują wcześniej przygotowane pozycje by się pook
Taki sposób rządzenia, niezależnie od jakości podejmowanych decyzji, zrywa więź między ludem a władzą, która szybko traci mandat społeczny. W przypadku takiego dużego tworu jak UE oznacza to bliski rozpad. Może odrodzenie Polski w 2018 przejawi się jedynie jako rozpad UE lub wyjście Polski z UE? Czy to poprawiłoby sytuację Polski przed 2020? Chyba nie.
2011-06-17. Wojciech Jóźwiak. Poseł osobisty czyli sejm bez partii, okresowych wyborów i okręgów wyborczych. Jak zachować demokrację pozbywając się jej wad
Wprawdzie Taraka jest niszowa, ale i tak dziwi mnie brak odzewu, nikt "zewnętrzny" dotąd nie zauważył tego pomysłu. Ani nikt z publicystów nie wpadł na podobny.
Jak w filmie Rejs: "lubię tylko te piosenki które kiedyś słyszałem".
Niszowcy, to ludzie za którymi nie stoi żadna z fundacji Sorosa, żaden grant unijny, żadne finansowanie państwowe, żadne służby zagraniczne. Nie mają lekko, bo kanały łączności ze społeczeństwem są już przydzielone.
No i partie, stowarzyszenia, kluby itd. mogłyby przetrwać, ale moim zdaniem to nie szkodzi, nawet lepiej - byłaby to pomoc w wyborze i potem w tworzeniu ustaw.
Moim zdaniem przy takim pomyśle posła osobistego konieczne byłoby wprowadzenie rządów prezydenckich. Prezydent, jak obecnie, wybierany w wyborach powszechnych.
Wojtku, tekst o pośle osobistym mógłby się znaleźć w krytyce politycznej (oni zawsze popierali hasło: na problemy demokracji potrzeba więcej demokracji) lub może na salonie24.
Demokracja spersonalizowana musiałaby być zrównoważona silnym ośrodkiem władzy w osobie prezydenta. Który byłby NIE z powszechnych wyborów, bo zasada powszechnych wyborów już aż za bardzo byłaby wykorzystana przy wyłanianiu posłów i sejmu. Byłby wybierany przez senat spośród senatorów na czymś w rodzaju konklawe.
Czyli ścierałyby się: rozbuchana oddolna demokracja budująca sejm -- i silna niezależna od sejmu władza prezydenta, który zarazem stanowiłby ciągłość "linii przekazu" państwa.
Zacząłem pisać o tym artykuł, ale w trakcie powalił mnie atak ostrej migreny (dosłownie: musiałem kilka dni leżeć i nie ruszać się), więc uznałem, że wygenerowanie takiej idei na piśmie to za duży ciężar energetyczny dla mnie.
Polecam głodówkę Dąbrowskiej, mnie znacznie zmniejszyła częstotliwość ataków i nasilenie objawów. Wcześniej umierałam z bólu kilka razy w miesiącu, teraz 1-max.2 i skończyły się migrenowe maratony.
Wojtku, całkiem niedawno dyskutowałam z ojcem na temat ułomności systemu demokratycznego w formie jaką znamy. Na koniec ojciec skwitował rozmowę „ale jest to najlepsze co do tej pory wymyślono dla społeczeństw”. Odpowiedziałam, że nie, że jest już nowy system gotowy. Czeka na odpowiedni poziom zrozumienia, że to co mamy jest jak za małe spodnie, i że tego już wyrośliśmy. Miałam na myśli Twój pomysł, czy ide Roberta Palusińskiego nt głębokiej demokracji. Kiedyś astrolog mi powiedział, że jednym z zawodów, który mogłabym robić jest polityka. Jeśli ten potencjał się kiedyś zrealizuje to w formie zawierającej pomysły, takie jak Twój czy Roberta.
Nawet starożytny system demokracji wiecowej, gdzie władza musi wykonywać polecenia ludności jest lepszy. Przynajmniej w Islandii.
W Polsce król elekcyjny miał niewiele do gadania. Miał tylko nieograniczony wpływ na politykę zagraniczną, co zwykle kiepsko się kończyło, gdyż po prostu realizował interesy dynastyczne swojej zagranicznej rodziny.
Tamten astrologicznie wyliczony termin minął. Nie zdążyliśmy.
Co to znaczy? Czym to grozi? -- Tym, że zbliżające się zmiany i wstrząsy na styku dwóch "epok" cyklu Saturn-Pluton, zastają nas w Polsce nagimi i nieobronnymi. Także mentalnie.
(Odsyłam do powyższego tekstu.)
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
