20 października 2011
Ela Bazgier
Serial: O czym mruczą i szczekają
Spać z jamnikiem, czyli tajemnice alkowy
◀ Kropka czyli pochwała kundlostwa ◀ ► Pokochać wiatr ►
Psiarze jak wiadomo dzielą się na tych, którzy przyznają się do spania ze swoimi psami i nie przyznają się. Ci, co się przyznają, robią to zwykle niepewnie, z przepraszającym uśmiechem, jakby bali się reakcji rozmówcy. Pewnie czytali, że jest to rzecz naganna, karygodny błąd w stosunku do psa, przyzwolenie na jego dominację. Raz, drugi pozwolisz psu wejść do łóżka, za trzecim razem sam do niego wejdzie, a kiedy Ty się zbliżysz, pokaże Ci zęby! Poza tym, psy śmierdzą, robią kupę i nie podcierają pup, żrą świństwa, i z własnej woli nigdy nie odwiedzają kabiny prysznicowej. Nie mówiąc o myciu zębów.

W trochę lepszej sytuacji znajdują się właściciele jamników gładkowłosych, bo jak wiadomo jamniki muszą zaszywać się w różne nory, wchodzić pod koce (do podnoszenia i odgarniania koca lub kołdry mają te długie nosy), często marzną z powodu krótkiej sierści. Są przy tym niewielkie i jakoś tak czysto, schludnie wyglądają. No więc z jamnikiem spać, to jakby mniejszy grzech, jamnik po prostu musi spać pod kołdrą.
Mój niemłody już jamnik Majster przywilej spania z nami wywalczył sobie żelazną konsekwencją, cierpliwością, wdziękiem osobistym i sprytem. Ja chciałam jamnika, mój mąż – nie! „Nigdy! Pies w łóżku to skandal! Jak można spać z psem?! Budzi mnie, trzepie głośno uszami, drapie się!” Zmilczałam, że chociaż nie chrapie, jak niektórzy ludzie...
Przez wiele lat trwała próba sił: jamnik to wchodził do łóżka, to z niego wylatywał z hukiem. Czasem udawało mi się go przemycić, i spał w nogach niezauważony przez męża. Po pewnym czasie jamnik sam opracował sobie skuteczną taktykę. Czekał, aż zgaśnie światło i cichutko skradał się do sypialni, następnie podchodził do łóżka z mojej strony i jak najciszej umiał wskakiwał pod kołdrę. Na pytanie „Jest tu pies!?” niezmiennie odpowiadałam „A skąd! Śpi na dole”. Czasami kłamstwo się wydawało, bo jamnik rzeczywiście w nocy co jakiś czas wychodzi spod kołdry i głośno trzepie uszami, ponieważ się w ten sposób chłodzi. Wtedy nie było miło i przez kilka następnych nocy pan jamnika był czujny. Bywało więc i tak, że faktycznie niejedną noc pies musiał spędzić na sofie w salonie albo i na psim posłaniu. Po kilku dniach próbował znowu i przeważnie znów się udawało.
Ale i z latami opór męża stawał się coraz mniejszy. Może dlatego, że kupiliśmy większy materac i nie musiał mieć bezpośredniego kontaktu z psem? A może wreszcie dojrzał do tego, że przyjemnie jest mieć w łóżku taką cieplutką, miękką wkładkę. Np. jamnik, zwłaszcza owinięty w koc, doskonale działa jako termofor na zmarznięte stopy.
No i teraz jest tak: z nami śpi jamnik, na nas koty, a obok na swoim posłaniu seterka. Słychać sapanie, mruczenie, pomlaskiwanie... Psy mają około 5000 razy czulszy słuch niż ludzie, więc kiedy pies śpi spokojnie, i Ty możesz spać spokojnie, bo to znaczy, że jest bezpiecznie, żaden nieproszony gość Ci nie zagraża... Tak właśnie musieli się czuć ludzie, kiedy przed tysiącami lat spali w jaskini ze swoimi psami.
Tak więc jamnik wygrał wszystko co chciał! Wchodzi do łóżka pewnie, nie musi się skradać. Leży pomiędzy nami, więc przypadają na niego dwie kołdry i dwa koce. Jak to mówią, pokorne ciele dwie matki ssie!
◀ Kropka czyli pochwała kundlostwa ◀ ► Pokochać wiatr ►
Komentarze
Spaniele ( to mój drugi pies tej rasy) nie były i nie są wpuszczanie do łózka, bo trudno byłoby kilka razy na dobę zmieniać pościel, aby nie mieć wrażenia spania na żużlu. Ale i tak znajdą sposób aby się do niego jakoś dostać w czasie naszej nieobecności. Teraz ustawiam "barykady".
Pozdrawiam miłośniczkę futrzaków
Barbara
Bokser natomiast, wykorzystując wolną przestrzeń w cieplutkiej pościeli, natychmiat wmeldował się na Jej miejsce, co niestety nie wychodzi mi na dobre, bo moje łóżo z w roozmiarze XL robiło się tylko L - o zmianie "układu" nie ma jednak mowy. Jakimś dziwnym trafem zawsze budzimy sie w dziwmych pozycjach, co chyba nam tak bardzo już nie przeszkadza. :))
Najwspanialsze są jednak nocki (bo i takie bywają), że oba pieski śpia na jednym posłanku, w bratersko-siostrzanych objęciach, wtulone jedno w drugie i wspólnie przeżywają jakieś senne wizje, wydając z siebie przeróżne, dziwne odgłosy. Dla mnie to sygnał, .że są bezpieczne i szczęśliwe, a my razem z nimi.
Pozdrawiam wszystkich szalonych, którzy sypiaja ze swoimi pupilami. Elżbieta
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
