14 maja 2015
Grzegorz Halkiew
Serial: Świątynia Księżyca
Terapie kwantowe
Podstawy fizyki kwantowej a świadomość wyborów
◀ Tantra, miłość, nieśmiertelność ◀ ► Terapie kwantowe (2) ►
terapie kwantowe
Pierwsza z definicji fizyki kwantowej brzmi, że to przestrzeń definiuje materię, a nie materia przestrzeń.
W tym kontekście w przestrzeni Plancka to materia jest anomalią. Materia jest rzeczą niezwyczajną i jako taka nie może definiować czegoś, co jest większym zbiorem – czyli przestrzeni.
Kiedy ta anomalia może się pojawić?
Do tego, aby materia mogła się pojawić, potrzebujemy świadomego obserwatora i wówczas kiedy wykona on intencję – urealnia się ona na jego oczach, przyszłość zaczyna się przed nim klarować i stawać rzeczywistością.
Fizyk John Wheeler sugeruje, że nie tylko odgrywamy pewną rolę w tym, co nazywa on „wszechświatem uczestniczącym", ale pełnimy w nim rolę pierwszorzędną. Kluczem do tezy Wheelera jest słowo "uczestniczący".
We wszechświecie tego rodzaju zarówno Ty, jak i ja jesteśmy częścią równania. Oboje jesteśmy katalizatorami zdarzeń w naszym życiu, podobnie jak jednocześnie doświadczającymi tego, co tworzymy. Te rzeczy wydarzają się jednocześnie - tworzenie i obserwowanie.
Jesteśmy częścią wszechświata, który jest dziełem w toku.
W tej nieukończonej kreacji jesteśmy maleńkimi skrawkami wszechświata, który patrzy na siebie – i buduje siebie.
Teza Wheelera otwiera drzwi do skrajnej możliwości: jeśli świadomość dokonuje tworzenia, wówczas sam wszechświat może być rezultatem tej świadomości.
Podczas gdy jego poglądy zostały przedstawione pod koniec XX wieku, trudno nie pomyśleć o twierdzeniu Maksa Plancka z 1944 roku, że wszystko istnieje za sprawą „Inteligentnego Umysłu”, który nazwał „matrycą wszelkiej materii”. Pytanie, które aż się prosi, aby je tutaj zadać, to po prostu: Jakiego Umysłu?
We wszechświecie uczestniczącym akt skupienia świadomości – czyli nas patrzących i badających świat – jest aktem tworzenia siebie – samym w sobie.
Jesteśmy tymi, którzy obserwują i badają świat.
Jesteśmy umysłem (a przynajmniej częścią większego umysłu), jak to opisał Planck. Gdziekolwiek spojrzysz, nasza świadomość stwarza dla nas coś, na co możemy patrzeć.
W naszym poszukiwaniu najmniejszych cząsteczek materii oraz sposobu na zdefiniowanie krańca wszechświata, relacja ta sugeruje, że możemy ich nigdy nie odnaleźć. Bez względu na to, jak głęboko zaglądamy do kwantowego świata atomów i jak daleko sięgamy w ogrom zewnętrznej przestrzeni, sam akt patrzenia w oczekiwaniu, że coś tam istnieje, może być właśnie siłą, która stwarza dla nas coś, co możemy zobaczyć.
Wszechświat uczestniczący… co to konkretnie za sobą pociąga?
Jeśli świadomość stwarza prawdę, to ile w istocie posiadamy mocy, aby zmieniać nasz świat? Odpowiedź może być zaskakująca.
XX-wieczny wizjoner z Barbadosu, znany jako Neville, opisał prawdopodobnie najlepiej naszą zdolność przekształcania marzeń w rzeczywistość i wprowadzania wyobraźni w życie. Poprzez swoje liczne książki i wykłady, używając prostych, ale bezpośrednich pojęć, dzielił się tajemnicą, jak sterować pośród licznych możliwości – matrycą.
Z perspektywy Neville’a wszystko, czego doświadczamy – dosłownie wszystko, co się nam przydarza, jest uczynione przez nas. Jest produktem naszej świadomości i absolutnie niczego innego. Wierzył, że nasza zdolność zastosowania tego pojmowania poprzez potęgę naszej wyobraźni, jest jedyną rzeczą stojącą między nami a cudami w naszym życiu. Tak, jak matryca zapewnia naczynie dla wszechświata, tak Neville sugerował, że niemożliwe jest, aby cokolwiek wydarzyło się poza zbiornikiem świadomości.
Mamy wszelką moc, jakiej potrzebujemy, aby stworzyć zmiany, które wybierzemy.
Zdolność ta jest nam udostępniona poprzez sposób, w jaki używamy potęgi naszej świadomości i tego, na czym postanowimy skoncentrować naszą uwagę. W swojej książce „Potęga świadomości” Neville podaje wiele przykładów prawdziwych historii, które jasno ilustrują, jak to działa.
Jak sugerował poeta William Blake istnieje cienka linia między rzeczywistością a wyobraźnią: „Człowiek jest w całości wyobraźnią”.
Jak proponuje fizyk David Bohm mówiąc, że ten świat jest projekcją wydarzeń w głębszej sferze rzeczywistości.
Blake kontynuuje: ”Wszystko, co posiadasz, choć wydaje się istnieć na zewnątrz, istnieje wewnątrz, w Twojej wyobraźni, w której ten Świat Śmiertelności jest tylko cieniem”.
Poprzez potęgę świadomego skupienia na rzeczach, które tworzymy w naszej wyobraźni, dajemy im „szturchańca”, który przenosi je przez barierę świata nierealnego w realny.
