15 sierpnia 2010
Wojciech Jóźwiak
Taraka na tle Aten, Jerozolimy i Gangesu
Taraka nie jest wolną trybuną w internetowym Hyde Parku. Taraka ma swój ideowy profil, ma swojego ducha...
Taraka nie jest wolną trybuną w internetowym Hyde Parku. Taraka ma swój ideowy profil, ma swojego ducha - a jeśli jej osobowość nie jest dostatecznie wyrazista i bywa rozmywana przez teksty (i ogłoszenia) z ducha obce, to moim zadaniem wydawcy jest powstrzymać tamte rozmywające treści. Tak więc cenzura w Tarace była i będzie. Jako wydawca, pewnych tekstów (lub ogłoszeń) po prostu nie zamieszczę albo odeślę je autorowi lub ogłoszeniodawcy do poprawy. Tak zresztą czyniłem dawniej wielokrotnie.
Nie narusza to wolności wypowiedzi w Sieci, ponieważ każdy, czyje poglądy nie pasują do Taraki, łatwo znajdzie witrynę lub forum, gdzie je zamieści. Może też w ciągu paru minut założyć własną stronę, gdzie opublikuje cokolwiek.
Trzy grupy światopoglądów: Ateny, Jerozolima, Ganges
Światopoglądy można z grubsza podzielić na trzy grupy. Dwie są znane, bo jak wiadomo, kultura Zachodu ma dwa korzenie, jeden z Aten, drugi z Jerozolimy. (Co zauważył św. Paweł, głosząc, że w jego dobrej nowinie "nie ma Greka ani Żyda". [Do Kolosan 2.3] Co odwrotnie znaczyło, że ówcześni Żydzi i Grecy wydawali się dwoma uderzająco odmiennymi gatunkami ludzkiej umysłowości.) To, co z Aten, jest racjonalne, intelektualne, chłodne, harmonijne, godzące sprzeczności. Człowiek jest tu jednym z wielu bytów zamieszkujących Ziemię. Przestrzega się go przed hybris - czyli pychą, świrem i przesadą na własnym punkcie. Czas dla Aten płynie małymi i wielkimi cyklami. Bogowie mają swoje Olimpy, ale w ludzkiej ekumenie też ich znajdziesz, są częścią natury. Tym, co najlepszego tu możesz zrobić, to poznawać-poznać. To, co z Jerozolimy, jest irracjonalne, emocjonalne, rozwibrowane, histeryczne i pełne sprzeczności. (Jedna z jerozolimskich nauk, na szczęście obecnie mniej popularna, sprzeczność wręcz uznawała za zasadę rzeczywistości.) Człowiek jest bezwzględnie wywyższony wśród bytów zamieszkujących Ziemię. ("I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. /.../ Czyńcie [Ziemię] sobie poddaną." [I Mojż. 1.27-28]). Jerozolimskie poglądy wypełnia hybris, na niej są wręcz ufundowane. Bóg jest jeden i nie zostawia miejsca na cokolwiek innego, stąd zapalczywy fanatyzm tych, którzy uważają się za jego sługi. Czas rwie od kreacji do Apokalipsy.
Ateńskie i jerozolimskie poglądy dawno odkleiły się od swoich filozoficznych i religijnych początków. Z rzeczy modnych dzisiaj lub modnych niedawno, ateńska jest Darwinowska teoria ewolucji, genetyka, socjobiologia (genetyczne objaśnianie ludzkich obyczajów), memetyka. W ogóle znaczna część uniwersyteckich treści jest z ducha Aten, a niektórzy utożsamiają cały ten nurt (tu nazwany ateńskim) z nauką i racjonalizmem. Jerozolimski jest marksizm-rewolucjonizm (szczęściem przydechły), socjalizm (ten łagodny i ten ostry, międzynarodowy i narodowy), nacjonalizm, nietzscheanizm, New Age (to "new" w tytule je zdradza!) i wszelkie apokalipsy, w tym Rok 2012 i Globalne Ocieplenie. Jeśli ktoś mówi, że "nasza planeta przechodzi właśnie zmianę świadomości" to takie lgnięcie do apokalipsy zdradza go jako jerozola.
