05 marca 2013
Katarzyna Urbanowicz
Serial: Babcia ezoteryczna
Kto ma zasiadać w oślich ławkach?
◀ Duchy lodowe, drewniane i inne ◀ ► Przyszłość wyczytana w gazecie ►
Czytając wczoraj prasę zwróciłam uwagę w Gazecie Wyborczej na komentarz Pawła Pacewicza dotyczący kontrowersyjnej wypowiedzi Wałęsy dyskryminującej homoseksualistów i inne mniejszości, poprzez wyznaczanie im ostatnich ławek w Sejmie.
Występując w słusznej sprawie, oburzony na Wałęsę dziennikarz nie zwrócił uwagi, że sam wypowiada się w sposób dyskryminujący, tylko nieco inny segment naszego społeczeństwa.
Usprawiedliwieniem Wałęsy ma być mianowicie fakt, że „70-letni Wałęsa podobnie jak jego żona Danuta... są przedstawicielami swojego pokolenia, któremu trudno przestawić się na realia modernizującego się świata”
Jest to argument często używany i nadużywany wobec starszych ludzi, a ja, jako przedstawicielka tego pokolenia spotykam się z nim nadzwyczaj często. Praktycznie biorąc słyszę go za każdym razem, gdy wchodzę w jakiś spór na temat uprawnień mi przysługujących, co ma się nijak do rzeczywistości. Przez lata pracy jestem obeznana z wieloma aktami prawnymi i śledzę zmiany w tych sprawach, które mnie interesują. Nie mam trudności z obsługą komputera, składaniem PIT przez internet, poszukiwaniem informacji w cyfrowych bibliotekach. To się nie liczy, najważniejsze są siwe włosy.
Gdybym szukała przyczyn takich a nie innych poglądów Wałęsy, zwróciłabym uwagę na inne, nie mniej ważne, a nawet ważniejsze czynniki (ponieważ, jak zazwyczaj, jest ich więcej niż jeden), a więc: środowisko, z jakiego pochodzi, religijność, być może brak znajomości z realnymi homoseksualistami, stopień życzliwości i chęć zrozumienia otaczającego świata, otwartość na doświadczenia i tak dalej. Zaawansowany wiek może tu być o tyle jakimś wyjaśnieniem, że ma tendencję do utrwalania istniejących wcześniej poglądów, bynajmniej nie determinuje ich jednak. Wydaje mi się, że największe znaczenie ma środowisko, w którym się przebywało.
Zajmuję się tą błahą z pozoru sprawą, ponieważ tendencja do posługiwania się stereotypami, a nie rzeczową analizą omawianych zagadnień jest na tyle dominująca, że umyka powszechnemu odbiorowi, i, co przykrzejsze, dotyczy też przypadków, gdzie prezentuje się na ogół światłe poglądy.
Jako stara kobieta zajmująca się od czasu do czasu ezoteryką już tylko za sprawą przynależności do tych trzech grup jestem szczególnie często zaliczana do tych mniejszości, które należałoby odesłać do oślich ławek, bowiem są nienowoczesne.
W dziedzinie ezoterycznej taka dyskryminacja jest szczególnie przykra. Nie wymaga ona przecież przestrzegania naukowego kanonu, w którym nowoczesność bądź nienowoczesność ma jakiekolwiek sensowne uzasadnienie. Nie można tu powiedzieć, że ktoś zaprzeczający prawdziwości twierdzenia że e= mc2 ma tylko schować się do mysiej dziury ze swoją nienowoczesnością. Wydawałoby się, że z całej gamy „starej” astrologii każdy badacz ma prawo wybierać wszystko to, co wydaje mu się sprawdzalne i do wykazania, że jest prawdziwe. Oczywiście jakość uzasadnień może być różna i tym samym zaufanie do danego badacza większe lub mniejsze, nie można jednak nikomu stawiać zarzutu, że jest nienowoczesn,y czy idzie na przekór uznanym trendom.
Bierze się to oczywiście ze stereotypowego przenoszenia zdań dotyczących uznanej nauki na inne dziedziny, nie mające z nią nic wspólnego. Dlatego też na przykład pojęcia reinkarnacji i karmy rozumiane są na ogół stereotypowo i przenoszone do grona ludowych przekonań z wschodnich terenów dawnej Rzeczypospolitej, że:
— Źli ludzie posiadali dwie dusze, dwa serca. Podobno jedno było dobre, drugie złe. Jedną zbawiał chrzest, drugą bierzmowanie. Ci, którzy mieli dwie dusze — serca stawali się wampirem, strzygoniem lub upiorem. Serce sprawiedliwe pochodziło od człowieka, a niesprawiedliwe od diabła. Poznać można było po tym, że taki ktoś na głowie miał dwa wicherki i nie jadał mięsa.
— Może być i tak, że człowiek ma dwa życia. Jedno utraciwszy, drugiego używa w nocnej porze. Jak poznać? Chrapliwy oddech, samobójcy, ofiary tragicznych wypadków, złośliwi i źli, mający zrośnięte brwi. Ciekawe, że nieszczęścia i niepowodzenia na wieś ściągał nie tylko człowiek, który odebrał sobie życie ale i ten, który uległ wypadkowi
— Ale jeśli heros miał dziesięć serc — był bohaterem. Jak się rodzą tacy ludzie? Jeśli do gotującego się jadła wpadł węgielek lub iskra z pieca, a brzemienna połknęła go wraz z jedzeniem.
Do tego grona obecnie dodano też przekonanie, że reinkarnacja polega na tym iż człowiek po każdej śmierci rodzi się na nowo w kolejnym wcieleniu i tak bez końca dopóki nie „przepracuje” swoich grzechów i w związku z tym postępuje tak albo tak, bo „karma twoja mać” i tylko oczyszczające działania magiczne ze złej energii za stosowną opłatą mogą go od tej karmy uwolnić. Jakby grzech, karma i zapłata za magię pochodziły z jednego kotła wierzeń!
◀ Duchy lodowe, drewniane i inne ◀ ► Przyszłość wyczytana w gazecie ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