Neville wyjaśnia w jednym zdaniu, jakie podsunął słowa, które mogły pomóc jego nowemu przyjacielowi dopełnić nowego sposobu myślenia:
„Zasugerował, żeby w wyobraźni ujrzał twarz lekarza, wyrażającą niewiarygodne zdumienie, widząc go całkowicie uleczonym, żeby zobaczył, jak dwukrotnie go bada i usłyszał go powtarzającego w kółko: To cud, to cud”.
Kilka miesięcy później wizjoner otrzymał list mówiący o tym, jak młody człowiek rzeczywiście dokonał cudownego uzdrowienia. Neville spotkał się z nim potem i odkrył, że cieszył się on życiem w doskonałym zdrowiu.
◀ Tantra, miłość, nieśmiertelność ◀ ► Terapie kwantowe (2) ►
Komentarze
Jak wiemy materia istniała zanim powstał człowiek czy jakikolwiek inny zwierz obserwujący świat. No chyba że istniał już Bóg.
Inny przykład ze szczecińskiego Wielgowa, gdzie kilka lat temu zamordowana została młoda dziewczyna. Pamiętam jak w TV wypowiadała się matka dziewczyny, która od dziecka uczulała często córkę na kontakty z obcymi, uczulała na zachowanie ostrożności, wracania przed zmrokiem do domu, informowania o miejscu pobytu i godzinie powrotu. Miałem wrażenie, że matka ma wręcz obsesję na punkcie bezpieczeństwa córki i bardzo się o nią bała. Czy jej strach przed tymi zdarzeniami i nieustanne myśli o tym nie doprowadziły do kreacji tragicznych zdarzeń?
W obu przypadkach mamy kreację swojego (matki) jaki i cudzego (dzieci) losu. Pytanie: czy negatywne myśli miały też dzieci tych matek? Czy były one "zakażone" obawami i lękami matek i czy także tymi lękami przyciągnęły złe zdarzenia?
Wiem, że pytania i przykłady są szokujące dla zwykłych ludzi, ale tarakowicze zapewne spojrzą na to z innej perspektywy. Są również inne - pozytywne przykłady działania fizyki kwantowej np. tzw. "cudowne uzdrowienia" z chorób. Polecam przy tej okazji książkę Ericha von Dänikena pt. "Objawienia". Tak, tak - tego słynnego von Dänikena od kosmitów! Książka zupełnie inna od innych książek tego autora, która mile mnie zaskoczyła. Każdemu zaś proponuję poszukania w swoim życiu nieprawdopodobnych, pozytywnych zdarzeń i przeanalizowanie myśli oraz nastawienia poprzedzające te zdarzenia. Być może będzie to istotna wskazówka jak postępować w przypadkach, gdy zależy nam na spełnieniu jakichś marzeń. Znam osobiście osobę, która gdy zwracało się jej uwagę na postępowanie, to zatykała uszy i demonstracyjnie śpiewała piosenki, aby zagłuszyć to, co się do niej mówi. Ta wiekowa już dzisiaj osoba ma od lat poważne problemy ze słuchem. Organizm zareagował na jej postępowania. Nie chciała słyszeć co się do niej mówi, więc przestała słyszeć w znacznym stopniu, materializując chorobę uszu. O podobnych przypadkach słyszałem od innych osób. Po prostu: fizyka kwantowa; prawo przyciągania; kreacja myśli; materializacja marzeń, myśli, nastawienia.
Przypominam, że wg pomysłu Rogera Penrose′a świadomość i inteligencja ludzkiego typu czyli nie-algorytmiczna, polega na przebywaniu w pętli czasu. -- Która zwykle jest "wąska", ułamek sekundy, ale u niektórych zapewne się rozszerza?
W dużej mierze mam to po Niej :(
Inaczej patrząc, czarnowidztwo (i narzekanie) jest nałogiem, i to z grupy nałogów trudnych. Nałogi dzielą się na ŁATWE, czyli takie, kiedy można z nich zrezygnować bez straty, np. nałóg palenia papierosów lub picia alkoholu, i TRUDNE, czyli takie, gdzie "środka" nałogu nie można całkiem odrzucić. Przykład: objadanie się i związana z tym otyłość. Jedzenia nie można odrzucić w całości, jak papierosów lub wódki. Tak samo jest z narzekaniem i czarnowidzeniem: bo jak je odróżnić od zdrowego rozsądku i racjonalnej oceny sytuacji? Przeciwieństwem czarnowidzenia i narzekania byłaby bezwzględna akceptacja wszystkiego, co przychodzi -- a to wariant tak samo (nie)bezpieczny dla życia jak zaprzestanie jedzenia całkiem.
W tym temacie zielony jestem, jak postać z kreskówki. Nie znam tarota, cośtam...mancji, jogi - to dla mnie misio.Dla mnie panaceum, to stoicki spokój. Jak on działa na przyszłość?
Same pytania a odpowiedzi z nikąd. Może Wy mi rozjaśnicie moje przypadłości?
Kiedyś byłem na Kaukazie. Podczas wycieczki w góry szła z nami matka z małą dziewczynką. Wejście było miejscami niebezpieczne, a ścieżka wąska. Przechodziliśmy koło strumieni, wodospadów i przepaści. Tak, jak nas dorosłych nikt nie trzymał za ręce, tak i nikt za rękę nie trzymał tej małej dziewczynki. Zapytałem jej matkę, czy nie boi się o dziecko, przecież jest ono małe, a warunki tak niebezpieczne. Matka odpowiedziała: nie czuję niebezpieczeństwa.
Teraz czuję się normalny.:-)
PS. 5 lipca, na 2tvp około godz. 11-stej był program "Boso przez świat" o Pigmejach. Cejrowski mówił o ich bogu, reasumując: czystej terapii kwantowej.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
