15 września 2011
MadziaAJ
Serial: Sny i wizje
Dziadek i Chłopak uwięziony w Jaskini
◀ Krew i murzynka ◀ ► Urwisko ►
Sen miałam dziś nad ranem.
Siedziałam w pokoju i malowałam farbami (wieczorem rzeczywiście malowałam scenografię do przedstawienia) i wydawało mi się, że ktoś chodzi po korytarzu. Zaniepokojona i trochę wkurzona postanowiłam zobaczyć, co tam łazi i nagle przede mną, ni to z gruszki, ni z pietruszki, pojawił się mój zmarły Dziadek. Byłam przerażona, zaczęłam krzyczeć i chciałam uciec, ale on złapał mnie z obydwie ręce i po chwili staliśmy na korytarzu. Przytulił mnie, zaczął głaskać po głowie, prosił bym się uspokoiła, bo on mi nic złego nie zrobi. Powiedział, że już niedługo wszystko będzie w porządku. Zaczęliśmy rozmawiać. Powiedziałam mu, że często czuję, że ktoś stoi obok mnie i słyszę kroki. Powiedział mi, że to on i że w ten sposób mnie chroni, by nic złego mi się nie stało.
Nagle sceneria się zmienia na coś w stylu planu filmowego, ale potem okazuje się, że to dzieje się naprawdę. Ja i jakiś Chłopak (chyba Narzeczony) chodzimy po górach. Nie wiem dlaczego, ale musimy przejść przez wąską jaskinię. Najpierw wchodzi on i się klinuje. Wzywam pomoc, a kiedy przybywają ratownicy, mówią mu, że musi iść dalej, bo nie ma odwrotu. Wchodzę za nim, bo nie chcę go puścić samego. Czołgamy się, jest ciemno, a kiedy docieramy do światła, okazuje się, że przed nami koniec drogi. Zastanawiamy się czy skoczyć, ale ściana skalna jest bardzo wysoka, a na dole jest ziemia - zółta z brązowymi plamami. Ratownicy i jacyś ludzie ciągle nas obserwują. Boimy się, ale postanawiam skoczyć, on leci za mną. Kiedy już wydaje mi się, że się zabiję - wpadam do wody. I w tym momencie się obudziłam.
W tym czasie SAM wyłączył się też telewizor, który był włączony przez całą noc. Wystraszyłam się i pomyślałam, że to Dziadek go wyłączył i poszłam znów spać.
Siedziałam w pokoju i malowałam farbami (wieczorem rzeczywiście malowałam scenografię do przedstawienia) i wydawało mi się, że ktoś chodzi po korytarzu. Zaniepokojona i trochę wkurzona postanowiłam zobaczyć, co tam łazi i nagle przede mną, ni to z gruszki, ni z pietruszki, pojawił się mój zmarły Dziadek. Byłam przerażona, zaczęłam krzyczeć i chciałam uciec, ale on złapał mnie z obydwie ręce i po chwili staliśmy na korytarzu. Przytulił mnie, zaczął głaskać po głowie, prosił bym się uspokoiła, bo on mi nic złego nie zrobi. Powiedział, że już niedługo wszystko będzie w porządku. Zaczęliśmy rozmawiać. Powiedziałam mu, że często czuję, że ktoś stoi obok mnie i słyszę kroki. Powiedział mi, że to on i że w ten sposób mnie chroni, by nic złego mi się nie stało.
Nagle sceneria się zmienia na coś w stylu planu filmowego, ale potem okazuje się, że to dzieje się naprawdę. Ja i jakiś Chłopak (chyba Narzeczony) chodzimy po górach. Nie wiem dlaczego, ale musimy przejść przez wąską jaskinię. Najpierw wchodzi on i się klinuje. Wzywam pomoc, a kiedy przybywają ratownicy, mówią mu, że musi iść dalej, bo nie ma odwrotu. Wchodzę za nim, bo nie chcę go puścić samego. Czołgamy się, jest ciemno, a kiedy docieramy do światła, okazuje się, że przed nami koniec drogi. Zastanawiamy się czy skoczyć, ale ściana skalna jest bardzo wysoka, a na dole jest ziemia - zółta z brązowymi plamami. Ratownicy i jacyś ludzie ciągle nas obserwują. Boimy się, ale postanawiam skoczyć, on leci za mną. Kiedy już wydaje mi się, że się zabiję - wpadam do wody. I w tym momencie się obudziłam.
W tym czasie SAM wyłączył się też telewizor, który był włączony przez całą noc. Wystraszyłam się i pomyślałam, że to Dziadek go wyłączył i poszłam znów spać.
◀ Krew i murzynka ◀ ► Urwisko ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.