23 października 2014
Wojciech Jóźwiak
Zimna fuzja jednak działa? Jest taka nadzieja!
„Zimna fuzja”, a raczej i prawidłowo LENR, czyli reakcje jądrowe w niskich energiach, od lat mieszkają na granicach nauki, sensacji i niedowiarstwa. Ostatnie publikacje są jednak coraz bardziej optymistyczne. Zespół naukowców z Bolonii, Uppsali i Sztokholmu poddał 32-dniowym badaniom tzw. reaktor E-Cat („katalizator energii”), wynalazek prof. Andrea Rossi'ego. Wiadomość o tym jest tu: „Zimna fuzja metodą prof. Rossiego potwierdzona”, oryginalny raport tu: „Observation of abundant heat production from a reactor device and of isotopic changes in the fuel. Giuseppe Levi: Bologna University, Bologna, Italy. Evelyn Foschi: Bologna, Italy. Bo Höistad, Roland Pettersson and Lars Tegnér: Uppsala University, Uppsala, Sweden. Hanno Essén: Royal Institute of Technology, Stockholm, Sweden”.
Przetłumaczyłem fragment „Podsumowania”, jak mi się wydaje, najważniejszy – ze str. 30 powyższego raportu:
Ilość ciepła emitowanego w ustalony sposób przez reaktor, oraz długość czasu, w którym działał reaktor, ponad wszelką wątpliwość wykluczają, żeby podstawą jego działania była reakcja chemiczna. Jest to podkreślone przez fakt, że wynik wykraczał o ponad dwa rzędy wielkości od obszaru wykresu Ragone'a zajmowanego przez konwencjonalne źródła energii. [Około 200 razy – WJ]
Generowanie nadmiaru ciepła przez [zastosowane] paliwo [nikiel + lit + wodór] analizowano na kilka sposobów, przed i po przebiegu doświadczenia. Stwierdzono, że nikiel i lit zawarte w paliwie miały naturalny skład izotopowy przed uruchomieniem, a po 32 dniach procesu skład izotopowy zarówno litu, jak i niklu zmienił się znacznie. Taka zmiana może nastąpić wyłącznie w wyniku reakcji jądrowych. Jest zatem jasne, że w procesie spalania zachodziły reakcje jądrowe. Tego samego można się spodziewać z racji nadmiaru ciepła wytworzonego w tym procesie. [...]
Podsumowując, wydajność reaktora E-Cat jest niezwykła. Mamy oto urządzenie dające energię cieplną porównywalną z [energią z] przemian jądrowych, za to działające przy niskiej energii i ani niedające jądrowych odpadów promieniotwórczych ani nie emitujące promieniowania. Z punktu widzenia podstawowej wiedzy w zakresie fizyki jądrowej nie powinno to być możliwe. Mimo to musimy przyjąć jako fakt, że doświadczalne wyniki naszego testu wykazują produkcję ciepła wykraczającą poza spalanie chemiczne, i że paliwo E-Cat ulega przemianom jądrowym. Z pewnością najbardziej niezadowalające jest to, że wyniki te nie mają do tej pory przekonującego teoretycznego wyjaśnienia, ale przecież wyniki eksperymentów nie mogą zostać odrzucone ani zignorowane tylko z powodu braku teoretycznego zrozumienia. Ponadto wyniki E-Cat są zbyt niezwykłe, żeby nie przebadać ich dalej [bardziej] szczegółowo. W dodatku, o ile następne testy potwierdzą [jego] powtarzalność, wynalazek E-Cat ma wielki potencjał, aby stać się ważnym źródłem energii. Konieczne są dalsze badania dla ukierunkowania pracy nad interpretacją [tego zjawiska], a w szczególności w pierwszym etapie potrzebna jest szczegółowa wiedza o wszystkich parametrów wpływających na działanie E-Cat. W tym kierunku będziemy kontynuować naszą pracę.
