zdjęcie Autora

04 lutego 2009

Wojciech Jóźwiak

Tolkien okiem astrologa
Krótka analiza urodzeniowego kosmogramu JRR Tolkiena

Kategoria: Astrologia

John Ronald Reuel Tolkien urodził się 3 stycznia 1892 roku w egzotycznym miejscu - w Bloemfontain w Południowej Afryce, ale już jako trzylatek wrócił z matką do Anglii. Serwis "Astrotheme" podaje jego godzinę urodzenia jako 22:00, lecz załączony tam kosmogram jest rysowany na godzinę 22:15. I tę godzinę przyjąłem jako ważną dla dalszych rozważań.


tolkien_00.png

Horoskop Tolkiena jest ciekawy i wart studiowania przez to, że jest w nim właściwie wszystko, co według zasad astrologii powinien mieć w horoskopie człowiek, który zasłynął jako król fantastów. Bo chociaż pisarzy tworzących powieści fantastyczne było przed nim wielu, to właśnie Tolkien zyskał w tej dziedzinie największą sławę, jak również wyznaczył pewien standard owych fantastycznych światów. Narzucił wszystkim własną wizję równoległych rzeczywistości. Siłą swojej wyobraźni sprawił, że jego fantastyczne światy wielu czytelnikom wydają się równie realne jak świat prawdziwy.

Zapytajmy: Jaka może być najdziwniejsza, a jednocześnie najsilniejsza konfiguracja planet, świadcząca o tym, że ktoś urodzony pod nią ma dar wglądu w odmienne rzeczywistości? I żyje w innym świecie niż ten codzienny? Jaki układ planet jest najsilniejszym wskaźnikiem takiego skrajnego odlotu? Odpowiedź, zgodnie z regułami astrologicznej sztuki, brzmi: aspekt dwóch dalekich planet, mianowicie Neptuna i Plutona. A najlepiej, żeby to była koniunkcja Neptuna z Plutonem.

Tolkien urodził właśnie podczas takiej koniunkcji (1)[1]; w jego horoskopie Neptun  leży w 6°44' Bliźniąt, Pluton 7°18'. Planety różni tylko pół stopnia odstępu!

Ale sama taka koniunkcja jeszcze niewiele znaczy: trwała miesiącami, powtarzała się przez parę lat, bo te planety poruszają się powoli. Żeby ta para planet zadziałała w postaci niezwykłych uzdolnień i losów jednego człowieka, musiała w jego horoskopie znaleźć się w miejscu wyraźnie eksponowanym. Pytamy: który punkt horoskopu jest najbardziej eksponowany - który sprawia, że planety w nim działają najsilniej?[2] Odpowiedzi są dwie: medium coeli czyli "śródniebie"[3] - albo ascendent[4], czyli wschodzący punkt zodiaku.

Tolkien miał Neptuna i Plutona w pobliżu medium coeli. (2) A jeśli weźmiemy pod uwagę, że godzina 20:00 lub 20:15 nie jest zbyt dokładnie określona, to możliwe, że w rzeczywistości urodził się z tamtymi planetami ściśle w MC.

W horoskopie przydałoby się jeszcze, żeby tamte planety - wskaźniki fantastów - było silniej powiązane z którymś planetarnym wykładnikiem osobowości, najlepiej ze Słońcem.[5] I znów... bingo! Tolkien miał w horoskopie Słońce w ścisłym bikwintylu[6] do Neptuna z Plutonem,(3) czyli pod kątem 144 stopnie. Kwintyle (i bi-kwintyle) w horoskopie mają szczególną właściwość: dają wpływ na ludzi.[7] Co na pewno pomogło jego książkom przebić się do czytelników.

