18 listopada 2013
Wojciech Jóźwiak
Serial: Auto-promo Taraki 3
Pełniowe szałasy potu
◀ Niereligia ◀ ► Grant McFetridge czyli reportaż ze świata bogów ►

Szałas potu w Trzech Źródłach, 2012
Dwa i pół roku temu wpadliśmy na
pomysł, żeby szałasy potu (ceremonie szałasu potu) prowadzić co
księżycowy miesiąc, w każdą pełnię. My, czyli kto? - grupa osób
spotykających się wcześniej na szałasach u Marcina
Hładkiego w Brodkach. Wcześniej urządzaliśmy Szałasy od okazji do
okazji, dwa-trzy-cztery razy w roku. Tym razem postanowiliśmy przejść
na rytm księżycowy Mnie w jakimś stopniu zainspirowała wiadomość, że
w Stanach są grupy, które co pełnię zbierają się na sweat-logde i
tańce w kręgu.
Ta umowa wymagała pewnego, nazwijmy to
tak, heroizmu. Robić szałas potu w każdą pełnię, niezależnie od dnia
tygodnia („piątek czy świątek”), długiego lub krótkiego
weekendu, świat państwowych i religijnych, własnych planów,
obowiązków i wyjazdów, niezależnie od pory roku i pogody. Pierwszy
rok był zdecydowanie udany. Ja opuściłem, już nie pamiętam dlaczego,
tylko jedną pełnię, kilka osób z naszego kręgu zaliczyło wszystkie.
Większość szałasów odbyła się w Brodkach, do tej akcji dołączyła
Maria
Kojota z Harkawicz na Podlasiu i niezmordowany Janek Szeliga, który zapalił i podtrzymał swetlodżowy ogień na Podkarpaciu. Ceremonie zaczął prowadzić Rafał Michałowski. Ja kilka
szałasów prowadziłem na gościnnych występach w innych miejscach,
najdalej w Getyndze w Niemczech, kilka znalazło się wewnątrz moich
warsztatów Twardej Ścieżki.

Maria "Kojota" | Rafał Michałowski
W tym roku rytm pełniowych szałasów trochę się pokruszył i tym większe brawa dla Jana Szeligi, który ostatnią pełnię 16 listopada uczcił kolejnym Szałasem, być może jedynym w całej środkowo-wschodniej Europie.
O magii tego działania – szałasu potu – pisałem tu w Tarace wiele razy. Podczas pełni rośnie jego moc, a szczególnie gdy jest powtarzany co miesiąc i zrasta się z lunarnym rytmem, który przecież jakoś nosimy w genach. Z działań, które znam, to najsilniej łączy z mocami Ziemi, Kosmosu i Czasu.

Pełnia w maju 2012 w Harkawiczach:
układamy koce na szałasie...
◀ Niereligia ◀ ► Grant McFetridge czyli reportaż ze świata bogów ►
Komentarze
Z mojego doświadczenia wynika , że szałasy na pełnię bardzo mocno ładują nas energią.
Natomiast szałasy na nów są bardziej wyciszone i oczyszczające.
Z ostatnim szałasem nie było łatwo. Drewno w lesie było mokre, a uczestnicy szałasu zebrali się gdy już było prawie ciemno.
Tym razem było nas tylko trzech. Ja, Łukasz z Rzeszowa i Łukasz z Pietruszej Woli u którego robiliśmy ten szałas.
Pomimo trudności ze znalezieniem suchego drewna i z rozpalenie ogniska udało się.

Był to bardzo mocny szałas. Było bardzo gorąco i energetycznie.
W czasie jak wylewaliśmy wodę na kamienie w naszych intencjach, czuliśmy jak para powstała z wody otula nas swoim przyjemnym ciepłem i napełnia nas mocą. Było to niesamowite uczucie.
Jak zaczynaliśmy szałas niebo było zachmurzone. Księżyc gdzieś tam czasami nieśmiało prześwitywał przez chmury.
Gdy wyszliśmy z szałasu niebo się rozchmurzyło i było widać pięknie swiecące księżyc i gwiazdy.