Przypomnę (bo parę razy o tym pisałem), czym „grozi” opanowanie zimnej fuzji czyli LENR: energia stanie się łatwo dostępna i tania, a jej produkcja będzie wolna od skażeń zarówno dwutlenkiem węgla (przyczyny „globalnego ocieplenia”), jak i promieniowaniem jądrowym. Pewnym problemem może być cena nowych energetycznych surowców, tj. niklu i litu, ale być może dalszy rozwój tej technologii pozwoli używać tańszych paliw; czytałem gdzieś, jakoby mogła nim być miedź, a nawet tani jak barszcz – wodór. Technologie LENR dają szansę uwolnić nas od koszmarnych elektrowni-molochów opalanych węglem brunatnym czy kamiennym, zatruwających powietrze i ryjących rany w ziemi, albo gazem, co z kolei uzależnia nas od dostawców z Syberii lub z Półwyspu Arabskiego. I od elektrowni jądrowych, których koszt przerzucany jest na kilkanaście przyszłych pokoleń, bo tak długo będą „stygnąć” ich popioły i ruiny-sarkofagi.
A przede wszystkim tania i dostępna energia jest sprawiedliwym wyrokiem... – no może nie śmierci, choć to też prawdopodobne, ale zduszenia – na autorytarne i totalitarne reżimy, które w całym świecie pasą się na eksporcie ropy i gazu. Dla nas to jest szansa na geopolityczne uwolnienie się od Rosji. Dixi.
Dziękuję "
Terravisowi" za wskazanie mi artykułów, które omówiłem wyżej.
Komentarze
prowadziłem podobną rozmowę z pewnym młodym człowiekiem...
tłumaczyłem, mu że dostęp do taniej energii to prawdziwa rewolucja (decentralizacja produkcji, handlu i ...systemu finansowego) ...ale chyba mnie nie zrozumiał ...
Chodzi o to, że obecnie pozyskanie (wydobycie, transport i przerób surowca) oraz dystrybucja energii wymuszają poprzez konieczne zorganizowanie całego procesu koncentrację środków i w efekcie centralne zarzadzanie. To nie przypadek ani efekt jakiegoś spisku, że rynek opanowany jest przez wielkie koncerny wydobywczo-energetyczne. Nawet gdybyśmy tego nie chcieli aby zapewnić odpowiednią ilość energii dla milionów odbiorców potrzeba masy paliwa (nb. niewiele paliwa jądrowego, ale za to odpowiednio dużej masy jego rudy, którą trzeba wydobyć i oczyścić) i potężnych prądnic [tj.elektrowni], zasilających gigantyczne miasta i firmy. Suma summarum centralizacja procesu wydobycia (to trzeba zorganizować...wiem cos o tym, bo sam to po części organizuję], uszlachetniania, a dalej produkcji energii w centrach energetycznych (elektrownie) i jej dystrybucji z tych centrów do odbiorców wymusza koncentrację (centralizację) procesu zarzadzania dużymi pieniędzmi i masą ludzi. To dlatego wciąż rośnie presja różnych "centrów" na "peryferie" ...
Tamten młody człowiek (inżynier) odebrał to z nieukrywanym lekceważeniem. Wtedy pomyślałem, że jest dobrze przygotowany do funkcjonowania w tym systemie. W końcu o to chyba chodzi ...?
Popyt na gaz i ropę by spadł, lecz nie do końca. Ogromna część tych surowców zużywana jest w przemyśle chemicznym nie jako paliwo lecz niezbędny składnik do produkcji nawozów, tworzyw sztucznych, itd. Nie można ich wytworzyć z niczego, samą czystą energią.
Nie mniej perspektywy są zachwycające.
Wodór od dawna otrzymywano z węgla. Przez rozżarzony węgiel (raczej koks) przepuszcza się na zmianę powietrze i parę wodną. Węgiel wiąże tlen z wody, powstaje mieszanka gazów zawierająca sporo wodoru. Nowocześniej robi to się przez wyładowania plazmowe w parach węglowodorów. Bilans energetyczny kiepski, ale wodór ma duże zastosowanie więc trzeba jakoś go robić.
