18 października 2012
Piotr Jaczewski
Serial: Okiem Hipnotyzera
SDU - SUE - SOS - Syndrom Uzależniania od Udupiania
◀ Rozwój na sterydach - co jest pisane drobnym druczkiem? ◀ ► Parapsychiczne światy i własności HMM ►
Syndrom uzależnienia od Udupiania.
A, że kręcimy się w rejonach komediowych, tudzież tragikomicznych możemy nazwać to Syndromem Uzależnienia od Ugębiania. Ale wtedy wdalibyśmy się w długą dyskusję,który otwór jest którym.
Aby uniknąć zbędnych dyskusji, przecież i tak wiem lepiej: idźmy z rozumowaniem w linii prostej:
Nienormalna normalność, czy zła rzeczywistość zwykle zyskuje na sensie w porównaniu z czymś gorszym. W porównaniu ze słynnymi głodującymi dziećmi z etiopii jest co jeść, w porównaniu z terrorem w dyktaturach jest wolność.
Ezoteryka czy Duchowość w dużej mierze starają się udupić codzienność. Dorabiają jej gębę. (GNOZA!)
I stąd pochodzą zbyt intensywne zachowania udupiania lub ugębiania wyraźne z boku dla niezainteresowanych uczestniczaniem w udupianiu i dorabianiu gęby codzienności.
Wzmocnieniem tego samego zachowania jest udupienie udupiających i ugębienie ugębiających. Patologizacja tej całej gamy zachowań - Nazwanie tego syndromem. Zwyczajne robienie tego samego, tylko mocniej. Bycie większym ezoterykiem i bardziej uduchowionym.
Trochę zakręćmy. Ma to co prawda pewien wymiar terapeutyczny, bo osoba zapędzona w kozi róg patologizowania, udupiania i ugębiania - traktująca to jako punkt wyjściowy, może odbierać zmiany w swoim zachowaniu wyłącznie in plus.
Z tym, że wymaga od terapeuty to co najmniej umiejętności udupienia i ugębienia takowej osoby , co nie jest aż takie łatwe, a wręcz niewykonalne. Owszem, działa w krótkim zakresie boskiej autorytarnej obecności wykazującej się takową zdolnością. Działa i dłużej tam gdy ta obecność jest ledwie cieniem wcześniejszej przemocy i złego traktowania. Nie ma co, syndrom sztokholmski mamy wbudowany w naturę emocji i łatwo się od owego mechanizmu uzależnić(:)))
Przeważnie jednak w normalnych warunkach nie działa. Tj. Dowolna osoba chroniąca jako tako swoje granice, jedyne co może zrobić to uznać, że SDU, SUE i SUU.. TYCZY SIĘ WYŁĄCZNIE CZEGOŚ-KOGOŚ INNEGO.
Ale nie zadługo będziemy się, kręcić. Grunt to iść do przodu! W tym momencie cała gama praktyk ezoterycznych czy duchowych staje się unormalniona. Otwiera się droga wolna do udupiania i ugębiania rzeczywistości.
Co za tym idzie jedni będą robić to okazjonalnie, a drudzy intensywniej. I fortuna kołem się toczy, SDU, SUE, SUU stają się faktem - potwierdzają optycznie swoje istnienie!
Ciekawostka tutaj jest taka, że skoro tam jest tak źle, to u nas jest tylko lepiej. Udupianie i Ugębianie działa też w relacji z samym sobą. Na mocy wybielania nienormalnej normalności czy kontrastowania złej rzeczywistości gorszą. A więc hajda, śmiało:
By nie widzieć, co nas boli udupmy kogoś. Dołóżmy mu gębę! Będziemy mądrzejsi, bardziej rozwinięci, uduchowieni, uezoterycznieni i doskonalsi!
Niech się otoczenie od udupiania i ugębiania nie odzwyczaja. SOS. Sydrom Określania Syndromów.
◀ Rozwój na sterydach - co jest pisane drobnym druczkiem? ◀ ► Parapsychiczne światy i własności HMM ►
Komentarze
Ciekawostką jest to, że wcześniej spał jak zabity i się nie zaktywizował, a przecież artykuł o SUE jest od jakiegoś czasu na Tarace, że o informacji o Centrum Terapii Uzależnień Duchowych nie wspomnę... Domyślam sie, ze do działania Chrapiącego Misa przyczynił się mój komentarz do tekstu o SUE, ale nie śmiem posądzać Mistrza Twardowskiego ( Jaczewskiego, sorry ) o tak żenujące uprzedzenia do mnie... Tak czy inaczej Mis dał głos... No i starczy, Misiu, naprawdę starczy :D
Chyba, że dla uroku dyskusji, ostrzenia języka i giętkości wypowiedzi - tak. to dodatkowy motywator i tu nieskromna osoba PANA JANA jest dobrą szlifierką:) A młodych gniewnych szkoda trochę.. choć z drugiej strony, starego wygę uczyć chcieć nowych sztuczek ?
