20 lipca 2012
Libra
Serial: Sny i wizje
Podróże i przygotowania do imprezy
◀ Chrabąszcz i quintyl ◀ ► Ekipa archeologiczna ►
Widzę parę sportowców, mężczyznę i kobietę (kobietą jest chyba Monika Pyrek - tyczkarka), jak lecą na paralotni. Paralotnia to gruby drąg, do którego plastikowymi łapkami przyczepiona jest płachta. Sportowcy trzymają się drąga. W pewnym chwili czuję, że to ja trzymam się tego drąga i lecę z mężczyzną nad oceanem. W którymś momencie nasze ręce nie wytrzymują, puszczamy drąg i spadamy do oceanu. Piszczę z przejęcia, ale się nie boję.
Drugą podróż odbywam do Meksyku, z jakąś grupą ludzi. Widzę piękną plażę, lazurowe morze, palmy...Myślę o tym, żeby zabezpieczyć skórę przed słońcem kremem z faktorem 50+
Z inną grupą osób jestem na czymś w rodzaju safari. Znajdujemy się w egzotycznym miejscu, wysoko w górach i śledzimy myśliwych. Dostrzegamy leżące w lesie skóry ubitych zwierząt, chcemy je zabrać, ale pojawia się jakaś półdzika kobieta, bardzo zła i odgania nas od nich. Po czym sama ubiera się w te skóry, nakłada sobie na plecy pozostałe łupy zwierzęce i odchodzi, mrucząc coś pod nosem. Mam wrażenie, że to szamanka.
Moja mama wyprawia przyjęcie i prosi dwie siostry z sąsiedztwa o to, by jej pomogły. Jedna jest blondynką, dość oschłą w obejściu, a druga sympatyczną i otwartą brunetką o bardzo ciemnej karnacji (tak wyglądają w rzeczywistości, na drugą siostrę wołają "Murzynka"). Widzę, jak przygotowują paterę z owocami i jeszcze jakieś smakołyki. Niestety, jestem przerażona brudem, jaki panuje w mieszkaniu i tym, że one na to w ogóle nie reagują. Przed drzwiami jest wylana srebrna farba i zdarta podłoga. Siostry zamówiły kafelkarza, ale wiem, że nie zdąży w godzinę, nim przyjdzie mama i rozpocznie się przyjęcie. W kącie leży zdechły kot, na którego nikt, prócz mnie, nie zwraca uwagi i nikt nie ma zamiaru go usunąć. W popłochu biorę się za ścieranie kurzu z mebli.
Drugą podróż odbywam do Meksyku, z jakąś grupą ludzi. Widzę piękną plażę, lazurowe morze, palmy...Myślę o tym, żeby zabezpieczyć skórę przed słońcem kremem z faktorem 50+
Z inną grupą osób jestem na czymś w rodzaju safari. Znajdujemy się w egzotycznym miejscu, wysoko w górach i śledzimy myśliwych. Dostrzegamy leżące w lesie skóry ubitych zwierząt, chcemy je zabrać, ale pojawia się jakaś półdzika kobieta, bardzo zła i odgania nas od nich. Po czym sama ubiera się w te skóry, nakłada sobie na plecy pozostałe łupy zwierzęce i odchodzi, mrucząc coś pod nosem. Mam wrażenie, że to szamanka.
Moja mama wyprawia przyjęcie i prosi dwie siostry z sąsiedztwa o to, by jej pomogły. Jedna jest blondynką, dość oschłą w obejściu, a druga sympatyczną i otwartą brunetką o bardzo ciemnej karnacji (tak wyglądają w rzeczywistości, na drugą siostrę wołają "Murzynka"). Widzę, jak przygotowują paterę z owocami i jeszcze jakieś smakołyki. Niestety, jestem przerażona brudem, jaki panuje w mieszkaniu i tym, że one na to w ogóle nie reagują. Przed drzwiami jest wylana srebrna farba i zdarta podłoga. Siostry zamówiły kafelkarza, ale wiem, że nie zdąży w godzinę, nim przyjdzie mama i rozpocznie się przyjęcie. W kącie leży zdechły kot, na którego nikt, prócz mnie, nie zwraca uwagi i nikt nie ma zamiaru go usunąć. W popłochu biorę się za ścieranie kurzu z mebli.
◀ Chrabąszcz i quintyl ◀ ► Ekipa archeologiczna ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.