23 kwietnia 2010
Wojciech Jóźwiak
Serial: Real i magia
Rozwój duchowy. Joga
◀ Taczan ◀ ► rozezoteryzowani.pl ►
Nie wiem, kto i kiedy pierwszy użył frazy „rozwój duchowy” lub jej odpowiedników w innych językach. Tłumacz Googlowy tłumaczy to na angielski jako spiritual development, na niemiecki geistige Entwicklung, na francuski le développement spirituel, na rosyjski duchovnoje razvitije. To co „u nas”, powiedzmy: na Zachodzie, tak nazwano, czyli robienie pewnych ćwiczeń, które mają spowodować uzyskanie... czego? - powiedzmy roboczo: wyższej jakości bytu, właściwie jest tym samym, co w Indiach nazwano jogą. Nie chcę teraz rozważać, czym się różnią praktyki nazywane jednym lub drugim terminem. Chodzi mi o różnicę, którą daje sama nazwa. Rozwój (duchowy), czyli - rozwój (development, Entwicklung, développement, razvitije). Słowo-idea wyprowadzona od rozwijania czegoś lub rozwijania się czegoś. Mogą tu być dwa obrazy: rozwijanie kłębka nici lub rozwijanie się roślinne: nasienia, kiełka lub pąka. Przynajmniej po polsku pierwszy obraz: rozwijania nici z kłębka, ma własną nazwę: właśnie „rozwijanie”. Zatem słowo rozwój związane jest już tylko z obrazem kiełkującego nasienia lub rozwierającego się pąka, przy czym to już jest metaforą, ponieważ znaczenie rozwijania nici ze szpuli jest pierwotniejsze i bardziej dosłowne. (Kiełka ani pączka nie można ani nawinąć ani zwinąć.) W idei-obrazie rozwoju duchowego zawiera się więc sugestia, że oto mamy pewne zadatki na wyższą jakość bytu, tak jak nasienie ma zadatek by stać się rośliną, a pąk ma zadatek by stać się kwiatem i dalej owocem. To jednak nie wszystko, ponieważ jeśli z pojęciem rozwoju pozostać na etapie rośliny, to pociąga ono ograniczenie: bo przecież nasienie np. grochu nie rozwinie się w nic większego niż grochowy krzaczek. Kolejna metafora, przenosząca słowo rozwój w dziedzinę kultury, historii i gospodarki, nadała mu dodatkowy sens rozwoju takiego, którego nic z góry nie ogranicza. Tak rozumiemy rozwój! Rozwój okazuje się więc nieść sens ekspansji, w astrologii skojarzony z planetą Jowiszem. Joga, w sanskrycie znaczy jarzmo, czyli (chyba już nikomu z nas, czytających wraz z piszącym nieznaną osobiście) drewnianą ramę nakładaną wołom na karki, aby je sprząc w roboczą parę i móc nimi kierować. To co u nas nazwano jowiszowym i „ekspansjonistycznym” słowem rozwój, w Indiach nazwano - przeciwnie - saturnowym słowem, oznaczającym w przenośni narzucenie dyscypliny, nałożenie więzów, reguł i porządku... Na co? Na umysł! Który bez tego krępującego go kulturowego narzędzia będzie szalał niby małpa z buddyjskich przypowieści lub świnia z Księgi Przemian. Joga swoją nazwą NIE zapowiada „rozwoju” czegoś, co już masz, teraz, zawczasu, bez niczego. Zapowiada powściagnięcie... - czego? Umysłu. Yogaś citta vrtti nirodhah - Joga, jest to powściągnięcie zjawisk umysłu. A widząc - jawną dla Słowianina - etymologię słówka vrtti (jak wrót, powrót, wiercić się), dopowiemy: powściągnięcie „zawirowań” umysłu. I co wtedy będzie, kiedy to robimy? Tada drasztuh svarupe vasthanam. Widziciel trwa w sobie właściwej postaci. To wszystko, co obiecuje ktoś, do czyich słów przylgnęło imię Patańdżali.
◀ Taczan ◀ ► rozezoteryzowani.pl ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
