26 sierpnia 2014
Wojciech Jóźwiak
Dyskusja pod artykułami Anadiego
Ponieważ Anadi poprosił o wyłączenie komentowania swoich tekstów -- Odkrywanie wyższego celu pytania „Kim Jestem?” oraz: Poprawna Wizja Przebudzenia -- co zrobiłem, to dotychczasowe wpisy pod oboma tekstami przeniosłem tutaj. Czytaj poniżej.
Także przy tym odcinku bloga "Głos wolny" można tamte dyskusje kontynuować.Do czego zachęcam.
Komentarze
Pod tekstem umieściłem link do strony, na której zainteresowani czytelnicy znajdą niezmiernie bogatą bibliotekę artykułów, nagrań audio i filmów. Ten krótki tekst z pewnością nie aspiruje do bycia wyczerpującym wyjaśnieniem ścieżki. Jego zadaniem (w moim odczuciu) ma być prowokowanie czytelnika do stawiania (przede wszystkim sobie) pytań i stymulowanie do szukania głębszych odpowiedzi. Wyjaśnienie pozornych sprzeczności może wymagać od czytelnika głębszego zapoznania się z prezentowaną ścieżką.
Jestem na "duchowych ścieżkach" od prawie 30 lat, więc, jak to się mówi, z niejednego duchowego pieca jadłem i niejedną duchową fascynację przeżyłem...
W duchowości jak w życiu - nie wszystko jest dla wszystkich, ale dlaczego nazywać coś bzdurą, gdy czegoś nie rozumiemy albo nie czujemy z tym związku...?
Usiłowałem kilkakrotnie czytać teksty Pana Marcina Kotasińskiego, ale dla mnie jest to jedynie filozoficzno - psychologiczny "wiatr", w którym nie znajduję dla siebie żadnej inspiracji do transformacji.
Ale, być może, są ludzie, którzy coś tam dla siebie znajdują, więc staram się nie nazywać tego np. bełkotem...
Piszę o tym dlatego, iż zauważyłem aktywność Pana Kotasińskiego pod tekstem o Ayahuasce, gdzie pisze wprost, że "nie kosztował" zioła, a jednak autorytatywnie się w temacie wypowiada...
Moim zdaniem, Anadi jest nauczycielem duchowym, którego przekaz płynie ze "Źródła" za pomocą umysłu, natomiast u Pana Kotasińskiego wszystko pochodzi z umysłu, stąd trudność w zrozumieniu.
A zapraszanie kogoś do dyskusji, nazywając jego tekst bzdurą - jest rzeczywiście dosyć oryginalne...
O czym się nie da powiedzieć
4.0312 Możliwość zdania opiera się na zasadzie reprezentowania przedmiotów przez znaki.
Jest mą ideą podstawową, że "stałe logiczne" nie reprezentują; że logiki faktów reprezentować się nie da. (...)
4.12 Zdanie może przedstawiać całą rzeczywistość, ale nie może przedstawiać tego, co musi mu być wspólne z rzeczywistością, aby ją przedstawiać mogło - formy logicznej.
Aby przedstawić formę logiczną musielibyśmy móc ustawić się wraz ze zdaniem poza logiką, czyli poza światem.
4.121 Zdanie nie może przedstawiać formy logicznej; ona się w nim odzwierciedla.
Co się w języku odzwierciedla, tego język nie może przedstawiać.
Co się samo w języku wyraża, tego my wyrazić przezeń nie możemy.
Zdanie pokazuje logiczną formę rzeczywistości.
Przejawia ją. (...)
4.1212 Co można pokazać, tego nie można powiedzieć. (...)
5.6 Granice mego języka oznaczają granice mego świata.
5.61 Logika wypełnia świat; granice świata są też jej granicami.
W logice nie możemy zatem powiedzieć: to a to w świecie jest, a tamtego nie ma.
Zakładałoby to bowiem na pozór, że wykluczamy pewne możliwości, a tak nie może być, gdyż inaczej logika musiałaby wyjść poza granice świata; mianowicie musiałaby móc spojrzeć na te granice także z drugiej strony.
To bowiem, co solipsyzm ma na myśli, jest całkiem słuszne, tylko że nie da się tego powiedzieć; to się widzi.
To, że świat jest moim światem, uwidacznia się w tym, że granice języka (jedynego języka, jaki rozumiem) oznaczają granice mego świata.
5.621 Świat i życie to jedno.
5.63 Jestem swoim światem. (Mikrokosmosem.)
5.631 Nie ma podmiotu myśli i wyobrażeń. (...)
5.632 Podmiot nie należy do świata, lecz jest granicą świata.
Powiadasz, że jest tu zupełnie jak z okiem i polem widzenia. Ale oka faktycznie nie widzisz.
