15 października 2012
Piotr Jaczewski
Serial: Okiem Hipnotyzera
Linie na piasku rysowane kredą na tablicy
◀ Egzorcystyczne szamaństwo kapłańskie ◀ ► Ciemne i Jasne Strony Nie-nowego Ezo-Ageu ►
To jest jedna z naszych zdolności umysłowych, która nie przestaje mnie zadziwiać.
MAGIA PRZECINKA ;) W sytuacji wyboru oba fragmenty wyboru stają się realniejsze.
To jest wpisane w naszą neurologię tj. potrzebujemy rozróżniać elementy w świecie zewnętrznym. Rozwiązanie jest takie, że pobudzona grupka neuronów wygasza sąsiednie. Co za tym idzie iluzoryczne wybory FIZYCZNIE, FIZJOLOGICZNIE wpływają na nasz mózg, na naszą świadomość.
Linia na piasku modyfikuje nasze zachowanie!
Jaglion może brzmieć nierealnie, Dzo również. Ale jeśli zapytam, co jest istniejącym mieszańcem, Jaglion czy Dzo ? nagle zaczyna robić się to prawdopodobne. I słusznie w tym przypadku. Obydwa istnieją.
Niestety mechanizm działa również w przypadku podziałów NIEISTNIEJĄCYCH.
I np. wpisany jest w język, coś istnieje lub nie istnieje. Jest - nie ma - taka struktura myślenia jest dla nas naturalna, uwarunkowana językowo. Wpisana w "być".
Co za tym idzie, aby być precyzyjnymi posługujemy się Całką, szukając małych różniczek dla oznaczenia czegoś.
Próbujemy przybliżać:
Rzeczy nie istnieją, są postrzegane. Nie oznacza to, że tam nic nie ma. Proces postrzegania spleciony jest.z realnym istnieniem czegoś.
Linie na piasku rysowane kredą na tablicy
To niestety jest proces złudny, ponieważ nie wiemy wszystkiego. Co za tym idzie fantazjujemy i wplatamy w percepcję rzeczy nieistniejące. Fantazje. I jest to proces nieunikniony. Coś zawsze jest nieświadome. Jest fantazją spoza naszego trybu myślenia, percepcji, okoliczności.
To, co w tym wszystkim jest najbardziej fascynujące(dla mnie!). To owo ufizjologicznienie tego postrzegania.
Linia na piasku może stać się nieprzenikalnym murem
Fizjologiczną niezdolnością zrobienia czegoś lub postrzegania w określony sposób.
C.D.N
MAGIA PRZECINKA ;) W sytuacji wyboru oba fragmenty wyboru stają się realniejsze.
To jest wpisane w naszą neurologię tj. potrzebujemy rozróżniać elementy w świecie zewnętrznym. Rozwiązanie jest takie, że pobudzona grupka neuronów wygasza sąsiednie. Co za tym idzie iluzoryczne wybory FIZYCZNIE, FIZJOLOGICZNIE wpływają na nasz mózg, na naszą świadomość.
Linia na piasku modyfikuje nasze zachowanie!
Jaglion może brzmieć nierealnie, Dzo również. Ale jeśli zapytam, co jest istniejącym mieszańcem, Jaglion czy Dzo ? nagle zaczyna robić się to prawdopodobne. I słusznie w tym przypadku. Obydwa istnieją.
Niestety mechanizm działa również w przypadku podziałów NIEISTNIEJĄCYCH.
I np. wpisany jest w język, coś istnieje lub nie istnieje. Jest - nie ma - taka struktura myślenia jest dla nas naturalna, uwarunkowana językowo. Wpisana w "być".
Co za tym idzie, aby być precyzyjnymi posługujemy się Całką, szukając małych różniczek dla oznaczenia czegoś.
Próbujemy przybliżać:
Rzeczy nie istnieją, są postrzegane. Nie oznacza to, że tam nic nie ma. Proces postrzegania spleciony jest.z realnym istnieniem czegoś.
Linie na piasku rysowane kredą na tablicy
To niestety jest proces złudny, ponieważ nie wiemy wszystkiego. Co za tym idzie fantazjujemy i wplatamy w percepcję rzeczy nieistniejące. Fantazje. I jest to proces nieunikniony. Coś zawsze jest nieświadome. Jest fantazją spoza naszego trybu myślenia, percepcji, okoliczności.
To, co w tym wszystkim jest najbardziej fascynujące(dla mnie!). To owo ufizjologicznienie tego postrzegania.
Linia na piasku może stać się nieprzenikalnym murem
Fizjologiczną niezdolnością zrobienia czegoś lub postrzegania w określony sposób.
