31 stycznia 2016
Karmienie planet
Astrologia,w sensie przychodzi klient do astrologa składa się z trzech faz: (1) Diagnoza - czyli rozpoznanie osobowości klienta. Rozpoznanie nie tylko
Otwórz w AstroAkademii:
Karmienie planet
Komentarze
Ja tam żadnych planet dożywiać nie zamierzam, bo wydaje mi się że raczej mogę się uznać za tego kto te planety powołał do istnienia, a nie za tego kogo los od tych planet zależy i który swoje poglądy i aktywności powinien do ich układu przystosowywać.Z resztą niech mówią mądrzejsi ode mnie:"Cała Prawda o Astrologii zawiera się w słowach – Patrz w gwiazdy i podążaj za nimi. To prawda, ale pomniejszającej Was iluzji.
Dzieci Boga, którymi jesteście, mogą podążać jak chcą i dokąd chcą. Pomniejszając siebie względem gwiazd, prowadzi to do podporządkowania ich układom, wam narzucającym trasę. Układ ciał niebieskich ma ogromny wpływ na tych, co przyjmą to jako wyznacznik swego losu i swego urodzenia. Wibracje planet oddziałują, kiedy oddacie swój los układowi ciał galaktycznych. Wyjściem z pułapki tak przyjętej jest oczyszczenie swego serca, swej jaźni i zobaczenie, iż to Wy jesteście jednością ze Stwórcą i sami jesteście stwórcami wszystkich gwiazd i galaktyk.
Biorąc ciągłe poniżanie siebie, podporządkowujecie się wyznacznikom wróżenia z fusów, zamiast kierować się swoim boskim sercem, które każdy z Was ma. Powiew Prawdy, który zaistniał nad Ziemią, pozwala Wam dojrzeć swoją boskość, w której tylko Wy sami możecie decydować. Każdy z Was kto pokochał prawdę horoskopu, przyjął ją, to swoją boską mocą stworzył taki sobie świat. Horoskopy to pradawna nauka dana człowiekowi, aby go sobie podporządkować, aby władać i czerpać energie z jego boskości. Astrologia pomniejsza też Was, przyporządkowuje do gwiazd, a to gwiazdy są pomocą dla Was. Zmiana obecna Waszej świadomości, spowodowała zmianę układu konstelacji gwiazd. Przestały emitować Wam to, co Wy im przestajecie dawać.
Gwiezdne Dzieci, które są wśród Was, przewidując to, przybyły Wam pomóc, będąc pośród Was. Nie wikłając się w zawiłości Astrologii, zaoszczędzicie sobie drogi poprzez umysł, a wszystkie gwiazdy, wszelka mądrość, wszelka wiedza, zawarta jest w sercach Waszych. Konstelacje też nie wyznaczają narodzin nikogo, to każdy z Was wybiera dogodny dla siebie termin. Własną świadomością dobieracie tak nauki, aby pomagały w spełnieniu swej istoty. Wpływ jest tylko wtedy, kiedy istota uwikła się w podporządkowanie ciałom niebieskim, a budząc się może na powrót stać się niczym nieograniczoną boską istotą.
Parytet układu gwiazd zmieniony został i wyzwolenie stało się tylko decyzją każdego z Was, dokonania transformacji w sobie. Wynik szukania w gwiazdach, niebie, bywa taki, że zapominacie o doskonałości boskiej, zawartej w sercach Waszych."
