22 września 2012
Alexandramag
Serial: Sny i wizje
Obce miasto
◀ Syreny u znajomych ◀ ► Wojtek Jóźwiak prowadzi śledztwo ►
Weszłam do restauracji. Później przeszłam do drugiego pomieszczenia, było bardzo zagracone i w nim było aż czarno od muszek. Otworzyłam okno, żeby część muszek wyleciała. Tak się stało. Była tam jedna osoba, siedząca, bardzo zaniedbana. Chciałam oddać mocz. Wszystko było bardzo brudne. Znalazłam sedes, ale było tam pełno przedmiotów. Mimo wszystko oddałam mocz.
Wyszłam na zewnątrz i zastanawiałam się czy druga restauracja jest w takim samym stanie, bo jeśli tak, to jak one będą przygotowane do większej imprezy, jak na przykład Euro. Rozmawiałam o tym z jakimś obcym mężczyzną.
Później byłam na korytarzu, ściany były z desek, słyszałam hałas. Pomyślałam, że chyba są uszkodzone jakieś rury. Otworzyłam drzwi i weszłam do mieszkania znajomych, miało ich nie być, ale byli i spali na łóżkach. Nie chciałam ich obudzić. A w ubikacji rzeczywiście cały czas lała się woda. Miałam im o tym powiedzieć, ale dopiero wtedy, gdy się obudzą.
Znalazłam się przy marmurowym dużym budynku, na placu. Weszłam do niego, był tam sklep. Oglądałam różne artykuły. Podszedł mężczyzna do mnie i powiedział, że na zewnątrz jest sklep, gdzie można kupić wózeczek dla kota. Zeszłam po marmurowych schodach, które okalały wejście do budynku. Byłam na placu i udałam się do sklepiku, który też był w marmurowym budynku, ale z wejściem z boku. W sklepiku schyliłam się i oglądałam wózeczek dla kota. Był czarny z czerwonym siedziskiem. Zastanawiałam się, czy trzeba tam kota przywiązywać, czy też są szelki, żeby go tam utrzymać.
Byłam w obcym mieście. Czułam się jak obserwator.
Wyszłam na zewnątrz i zastanawiałam się czy druga restauracja jest w takim samym stanie, bo jeśli tak, to jak one będą przygotowane do większej imprezy, jak na przykład Euro. Rozmawiałam o tym z jakimś obcym mężczyzną.
Później byłam na korytarzu, ściany były z desek, słyszałam hałas. Pomyślałam, że chyba są uszkodzone jakieś rury. Otworzyłam drzwi i weszłam do mieszkania znajomych, miało ich nie być, ale byli i spali na łóżkach. Nie chciałam ich obudzić. A w ubikacji rzeczywiście cały czas lała się woda. Miałam im o tym powiedzieć, ale dopiero wtedy, gdy się obudzą.
Znalazłam się przy marmurowym dużym budynku, na placu. Weszłam do niego, był tam sklep. Oglądałam różne artykuły. Podszedł mężczyzna do mnie i powiedział, że na zewnątrz jest sklep, gdzie można kupić wózeczek dla kota. Zeszłam po marmurowych schodach, które okalały wejście do budynku. Byłam na placu i udałam się do sklepiku, który też był w marmurowym budynku, ale z wejściem z boku. W sklepiku schyliłam się i oglądałam wózeczek dla kota. Był czarny z czerwonym siedziskiem. Zastanawiałam się, czy trzeba tam kota przywiązywać, czy też są szelki, żeby go tam utrzymać.
Byłam w obcym mieście. Czułam się jak obserwator.
◀ Syreny u znajomych ◀ ► Wojtek Jóźwiak prowadzi śledztwo ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