Poglądy trzeciego rodzaju kładą nacisk na własną (jednostkową, mnie, ciebie) przemianę poprzez pracę nad sobą, poprzez trening. Są spokojne jak ateńskie, ale osobiście zaangażowane jak jerozolimskie. Inaczej niż jerozolimskie, nie łudzą, że pracę za mnie, ciebie, zrobi ktoś inny: jakiś bóg, jakiś naród, jakaś historia, jakaś przemiana epok, jacyś Kosmici. Poglądy trzeciego rodzaju wyszły z Indii - dotyczy to również chińszczyzn, jak taoizm lub sztuki walki. Zapewne nie byłyby tym, czym są, gdyby nie duchowa reforma jednego wielkiego nauczyciela, Buddy Śakjamuniego ok. 2500 lat temu. Wydaje mi się, że gdyby nie jego osobisty geniusz, to zbiorowy duch Hindusów nie dopracowałby się swojej jogi - zdryfowaliby w ceremonie i przepisy. Chętnie nazwałbym tę trzecią grupę poglądów nie od jakiegoś miasta, ale od rzeki: gangejskimi. Od rzeki Ganga, po naszemu z grecka nazywanej Gangesem, gdzie tamte rzeczy zaczynały się.
Z kim, przeciw komu
Gdy są przekonania różnych rodzajów, to masz do nich jeden z trzech stosunków: akceptujesz (uważasz za swoje), sympatyzujesz (uważasz za cenne, chociaż nie własne), sprzeciwiasz się lub ono budzi twój sprzeciw. Czyli: A. moje - contra - B. nie-moje-plus i C. nie-moje-minus. Jeśli ktoś pewien pogląd lub grupę poglądów uważa za A.moją, a pozostałe za C.nie-moje-minus, to mamy do czynienia z nudnym monizmem; takimi są zakamieniali racjonaliści jak Dawkins, albo religijni fundamentaliści. Ciekawsze rzeczy dzieją się, kiedy jedną grupę z tamtych trzech poglądów: Ateny, Jeruzalem, Ganga, uważasz za A-swoją, drugą za B-sympatyczną, trzecią za C-przeciwną. Jest sześć kombinacji:
- Ateńczyk sympatyzujący z Jerozolimą przeciwny Gandze
- Ateńczyk sympatyzujący z Gangą przeciwny Jerozolimie
- Jerozolimczyk sympatyzujący z Atenami przeciwny Gandze
- Jerozolimczyk sympatyzujący z Gangą przeciwny Atenom
- Gangejczyk sympatyzujący z Jerozolimą przeciwny Atenom
- Gangejczyk sympatyzujący z Atenami przeciwny Jerozolimie.
Ateńczyk sympatyzujący z Jerozolimą, przeciwny Gandze: to (w obecnych czasach) racjonalista, który jednak docenia judeo-chrześcijańskie korzenie Europy i nawet może deklarować się jako "wierzący", chociaż do religijnych obrzędów ma zwykle zdrowy dystans. Brzydzi się za to medytującymi kudłatymi lub brudasami i sprzeciwia się zatruwaniu Europy obcymi orientalnymi mentalnymi importami, a ich miłośników uważa za "biesowatych".[1]
Ateńczyk sympatyzujący z Gangą przeciwny Jerozolimie: miłośnik racjonalnego jasnego poznania, niechętny jerozolimskim fanatyzmom, otwarty na Orient i nawet może nim zauroczony, ale jednak któremu jego racjonalnie-krytyczny stosunek wobec wszelkich guru nie pozwala pójść na całość.
Jerozolimczyk sympatyzujący z Atenami przeciwny Gandze: katolik, protestant czy inny, lub socjalista, hołubiący apokaliptyczne ostateczne rozwiązania - że misjonarze jego wyznania nawrócą cały świat lub że jakiś socjalistyczny porządek "ogarnie ludzki ród", albo że przyjdzie Bóg, Historia lub rząd światowy i zaprowadzi Ostateczny Ład, itd., a może po prostu "wierzący" - ...który uważa naukę i racjonalizm za część jego własnego, chrześcijańskiego lub socjalistycznego dorobku, ale przy tym neguje dziwne praktyki dalekowschodnie jako zabobonne, wsteczne lub ledwie ciekawostki.
Jerozolimczyk sympatyzujący z Gangą przeciwny Atenom: New Age w wydaniu radykalnie apokaliptycznym, czyli głosiciele "wielkiej planetarnej przemiany" lub "roku 2012".
