02 października 2012
Piotr Jaczewski
Serial: Okiem Hipnotyzera
Wciągające bagienko Narcyzmu Sułtana-od-Herbaty
◀ Kosmiczny spam channelingowy ◀ ► Krwiopijczy kwiat Narcyzmu ►
Jeśli poszerzymy temat sułtana(wpływu jednego stylu komunikatu "Jestem sułtanem brunei, zrób mi herbatę) wkraczamy w dziedziny psychopatii i narcyzmu. O psychopatii trochę pisałem, narcyzmem zamierzam się zająć. :) Prawdę mówiąc właśnie to robię, bo pisanie i uzewnętrznianie się w sieci - wskazuje na "zwiększony wynik na skali Narcyzmu".
Wróćmy do naszego sułtana: Rasowy psychopata nie rozumie uczuć, więc posługuje się mimikrą i autokreacją ("Jestem sułtanem brunei"). Psychopatię zresztą nawet tak kojarzymy "dążenie do celu wszelkimi środkami".
Z kolei Narcyzm możemy określić zakochanie we własnym wizerunku(stąd zdarta płyta!) prowadzące do postrzegania wszystkiego wokół jako podrzędnego, złego, chorego("ty jesteś od zrobienia herbaty, zrób mi herbaty!).
Nie lubię etykietek "diagnostycznych" czy "pseudodiagnostycznych": takimi są Narcyzm i Psychopatia. Zbyt łatwo jest się nimi wzajemnie obrzucać, czy też za ich pomocą manipulować: "Psychopata z ciebie. Dbasz tylko o siebie, nie chcesz zrobić mi herbaty" "Nie jestem bezwartościwą istotą, nie zasługującą na zrobienie herbaty. Ty narcyzie, mógłbyś mi zrobić herbaty!". Podobnie uważam, że Psychopatia i Narcyzm są społecznym cieniem, cieniem miasta, procesem wtórnym zorientowania na cel i zorientowania na relację.
Tym niemniej są wygodne: Narcyz. Psychopata. Pozwalają na wygodne trzymanie spraw i z oddali od tego, co często słusznie nam się niepodoba. Ale też takie etykietki to lupa - metoda na powiększenie tego, czemu chcemy się przyjrzeć.
No dobrze, zajmijmy się tym narcyzmem("narcyzopodobnymi sprawami". Już w ujęciu szerszym niż Sułtańskie, bo motyw znamy i z relacji 1-1. Jako skłonność do bezwarunkowej akceptacji własnej pozycji, zdania, wizerunku i negowania cudzego.
Rozciągając to na sprawy damsko męskie wychodzi nam stereotypowe męskie zamiłowanie do bycia "samcem alfa" oraz niepoprawne politycznie "szaleństwa waginy"(szerokiego zasięgu i rażenia wierzenie, że z tytułu posiadania waginy należą się specjalne względy - różnie przez facetów określane). Jakoś z tytułu feminizmu tylko nam się (słusznie?) dostaje.
W obrębie grupy sułtana-od-herbaty możemy od razu zlokalizować narcyzm, czy też powiększanie tej narcystycznej tendencji jako siłę napędową działającą w grupie (podobnie jak w całym społeczeństwie). Ten pęd ku górze, ku "powiększeniu się dzięki obecności przy sułtanie" oraz nacisk "zrób herbaty" kierowany niżej i na zewnątrz. Czysty narcyzm, czy też bańka formującego się destylatu narcyzmu. Opiniując: bagienko czy ruchome piaski. Zasysające, gdy się w nie wstąpi.
Nie identyfikuję tego narcyzmu do końca z sułtanem (pomimo zdartej płyty!) - oblicze sułtana bardzo często nie ma nic ze sztampowym "pięknym narcyzem". To pojawia się później w miarę gromadzenia narcystycznego zaplecza Za to jak już tu wspominałem, sułtański komunikat ma taką narcystyczną naturę.
I pewnie bym o narcyźmie nie pisał, gdyby nie to, że zastanawia mnie co sprawia, że grupy o takiej budowie się radykalizują. A pierwszą odpowiedzią jest: narcystyczna wściekłość. Tzn. pierwszą, która mi przychodzi do głowy. Ciągła mniej lub bardziej wybuchowa złość, gniew, roszczeniowość względem otoczenia, a nawet wybuchy przemocy.
Tylko skąd to się bierze ? Starożytny motyw: Kozioł ofiarny pozwala podtrzymywać pozytywny wizerunek samych siebie. Ale skąd ta tendencja ?
Tu muszę uogólnić komunikat sułtana - on jest odmianą szerszej grupy komunikatów: "Ja jestem ok - ty jesteś nie ok". W tym ujęciu już się zgadza:
Strach i złość są naturalnymi reakcjami na "nie ok". Tak wspaniała osoba przy sułtanie się nie boi, więc złość pozostaje jedynym wyborem.