http://prawdaserca.pl/2012/02/astrologia/
Masz wiele rjacji. Mam dużo przemyśleń dotyczących naszej boskości i tworzenia przez nas rzeczywistości. . Myślę, że przyszłam na świat po to żeby pokazać jak to wszystko działa. Horoskop może służyć wg. mnie jako szkic psychologiczny pokazujący co należy przepracować aby wyrwać się z istniejącego schematu. Niestety nie spotkałam nikogo kto by mnie wsparł w moich poszukiwaniach. Ludzie jakby uparcie bronią istniejącego układu sił na świecie. Rodzina wie co powinnam robić, kościół, psycholog, znajomi itd. Niestety wielu rodziców nie nauczyło się jeszcze, że dzieciom należy dać korzenie i skrzydła. Ludzie uparli się żeby nie dojrzewać. Potem ich dzieci i wnuki nie dojrzewają tylko uważają, że im się coś należy. Tak zapominamy o doskonałości boskiej zawartej w sercach. Niestety samym sercem daleko się nie ujedzie bo ludzie o niskich wibracjach energetycznych sciągają w dół. Takich osób niestety jest większość. Bez przepracowania pewnych spraw często kręcimy się w kółko , nie wiedząc jaki popełniamy błąd.Żebym ja takie gwiezdne dzieci spotkała które mi pomogą :(Ale gratuluję ci Twojego optymiszmu!
Wojtku, to można sprawdzić jaki ja włąsciwie mam talent? Bo takie gadanie, że mam ich wiele to ściema!
"Niestety samym sercem daleko się nie ujedzie bo ludzie o niskich wibracjach energetycznych sciągają w dół."W którejś ze szkół buddyjskich, już nie pamiętam której, jest taka technika polegająca na wizualizowaniu sobie negatywnych energii jako czarnego dymu, a potem wdychanie go i transformowanie ćakrą serca w przejrzyste światło. Śmieszy mnie to ile "oświeconych" i "wysoko wibrujących" osób reaguje na zło, brutalność i obrzydliwość tego świata jak na coś przed czym należy się ukryć, ta obsesja na punkcie chronienia siebie przed "niskimi wibracjami" jest dla mnie absurdalna. Kto wie czy Milarepa kiedykolwiek osiągnąłby oświecenie, gdyby wcześniej z miłości do swojej matki nie zabił za pomocą czarnej magii dziesiątków ludzi?"Żebym ja takie gwiezdne dzieci spotkała które mi pomogą "Na facebooku są grupy dla Dzieci Indygo. :)
A co do talentu - mi, kiedy jeszcze wierzyłem w horoskopy, symbole sabiańskie (zwłaszcza mojej wenus, neptuna, księżyca, marsa, słońca i urana) dały dużo do myślenia. Teraz traktuję to tylko jako powłokę którą mogę zmienić w dowolnym momencie, ale ciężko dobrać skalpel do pacjenta, kiedy się nie wie, z jakiej utkany jest skóry. :)
Nie żartuj z tym FB :) dość już mam tego typu relacji. FB dobry jest aby zbierać informacje o tym co się dzieje a nie po to by szukać autentycznych relacji.Nie wizualizuję sobie negatywnych energii, bo włąśnie wtedy się je przyciąga wg mnie. Jedyna metoda ochrony to wzmacnianie swojej wewnętrznej siłyTak z Milarepą i podobnymi możesz mieć rację. Wielu, którzy bawali po ciemnej stronie mocy gdy zmienia opcje , staje się bardzo oświeconymi.Dobra, dam sobie radę z talentami skoro mam ich tak dużo :)
Gdybym umiała śpiewać to zaśpiewałabym Słońcu piosenkę Alexandra Rybaka-Fairytale.
Ja bym rozszerzył ten postulat, żeby nie zwracać uwagi na horoskopy, na wpływy planet i temu podobne rzeczy. Nie zwracajmy uwagi na nic, na prawa fizyki również. Mamy przecież moc, żeby te prawa tworzyć, i to materia (zresztą nie tylko materia) ma być nam posłuszna, a nie my jej. Pójdźmy na całość!