Zdjęcia z naszych szałasów na Podkarpaciu można zobaczyć tu: Szałas potu co pełnię na Podkarpaciu. Jeśli ktoś z Podkarpacia lub dalszej okolicy chciałby do nas dołączyć to zapraszam na następny szałas w grudniu.
Melduję posłusznie, że przy wczorajszej pełni uruchomiłem Szałas, a właściwie Ziemiankę w Borach Tucholskich.
Fotorelacja z budowy tutaj (trzeba kliknąć "wszystkie zdjęcia"). Będę szerzej pisał. Zawiasem mówiąc/pisząc, wspominałem dziś o pełniowych szałasach w rozmowie na forum swoim i proszę, czytam na Tarace, że jednak się działo, że nie wygasło. :)
Ziemianka jest tak niesamowita, że pozwolisz, że przekieruję tutaj niektóre zdjęcia z Twojej strony:
Podziwiam Twój pomysł, projekt i perfekcyjne wykonanie. Nie zdziwiłbym się, gdyby archeologowie odkryli takie u naszych dawnych przodków.
Skąd pomysł ziemianki. O tym będę pisał szerzej na tarakowym blogu, bo chcę zdać relację z budowy. Może się komuś przyda. W każdym bądź razie 3 osoby się do tego przyczyniły. Wojtek Jóźwiak, który 5 lat temu prowadził ceremonię Szałasu Potów, pierwszą w której uczestniczyłem. Pamiętam tamten Księżyc. Płynął. Druga osoba to Medicine Grizzlybear Lake, który napisał książkę "Indiański Uzdrowiciel" (tłumaczenie Roberta Palusińskiego). Obszernie opisał ceremonię Szałasu Potów. Napisał w niej, że najsilniejszą ceremonię, w której uczestniczył, prowadziła jego żona. Użyła tylko jednego kamienia! Natomiast samą technikę wyplatania podpatrzyłem u Artura Milickiego, który prowadził warsztat "“Sauna lub szałas potów – konstrukcja w technice COB”" w Akademii Bosej Stopy. Szukając właśnie różnych rozwiązań trafiłem na fotorelację.
"Nie zdziwiłbym się, gdyby archeologowie odkryli takie u naszych dawnych przodków."
Coś w tym jest. Idea była taka, by zastosować tylko takie materiały, które są dostępne w naturze, lub można je uzyskać w prosty sposób (sznurek). Żadnych agrafek, plandek i temu podobnych.Tzn nie jestem jakimś purystą, że plandeka jest zła, ale taka była idea. Okazało się, że można. Chciałem nawet glinę, ale że akurat nie mam, to spróbowałem z trawą i ziemią. Działa. Poza tym samodzielne budowanie takiej konstrukcji wiedząc, że to będzie świątynia (choć bez religii), wprowadza człowieka w stan transowy. Ta praca tworzy też silną więź. Rozpalanie ognia co pełnię staje się oczywiste i naturalne wręcz. Mam cichą nadzieję, że więcej osób z tego skorzysta, siedząc w ciemności, słuchając kamieni (tak, kamień, który ma sobie ogień, opowiada ciekawe historie). A propos kamieni jeszcze. Mnie się udało w tę pełnię rozgrzać dobrze tylko 3 kamienie, choć było ich 23. Miałem kiepskie drewno (lipa ścięta dzień wcześniej). I te trzy kamienie wystarczyły...
Twoj opis budowy szałasu-ziemianki spadl mi zupełnie jak z nieba, bo wyjasnił mi jakie błędy popełnilam przy budowie swojego szałasu, który miałam zamiar pokryć darnią. To wkopanie w ziemię, które Ty zastosowałeś, zastosuję i ja, bo to bardzo ułatwi obłożenie darnią całej konstrukcji szałasu. Ale to już praca na wiosnę. Obecną konstrukcję (taki prawie koszyk) potraktuję jako szałas przenośny, bo będę mogla go postawić tuż nad rzeką Rawką, i po ceremonii szybciutko uprzątnąć...
Podziwiam i gratuluję świetnej roboty. I bardzo się cieszę, że podzieliłeś się swoim pomysłem ze wszystkimi.
Pozdrawiam bardzo serdecznie,
Anna Litwin.
U Ciebie Aniu Mirochno tak szczęśliwie jest. (Sandr Rawki.)
Na sandrze Borów Tucholskich u Nesa z pewnością też.
Ale pewnie nie na każdym gruncie i terenie ta konstrukcja zadziała. Gdy za wilgotno i zbyt żyźnie, dżdżownice zjedzą!
Zdam na Tarace szczegółową relację z budowy. U siebie też już kilka błędów wyłapałem.
"To wkopanie w ziemię, które Ty zastosowałeś, zastosuję i ja, bo to bardzo ułatwi obłożenie darnią całej konstrukcji szałasu."
Zrobiłem wersję wkopaną nie z powodu ziemi, bo planowałem glinę i jakoś wyszło spontanicznie. Wkopałem w ziemię, bo chciałem "wejść w Ziemię". Bez wkopania może też dać radę z ziemią/piaskiem. Trzeba by obłożyć po większym okręgu tworząc mniejszy spadek. Mocniejszy szkielet jest niezbędny. Ziemia jednak swoje waży, zwłaszcza gdy pada deszcz.
"Domyślam się, że w miejscu ziemianki musi być sucho i piasek. (...) Ale pewnie nie na każdym gruncie i terenie ta konstrukcja zadziała. Gdy za wilgotno i zbyt żyźnie, dżdżownice zjedzą!"
Tak, u nas piach - skutek grabieżczej gospodarki. Trzeba by spróbować w miejscu gdzie ziemia żyzna. Znajomy pisał mi ostatnio, że buduje saunę z worków wypełnionych ziemią (wkopany na 0,5m zwężając ku górze). U niego ziemia żyzna - Podlasie. Może ktoś spróbuje i zda relację.
"Podążając jakąś jasną ścieżką przekazu osobiście z różnych powodów nie korzystam dwa razy z tej samej konstrukcji szałasu, miejsca i kamieni, co nie przeszkadza mi w uczestniczeniu w szałasach o troszkę odmiennej formie."
W okolicach tegorocznej równonocy wiosennej eksperymentowałem też z wersją pośrednią. Stałym elementem był składany szkielet - kilka prostokątów (pięć kijów, cztery na boki i jeden w poprzek) tworzących ścianę plus kilka kijów na dach. Szkielet pozwalał regulować średnicę konstrukcji wedle potrzeby.
Zapraszam. Na pewno ogień będzie podczas pełni 17-go. :) Zresztą nigdzie się nie wybieram, bo pracy przed zimą sporo, a chętnie korzystam z okazji do rozpalenia Ognia.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