C.D.N
◀ Egzorcystyczne szamaństwo kapłańskie ◀ ► Ciemne i Jasne Strony Nie-nowego Ezo-Ageu ►
Komentarze
1. Ufizjologicznienie • Wojciech Jóźwiak • 2012-10-15
>>>To, co w tym wszystkim jest najbardziej fascynujące(dla mnie!), to owo ufizjologicznienie tego postrzegania.
Piotrze, zapewne znasz książkę Antónia Damásio "Błąd Kartezjusza" i w niej koncepcję markerów somatycznych, czyli czucia problemów brzuchem?
Piotrze, zapewne znasz książkę Antónia Damásio "Błąd Kartezjusza" i w niej koncepcję markerów somatycznych, czyli czucia problemów brzuchem?
2. markery znam • Piotr Jaczewski • 2012-10-15
tj. znam tą teorię i jej uczestnictwo w różnych badaniach psychologii społecznej, i nie tylko.
Mówię o tym, że sygnały z wewnątrz (odczucia, stany) przetwarzamy społecznie(narrację czerpiemy z kontekstu sytuacyjnego) i odwrotnie. Tak samo o wpływie jednego poziomu, na decyzje z drugiego.
Damasio nie czytałem, co zamierzam nadrobić. Z tym, że może uda się namierzyć Self Comes to Mind: Constructing the Conscious Brain, Pantheon, 2010, bo jak czytam, to Błąd kartezjusza - u nas wydany, to jest 94 rok(orginał miał korektę w 2005) A pietnaście lat badań w tej działce to dużo tj. dużo z teorii już się uprecyzyjniło i(lub) odeszło do lamusa i(lub) zniekształciło w 2 przeciwne paradygmaty(psychofarmakologiczny i "poznawczy" -humanistyczny).
Mówię o tym, że sygnały z wewnątrz (odczucia, stany) przetwarzamy społecznie(narrację czerpiemy z kontekstu sytuacyjnego) i odwrotnie. Tak samo o wpływie jednego poziomu, na decyzje z drugiego.
Damasio nie czytałem, co zamierzam nadrobić. Z tym, że może uda się namierzyć Self Comes to Mind: Constructing the Conscious Brain, Pantheon, 2010, bo jak czytam, to Błąd kartezjusza - u nas wydany, to jest 94 rok(orginał miał korektę w 2005) A pietnaście lat badań w tej działce to dużo tj. dużo z teorii już się uprecyzyjniło i(lub) odeszło do lamusa i(lub) zniekształciło w 2 przeciwne paradygmaty(psychofarmakologiczny i "poznawczy" -humanistyczny).
3. No właśnie. Późno... • Wojciech Jóźwiak • 2012-10-15
No właśnie. Późno te informacje z badan w świecie (angielskojęzycznym) do nas docierają. Brakuje pośredników między tamtejszymi fachowcami, a naszą publicznością/ infosferą.
4. Plagiat podstawą nauki • Piotr Jaczewski • 2012-10-15
Do jakiegoś 2002/2005 było ok, wystarczyło zerknąć, co się dzieje w pracach magisterskich czy doktorskich i publikacjach z tego wynikłych, zawsze ktoś prawie na żywca ciął idee:) Ja bym obstawiał, że z rozwojem plagiat.pl właśnie się pogorszyło. A może to moje złudzenie optyczne, bo w tamtym okresie przestawiłem się na angielskojęzyczną literaturę i przestałem śledzić "odkrycia naszych wspaniałych ....".
Jak się przyjmą takie rozwiązania (np. znaleziony na szybko http://www.era.lib.ed.ac.uk/handle/1842/1252) w naszej nauce, to znajdą się i fascynaci i nie-fascynaci, którzy jakoś to będą ogarniać i komentować porównując z angielskojęzycznymi odkryciami. Innymi słowy: Brakuje jeszcze ogniwa pośredniczącego pomiędzy naszymi fachowcami a naszą publicznością/infosferą. Publiczności też brakuje ;/
Ps. Dzięki za Damasio! Dobry namiar.
Jak się przyjmą takie rozwiązania (np. znaleziony na szybko http://www.era.lib.ed.ac.uk/handle/1842/1252) w naszej nauce, to znajdą się i fascynaci i nie-fascynaci, którzy jakoś to będą ogarniać i komentować porównując z angielskojęzycznymi odkryciami. Innymi słowy: Brakuje jeszcze ogniwa pośredniczącego pomiędzy naszymi fachowcami a naszą publicznością/infosferą. Publiczności też brakuje ;/
Ps. Dzięki za Damasio! Dobry namiar.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