Oddzielność lub integralność astrologii z nauką to oddzielna kwestia której nie chcę tutaj poruszać. Według mnie nie trzeba rozumieć fizyki żeby przejechać się wypasionym jumbo-jetem. Analogicznie nie trzeba rozumieć medycyny żeby wyleczyć zapalenie płuc. W przypadku horoskopów, poradnictwa duchowego, praktyk magicznych, szamańskich, itp sprawa jest bardzo złożona, ale koronnym argumentem jest dla mnie: jeżeli horoskop jest swego rodzaju wróżbą, prognozą albo diagnozą - to abstrahując od precyzji czy też skuteczności takiej formy "wgłębiania się w siebie" - jest to zawsze forma nacisku psychologicznego i gmeranie w ludzkiej psychice: "do tego się nadajesz", "z tym masz problem", "jesteś taki więc ciężko ci się dogadać z ludźmi którzy są tacy albo tacy". Jeżeli jest to komuś potrzebne - to przede wszystkim astrologom, nie mi. :)
Jeżeli Wenus czy Mars czegoś ode mnie potrzebują, to raczej zrozumienia tych symboli i uświadomienia sobie sytuacji w których moje życie przybiera odcienie tudzież barwy wenusjańskie czy marsowe. Jeżeli ktoś ma ochotę wydawać pieniądze na jakieś prognozy, diagnozy, kosmogramy itp np. po to, żeby dowiedzieć się w którym dniu Wenus będzie mu sprzyjać, a w którym Mars krzyżować mu plany - to z mojej perspektywy jest to w mniejszym lub większym stopniu podłączanie się do zbiorowej psychozy i pozwalanie innym ludziom na decydowanie o swoim życiu, niejako podpinanie się pod pewne określone koncepcje i wpływy, np. wiarę w to, że w jakimś konkretnym dniu należy się przez życie przemykać jak szczur w kanałach, a innego inwestować pieniądze, bo "gwiazdy i planety sprzyjają". Im bardziej się wgłębiam w samą istotę tego typu myślenia tym bardziej wydaje mi się to zbędnym zaboboniarstwem - zamiast mieć inną szatę na każdą z trzydziestu szczęśliwych lub ryzykownych sytuacji, szybciej i efektywniej byłoby po prostu utkać jedną, która poradzi sobie w każdych warunkach.
Pozdrawiam :)
Ogólnie bardzo mi się podoba Twoja wypowiedz. W jednej szacie chodzę już sporo lat i dość wcześnie ja utkałam. Z astrologia spotkałam się dość późno i w dodatku miałam szczęście, ze akurat z astrologia Wojciecha Jóźwiaka, która nie ma nic wspólnego z zabobonem, czy sugerowaniem czegoś, natomiast ma bardzo szeroka perspektywę. Ale jak zwykle zacząć trzeba od alfabetu, żeby pójść dalej. Nigdy nie korzystałam z pomocy psychologa, wiec nie będę wypowiadać się na ten temat. Wydaje mi się, ze astrologia każe popatrzyć na siebie jako pewien typ osobowości i to jest denerwujące, nikt nie chce być oprawiony w ramki i podpisany. Trzeba czasu, trzeba trochę pobyć z astrologia, żeby zobaczy siebie jako całość, właśnie rozpoznać szatę, którą sobie utkaliśmy z nitek horoskopu,ale tez ze wszystkiego co nas determinowało od urodzenia....Tak mi się wydaje, ze przy całej swej niepowtarzalności jesteśmy jednak powtarzalni..
