26 maja 2014
Wojciech Jóźwiak
Serial: Astro-obserwator
Jeszcze jeden koniec świata - bozon Higgsa - jest się bać!
◀ Wielki kwadrat Pluton Uran Jowisz Mars – nie należy cieszyć się za wcześnie! ◀ ► Medium coeli jak autostrada ►
Nowy pomysł na Koniec Świata. Fizycy boją się, że skutkiem metastabilności bozonu Higgsa i braku supersymetrii, wszechświat nagle obsunie się w nicość. Podobnie jak Aztekowie bali się, że Słońce zgaśnie.
Otwórz w AstroAkademii: Jeszcze jeden koniec świata - bozon Higgsa - jest się bać!
◀ Wielki kwadrat Pluton Uran Jowisz Mars – nie należy cieszyć się za wcześnie! ◀ ► Medium coeli jak autostrada ►
Komentarze
Dawno temu podczas lektury jednej z przełożonych na j.polski książek Paula Davies'a pt. "Bóg i nowa fizyka" spotkałem się z ...no, nie wiem jak to nazwać, dajmy na to, że z koncepcją wg której "Bóg" wcale nie ingeruje, nie wtrąca się do naszego świata ale tylko, i aż tylko podtrzymuje jego istnienie w każdej chwili ...
A co, ...jeżeli nie zechce mu się dłużej go "podtrzymywać" ...? Znacznie gorzej jeżeli w ogóle nikt-NIC by go nie podtrzymywało ...
Czemu nie wchodzić w szczegóły? Czy aż tak straszne? Jest człowiek na tej Ziemi, który mógłby na to pytanie w sposób wyczerpujący odpowiedzieć, a jest nim jeden z głównych teoretyków teorii superstrun - Edward Witten - pierwszy laureat jednocześnie nagrody Nobla w dziedzinie fizyki kwantowej, oraz (co do prestiżu) ekwiwalentu Nobla w matematyce - medalu Fieldsa, za wkład w budowę M-teorii superstrun.
Prócz tego (rzadki we współczesnej populacji) posiadacz genów gwarantujących wysoki poziom wydzielania selegiliny w mózgu do późnego wieku (czytaj: inteligentny Żyd :) ) To właśnie Wittenowi matematycy i fizycy kwantowi zawdzięczają pojęcie topologicznej teorii pola kwantowego. Liczne wykłady Witten'a z M-teorii są dostępne za darmo na youtube.
Nie oczekujmy od popularno-naukowych bajkopisarzy, że komukolwiek udzielą jakichkolwiek miarodajnych informacji, dających podstawę do wyrobienia sobie swojego poglądu i wglądu w świat współczesnej nauki.
Brakiem przerażającego uczucia umierania występującego przy "typowej" śmierci, gdy tylko my umieramy, a świat żyje dalej.
Wydaje mi się, że to raczej wieczne szukanie kolejnych etapów jest dla naukowców przerażające. Dochodzą do jakiejś bariery i wyjaśniają ją różnymi sposobami. Tu też jest coś do czego doszliśmy jako bariera, a to faktycznie tylko kolejna granica do przekroczenia.
Czy to będą struny czy inne rozwiązania, ale na pewno będą. Jeszcze długa droga przed nami w odgadywaniu Świata. Bojaźliwi będę szukać końców świata, naukowcy będą szukać kolejnych etapów.
"na litość boską" ... samo pole kwantowe niczego nie podtrzymuje,...
P.S.
prawda...ten tekst nie jest o "bogach", ale pozostawia otwartą a jednocześnie fundamentalną dla nas kwestię stabilności (naszego) Wszechświata i gwarancji tej stabilności.
od wieków ludzie instynktownie szukają (i pragną) tej gwarancji...to jak nazywają jej źródło jest odrębnym zagadnieniem....
Pozdrawiam
racja ...ale kiedy umieramy, to i tak "znika" cały nasz świat
Pozdrawiam
Filiżanka istnieje, bo na nią patrzę
Jednak w najnowszym "Nature" grupa fizyków z Austrii i współpracujący z nimi prof. Żukowski z Gdańska opisują eksperyment z parami splątanych fotonów, który wyklucza taką "nielokalność" świata. - A zatem klasyczny realizm chyba należy odrzucić - komentuje prof. Żukowski.
- Nie wszystko, co obserwujemy, istnieje niezależnie od naszych obserwacji - dodaje prof. Anton Zeilinger z Uniwersytetu w Wiedniu.
- A filiżanka z kawą na moim biurku istnieje wtedy, gdy na nią nie patrzę? - upewniam się.
- Żeby być w stanie kwantowym, nieokreślonym, trzeba być izolowanym od zewnętrznych zaburzeń, wpływów, m.in. światła, które pada na filiżankę.
- Gdyby więc udało się ją odizolować w jakimś pudełku, to...
- ...otwieramy pudełko i widzimy, że ona stoi z uszkiem skierowanym na północ. Fizyka klasyczna zapewnia, że mógłbym się założyć, że ona tak stała, zanim jeszcze tam zajrzeliśmy. Ale nasz eksperyment udowadnia, że to rozumowanie jest błędem. Wcześniej bowiem filiżanka "istniała" we wszystkich możliwych orientacjach, możliwych stanach. Kiedy patrzymy na nią, dostajemy tylko jedną z możliwych odpowiedzi. Założenie, że to, co widzimy, istniało przed obserwacją i niezależnie od niej, jest więc błędne.
- Co pan rozumie przez obserwację?
Nic dziwnego, że Niels Bohr mawiał: "Gdy ktoś powiada, że może rozmyślać o mechanice kwantowej bez zawrotów głowy, to znaczy, że jeszcze nic z niej nie zrozumiał".
„Świat wisi tylko na cienkiej nitce Higgsa”…
Tak samo jak wszystkie nasze życia (tu i teraz)…
I to byłoby (jest) jak najbardziej prawidłowe. „Stabilność” życia w wymiarze cząstkowym musi być(?) (powinna być) związana ze „stabilnością” świata, powinna z niej wynikać.
P.S.
Nie wiem jak sprawa ma się z rozpadem (tutaj najmocniej przypomina o sobie druga zasada termodynamiki)…ale „znikniecie” (?)…bo jeżeli coś może „zniknąć”…to może się też „pojawić” (oczywiście niekoniecznie w tym samym miejscu i czasie)
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
