15 kwietnia 2018
ALiv
Serial: Sny i wizje
Wieżowiec możliwości i piętra: 5, 6, 7 i 11
◀ Kometa ◀ ► Płaskorzeźby i wzruszenie do łez ►
Winda, wieżowiec
(pomijam wstępną fazę tego snu)
Musiałam iść do pracy do widocznego na horyzoncie ogromnego, błyszczącego wieżowca, który składał się z kompleksu trzech wież.
Był to "wieżowiec możliwości" - jakby centrum wszystkiego co się może wydarzyć. Absolutnie wszystko we wszystkich możliwych kombinacjach znajdowało się własnie w tym miejscu, przychodzili tam więc ludzie z życzeniami, prośbami i sprawami do rozwiązania.
Budynek nie był zbyt zatłoczony, ale znajdowało się tu sporo osób.
Pracę czy spotkanie miałam na 11-stym piętrze, więc pojechałam tam windą. Wszystko było bardzo nowoczesne i oświetlone neonami. Błyszczące podłogi, przestrzenie, było czysto. Pięter było sporo, ale 11-ste było chyba jednym z najwyższych. Jedyne co pamiętam, to to że było tam jasno i przestrzennie; z okna widać było przestrzeń po horyzont. Niepamiętam, jaką miałąm tam pracę do wykonania, chyba jakieś spotkanie - byłam tam jako pracownik uniwersytecki. Nie pamiętam kogo spotkałam i po co. Po wykonanej pracy zjechałam windą na piętro 6 albo 7, gdzie miałam mozliwość po prostu pobyć sobie i zastanowić się, jakie są moje najskrytsze pragnienia; cokolwiek mi przyszło do głowy, zauważałam natychmiast, że przedmioty, meble, ludzie okoliczności, rozmowy naokoło mnie przybierały formę idelaną do spełnienia pragnienia. Asystowała temu osoba, która była pracownikiem budynku. Bardzo ciekawe; niestety przez przypadek stanęłam w windzie i zanim się spostrzegłam winda ruszyła i straciłam ten tok zdarzeń; spróbowałam więc wrócić na tamto piętro, ale nie pamiętałam które to było. Nacisnęłam 5, ale to nie było to - poznałam po innych światłach; tu było mniej oświetlenia, były to jasnoniebieskie neony; siedzieli tam także ludzie czekając na swoją kolej aby dopiero móc przedstawić jakies pragnienie. Wiedziałam ze to był wyższy poziom, 6 lub 7, ale nagle przypomniałam sobie, że przecież w domu została moja córeczka, zjechałam więc na dół -po drodze wybrałam jakiś poziom, który miał być tym wyjściowym, ale nie był - był to poziom bardzo obszerny i pełen zabawy, ale nie ten, którego potrzebowałam, aby wyjść z budynku. W końcu trafiłam na piętro wyjściowe i pospieszyłam do domu. Martwiłam się o nią, chciałam tam dotrzeć jak najszybciej. Jak na złość nie było autobusu, więc biegłam do domu. Nie było to daleki, ale przeszkadzały mi ciężkie buty i podłoże, bo biegłam po piasku, było ciężko. Zdecydowałam się do niej zadzwonić, ale ikona na telefonie mi uciekała. Obudziłam się.
Po ponownym zaśnięciu wróciłam do budynku i wybrałam w windzie poziom 6, aby pobawić się w spełnienie życzenia. Ostatnią sceną była właśnie jazda windą.
◀ Kometa ◀ ► Płaskorzeźby i wzruszenie do łez ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