I nic w polu widzenia nie pozwala wnosić, że widzi je jakieś oko. (...)
5.634 Wiąże się to z tym, że żadna część naszego doświadczenia nie jest zarazem a priori.
Wszystko, co widzimy, mogłoby być też inaczej.
Wszystko, co w ogóle potrafimy opisać, mogłoby być też inaczej.
Nie ma żadnego porządku rzeczy a priori.
5.641 Jest więc rzeczywiście pewien sens, w którym w filozofii można mówić o Ja niepsychologicznie.
Ja pojawia się w filozofii przez to, że "świat jest moim światem".
Ja filozoficzne to nie jest człowiek, ani ludzkie ciało, ani ludzka dusza, którą zajmuje się psychologia, lecz jest to podmiot metafizyczny - granica, a nie część świata. (...)
6.4 Wszystkie zdania są równorzędne.
6.41 Sens świata musi leżeć poza nim. W świecie wszystko jest tak, jak jest; i wszystko dzieje się tak, jak się dzieje; nie ma w nim żadnej wartości - a gdyby była, to nie miałaby wartości.
6.421 Jest jasne, że etyki nie da się wypowiedzieć. Etyka jest transcendentalna.
(Etyka i estetyka to jedno.) (...)
6.423 O woli jako nosicielu etyki nie można mówić.
A wola jako zjawisko interesuje tylko psychologię.
6.43 Jeżeli dobra lub zła wola zmienia świat, to może zmieniać tylko jego granice, a nie fakty; nie to, co można wyrazić przez język.
Krótko mówiąc: świat musi stać się przez to w ogóle inny. Musi niejako skurczyć się lub rozszerzyć jako całość
6.431 Tak jak ze śmiercią świat się nie zmienia, lecz kończy. (...)
6.432 Jaki jest świat, to dla tego, co wyższe, jest zupełnie obojętne. Bóg nie objawia się w świecie.
6.4321 Wszystkie fakty należą jedynie do zadania, a nie do rozwiązania.
6.44 Nie to, jaki jest świat, jest tym, co mistyczne, lecz to, że jest.
6.45 Spojrzenie na świat sub specie aeterni jest spojrzeniem nań jako na - ograniczoną - całość.
Odczucie świata jako ograniczonej całości jest tym, co mistyczne.
Wielka zagadka nie istnieje.
Jeżeli jakieś pytanie da się w ogóle postawić, to można też na nie odpowiedzieć.
6.51 Sceptycyzm nie jest niepodważalny, lecz jawnie niedorzeczny, skoro chce powątpiewać, gdzie nie można pytać.
Wątpliwość może się pojawić tylko tam, gdzie jest jakieś pytanie; pytanie tylko tam, gdzie jest jakaś odpowiedź; ta zaś tylko tam, gdzie coś może być powiedziane.
6.52 Czujemy, że gdyby nawet rozwiązano wszelkie możliwe zagadnienia naukowe, to nasze problemy życiowe nie zostałyby jeszcze tknięte. Co prawda, nie byłoby już wtedy żadnych pytań; i to jest właśnie odpowiedź.
(Czy nie to jest powodem, że ludzie, którym po długich wahaniach sens życia stał się jasny, nie potrafili potem powiedzieć, na czym ów sens polega.)
6.522 Jest zaiste coś niewyrażalnego. To się uwidacznia, jest tym, co mistyczne.
6.53 Poprawna metoda filozofii byłaby właściwie taka: Nie mówić nic poza tym, co da się powiedzieć, czyli poza zdaniami nauk przyrodniczych - a więc nic poza tym, co z filozofią nie ma nic wspólnego; a gdyby potem ktoś chciał powiedzieć coś metafizycznego, wykazać mu, że pewnym znakom swoich zdań nie nadał żadnego znaczenia. Byłaby to dla niego metoda niezadowalająca - nie miałby poczucia, że uczymy go filozofii - ale byłaby to jedyna metoda ściśle poprawna.
6.54 Tezy moje wnoszą jasność przez to, że kto mnie rozumie, rozpozna je w końcu jako niedorzeczne; gdy przez nie - po nich - wyjdzie ponad nie. (Musi niejako odrzucić drabinę, uprzednio po niej się wspiąwszy.)
7 O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć.
Ludwig Wittgenstein, Tractatus logico-philosophicus
Z Miłością Jarek Bzoma
Teksty w Tarace nie są "po to, żeby je komentować" -- ich zastosowań lub "gier językowych" (że zacytuję Wittgensteina) jest więcej. Nie każdy tekst musi "służyć" do hałasowania pod nim, jakie ten autor ma wady.