Pozdrawiam :)
Pewnie, że lepiej samemu. Ale gdy coś uparcie w życiu nie wychodzi to czasem warto poprosić o pomoc specjalistę. Jeśli człowiek jest chory idzie do lekarza a jeśli nie wie z jakiego powodu stoi w miejscu w życiu, może się udać do dobrego astrologa. Są podobno dwie sprawy los i wybór. Jeśli zupełnie nie wiemy co zrobić ze złym lub ciężkim losem możemy wybrać konsultację u kogoś mądrego. A możemy wybrać dalsze samotne mocowanie się z losem waląc głową w mur. Jeśli wybierzemy konsultację też możemy wybierać dalej sami ale ze wsparciem.Wybierać zawsze trzeba swoją wersję, którą intuicyjnie lub w snach czujemy. Tyle, że to w przypadku dobrego specjalisty może się zgodzić z radą. Świat się tak zmienił, że ludzie często się gubią. Autorytetów brak. Sama wiem że bez wsparcia trudno się zyje.Laryngorog zapytał kto się z lekarzy mną opiekuje(w sensie medycznym). Powiedziałam, że nikt. Oburzył się, że przecież ktoś musi się mną opiekować. Otóż nie w polskiej służbie zdrowia. Dlatego trzeba sobie znajdować różnych opiekunów z róznych dziedzin życia, ponieważ życie jest całością tak jak medycyna jest całością. Nie można się uwiesić na astrologu tak jak nie można na lekarzu. Bo to co nasze wewnętrzne ma wybór. Ale mądry astrolog powie, że masz wybór, że nic tak naprawdę nie jest zdeterminowane. Wiec potrzebna jest nam nowa grupa astrologów( już pewnie część tak pracuje) doradców astrologicznych, którzy jak dobrzy psychologowie wesprą. Do bycia takim astrologiem doradcą, który jak coach wyciąga z klienta jego najlepszy potencjał trzeba mieć dar i nowoczesne podejście do astrologii. Takie jest moje zdanie.Myślę, że astrologia to sztuka tak jak medycyna. Są artyści i są rzemieślnicy. Do tego żeby być artystą trzeba lubić swój zawód i chcieć pomagać ludziom bez manipulowania ich losem. To taki coach doradca astrolog. I taki rodzaj specjalistów jest nam potrzebny. Ludzkość nie jest jeszcze na takim poziomie , żeby z wszystkim radzić sobie samemu słuchając głosu wewnętrznego. Uczymy się tego powoli. Ale na tym etapie dobrzy doradcy są wskazani.
Nie wiem, czy wołacz od Kino ma brzmieć właśnie tak :)To nie jest do końca tak, że nie trzeba rozumieć fizyki żeby przejechać się jumbo-jetem. Teorii względności ani fizyki jądrowej znać nie musisz, ale jeśli nie będziesz wiedział, że istnieje coś takiego jak grawitacja, coś takiego jak tarcie, jak wydzielanie ciepła w wyniku pracy, to daleko nie zajedziesz. Podobnie jest z horoskopami. To, co piszesz, jest bardzo piękne, ale obawiam się, że na wyrost. Tak, jak masz ciało, które ma swoje możliwości i ograniczenia i nie wykonasz na przykład podskoków na głowie choćbyś sobie nie wiem jak powtarzał, że nie dasz się wtłoczyć w ograniczenia. Masz psychikę, która też podlega pewnym prawom i nie ma tu nic do rzeczy z naciskami. I tak samo podlegamy pewnym wpływom z zewnątrz i lepiej te wpływy poznać chociażby po to, żeby wiedzieć, czy rzeczywiście jest tak pięknie i rzeczywiście im nie podlegamy. Jeśli potrafisz na przykład żyć bez jedzenia albo bez snu, albo jeść drewno (kornik może to dlaczego nie Ty, masz być gorszy od kornika?), albo coś w tym rodzaju, to masz powody twierdzić, że przekroczyłeś ograniczenia i możesz mieć w ciężkim poważaniu te wszystkie horoskopy. Jeśli nie, to może jednak nie neguj ich tak kategorycznie.
Jeżeli "życie bez jedzenia i snu albo jedzenie drewna" rozumiesz jako jakieś nadnaturalne moce, to doświadczałem już siddhi i uważam że to nie jest żaden wyznacznik tego czy ktoś może twierdzić, że przekroczył ograniczenia, czy nie może.
Jestem daleki od negowania astrologii - jestem przekonany, że działa, podobnie jak tarot. Co nie zmienia faktu, że masa innych rzeczy również jest w pewnym stopniu użyteczna - np. broń palna. To, że coś działa, to jeszcze nie powód, żeby tego nie odrzucać. :)
Pozdrawiam
Ten artykuł jest genialny! Dziękuję!!!!! Teraz rozumiem, dlaczego te planety (np. Mars) tak mnie męczą i męczą, podczas gdy ja tak siedzę i siedzę w tej swojej muszli! Nie do wiary. Poczułam taki przypływ sił witalnych, na skutek przeczytania tego artykułu, że zaraz idę zrobić 60 "brzuszków" na dobry początek :-) Nieważne, że jest północ ;-) I z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki tej Książki Kucharskiej.
za Uznanie. Postaram się.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.