15 maja 2011
Katarzyna Urbanowicz
Serial: Sny i wizje
Trawnik przenicowany
◀ Instrukcja ratunkowa ◀ ► Sen o niemożności ►
Sen kilka dni po śmierci męża – lipiec 2007
Stoję na skraju trawnika przed blokiem, w którym mieszkam z uczuciem, że coś mi nie pasuje do chwili, aż ktoś wyprowadzał trzy psy na smyczy. Te psy ruszyły biegiem na trawnik, a ja zaczepiłam się między ich smycze i przewróciłam. Trawa była świeża i miękka, soczysta. Potem znowu z uliczki przed blokiem patrzę na księżyc i widzę, że jest zaćmiony. Obok mnie stoi zmarły mąż i mówię do niego, że jest zaćmienie księżyca, a przecież nie miało go być teraz, tylko za kilka dni. Spacerujemy nic nie mówiąc. Robi się coraz ciemniej, w miarę jak tarczę księżyca zasłania cień i po chwili odkrywam, że zboczyliśmy z uliczki na trawnik. Trawa, którą czuję pod stopami nadal jest soczysta i miękka. Kusząca, ale... Mimo to wołam do niego: Dokąd mnie prowadzisz? W trakcie snu uświadamiam sobie, że ten trawnik znajduje się po niewłaściwej stronie bloku, nie tak jak w rzeczywistości – odgaduję to po pozycji księżyca – mam go po lewej ręce, a nie prawej. Jakby to było lustrzane odbicie lub widok „od spodu” Przerażona krzyczę: zboczyliśmy z chodnika! I budzę się.
Stoję na skraju trawnika przed blokiem, w którym mieszkam z uczuciem, że coś mi nie pasuje do chwili, aż ktoś wyprowadzał trzy psy na smyczy. Te psy ruszyły biegiem na trawnik, a ja zaczepiłam się między ich smycze i przewróciłam. Trawa była świeża i miękka, soczysta. Potem znowu z uliczki przed blokiem patrzę na księżyc i widzę, że jest zaćmiony. Obok mnie stoi zmarły mąż i mówię do niego, że jest zaćmienie księżyca, a przecież nie miało go być teraz, tylko za kilka dni. Spacerujemy nic nie mówiąc. Robi się coraz ciemniej, w miarę jak tarczę księżyca zasłania cień i po chwili odkrywam, że zboczyliśmy z uliczki na trawnik. Trawa, którą czuję pod stopami nadal jest soczysta i miękka. Kusząca, ale... Mimo to wołam do niego: Dokąd mnie prowadzisz? W trakcie snu uświadamiam sobie, że ten trawnik znajduje się po niewłaściwej stronie bloku, nie tak jak w rzeczywistości – odgaduję to po pozycji księżyca – mam go po lewej ręce, a nie prawej. Jakby to było lustrzane odbicie lub widok „od spodu” Przerażona krzyczę: zboczyliśmy z chodnika! I budzę się.
◀ Instrukcja ratunkowa ◀ ► Sen o niemożności ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