Oraz: skoro zamontowałem w Tarace opcję komentarzy i opcję blokowania komentarzy, to dlatego, że uważam (także jako autor), że autorzy mają święte prawo nie być komentowani -- jeśli tak sobie życzą.
Oraz: niektóre teksty w Tarace są takiego rodzaju, że powinny trwać i być dostępne latami, jak książka na półce, podczas gdy większość komentarzy traci świeżość po miesiącu-dwóch. Więc rozumiem, że autor może nie życzyć sobie, żeby do jego tekstu ktoś przyklejał jakieś swoje widzimisię.
Znaczenie imienia Anadi ; Bóg Wszechmogący
Anadi: Beginningless.
Anadi-ananta: Without beginning and end; Infinite; This is Brahman.
Anadi-kala: Eternity; beginningless time.
Anadi-pravaha-satta: Beginningless flow; everlastingness; beginningless, but terminable.
Anadi-samskara: Beginningless impression.
i to: Jarosław, Jerosław, Jirosław – męskie imię słowiańskie oznaczające kogoś, kto ma silną, mocną sławę. Słowo jary = mocny, silny, krzepki w okresie przedchrześcijańskim miało to samo znaczenie co słowo święty.
Święty to może poziom niżej od Boga, ale też nieźle ;)
Tłumaczy się by zapewnić dostęp do informacji osobą z powodu nieznajomości języka nie mogą czytać tych tekstu w oryginale.
Dlatego, mimo, że umieścił Pan link do słownika pojęć (co wynika z powyższej dyskusji niezbędnego dla zrozumienia artykułu, ponieważ są/bywają rozumiane inaczej niż przywykliśmy), podlinkowany słownik jest bezużyteczny. Ten, kto potrafi czytać po angielsku, może przeczytać artykuł w oryginale, kto nie potrafi, nie przeczyta słownika.
Nie sądzi Pan, że w takiej sytuacji tłumaczenie może wyłącznie zaszkodzić? Nie dając czytelnikowi klucza/kodu do wiedzy zawartej w artykule, a skazując go na własne domysły nad znaczeniem pojęć, lub na błędne rozumienie tych pojęć w sposób już mu znany skazuje go Pan tym samym na błądzenie. Czyli (choćby nauka była najświatlejsza) sam artykuł może być dla czytelnika ledwie obojętny, lub wręcz szkodliwy, skoro nie może go zrozumieć. Czy nie lepiej było zamieścić tekst wyłącznie w oryginale dla tych którzy mogą do słownika sięgnąć, lub poczekać z zamieszczaniem go do czasu przetłumaczenia słownika?
Rozumiem intencje przybliżenia tym, którzy (jak zresztą i ja) nie czytają dość biegle po angielsku, ale czy bez tego słownika są w stanie właściwie tekst zrozumieć?
O ile moją, jako tłumacza, odpowiedzialnością jest uczynienie przekładu możliwie najwierniejszym odbiciem oryginału (będę wdzięczny za wszelkie uwagi dotyczące tłumaczenia), po stronie czytelnika leży odpowiedzialność za własny stan i podejmowane decyzje. To ważne, szczególnie w tych czasach, kiedy zainteresowane osoby mogą bez przeszkód dotrzeć do szczegółowych instrukcji na temat technik przebudzania kundalini, różnych metod medytacji, osiągania stanów oobe, otwierania czakr, czy sporządzania halucynogennych wywarów. Uwolnienie wiedzy dawniej zastrzeżonej dla nielicznych, zdeterminowanych poszukiwaczy wymaga od zainteresowanych zupełnie innego poziomu odpowiedzialności, troski o siebie i krytycyzmu.
W tej chwili nie jestem w stanie zająć się przekładem całego słownika, być może zrobi to kiedyś ktoś inny, bardziej biegły w "duchowej polszczyźnie", bo największym problemem jest znalezienie polskich odpowiedników dla niektórych z angielskich terminów. A warto to zrobić "raz, a dobrze", żeby uniknąć zamieszania i późniejszych korekt w terminologii. Zajmę się jednak przekładem pojęć występujących w już dostępnych artykułach i poproszę Wojciecha o umieszczenie ich pod tekstami. Zainteresowanych proszę o tydzień cierpliwości.
Proszę dać znać kiedy powstanie ten słownik pojęć z artykułów, wtedy chętnie przeczytam i pomyślę o ich treści, na razie nie chcę się za to brać żeby nie namieszać sobie niepotrzebnie.
Autorem słownika jest Anadi, ja jestem tylko sprawcą przekładu, jeśli to możliwe, bardzo proszę Redakcję o zmianę tej informacji :)
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
