zdjęcie Autora

16 sierpnia 2017

Maciej Nabiałek

Serial: Sny i wizje
Fotograf hermafrodyta
Sesja reklamująca książki, toaleta, podarunek

Kategoria: Sny i wizje

◀ Mozaika senna ◀ ► Węże i stary budynek ►

Dzisiejszy sen Jestem umówiony na sesję fotograficzną. Ma być spotkanie na które zaprosił mnie Ojciec wraz z przyjaciółką. Spotykamy się w trójkę w

Dzisiejszy sen 

Jestem umówiony na sesję fotograficzną. Ma być spotkanie na które zaprosił mnie Ojciec wraz z przyjaciółką. Spotykamy się w trójkę w umówionym pomieszczeniu. Czekamy na fotografa, który przychodzi wraz z asystentką. Ojciec długo dyskutuje z fotografem, omawiają szczegóły gdzie kto ma stanąć i jaką przyjąć pozę. To ma być sesja reklamująca książki. Długo to trwało i niestety ale do sesji nie dochodzi, ponieważ fotograf się rozmyślił. Fotograf zaczął ze mną rozmawiać, okazał się być hermafrodytą, w każdym razie z początku był to młody człowiek, ale zaczął przybierać twarz kobiety im bliżej się mu przyglądałem. Dyskutował ze mną dlaczego nie będzie tej sesji, chodziło o to by przesunąć ją w czasie na bliżej nieokreślony czas, ponieważ wena mu/jej odeszła. W tym momencie pomieszczenie zamieniło się w toaletę. Bardzo ładne pomieszczenie, duże drzwi, czysto, jasno, biało i przyjemnie, jakby w luksusowym hotelu. Ktoś w pomieszczeniu przechodzi, to kobieta, mi się chce iść skorzystać bo pęcherz pełny. Jestem w kabinie ale są obok jeszcze jedne drzwi przez które przechodzi pani od pilnowania porządku w toalecie. Otworzyły się drzwi przede mną, dziwne bo powinny być za plecami, a ja właśnie miałem ściągać spodnie by pozbyć się co trzeba. Wtedy ujrzałem śmiejące się „trzy gracje” przy lustrze wskazujące na mnie. Zapiąłem pasek, nie zdążyłem się obnażyć i wyszedłem. Wtedy znów rozmawiam z fotografem hermafrodytą, przekazuje mi swoje dwu członowe imię i nazwisko, niestety nie możemy jakby dojść do porozumienia co tam jest na kartce napisane, to wszystko się jakby miesza, jest niestabilne. W pewnym momencie w geście jakby inicjacji hermafrodyta odgryza sobie dwa małe kawałki własnego języka, dając mi je z uśmiechem, nie ma krwi, są tylko dwa kawałki równo odciętego mięsa. Jestem wegetarianinem mówię mu, on nalegał bym skonsumował. Wtedy się obudziłem...  

◀ Mozaika senna ◀ ► Węże i stary budynek ►

Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.

X Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)