16 czerwca 2011
Marcin Hładki
Serial: Sny i wizje
Ucieczka
◀ Historia sensacyjna ◀ ► Łodzie z papirusów ►
Jedna scena z dłuższego snu, zapisana po dwóch, trzech dniach
Uciekam przez wilgotny górski las. Jestem kobietą, popełniłam jakieś wykroczenie i zostałam skazana na wieloletnie więzienie. Tych scen nie śniłem, ale ja-ze-snu, kobieta, znam swoją historię.
Pogoń co prawda nie depcze mi po piętach, ale nie mogę zwlekać. Uciekam pod górę, aż natrafiam na niski mur z wielkich, kamiennych bloków. Przez chwilę biegnę po jego koronie, po chwili mur staje się wyższy i jednocześnie teren, a mur wraz z nim zaczyna się wznosić w górę, tak, że bieg staje się niemożliwy i maszeruję po nierównych stopniach pod góre. Po lewej stronie jest głęboki wąwóz, w którym płynie potok. W końcu mur staje się pionową ścianą sterczącą prostopadle do stromego zbocza, wspinam się po jej szerokiej krawędzi.
Wspinaczka jest trudna, i nagle rozumiem, że moja ucieczka jest częścią kary.
Potok po lewej oddalił się nieco i spada tak stromo, że jest właściwie wodospadem, po prawej, dużo niżej są jakieś nieprzebyte chaszcze.
Wchodzę na wierzchołek ściany, jestem wysoko nad ziemią, na szczycie czegoś w rodzaju kamiennej iglicy, nie ma już żadnej dalszej drogi. Nade mną kołyszą się korony drzew, jestem spokojna.
Uciekam przez wilgotny górski las. Jestem kobietą, popełniłam jakieś wykroczenie i zostałam skazana na wieloletnie więzienie. Tych scen nie śniłem, ale ja-ze-snu, kobieta, znam swoją historię.
Pogoń co prawda nie depcze mi po piętach, ale nie mogę zwlekać. Uciekam pod górę, aż natrafiam na niski mur z wielkich, kamiennych bloków. Przez chwilę biegnę po jego koronie, po chwili mur staje się wyższy i jednocześnie teren, a mur wraz z nim zaczyna się wznosić w górę, tak, że bieg staje się niemożliwy i maszeruję po nierównych stopniach pod góre. Po lewej stronie jest głęboki wąwóz, w którym płynie potok. W końcu mur staje się pionową ścianą sterczącą prostopadle do stromego zbocza, wspinam się po jej szerokiej krawędzi.
Wspinaczka jest trudna, i nagle rozumiem, że moja ucieczka jest częścią kary.
Potok po lewej oddalił się nieco i spada tak stromo, że jest właściwie wodospadem, po prawej, dużo niżej są jakieś nieprzebyte chaszcze.
Wchodzę na wierzchołek ściany, jestem wysoko nad ziemią, na szczycie czegoś w rodzaju kamiennej iglicy, nie ma już żadnej dalszej drogi. Nade mną kołyszą się korony drzew, jestem spokojna.
◀ Historia sensacyjna ◀ ► Łodzie z papirusów ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
