06 sierpnia 2010
Wojciech Jóźwiak
Serial: Astro-obserwator
Ponury horoskop początku prezydentury Bronisława Komorowskiego
◀ Ereszkigal na koziorożcach ◀ ► Tarotowe nowiny - coś dla miłośników karty XV-Diabeł ►
Bronisław Komorowski zaczął pełnić urząd prezydenta w stanowczo złym momencie. Powiedzenie: „pod złą gwiazdą” jest tu całkiem na miejscu. 6 sierpnia ok. godz. 10:05, kiedy prezydent mówił słowa przysięgi „tak mi dopomóż Bóg”, miał miejsce chyba najbardziej niekorzystny układ planet w całym bieżącym roku.
Sześć planet ustawiło się w konfigurację półkrzyża: Saturn, Mars i wraz z nimi Wenus z jednej strony nieba (na początku Wagi), Jowisz i Uran po przeciwnej stronie w Baranie, i Pluton w nieharmonijnej kwadraturze do nich wszystkich. Ten zły układ planet dominował podczas ceremonii zaprzysiężenia, gdyż wtedy Saturn i Mars wschodziły, Uran i Jowisz zachodziły, a Pluton przechodził przez „dół nieba” czyli imum coeli. Wszystkie te złoczynne lub uszkodzone planety przebywały na osiach horoskopu. Kto choć trochę zna astrologię, pojmuje grozę sytuacji.
Saturn na ascendencie oznacza, że nowy prezydent, a być może i cały polski rząd, będą mieć skrępowane ręce. Obok jest Mars, ale słaby, bo w znaku Wagi i zdominowany przez Saturna, co oznacza, że rozwój kraju zostanie zahamowany przez biurokrację i sztywne przepisy. To oznacza też słabość wojska, obrony kraju. Obie te planety w znaku Wagi, pod wpływem Wenus, oznaczają, że władza będzie uprawiać grę pozorów, będzie udawać, że wszystko jest w porządku i odwracać głowę od faktycznych problemów.
Saturnowi i Marsowi sprzeciwiają się Jowisz i Uran na descendencie. W astrologii od razu jest jasne, co to znaczy: oto faktyczne centra władzy znajdują się gdzie indziej i zarówno prezydent, jak i inne polskie główne urzędy muszą słuchać kogoś innego. Nie są naprawdę suwerenni!
Uran na descendencie i w szalonym znaku Barana powiada, że nasi partnerzy, czyli silniejsi sąsiedzi, od których zależymy, będą nas zaskakiwać swoimi decyzjami i nie będą liczyć się z naszym interesem. Opozycje Mars-Jowisz i Mars-Uran „pachną” wciągnięciem nas do kolejnych wojen i ekonomicznych kryzysów.
Pluton na imum coeli, w punkcie dziedzictwa i historii, oznacza nierozwiązane problemy z przeszłości – tak jakby władza prezydenta siedziała na podłożonej bombie społecznego niezadowolenia i buntu.
Jest jeszcze kilka innych przykrych miejsc w tym horoskopie – wyliczyłem tylko najważniejsze.
◀ Ereszkigal na koziorożcach ◀ ► Tarotowe nowiny - coś dla miłośników karty XV-Diabeł ►
Komentarze
Opisałeś sytuację, która trwa od 20-tu lat i jest niejako (marną) normą. I będzie nią jeszcze wiele lat, bo taka jest kolej spraw w "nowych kapitalizmach" typu "śpiewać każdy może". Brak elit, zaplecza politycznego, standardów ekonomicznych i prawnych oraz niska kultura polityczna (i każda inna) w narodzie - nie budzi nadziei na szybką poprawę tego stanu rzeczy.
Bez astrologii mogę jeszcze dodać, że jak zwykle wszystkiemu będą winni Żydzi, masoni, cykliści oraz cała reszta spiskowców knujących przeciw nam. No i oczywiście - każdy z obozu przeciwnego. Bez względu na to kto będzie oceniał i kogo.
Zatrudnij astrologię do tego, aby wskazać rozwiązania. To byłby dobry kierunek - o ile możliwy.
P.S.
Ja na astrologii się nie znam, ale może by te planety jakoś poprzesuwać, co?
"Dajcie mi punkt podparcia a poruszę Ziemię" - obiecywał Archimedes.
Za punkt podparcia proponuję naszą głupotę narodową lub lenistwo - stabilne i zawsze pod ręką.
Pozdrawiam z wyrazami sympatii - Foruser
Sugerujesz, żebym to JA pokazywał rozwiązania i to przy pomocy astrologii. Dlaczego ja? Ja się na tym nie znam :-)
Wydaje się, że migoczące sondaże dotykające 60-70% poparcia politycznego spowodowały, że część osób przestało "wierzyć w astrologię". Artykuły i uwagi dotyczące horoskopu elekcji prezydenckiej leżały niczym sauronowski pierścień na dnie jeziora. Tym niemniej, cała kampania wyborcza i utrata władzy przez B_K są przedłużeniem słabego horoskopu początku prezydentury. Ten upadek i upokorzenie wielomiesięcznego faworyta w starciu wyborczym jest zwieńczeniem dzieła, finałem. Dobrze, że tekst sprzed ośmiu lat został odświeżony komentarzem.
Że jest kwadratura Urana i Plutona, oczywiście wiedziałem, kto nie wiedział? -- ale patrzyłem na nią "punktowo", a nie "holistycznie" jako na fazę cyklu. I nie kojarzyłem z innymi rewolucjami. Dopiero w samym "oku cyklonu" tamtej kwadratury, jesienią 2014 dowiedziałem się o książce Tarnasa (z ust samego Grofa), natychmiast ją kupiłem i łuski zaczęły mi spadać z oczu.
Teraz staram się jak potrafię, żeby nagłośnić, że nadciąga następna burza: koniunkcja Saturna z Plutonem i może nie skończyć się na wysadzeniu jednego WTC.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
