24 lutego 2012
Piotr Jaczewski
Serial: Okiem Hipnotyzera
Ja5Dv3.0 - pożywka dla księżyca
◀ Star Trek - Uroczy channeling ◀ ► Ludy świętej księgi - czytelnictwo i moja utopia ►
Przejdźmy do wersji Ja5Dv3.0 3. Samoświadomość jako fragment bytu psycho-energetyczno-kulturowego.
Wracamy do teorii mózgu i ciała jako jakiegoś odbiornika telepatycznych bioenergoelektromagnetycznych fal. Sensu stricte ta teoria odpada: Gdzie miałby być nadajnik? W jaki sposób mózg miałby to przetwarzać do poziomu NARRACYJNEGO JA?
Czy owym nadajnikiem miałaby być ziemia czy też byłyby nim jakieś zaświaty? :)
Nasz rozwój, włącznie z mózgiem przebiega zbyt burzliwie i chaotycznie, by być sterowany zewnętrznym sygnałem. Co zresztą z tym sygnałem się działo historycznie w obrębie powiększania się czy zmian populacji?
A może ten sygnał ląduje w innych istotach i np. kosmiczne źródła nadają świadomość do kota? (kto ma kota wie, że ta teoria miałaby trochę sensu ;)). A co z odbiorem zwrotnym tego sygnału? Jak się łączy mózg z tym źródłem sygnału świadomości?
Czysta teoria mózgu jako odbiornika oderwanego od świadomości i osadzonego w jakiejś obcej szarej materii jest bez sensu. Trzeba ją przynajmniej zmieszać z ideą Ja5Dv2.0: kulturowo transmitowanych sygnałów, ona daje się obronić jako symboliczne programowanie odbiornika.
Wniosek, że ten mózg wydzielałby coś z siebie jakieś telepatycznych bioenergoelektromagnetycznych fale czy jakąś psychiczną substancję, i na tej podstawie w miarę programowania siebie jako odbiornika odnajdywał właściwą częstotliwość i łączył się z owym źródłem (samo)świadomości.
Pierwsze co mi się kojarzy, to skojarzenie z gurjijewowskim tekstem "ludzi zjada księżyc". Jakoś czysta złośliwość podpowiada, że owej psychicznej substancji jest jakoś za mało, częściej stykamy się z pseudomyśleniem niż z myśleniem. Wypadałoby, że ona jest bardziej emocjonalna, księżycowa i ..coś na niej pasożytuje: memy, egregory. Stąd prosta teoria do spiskowych teorii dziejów typu Pasożyty Umysłu Colina Wilsona: W głębinach umysłu przebywają pasożyty utrzymujące ludzkość w podłym stanie ;)
Drugie co mi się skojarzyło, to teoria transu Denisa Wiera "Trance from Magic to Technology" kolejna próba technicznego opisania magii. Wier w transach różnego rodzaju widzi źródło energii WYRD dostrzegając taką formującą osobistą czy zewnętrzną przestrzeń siłę transu. Tu też jesteśmy o krok od pola morficznego, a nawet spójnej teorii memów i pola morficznego: Memy formowałyby dostęp do jakiegoś pola morficznego, dawały mu pożywkę. stanowiły klucz do egregor'u.
Jeszcze jedna "spiskowa teoria dziejów" łączy nas z tą teorią tj. częstotliwość schumana. Teoria skrzętnie eksplorowana przez psychotroników i tych, co wślizgneli się z nauki w paranauki: Na szumanowskiej częstotliwości mielibyśmy się telepatycznie łączyć z innymi, czy z ziemią. Ona stanowiłaby nasze drzewo dusz ożywiające ziemię do ożywionej gaji. W awatarze też znajduje się mocne rozwinięcie tej teorii, spotykane również w magii czy niektórych jogicznych praktykach. Mag czy Jogin opanowawszy swoją sztukę mógłby za życia czy raczej ze względu na ryzykowność operacji na jego skraju przesiadać się do nowego ciała zachowując ciągłość świadomości.
Jednak budzi się pytanie: co się dzieje, gdy ludzie znajdują się w dobrej klatce faradaya? Czy traciliby łączność z owym źródłem samoświadomości. Albo gdyby ktoś nagle zakłócił częstotliwość: Plama na słońcu, to co ? Matrixowe wyciągnięcie wtyczki?
