25 listopada 2012
Katarzyna Urbanowicz
Serial: Babcia ezoteryczna
Sprawozdanie z imprezy
◀ Siedemdziesięciolecie ◀ ► Czy leworęczni mogą medytować? ►
Dzięki tranzytującemu Uranowi (w trygonie do urodzeniowego Słońca) i Waszym dobrym energiom impreza jubileuszowa udała się znakomicie. Przemieszanie towarzystwa spowodowało, że nikt nie siedział nudząc się, wszyscy dyskutowali z zapałem choć bez agresji i ośmielę się powiedzieć, znacznie kulturalniej niż na niejednym spędzie rozmówców w telewizji. W dzisiejszych czasach gdy człowiek o jednym zawodzie jest w odwrocie, najciekawsze okazało się gdzieś w połowie spotkania, że mimo rozmaitych łatek, jakie im przyczepiłam: jak „twórca”, „ezoteryk”, „biznesmen” w konsekwencji większość okazała się ... informatykami. Ponieważ większość poznała się na tej imprezie uniknęliśmy nudnych rozważań „co słychać u X, Y i Z”, którymi zazwyczaj wypełnia się czas. Dla mnie osobiście to spotkanie przyniosło jeszcze inne miłe rezultaty.
Nowych rzeczy usłyszałam tyle, że będę je trawić jeszcze jakiś czas. Jedna rzecz była niezmienna: wyraźnie w dyskusjach był widoczny podział na spojrzenie męskie i kobiece, niezależnie czym się w danym momencie zajmowaliśmy, choć ogólnie biorąc najciekawsza dyskusja dotykała głównie ezoteryki. To jednak pokazuje jak głęboki jest w Polsce podział kulturowy na te dwa spojrzenia, choć może nie tak głęboki jak podział polityczny. W ezoteryce kobiety i mężczyzn interesuje zupełnie coś innego. W tym towarzystwie podejście mężczyzn było raczej dynamiczne, nastawione na kształtowanie rzeczywistości, kobiet bardziej pasywne, na odbieranie i rozumienie tego, co spontanicznie się pojawia. Może zbyt uogólniam, ale takie odniosłam wrażenie.
Niestety, nie uniknęliśmy tematu Katastrofy, zwłaszcza, że wśród nas był pilot.
Jedno pytanie nie znalazło odpowiedzi, a właściwie znalazło tyle odpowiedzi, ile obecnych osób — mianowicie „Co sprawia, że biznesmen udaje się w swoich sprawach zawodowych do wróżki?”. Pytający mógł wybierać między różnymi odpowiedziami, co nie znaczy, że wybrał najwłaściwszą, a raczej, że najbardziej mu odpowiadającą.◀ Siedemdziesięciolecie ◀ ► Czy leworęczni mogą medytować? ►
Komentarze
- 20? Nie... 30? Nie... 40?Nie... 50? No, i to z hakiem...
- Nie, to niemożliwe! Przecież ja się dopiero urodziłam, dopiero się zaczęłam., kiedy to się wszystko tak przeżyło???
No i niestety na dzień dobry jest lekka panika, ale zaraz czuję,, że to nieważne, że to nie ma takiego znaczenia.
No i startuję w kolejny dzień.
Też tak masz?
- 20? Nie... 30? Nie... 40?Nie... 50? No, i to z hakiem...
- Nie, to niemożliwe! Przecież ja się dopiero urodziłam, dopiero się zaczęłam., kiedy to się wszystko tak przeżyło???
No i niestety na dzień dobry jest lekka panika, ale zaraz czuję,, że to nieważne, że to nie ma takiego znaczenia.
No i startuję w kolejny dzień.
Też tak masz?
Dziękuję Elu za życzenia i za uznanie. Tak, ja też tak mam. Czasami wydaje mi się, że mam dwanaście lat i ze zdziwieniem odkrywam, że życie to nie jest takie zwyczajne coś, jakie mają wszyscy dookoła, że ja też jestem kimś innym, odrębnym nie tylko z powodu kształtu, ale też i tego, co tkwi w środku. Próbuję komuś to opisać, szukam słów, rozgryzam symbole. Tylko teraz mam więcej czasu na myślenie, bo ubyło mi obowiązków.
No, ale kiedy wstanę od komputera i kilka minut bólu dzieli mnie od rozprostowania nogi już wiem, że nie mam dwunastu lat. W snach jeszcze biegam, nawet pod górkę. W realu już nie zapomnę, że nie jestem do tego zdolna. A zdałam sobie z tego sprawę tuż po pięćdziesiątce.
Czytam z przyjemnością Twoje artykuły, szkoda że tak rzadko piszesz. Czy nie uważasz, ze Tarace dobrze zrobiłoby więcej kobiecego spojrzenia?
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