Będę miał dyplomanta który zbuduje i zbada elektrolizer produkujący wodór, więc czegoś się dowiem o ile aparatura nie wybuchnie.
"ani fuzja". @Jerzy. --- Izotopy niklu i litu w tej reakcji zwiększały swoją liczbę masową, a więc ich jądra przyłączały protony (jądra wodoru) (a może nawet całe jądra litu) -- a to właśnie jest rodzajem fuzji czyli jądrowej syntezy.
"W sumie diabli wiedzą co tam przebiega." @Jerzy. --- Niczego nowego nie mówisz, powtarzasz tylko to, co napisali autorzy tamtego raportu: że szczegóły reakcji na poziomie jąder nie są znane, wiadomo tylko, jaki jest substrat i jaki produkt, oraz że fizyka nie ma teorii na to zjawisko. I powiedzieli to grzeczniej...
"Możliwe że zachodzi jakaś tajemnicza reakcja dająca nadwyżkę energii cieplnej, a może nie." @Jerzy. ---- No właśnie raport jest o tym, że ta "tajemnicza reakcja" zachodzi. Twoje "nie" wykluczono.
"z syntezą jądrową jest taka trudność, że trudno utrzymać ją stabilną" @Marcin. ---- Owszem tak jest, ale z syntezami dotąd znanymi, czyli tymi wysokoenergetycznymi, w bombach wodorowych lub w tokamakach. W gwiazdach te reakcje zachodzą stabilnie, ale tam są nie-ziemsko wysokie ciśnienia.
"W czym błąd, możesz wyjaśnić?" @Marcin. --- Błąd w tym, że w mojej notce i w raporcie mowa jest o faktach. Doświadczalnych i stwierdzonych z bardzo wysokim prawdopodobieństwem. A nie domniemaniach lub poglądach. Dlatego żeby prowadzić sensowną dyskusję, trzeba te fakty znać i je rozumieć, a przynajmniej usiłować to zrobić. Tymczasem ta dyskusja była taka, jakby chodziło o jakieś dowcipy albo sztuczki cyrkowe. Co mnie zniesmaczyło. Istnieje taka maniera, żeby to, czego się nie rozumie, obśmiać, zagadać lub inaczej pomniejszyć lub zlekceważyć. Być może ja jestem na nią przesadnie przewrażliwiony.
Mit nieaktualny. Naukowiec który nie zbiera grantów, stypendiów i punktów za te badania, które są oficjalnie popierane przez polityków i banki, po prostu wylatuje z roboty.
>>> Niedawno prowadziłem krótką polemikę na ten temat z prof. fizyki A. Jadczykiem na salonie24 gdzie prowadzi link Wojtka, można sobie przeczytać komentarze moje i jego do mnie: http://arkadiusz.jadczyk.salon24.pl/609733,geniusz#comment_9514627Ale go wymęczyłeś. Współczuję prof. Jadczykowi.
Na Quora padło pytanie, jak zmieni się świat, jeśli zimna fuzja okaże się potwierdzonym faktem:
http://www.quora.com/If-Lockheeds-recent-announcement-on-nuclear-fusion-energy-is-true-how-would-it-change-the-world
I bardzo ciekawa, aczkolwiek rozczarowująca odpowiedź Ryana Carlyle, którą streszczę w kilku punktach:
1. Fuzja nie znaczy "małe źródło zasilania". Nadal potrzebne będą ogromne instalacje, podobne do tych, które występują w elektrowniach jądrowych. Ogromne instalacje --> ogromne inwestycje --> bogate państwa i korporacje.
2. Fuzja nie znaczy "paliwo". Nasz transport wymaga taniego, łatwego w dystrybucji i wysokoenergetycznego paliwa. Obecnie istniejące technologie napędu elektrycznego są ciągle zbyt niedoskonałe, aby skutecznie zastąpić transport napędzany produktami ropopochodnymi. RC pisze o napędzie elektrycznym, ponieważ zakłada, że elektrownie fuzyjne będę produkowały energię elektryczną.