Ale wspomniane dotąd planety - Neptun, Pluton i Słońce - jeszcze nie czynią  z człowieka pisarza. Pisarze mają bardzo różne horoskopy, ale dziwnie często powtarza się w nich, że eksponowana jest planeta, która zwykle skłania do zwierzeń, do mówienia innym co się czuje, i która skłania swojego właściciela do tego, żeby przed innymi odsłaniał swój wewnętrzny świat. Bo powiedzmy sobie: nie każdy ma na to ochotę ani umie to robić. Ta planetą jest Księżyc.[8] JRR Tolkien miał Księżyc na descendencie,(4) czyli nie dość, że eksponowany, to jeszcze położony w takim miejscu, że działał jako potężny kanał łączący go z potencjalnymi czytelnikami.[9] Gdyby urodził się w innej epoce, pewnie zostałby magiem[10] czarującym swoje plemię.

Tu zauważmy, że Księżyc był sprzężony silnym i dobroczynnym aspektem, sekstylem,[11] z drugą planetą mówiącą o inteligencji, talencie i zdolnościach odkrywcy, mianowicie z Merkurym.(5) Sekstyle to aspekty mówiące o praktycznym powodzeniu. JRR Tolkien, nawet gdyby nie wyrósł na wielkiego pisarza, to i bez tego byłby zapewne człowiekiem sukcesu w swoim właściwym zawodzie: naukowca-filologa i językoznawcy.[12]

Ale wszystkie wymienione dotąd czynniki to wciąż jakby za mało jak na kogoś, kto w swojej dziedzinie jest niekwestionowanym królem. Przydałby się jeszcze w horoskopie jakiś wskaźnik - sławy. Najlepiej w tej roli działają aspekty Słońca i Jowisza. Tolkien w horoskopie miał taki aspekt: sekstyl Słońce-Jowisz.(6)

Silny w horoskopie pisarza był także Saturn,(7) planeta dyscypliny i ciężkiej pracy, zsyłająca solidność, niespieszność, wytrwałość. Saturn Tolkiena działał aspektami na jego Księżyc i na Merkurego[13], także na Słońce,[14] i był władcą Słońca[15] - bo przyszły pisarz urodził się w znaku Koziorożca.[16] Dlatego jego twórczość jest tak saturnowa, tak przesycona duchem tej planety[17]. Tolkienowskie fantastyczne krainy są mroczne, przesyca je fatum, nieuchronny los wiszący nad bohaterami. Potężne jest tam zło,[18] które usiłuje zawładnąć światem. Bohaterowie nie oddają się swawolom, tylko ciężko zmagają się z przeznaczeniem. Bohaterowie Tolkiena żyją i walczą znajdując się wciąż na samej granicy, poza którą zieje otchłań i zguba. Także Saturna sprawką było to, że swoje przepastne księgi pisarz pisał powoli i nie kwapił się z ich publikacją. Większość jego dzieł opublikował już jego syn - po śmierci Mistrza.[19]


Wojciech Jóźwiak

Wersja najpierw w tygodniku "Gwiazdy Mówią" - bez przypisów i autorskiego kosmogramu.

Przypisy

[1] Numery podkreślone pokazują elementy horoskopu na wykresie.

[2] Doktryna, że planety przejawiają się w charakterze i losach człowieka najsilniej, gdy leżą w pobliżu punktów kardynalnych horoskopu, czyli w medium coeli, imum coeli, ascendencie i descendencie (patrz następne przypisy) - została potwierdzona statystycznie przez Michela i Françoise Gauquelinów w latach 50-70-tych ub. wieku.

[3] Medium coeli: punkt na przecięciu lokalnego południka i ekliptyki; zarazem punkt, w którym planety górują, tj. w swojej dziennej pozornej drodze najwyżej wznoszą się nad horyzont. Na północnej półkuli medium coeli (MC) wskazuje kierunek południowy, ale na półkuli południowej, gdzie urodził się Tolkien, wskazuje na północ. Polski odpowiednik - "sródniebie", nie przyjął się wśród astrologów. Przeciwny punkt horoskopu, leżący najniżej pod horyzontem, nazywa się imum coeli (IC).

[4] Ascendent: wschodzący punkt w horoskopie; ściśle: punkt przecięcia ekliptyki z horyzontem. Ascendent leży w przybliżeniu w kierunku wschodnim. Przeciwny doń punkt nazywa się descendentem.