Gangejczyk sympatyzujący z Jerozolimą przeciwny Atenom: holizm przeciwny naukowemu redukcjonizmowi. Fridtjof Capra, Ken Wilber i zapewne cały ruch Instytutu Esalen, także Jung i jungiści, a wraz z wymienionymi znaczna część New Age. W NA miesza się gangizm z jerozolimizmem, a Ateny są wspólnym wrogiem.
Gangejczyk sympatyzujący z Atenami przeciwny Jerozolimie: ktoś, kto akceptuje duchowy samorozwój jako własną drogę (i który - ważne! - robi to), doceniając przy tym naukowy racjonalizm i ateński chłodny rozum, ale przeciwny jerozolimizmom w stylu takiego lub innego globalnego zbawienia czy globalnego oświecenia.
Jaki jest profil Taraki?
Taraka jest spod tego szóstego punktu. Jest medytującym Gangejczykiem przyjaznym racjonalnym Atenom i przeciwnym histeryczno-generalizującej Jerozolimie.[2]
Od czego różni się Taraka?
Taraka różni się od New Age, chociaż wie, że jako gangejska jest/może być zaliczana do New Age, ponieważ w obecnych czasach większość gangejskich poglądów i grup jest reprezentowana przez różnych New-Age'owców. New Age jest jednak (1) albo jawnie jerozolimskie - tu należą wszelcy apokaliptyczni apostołowie "planetarnej przemiany" lub "czasu przełomu". Albo jest (2) gangejskie lecz anty-ateńskie, więc walczące z "tyranią nauki" i usiłujące przechwycić dla siebie tradycyjne wątki jerozolimskie.
Praktyczne wnioski
Powyższy trój- i sześcio-podział niech będzie kompasem dla Taraki. Główny kierunek to Ganges razem z Atenami dystansujące się od Jerozolimy,[3] poboczny kierunek to Ateny razem z Gangesem dystansujące się od tejże. Z czego natychmiast wynika, że:
Taraka nie będzie propagować tekstów z innych kierunków niż w/w.
Taraka będzie pilnie obserwować przychodzące teksty z szerokiego New Age'u, czy nie za bardzo przechylają się w stronę jerozolimskiej apokalipsy i totali(tary)zmu. Dodam, że Wydawca ma wyczulony słuch i smak na to.
Tarakę stać na to. Wierzy, że (handlowo myśląc) będzie mieć więcej chętnych czytelników, gdy zachowa wyżej powiedzianą czystość niż gdyby prezentowała wszelki ezoteryczny szwarc, mydło i powidło.
Taraka odmówi zamieszczenia lub odeśle do poprawy ogłoszenia, które zbyt jawnie i bezwstydnie zachwalają apokaliptyczne i totalistyczne praktyki i indoktrynacje, używając słów w rodzaju:
miłość Boża zawsze zaakceptuje to, kim obecnie jesteś - nic nie trzeba zmieniać, ona po prostu cię kocha
albo:
nasza planeta przechodzi właśnie zmianę świadomości. Kontakty na wyższym poziomie wibracji nawiązywane są każdego dnia, kiedy ludzie jednoczą się, aby wznieść świadomość całej ludzkości na wyższy poziom
Jak zauważy uważny Czytelnik, są to cytaty z ogłoszeń, które dzisiaj (tj. w tym samym dniu co niniejszy artykuł, 15 sierpnia 2010) zostały opublikowane w Tarace. Wydawca je zamieścił, ponieważ wcześniej nie ogłosił umowy z przyszłymi ogłoszeniodawcami, która by zabraniała podobnej frazeologii. A ponieważ nie ogłosił, to obowiązują go dotychczasowe umowy lub ich brak - pacta wszak sunt servanda, czego przestrzega jako prawy Ateńczyk. Ale to się zmieni i będą nowe umowy. Tarakę stać na filtrowanie ogłoszeń, bo stawia nie na liczbę ogłoszeń, ale na to, że (o tyle, o ile może to stwierdzić) nie wciskają one takiego lub innego kitu.
Wojciech Jóźwiak
Przypisy
[1] Tym słowem kiedyś wyraził się profesor Aleksander Krawczuk, Ateńczyk wielki i zasłużony.