I tu można przypisać ów gniew i owe narcystyczne zasilanie grupy właśnie naturze komunikatów owemu zagęszczeniu komunikatu "Jestem Sułtanem Brunei, zrób mi herbatę".
Wróćmy do naszego sułtana: Rasowy psychopata nie rozumie uczuć, więc posługuje się mimikrą i autokreacją ("Jestem sułtanem brunei"). Psychopatię zresztą nawet tak kojarzymy "dążenie do celu wszelkimi środkami".
Z kolei Narcyzm możemy określić zakochanie we własnym wizerunku(stąd zdarta płyta!) prowadzące do postrzegania wszystkiego wokół jako podrzędnego, złego, chorego("ty jesteś od zrobienia herbaty, zrób mi herbaty!).
Nie lubię etykietek "diagnostycznych" czy "pseudodiagnostycznych": takimi są Narcyzm i Psychopatia. Zbyt łatwo jest się nimi wzajemnie obrzucać, czy też za ich pomocą manipulować: "Psychopata z ciebie. Dbasz tylko o siebie, nie chcesz zrobić mi herbaty" "Nie jestem bezwartościwą istotą, nie zasługującą na zrobienie herbaty. Ty narcyzie, mógłbyś mi zrobić herbaty!". Podobnie uważam, że Psychopatia i Narcyzm są społecznym cieniem, cieniem miasta, procesem wtórnym zorientowania na cel i zorientowania na relację.
Tym niemniej są wygodne: Narcyz. Psychopata. Pozwalają na wygodne trzymanie spraw i z oddali od tego, co często słusznie nam się niepodoba. Ale też takie etykietki to lupa - metoda na powiększenie tego, czemu chcemy się przyjrzeć.
No dobrze, zajmijmy się tym narcyzmem("narcyzopodobnymi sprawami". Już w ujęciu szerszym niż Sułtańskie, bo motyw znamy i z relacji 1-1. Jako skłonność do bezwarunkowej akceptacji własnej pozycji, zdania, wizerunku i negowania cudzego.
Rozciągając to na sprawy damsko męskie wychodzi nam stereotypowe męskie zamiłowanie do bycia "samcem alfa" oraz niepoprawne politycznie "szaleństwa waginy"(szerokiego zasięgu i rażenia wierzenie, że z tytułu posiadania waginy należą się specjalne względy - różnie przez facetów określane). Jakoś z tytułu feminizmu tylko nam się (słusznie?) dostaje.
W obrębie grupy sułtana-od-herbaty możemy od razu zlokalizować narcyzm, czy też powiększanie tej narcystycznej tendencji jako siłę napędową działającą w grupie (podobnie jak w całym społeczeństwie). Ten pęd ku górze, ku "powiększeniu się dzięki obecności przy sułtanie" oraz nacisk "zrób herbaty" kierowany niżej i na zewnątrz. Czysty narcyzm, czy też bańka formującego się destylatu narcyzmu. Opiniując: bagienko czy ruchome piaski. Zasysające, gdy się w nie wstąpi.
Nie identyfikuję tego narcyzmu do końca z sułtanem (pomimo zdartej płyty!) - oblicze sułtana bardzo często nie ma nic ze sztampowym "pięknym narcyzem". To pojawia się później w miarę gromadzenia narcystycznego zaplecza Za to jak już tu wspominałem, sułtański komunikat ma taką narcystyczną naturę.
I pewnie bym o narcyźmie nie pisał, gdyby nie to, że zastanawia mnie co sprawia, że grupy o takiej budowie się radykalizują. A pierwszą odpowiedzią jest: narcystyczna wściekłość. Tzn. pierwszą, która mi przychodzi do głowy. Ciągła mniej lub bardziej wybuchowa złość, gniew, roszczeniowość względem otoczenia, a nawet wybuchy przemocy.
Tylko skąd to się bierze ? Starożytny motyw: Kozioł ofiarny pozwala podtrzymywać pozytywny wizerunek samych siebie. Ale skąd ta tendencja ?
Tu muszę uogólnić komunikat sułtana - on jest odmianą szerszej grupy komunikatów: "Ja jestem ok - ty jesteś nie ok". W tym ujęciu już się zgadza:
Strach i złość są naturalnymi reakcjami na "nie ok". Tak wspaniała osoba przy sułtanie się nie boi, więc złość pozostaje jedynym wyborem.
I tu można przypisać ów gniew i owe narcystyczne zasilanie grupy właśnie naturze komunikatów owemu zagęszczeniu komunikatu "Jestem Sułtanem Brunei, zrób mi herbatę".
◀ Kosmiczny spam channelingowy ◀ ► Krwiopijczy kwiat Narcyzmu ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