W tej teorii zyskiwanej i pobudzanej z zewnątrz świadomości jeszcze jedno mnie gnębi, myśl okrutna i złośliwa :
Czy jakiś szalony naukowiec badał dzieci przeprowadzając na nich test turinga?
Wracamy do teorii mózgu i ciała jako jakiegoś odbiornika telepatycznych bioenergoelektromagnetycznych fal. Sensu stricte ta teoria odpada: Gdzie miałby być nadajnik? W jaki sposób mózg miałby to przetwarzać do poziomu NARRACYJNEGO JA?
Czy owym nadajnikiem miałaby być ziemia czy też byłyby nim jakieś zaświaty? :)
Nasz rozwój, włącznie z mózgiem przebiega zbyt burzliwie i chaotycznie, by być sterowany zewnętrznym sygnałem. Co zresztą z tym sygnałem się działo historycznie w obrębie powiększania się czy zmian populacji?
A może ten sygnał ląduje w innych istotach i np. kosmiczne źródła nadają świadomość do kota? (kto ma kota wie, że ta teoria miałaby trochę sensu ;)). A co z odbiorem zwrotnym tego sygnału? Jak się łączy mózg z tym źródłem sygnału świadomości?
Czysta teoria mózgu jako odbiornika oderwanego od świadomości i osadzonego w jakiejś obcej szarej materii jest bez sensu. Trzeba ją przynajmniej zmieszać z ideą Ja5Dv2.0: kulturowo transmitowanych sygnałów, ona daje się obronić jako symboliczne programowanie odbiornika.
Wniosek, że ten mózg wydzielałby coś z siebie jakieś telepatycznych bioenergoelektromagnetycznych fale czy jakąś psychiczną substancję, i na tej podstawie w miarę programowania siebie jako odbiornika odnajdywał właściwą częstotliwość i łączył się z owym źródłem (samo)świadomości.
Pierwsze co mi się kojarzy, to skojarzenie z gurjijewowskim tekstem "ludzi zjada księżyc". Jakoś czysta złośliwość podpowiada, że owej psychicznej substancji jest jakoś za mało, częściej stykamy się z pseudomyśleniem niż z myśleniem. Wypadałoby, że ona jest bardziej emocjonalna, księżycowa i ..coś na niej pasożytuje: memy, egregory. Stąd prosta teoria do spiskowych teorii dziejów typu Pasożyty Umysłu Colina Wilsona: W głębinach umysłu przebywają pasożyty utrzymujące ludzkość w podłym stanie ;)
Drugie co mi się skojarzyło, to teoria transu Denisa Wiera "Trance from Magic to Technology" kolejna próba technicznego opisania magii. Wier w transach różnego rodzaju widzi źródło energii WYRD dostrzegając taką formującą osobistą czy zewnętrzną przestrzeń siłę transu. Tu też jesteśmy o krok od pola morficznego, a nawet spójnej teorii memów i pola morficznego: Memy formowałyby dostęp do jakiegoś pola morficznego, dawały mu pożywkę. stanowiły klucz do egregor'u.
Jeszcze jedna "spiskowa teoria dziejów" łączy nas z tą teorią tj. częstotliwość schumana. Teoria skrzętnie eksplorowana przez psychotroników i tych, co wślizgneli się z nauki w paranauki: Na szumanowskiej częstotliwości mielibyśmy się telepatycznie łączyć z innymi, czy z ziemią. Ona stanowiłaby nasze drzewo dusz ożywiające ziemię do ożywionej gaji. W awatarze też znajduje się mocne rozwinięcie tej teorii, spotykane również w magii czy niektórych jogicznych praktykach. Mag czy Jogin opanowawszy swoją sztukę mógłby za życia czy raczej ze względu na ryzykowność operacji na jego skraju przesiadać się do nowego ciała zachowując ciągłość świadomości.
Jednak budzi się pytanie: co się dzieje, gdy ludzie znajdują się w dobrej klatce faradaya? Czy traciliby łączność z owym źródłem samoświadomości. Albo gdyby ktoś nagle zakłócił częstotliwość: Plama na słońcu, to co ? Matrixowe wyciągnięcie wtyczki?
W tej teorii zyskiwanej i pobudzanej z zewnątrz świadomości jeszcze jedno mnie gnębi, myśl okrutna i złośliwa :
Czy jakiś szalony naukowiec badał dzieci przeprowadzając na nich test turinga?
◀ Star Trek - Uroczy channeling ◀ ► Ludy świętej księgi - czytelnictwo i moja utopia ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
