18 września 2014
Autorów wielu lub nieokreślony
Serial: Sny i wizje
Sen z okresu ciąży.
Znalazłam sen sprzed 1,5 roku, który śniłam, będąc w ciąży. Jest wyjątkowo spójny i symboliczny.
◀ Szklany samolot i ławica ryb ◀ ► Śpiew ►
19. 5. 2013r. Mama ma kram przy drodze, część rzeczy w sklepie, część na stołach, na zewnątrz.
19. 5. 2013r.
Mama
ma kram przy drodze, część rzeczy w sklepie, część na stołach, na zewnątrz.
Sprzedaje różności: kolczyki, buty z rzemyków (jedne w moim rozmiarze 35, zielone).
Trochę to jak targ staroci, a ja mam przez ostatnie 2 dni pilnować tego kramu.
Myślę sobie, że pomoże mi Ira (daleka
kuzynka), aby nikt niczego nie ukradł.
Za kramem nagle rozciąga się podwórko porośnięte trawą i jest kolejna scena snu. Spotykam się z Igorem (mój partner) na końcu tego podwórka, siedzimy naprzeciwko siebie, podobamy się sobie i pragniemy siebie natychmiast, ale jesteśmy bardzo widoczni w tym miejscu, więc umawiamy się na wzgórzu, które rozciąga się naprzeciwko mojego domu, w wysokich, gęstych trawach i drzewach. Gdy wstajemy z kucek, okazuje się, że klęczeliśmy w mnóstwie fioletowych kwiatów.
Ktoś mnie
woła do domu (chyba siostra mamy). Mój Tato jest w roli uzdrowiciela
-diagnosty. Dostaję dwa pytania – jedno o teraźniejsze moje samopoczucie, a
drugie jest ciekawe, bo brzmi mniej więcej tak: w jaki sposób objawiłaby ci się
choroba (atop) we śnie, gdybyś znów
miała nawrót? Wiem, że miałam trudność z odpowiedzią, ale potem coś mi przyszło
do głowy – teraz czuję, że chodziło po prostu o to, że miałabym znaki o
niedyspozycyjności jakichś innych części ciała we śnie, ale ignorowałabym je,
śniłabym o tych częściach ciała, które są dla mnie niewidoczne bezpośrednio
(np. plecy, kark). Tato używał wahadła z kryształu i kryształowego stożka, na
którym są wyznaczone pierścieniami wyrysowanymi mierniki jakichś jakości.
Bardzo się cieszyłam i byłam zdziwiona, że mój Tato aż tak się rozwinął.
Chodziłam
po tej miejscowości, wiem, że była ona obok Królowa (mieszkałam tam w dzieciństwie), leżała wśród pól i łąk, i lasów,
bardzo się cieszyłam, że tu mieszkam. Pamiętam 4 młode koniki, które bały się
przejść przez jezdnię, bo z 3 stron mógł nadjechać pojazd, a te (czarne) auta
bardzo pędziły. Próbowały przechodzić parami, ale się cofały. Postanowiłam je
pogonić przez tę drogę, później inne kobiety, starsze, się dołączyły i
zapędziły je chyba do ich domu.
Ja byłam znowu na podwórku, nieco zmęczona poszłam do pokoju, który dzieliłam z Wiktorem (mój brat-bliźniak). On próbował zasnąć, lecz gdy mu to nie wychodziło, zerwał się i powiedział, że musi pojeździć na rowerze. Poprosiłam go, by powiedział Igorowi, że tu jestem.
Byłam przy
stojaku z pięknymi ubraniami, chyba autorskimi jakiejś dziewczyny. Wszystkie
bardzo mi się podobały, każde było inne.
Byłam
w kawiarnio – restauracji, piłam kawę. Nadeszła Hanka (przyjaciółka z nastoletnich czasów), okazało się, że byłyśmy
umówione. Hania była nieco zawstydzona, ciągle się rozglądała. Kelner podał jej
kawę, a za chwilę zupę brokułową. Spojrzałam i mówię – o co, to jemy zupę? A
kelner: „Jeszcze dla Tatiany” – tak jakby udzielał Hani delikatnej reprymendy,
że tylko dla siebie zamówiła.
◀ Szklany samolot i ławica ryb ◀ ► Śpiew ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