Jakoś to szalone : - ) Nawet na to nie liczę :P PAN JAN się nie myli.
Panie Piotrze, a gdzież to napisałem lub stwierdziłem, że jestem nieomylny? :D
W tym właśnie się różnimy, bo ja za plecami kogoś nie madrze się "o pociesznym panu X", nawet jeśli miałoby to tyczyć pewnego, pociesznego misiaczka :D
No i jeszcze jedno: Waść ma swoje awersje, ja swoje, zwłaszcza do hipnoracjonalizowania tego, co moim, skromnym zdaniem, tej metodzie oceny rzeczywistości nie do końca się poddaje. Ale co kto lubi. I na tym stwierdzeniu moja mądrość nakazuje poprzestać :P
a) dyskusja z młodymi gniewnymi i starszymi głupimi - pociesznymi w większości nie mającymi nic do powiedzenia, a już na pewno nie to, co zachwiałoby światopoglądem.
b) wyrwanie lub poflirtowanie z młodszą panienką w przestrzale wieku T-40 lat.
c) zyskanie klienta przyciągniętego kolorową osobowością.
d) możliwość pośmiania się z przestraszonych głupich-pociesznych omiających szerokim łukiem i spluwających przez ramię i wykonujących inne rytualne gesty.
Ja hipnoracjonalista wątpię, żeby całą resztę ludzi stać było na te luksusy.
Nie wiem, czy mądrzenie się przy uczestnictwie kogoś w dyskusji jest mądrzeniem się za plecami "o pociesznym panu X". Zwłaszcza, że tu komentuję głównie ideę, upublicznioną ideę pociesznego pana X. A tezy o nieomylności nie trzeba pisać, gdy się na leży do grupy pociesznych chodzących z plakatami PAN NIEOMYLNY ;) Jak również radośnie można się z tego śmiać i mieć zupełnie inne nastawienie, ale to inna sprawa :) Sam lubię też taki plakat umieszczać nad głową i sprawdzać, co się stanie:P
Serdeczności,
Piotr
Copy Paste opanowane do perfekcji, pisałem już tutaj: Plagiat podstawą nauki ? Może coś od siebie?
Z tym, że nie wykonuję zawodu psychologa, nie wykonywałem i nie będę wykonywał. Min z powodu tego, że straciłbym okazję do nabijania się z tej bufonady i serwowanej stowarzyszeniowo psychopapki. Nie wykonuję też żadnej z czynności przypisanej do ustawy o zawodzie psychologa.
Moją działeczką jest komunikacja i to szeroko rozumiana. Od tej sfery psycholingwistycznej, przez komunikację społeczną, a kończąc na sprawach odjechanych typu: komunikacja z roślinami czy duchowa za pośrednictwem rytuału.
Jedyne, co by mnie interesowało z działki to psychoterapia, z tym, że daleki jestem od chęci pracy ze zdiagnozowanymi i od tematu diagnoz wogóle. Interesuje mnie ta działka właśnie ze względu na idee związane z komunikacją np. prace Batesona. A cieszę się, że do głosu dochodzą w tej działce paradygmaty odległe od zwykłego bełkotu tej dziedziny np TSR. Z tym, że moje zainteresowanie leży w obszarze ustawy o zawodzie psychoterapeuty, która skutecznie jest umoczona, udupiana i odkładana na później min. dzięki wielkiej umiejętności komunikacyjnej, cudownym zdolnościom interpersonalnym obu stowarzyszeń PTP czyli psycholi i psychicznych. I ich wspaniałym zdolnościom dogadania się, czym w zasadzie jest psychoterapia? oraz z okolicznymi stowarzyszeniami, z których najbardziej kibicuję POPowi.
Co prawda już woda się wylała, i europa to ma jako tako uregulowane. Ale zanim nasi geniusie i w parlamencie i w obu stowarzyszeniach dojdą do tego i wdrożą to, co powinno być wdrożone minie kolejne lat 10.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