[2] Jerozolimie, która histeryzując (drąc szaty, zębem szczękając, stosy podpalając...) pakuje wszystkich i wszystko do jednego wora albo łagra.
[3] A Jordan? Za którym Jan czynił inicjacyjne praktyki Zanurzenia i Odbicia się od ciemnego dna? Za którym Eliasza żywiły kruki? Oto Jordan Piątą Kolumną Gangi u wrót Jeruzalem!
Komentarze
Jeśli obie te perspektywy psychologiczne - monoteistyczną i politeistyczną - przenieść na inne dziedziny ludzkiego życia (a tak robi Hillman), to np. zachodnie teorie naukowe zmierzające do sprowadzenia wielości i różnorodności rzeczy do jednej jasnej zasady (jak choćby wspomniany w tekście darwinizm i jego 'walka o byt") są nie tylko "ateńskie" z ducha, ale okazują się być również podszyte ego-centrycznym, apokaliptycznym, psychologicznym monoteizmem "jerozolimy" (apokaliptycznym, bo czym różni się ostateczne zwycięstwo nad złem np. od ostatecznego wyjaśnienia pochodzenia gatunków?). Z kolei bardziej "ateńskie" niż się to może wydawać stają się odmiany wiedzy, które Zachód zwykł nazywać "ezoterycznymi" (z astrologią i alchemią na czele), a które otwierają się na pierwotne, pogańskie doświadczenia rzeczywistości jako "wielości w jedności" i "jedności w sprzeczności". Tu nieusuwalne "luki" w teorii zawsze trzeba wypełniać przy pomocy innego trybu poznawczego: wyobraźni i intuicji, (których z gruntu racjonalnym Grekom nie brakowało).
w nauce o ewolucji nie ma pojecia "walka o byt" - to zresztą nie jest pojęcie tylko czyjaś publicystyczna poezja z XIX w. Ewolucja polega na tym, że pewne geny (allele) sprawiają, że ich nosiciele lepiej się rozmnażają i rzadziej giną niż nosiciele innych alleli, przez co zmienia się pula genowa populacji.
bo czym różni się ostateczne zwycięstwo nad złem np. od ostatecznego wyjaśnienia pochodzenia gatunków?...Sorry, ale to "porównanie" kłóci się z logiką - nie podejmuję się dyskutować z nim.
Czy Grekom brakowało intuicji? - Gdyby tak było, nie wymyśliliby swojej wybujałej mitologii, prawda?
1. Pewien nurt myślowy faktycznie i historycznie wywodzi się z "Jerozolimy" czyli z religii żydowskiej, lub z chrześcijaństwa (zwłaszcza tego pierwotnego), z islamu albo z manicheizmu (pamiętajmy o tej czwartej "nodze"!) - Czyli to byłby jerozolimizm genetyczny.
2. Coś ma jerozolimską strukturę, czyli uważa się tam, że (A) czas "ostro rwie" od jakiegoś momentu stworzenia (lub podobnego początku) do końca, czyli jakościowego przełomu, po którym "wszystko bedzie inaczej niz dotąd". (B) Ludzie takze dzielą się na tych, dla których z jakichś powodów ten przełom bedzie dobrodziejstwem i będzie "dla nich" - oraz resztę, która ucierpi albo zostanie unicestwiona, albo przekabacona na stronę tych pierwszych. (C) Wiedza o tym pochodzi z jedynego niekwestiowanego źródła, od boskiego autorytetu, z którym polemika czy zaprzeczanie nie jest mozliwe. (D) Temu wszystkiemu towarzyszy "święty zapał", entuzjazm wyznawców.
Jerozolimską strukturę miały np.: Rewolucja Francuska, marksizm (lub socjalizm w ogóle), narodowy socjalizm, i MODERNIZM - przez który rozumiem ideologię naukowo-technicznego postępu, której głównym hasłem było BYĆ NOWOCZESNYM.
Mozna mieć jerozolimską strukturę i nie wywodzić się z Jerozolimy dosłownie.
Domyślam się, że Tomasz dostrzega tę "jerozolimską strukturę" u wyznawców teorii naukowych, które zostały silnie zdideologizowane, jak np. teoria ewolucji Darwina. ...No w jakims sensie tak... Ale to nie znaczy, ze to juz jest jerozolimizm.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
