zdjęcie Autora

25 stycznia 2012

Wojciech Jóźwiak

Serial: Auto-promo Taraki 2
O Szekspirze, czyli blefy założycielskie i inne

Kategoria: Projekt Taraka

◀ Szaman jogin dwa bratanki ◀ ► Polska e-walcząca ►

Inqubus w redakcyjnym i niewidocznym publicznie forum w Tarace pt. „Krąg”, w dyskusji o tym, jaka powinna być formuła Taraki, napisał:

Jeśli chodzi o jakość tekstów to też zdecydowanie wolę przeczytać tekst dobry a nie na temat (Jacka Dobrowolskiego o Szekspirze) niż słaby, ale na temat /.../

W tym zdaniu „nie na temat” znaczyło, że nie na temat właściwy dla Taraki. Faktycznie, temat Szekspir nie należy ani do astrologii, ani do szamanizmu, ani Słowian. Tamten eseik Jacka (zresztą oryginalnie napisany dla „Gazety Wyborczej”) wkleiłem jednak nie tylko przez kumoterstwo czyli dlatego, że autor jest moim przyjacielem. Wcześniej zwróciłem uwagę na... i przestudiowałem artykuł Tomasza Gabisia na jego własnej stronie (w PDF'ie): Raport o Szekspirze. O co chodzi z tym Szekspirem? Szekspir jest blefem. W II połowie 16-go wieku w Anglii ktoś napisał genialne dramaty i poezje, ale nie był nim ten, którego podpisywano pod tymi dziełami, bo William Szekspir był prostym mieszczuchem, przedsiębiorcą i handlarzem, który prócz innych zajęć działał w ówczesnym show-biznesie czyli w branży teatru. Kto „szekspiry” napisał, nie wiadomo, a że uczynił to Christopher Marlowe, i to w wielce romantycznych okolicznościach, jako banita, który upozorował własną śmierć, więc jakby pośmiertnie - wynika tylko ze śledztwa poszlakowego, a nie z bezpośrednio świadczących faktów.

Sprawa Szekspira jest o tyle dla nas (w Tarace) interesująca, że jest przykładem blefu. Kiedyś Dariusz Misiuna rzucił znakomitym terminem blef założycielski. Na czym on polega? Ktoś zaczyna robić coś nowego, dotyczy to zwłaszcza ezoteryki, ale nie przyznaje się, że sam to wymyślił, no bo jaki on autorytet! - tylko przedstawia siebie jako kontynuatora nauk jakichś „starych mistrzów”, których faktycznie wymyślił. I tak założyciele Hermetycznego Zakonu Złotego Świtu ogłosili się kontynuatorami pewnej hermetycznej loży z Niemiec, której rzekomy „szyfrowany rękopis” wymyślili. Potężny - w porównaniu z tym, co odbywa się pod podobnymi hasłami u nas – ruch rodzimowierczy w Ukrainie i w Rosji ma za swe źródło „Księgę Wełesową” - Włes-Knigę po ichniemu, ewidentną fałszywkę napisaną po rosyjsku przez porewolucyjnego emigranta Jurija Miroliubowa (zob. Tadeusz Olszański, Między Księgą Wełesa a Rękopisem Wojnicza, oczywiście w Tarace), który – uwaga! blef w blefie! - romantyczną historię jej odkrycia upozował na wzór historii znalezienia „Rękopisu znalezionego w Saragossie” Potockiego. Na założycielskich blefach jechała Bławatska wymyślając swoich tajemnych mistrzów, jechał Gurdżijew wymyślając swoje podróże do „tajemnych klasztorów Wschodu”, również całkiem jego wzorem twórca enneagramu Oscar Ichazo, też rzekomo wędrujący po Sercu Azji. Kolejne blefy legły u podstaw psychoanalizy, freudowskiej i jungowskiej, której autorzy jako fakty i sukcesy swoich terapii podawali ledwie własne projekty czyli życzenia.

Sprawa Szekspira, blef z kreacją fikcyjnego autora, jest dla nas Taraki o tyle cenna, że rzuca światło na inny wiele wiele rozleglejszy blef i to ściśle założycielski, mianowicie ten, na którym ufundowano... tak, tak! … chrześcijaństwo. Ścisłym odpowiednikiem Szekspira i jego dzieł są autorzy nazywani umownie świętym Markiem, Mateuszem i td. Jezus byłby odpowiednikiem Hamleta lub Makbeta – gdyby oczywiście ktokolwiek wierzył i to święcie, że Hamlet i Makbet istnieli i to dokładnie tacy jak ich opisał Szekspir i wypowiadali dokładnie te słowa, które im w swoich utworach był przypisał. Blef chrześcijański ma to piętro więcej niż szekspirowski, że postaci literackie uznano za rzeczywiste.

Jasne, są i inne różnice. Dzieła Szekspira napisał jeden człowiek, no może dwoje, bo Jacek Dobrowolski dodaje Emilię Lanier za ko-autorkę. Pisma Nowego Testamentu pisało wielu autorów, z których Paweł jest identyfikowalny i historyczny i nikogo nie udaje, a tzw. Marek jest oryginalny – bo tzw. Mateusz i Łukasz ściągają od niego, a Jan pisze osobną opowieść na kanwie istniejącego już mitu. Dzieła Szekspira są prostą literacką fikcją, opowieści o Jezusie są czymś innym: midraszami, czyli opowieściami przedstawiającymi to, co mogłoby być w świętej-biblijnej historii, a co „jakoś dziwnie” nie zostało jawnie zapisane. Więcej o gatunku midrasz w Wikipedii angielskiej, polska tu uboga. Tam dobra definicja midraszu:

Midrasz jest sposobem interpretowania biblijnych opowieści, w którym /.../ wypełnia się liczne luki pozostawione w biblijnych narracjach dotyczące wydarzeń i osób, które [w oryginalnym tekście] zostały zaledwie wzmiankowane.

Dla lepszego przybliżenia, midraszem byłby wątek Jezusa i Piłata wpisany w powieść „Mistrz i Małgorzata” Bułgakowa (przyjęta u nas pisownia „Bułhakow” jest podobno bleficzna), gdyby autor utrzymywał, że studiując Pismo doszedł do pewności, że właśnie TAK, jak napisał, było.

Z kolei blefy założycielskie i inne interesują nas (w Tarace) ponieważ składają się na MATRIKS czyli... ale co to jest matriks, jak widzę, każdy już wie po swojemu, więc na tym na razie tę powitalną poranną gawędę przerwę.

◀ Szaman jogin dwa bratanki ◀ ► Polska e-walcząca ►

Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.

X Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)