02 listopada 2011
Wojciech Jóźwiak
Serial: Auto-promo Taraki
Iryjska mandala 5 kierunków
◀ Dariusz Misiuna i jego Okultura ◀ ► Jarosław Markiewicz i jego Gazeta Badawcza ►
Frank MacEowen, w wydanej w 2007 książce „The Celtic Way
of Seeing” pisze, że w tradycyjnym starożytnym irlandzkim pojmowaniu kierunków
przestrzeni, „Zachód był kojarzony z wiedzą, Północ z bitwą, Wschód z rozkwitem
(prosperity), Południe z muzyką i Środek z suwerennością.” I dalej
dodaje szczegółów znaczeń tego Koła Życia.
Czytając to miałem wrażenie, że MacEowen stara się upozować celtycką diasporę w USA (sam urodził się w Teksasie) na jeszcze jedno tubylcze plemię, kolejnych Lakotów czy Navahów. Mniejsza o to.
Bardziej zastanawiające wydało mi się, że ten pięciokrotny układ geometrii znaczeń, gdy lepiej mu się przyjrzeć, ściśle odpowiada innej Piątcy (dopełniacz od Piątca!), mianowicie pięciu niezależnym wymiarom charakteru człowieka, po angielsku pospolicie skrótowanej OCEAN - Openness, Conscientiousness, Extraversion, Agreeableness, Neuroticism. Polskie odpowiedniki, tak jak je stosuję w Akademii Astrologii: otwartość na doświadczenie (czyli: ciekawość świata), sumienność, ekstrawersja, ugodowość, (i zamiast negatywnego neurotyzmu, wolę:) kontr-neurotyzm czyli pewność siebie.
Pierwsze oczywiste spostrzeżenie, że wiedza (u Irów na Zachodzie) ma wiele wspólnego z ciekawością świata – otwartością na doświadczenie. Obie te kategorie leżą gdzieś bardzo blisko w przestrzeni znaczeń.
Suwerenność (Centrum) – to to samo, co pewność siebie, inaczej kontr-neurotyzm.
Bitwa, walka i konieczne dla niej wojenne cnoty (Północ u Irów) to „minus ugodowość”, więc raczej: niezgoda; ale mimo różnicy matematycznego znaku lub zwrotu osi wektora związek znaczeń jest oczywisty.
Dobrze idzie... Sumienność jest konieczna, aby wejść do „królestwa” prosperity, a prosperita jest nagrodą za sumienność. Czyli wymiar „C” z oceanu skojarzyliśmy ze Wschodem.
Pozostała piąta i najmniej oczywista na pierwszy rzut oka paralela: oto żeby system się domknął, musimy utożsamić iryjską kategorię Muzyki z psycho-wymiarem Ekstrawersją. MacEowen pisze wkrótce, iż stary (a może: wieczny?) mędrzec Fintan, który uczył się u jeszcze bardziej duchowej istoty, Trefuilngida Tre-eochaira, nauczał, że „na Południu znajdziesz muzykę, inspirację, sztukę poetycką, przeznaczenie, melodię, sprawiedliwą radę, wodospady, mądrość”. Wodospady, ich szum, rozbudzał poetyckie natchnienie: poeci-śpiewacy przesiadywali u wodospadów. Więc „muzyka” obejmowała wiele więcej spraw niż to co my dziś przez nią rozumiemy. Takie pojmowanie „muzyki” przypomina pojecie „muzyki”, yue, w dawnych – konfucjańskich i przed-konfucjańskich – Chinach. Pisze Mieczysław Jerzy Künstler we wstępie do przekładu „Dialogów konfucjanskich” z 1976: „yue – muzyka rozumiana jako czynnik jednoczący jednostki we wspólnym działaniu”. (Trochę zmieniłem cytat). – Więc po bliższym przyjrzeniu się widać, że związek muzyki z ekstrawersją jest jakby konieczny.
Przydałyby się wykresy, omówienia, więcej przekładu z MacEowena, analogie planetarne – ale na razie przerwę.
◀ Dariusz Misiuna i jego Okultura ◀ ► Jarosław Markiewicz i jego Gazeta Badawcza ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
