21 października 2012
Alexandramag
Serial: Sny i wizje
Kupowanie fioletowego płaszcza
◀ 4 !!! Linie na przedramieniu ◀ ► Pociąg ►
Weszłam do sklepu. Z boku po lewej stronie przy biurku była kobieta z mojej dawnej pracy(ostatnio w tej firmie pracowałam 14 lat temu). Ma tak samo na imię jak ja. Ale nigdy nie darzyłyśmy się sympatią. Powiedziałam do niej że przyjechałam tylko na trzy dni, bo przebywam w innym kraju, później poprawiłam się, że mieszkam daleko, ale w kraju.Ubrana była w dzianinę. Amarantowy golf z rozcięciem z boku i spódnica długa w podobnym kolorze. Powiedziałam, że chcę mieć taki golf. Stwierdziła, że ten golf może tylko mieć ona, bo więcej już nie ma, a ona wybiera się na uroczystość i musi być tak ubrana. Rozejrzałam się po sklepie. Były tam ubrania tylko z dzianiny. Poprosiłam, że chcę kupić gruby płaszcz z dzianiny w kolorze fioletowym, bo jest to mój kolor. Udałam się w stronę przymierzalni, z myślą że za chwilę mi go przyniesie. Niestety przyniosła mi płaszcz w kratę z kolorami – biały, czarny i fiolet. Stwierdziła, że tamtego co przed chwilą wisiał, to już nie ma. Przy przymierzalni była zasłonka. Niestety nie podobał mi się ten płaszcz i nawet go nie chciałam przymierzyć. Stwierdziłam, że potraktowała mnie tak jak dawniej, czyli źle.Pomieszczenie było ciemne, ale sztucznie oświetlone. Wyszłam i udałam się do windy. Windą przemieściłam się na wyższe piętro. Jak dojeżdżałam to winda się zabujała, ale stanęła w końcu na właściwym miejscu. Pomieszczenie było w jasnych kolorach. Były tam dziewczyny też z mojej byłej pracy. Jedna z nich – J. siedziała przy stoliku zielonym, jak z przedszkola i na małym kolorowym krzesełku. W pomieszczeniu było dużo stołów, zastawionym naczyniami, jedzeniem. Było sporo ludzi, którzy wstali i jeden z mężczyzn wygłosił toast. Był bardzo podobny do osoby z przeszłości – M.(łysy), ale to nie był on, bo jak się odezwał to nie był głos znajomego. Ja zaczęłam rozmawiać z inną znajomą – J., namawiałam ją na wyjazd do mnie. Powiedziałam, że trochę się zabawi i potańczy. Ponieważ jest poniedziałek, to w środę chcę wyjechać do siebie i mogę ją zabrać ze sobą. Później sobie przypomniałam, że skoro jest poniedziałek, to miał przyjechać do mnie dyrektor, a mnie nie ma na miejscu. Ale później pomyślałam, że jak dotrze, to zadzwoni, najwyżej ja wsiądę w samochód i dojadę.
◀ 4 !!! Linie na przedramieniu ◀ ► Pociąg ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