[5] Wtedy będą interpretowane jako cecha urodzonej osoby, a nie tylko jej epoki.

[6] Kwintyl - aspekt odpowiadający kątowi 72 stopnie między odnośnymi planetami. Bikwintyl: przy kącie dwa razy większym, czyli 144 stopnie. Kwintyle i bikwintyle wynikają z symetrycznego podziału koła (ekliptyki) na pięć. Użycie kwintyli i innych aspektów zwanych "małymi" spopularyzował John Addey.

[7] Papież Karol Wojtyła miał w urodzeniowym horoskopie pierścień kwintyli obejmujący Marsa, Jowisza, Neptuna, Księżyc i Słońce; i drugi pierścień kwintyli z Uranem, Merkurym i Wenus - 8 planet na 10.

[8] Odkryli to Michel i Françoise Gauquelin. Ich statystyki wykryły istotną ponadprzypadkową nadwyżkę pisarzy i poetów mających właśnie Księżyc w pobliżu kardynalnych punktów kosmogramu.

[9] Wynika to z symbolicznego sensu descendentu: obszar horoskopu w pobliżu tego punktu "mówi" o związkach urodzonej osoby z innymi, o jej otwarciu bądź zamknięciu na ludzi. Księżyc na descendencie jest typowym wskaźnikiem osoby realizującej przez wpływ na ludzi.

[10] Skojarzenia z magią nasuwają Pluton i Neptun w MC.

[11] Sekstyl: aspekt odpowiadający kątowi 60 stopni, 1/6 koła (ekliptyki).

[12] Typowo merkuryczne zawody!

[13] Aspekt Saturn-Księżyc to u Tolkiena kwinkunks, 150 stopni. Aspekt Saturn-Merkury - kwadratura, 90 st. Kwadratury uważane są za nieharmonijne bądź, popularnie, za nieszczęśliwe, jednak z drugiej strony Saturn i Merkury są uważane za planety sobie przyjazne, tak iż ostatecznie nawet ich kwadraturę należy interpretować pozytywnie, jako saturnową wytrwałość, ścisłość myślenia i pracowitość sprzymierzone z błyskotliwa inteligencją, której dawcą jest Merkury.

[14] Aspekt Saturn-Słońce to biseptyl, 2/7 koła ekliptyki = 102°51'. Warte uwagi jest, że Saturn pisarza leżał niemal dokładnie w 0° znaku Wagi, czyli w kardynalnym punkcie Wagi, głównym źródle symbolicznego żywiołu powietrza. Słońce leżało o biseptyl dalej, w punkcie 12°59' Koziorożca. Sąsiedni (i niemal identyczny) punkt 12°51' Koziorożca to tzw. siedmiokrotny inicjujący punkt powietrzny, którego symboliczną treścią jest pionierskie zaczynanie tworzenia na pustym miejscu, na białej karcie - interesujący przyczynek do twórczości pisarza.

[15] Połączenie sił Saturna i Słońca przejawia się jako cnota sumienności i jako dar nieugiętego trzymania się swoich zadań i celów przez całe życie. Ludzie z dominantą Słońce-Saturn nie schodzą ze swojej drogi!

[16] Znak Koziorożca jest ekwiwalentem Saturna. W tradycyjnej terminologii Saturn jest zwany władcą Koziorożca. Położenie Słońca w Koziorożcu plus aspekt Saturna do Słońca składają się na silne sprzężenie Saturn-Słonce, o którym mowa wyżej.

[17] Duch Saturna to mroczność, melancholia, fatum, determinacja, zadania ponad siły - konieczne do wykonania.

[18] Źródłem fascynacji aktywnym i władczym złem jest też Pluton, potężny w horoskopie pisarza, gdyż znajdujący się w pobliżu śródniebia. Dodajmy tu oczywiste dla astrologów skojarzenie MC z władzą, z panowaniem.

[19] Notoryczny saturniarz - z Saturnem w MC (przynajmniej tak potomni zwykli rysować jego horoskop) - Mikołaj Kopernik opublikował swoje odkrycia dopiero na łożu śmierci.

Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.

X Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)