3. Fuzja nie znaczy "darmowa energia". Po pierwsze, prawa popytu spowodują, że firmy co najwyżej nieznacznie zmniejszą cenę energii (i skonsumują zwiększoną różnicę między kosztem wytworzenia a ceną sprzedaży). Po drugie oprócz kosztów wytworzenia energii doliczyć trzeba koszty przesyłu, koszty zarządzania przedsiębiorstwem, podatki, etc. Mój komentarz: to trochę jak z alkoholem: koszt kilograma ziemniaków nijak się ma do kosztu litra wódki.
Bardzo ciekawa i wyczerpująca odpowiedź na kilka ekranów, zachęcam do samodzielnego przeczytania, aby nie sugerować się jedynie moim niedoskonałym streszczeniem.
Pozdrawiam
Robert
Panowie ...(z wyjątkiem Autora) z całym szacunkiem, ale myślicie kategoriami "węglowymi" na czym cierpi cała dyskusja ...nie chcę wyjaśniać dla czego, bo to oczywiste ...
pzdr
1. Fuzja nie znaczy "małe źródło zasilania". Nadal potrzebne będą ogromne instalacjeDotyczy to "gorącej fuzji" czyli np. tokamaków. Proces E-Cat Rossiego działa w rurce wielkości ręcznej latarki albo butelki z mlekiem, a ponieważ nie emituje szkodliwego promieniowania, to niepotrzebne są osłony, zabezpieczenia, no i nic nie wybuchnie. Już teraz można z tych elementów zbudować elektrownię dla pojedynczego domu, którą się przewiezie na przyczepce do samochodu.
2. Fuzja nie znaczy "paliwo". [Do pojazdów, zastępujące benzynę.]Racja. Chłodna fuzja dostarcza tylko energii elektrycznej. Ale rozwijane są samochody elektryczne, z coraz lepszym skutkiem, np. Tesla Motors.
3. Fuzja nie znaczy "darmowa energia".Racja, nie ma darmowych obiadów. W procesie E-Cat zużywany ("spalany") jest nikiel, który kosztuje 44 zł/kg, podczas gdy węgiel 0,77 zł/kg, czyli 57 razy drożej. Ale wydajność energii E-Cat´u jest ok. 200 razy większa, więc energia "chłodnofuzyjna" byłaby 4 razy tańsza od "węglowej". Prócz tego energia chłodnofuzyjna jest CZYSTA, nie produkuje odpadów, które trzeba składować, utylizować lub (w energetyce jądrowej) sarkofagować, i nie produkuje CO2 czyli nie karmi efektu cieplarnianego.
Dodam własny minus: zasoby niklu są ograniczone, i kontrolowane przez kilka państw: Francja, Rosja i ktoś tam jeszcze. Tego metalu jest zwyczajnie mało. A gdyby stał się surowcem energetycznym, jego ceny poszłyby w górę.Tak, ale technologie LENR (chłodnej fuzji) są dopiero na początku rozwoju. Nie można wykluczyć, ze uda się na tej drodze opanować bardziej optymalne procesy, przede wszystkim syntezę wodoru w hel. Wtedy faktycznie energia stałaby się tania jak barszcz.
1957 ..... 400 000 USD/kB...i żaden min. fin. tego nie powstrzymał!
1965 ..... 2 570
1979 ..... 6,55
1986 ..... 0,185
1996 ..... 0,005
2004 ..... 0,000 172
2014 ..... 0,000 008 USD/kB
PS . Skróciłem pop. wersje posta ,wyciąwszy bzdety ;-)
Kłopot będą miały tylko takie kraje jak Polska (nie lokujące produkcji w krajach biednych) będąc zmuszone produkować jeszcze taniej niż owe Chiny.
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
