05 sierpnia 2011
Aga
Serial: Sny i wizje
Śnię żółty
1)Byłam w jadłodajni. Kobieta gotowała wodę w wielkim grafitowym garze. Dziwnie bo z tego garnka zaparzyła mi herbatę. Młody chłopak powiedział do niej że idzie obierać ziemniaki.
2)Wchodziłam po schodach z marmuru jasnego o ciepłym żółtawym kolorze. Wchodząc między piętrami wisiało wielkie lustro od podłogi do sufitu w ramie chyba złoconej. Widziałam się w tym lustrze, było lekko zadymione, bądź było na klatce ciemnawo. Budynek willowy, pałacowy, chłodne wnętrze. W piwnicy podeszłam ze szklanką z herbatą i prosiłam o więcej, w szklance pływała cytryna. Kobieta zawahała się ale chłopak ,który obierał ziemniaki powiedział nalej jej. Grzałam ręce o ciepłą szklankę.
3)Dwa ogródki, nasz i tego pana. Zaprosił mnie do siebie na kolację. Babcia przyglądała się jak rośliny rosną. Wyrywała chwasty. Nie chciałam, żeby mnie widziała. Patrzyłam na nią z dachu. Nocą już , spojrzałam w niebo, coś pięknego. Ciemne bezchmurne niebo pełne gwiazd jeśniejących, niesamowity widok. Chyba Księżyc też. Poszłam do ogrodu sąsiada usiedliśmy przy drewnianej ławie na której stał talerz z kanapkami, z pomidorem. Jedliśmy i rozmawialiśmy. Mówił, że słabszych od siebie nie można wykorzystywać. Byłam słabsza bo otoczył mnie opieką. Rozpalił w kominku, widziałam żarzący się ogień, ogrzewał mnie skórami. Czułam się jak na obrazie Malczewskiego „Śmierć Ellenai”
4)Śniłam o pewnego rodzaju coś na kształt szparagów, wyrastało to z czegoś. Z mojego mózgu.
5)Snił mi się gospodarz na rynku u którego kupowałam worek ziemniaków, do tego dołożyłam pudełeczka malin. Potem weszłam do kantorka gdzie urzędował gospodarz, chciałam u niego pracować na polu, pielić, pomagać przy zbiorach, kręcił głową że nie, chronił mnie, nie wiem przed czym, dał mi słoik świeżego soku z malin.
śniłam w styczniu 2011
2)Wchodziłam po schodach z marmuru jasnego o ciepłym żółtawym kolorze. Wchodząc między piętrami wisiało wielkie lustro od podłogi do sufitu w ramie chyba złoconej. Widziałam się w tym lustrze, było lekko zadymione, bądź było na klatce ciemnawo. Budynek willowy, pałacowy, chłodne wnętrze. W piwnicy podeszłam ze szklanką z herbatą i prosiłam o więcej, w szklance pływała cytryna. Kobieta zawahała się ale chłopak ,który obierał ziemniaki powiedział nalej jej. Grzałam ręce o ciepłą szklankę.
3)Dwa ogródki, nasz i tego pana. Zaprosił mnie do siebie na kolację. Babcia przyglądała się jak rośliny rosną. Wyrywała chwasty. Nie chciałam, żeby mnie widziała. Patrzyłam na nią z dachu. Nocą już , spojrzałam w niebo, coś pięknego. Ciemne bezchmurne niebo pełne gwiazd jeśniejących, niesamowity widok. Chyba Księżyc też. Poszłam do ogrodu sąsiada usiedliśmy przy drewnianej ławie na której stał talerz z kanapkami, z pomidorem. Jedliśmy i rozmawialiśmy. Mówił, że słabszych od siebie nie można wykorzystywać. Byłam słabsza bo otoczył mnie opieką. Rozpalił w kominku, widziałam żarzący się ogień, ogrzewał mnie skórami. Czułam się jak na obrazie Malczewskiego „Śmierć Ellenai”
4)Śniłam o pewnego rodzaju coś na kształt szparagów, wyrastało to z czegoś. Z mojego mózgu.
5)Snił mi się gospodarz na rynku u którego kupowałam worek ziemniaków, do tego dołożyłam pudełeczka malin. Potem weszłam do kantorka gdzie urzędował gospodarz, chciałam u niego pracować na polu, pielić, pomagać przy zbiorach, kręcił głową że nie, chronił mnie, nie wiem przed czym, dał mi słoik świeżego soku z malin.
śniłam w styczniu 2011
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.