24 maja 2013
Piotr Jaczewski
Serial: Tkanie słów
Prosektorium kultury
◀ JA w Przestrzeni - żywioły ◀ ► Dlaczego nie uwierzę, że Bóg chce głębokiej demokracji? ►
Skupmy się z tą wrażliwością odczuć pozwalającą na dostrzeżenie wyłaniania się żywiołów z przestrzeni, budujących doświadczenie JA i przestrzeni, na przestrzeni zewnętrznej.I ostrzegam, na pierwszy rzut oka, nie będzie tu miłych, pozytywnych skojarzeń i odczuć. To jest przerażająca przestrzeń.
(nie moje zwroty i wszelkie podobieństwa do pewnych tantr przypadkowe ;-))
Gdy doświadcza się przestrzeni wewnętrznej, skupia na samym podłożu krainy wyobraźni czy kontenerowi w jakim zawarty jest umysł– to ona jest własna, swojska, ciekawa. Dzieje się to choćby tylko naszą własną ciekawością i analityczną uważnością. Ta sama wrażliwość czy uważność skierowana na zewnątrz zostaje wręcz porażona intensywnością wrażeń i umieszczona na skraju paniki, albo nawet daleko za jej progiem w otchłani przestrzeni przerażenia. Strach czyha w chwili obecnej.
I na pierwszy rzut oka, ta przestrzeń - przynależna zresztą kulturze i życiu grupowemu, społecznemu, to cmentarzysko , krematoryjne pole śmierci, w którym walają się resztki poćwiartowanych, niedogryzionych i niedopalonych ciał w różnym stadium rozpadu. Nie uporządkowane cmentarze, krematoria i prosektoria kultury odgradzającej się od śmierci pokaźną ilością maści i pastylek, a coś bardziej dzikiego, naturalnego i porażającego wielomilionową i wieloletnią rzeźnią.
Będąc na tyle skupionym na wrażliwości i doświadczaniu, przy tej intensywności przerażającej przestrzeni doskonale wyłapuje się to, co nieoficjalne, nieświadome i obłożone tabu. Widać, gdzie śmierdzi trupem.. A śmierdzi wszędzie.. i od tej kulturowej, psychospołecznej przestrzeni nie uciekniemy, jesteśmy jej częścią, nosimy ją ze sobą.
I zanim pójdę dalej w rozważaniach, uprzedzę raz jeszcze o tym, że to pozytywna wizja.
Trochę w stylu opowieści z krypty dzięki paradoksalnemu urokowi życia.Trochę dlatego, że nie przyzwyczajeni do tej intensywności przeżyć pozbawieni jesteśmy muzyki w kosmicznej świadomości . Gdyby te wrażenia przekształcone były przez muzykę, z tej wizji przestrzeni wyszłoby coś takiego:
Tj. Wchodzisz ze spokojnej, cichej, swojskiej szatni na ring przestrzeni zewnętrznej, uderza cię zbyt intensywna głośna muzyka, światła, narzucająca kierunek oprawa. Coś jak po miłym spacerze w zieleni, wejść do supermarketu po coś na kanapkę i zostać zdeptanym przez tłum ludzi szarżujących do kas, bo ogłoszono jednoprocentową promocję, o której trąbią na cały regulator.
To właśnie dokładnie to doświadczenie, gdy naturalnie marzysz o dobrym krasnoludzkim chlebie bojowym. Tylko intensywniejsze. I w ten sposób, z tego doświadczenia przerażającej przestrzeni naturalnie wyłania się właśnie wiatr przemocy. Z jednej strony owa przestrzeń atakuje ciebie, ludzie szturchają się wzajemnie dosłownie i metaforycznie, z drugiej to „Ja i Przestrzeń” i ten wiatr wieje przez ciebie. Skręca ze złości , świętego oburzenia dyktatury powołują swoją armię. Byle się(JA) opanować. Byle to(Przestrzeń) opanować; wszystko w tej przestrzeni tnie, przebija, gryzie, uderza, gniecie.
A owa próba opanowania, kontroli, tarcie wewnętrzne przywołuje aspekt gorący gniewu - wywołuje Ogień Końca Czasów, niszczący cały wszechświat, który trzęsie się i rozpada pod jego naporem. Wstyd, poczucie winy, gniew – wszystko, co przyprawia o wypieki na twarzy i stanowi o sile granicy tabu, wyskakuje na wierzch sprawiając, że świat płonie i rozpada się.
Odłożyłeś chleb na półkę i wyszedłeś na autopilocie, uświadamiając sobie po wyjściu, że przy kasie do 10 produktów były dwie osoby.
Pozostając uważnym, można zaobserwować, że ogień końca czasów płonie również w mniej wyrazistych doświadczeniach powodując tą samą destrukcję naszego celowego działania. Jak to powiedział Bruce Banner przekształcając się w Hulka: Chcesz znać mój sekret? sekret polega na tym, że zawsze jestem wściekły..
Z tego doświadczenia przerażającej przestrzeni, pełnej wiatru przemocy rozdmuchującego i podtrzymującego ogień końca czasów wyłaniają się oceany krwi. Wykrwawiamy się wzajemnie, pojawia się zmęczenie i znużenie jak gdyby wyciekała z nas krew, a by ratować się przed znużeniem, zmęczeniem zabieramy się za coś krwistego. Zmienia nas to w łowcę wrażeń, co to szuka przygód, najlepiej guza, byle poczuć coś krwistego. Cokolwiek. Cokolwiek w czym można się zanurzyć i poczuć się miło, nie zwracając uwagi, że w ten sposób wykrwawiamy się bardziej, aż zostaje nam to, co solidne, pozbawione życia Mięso i kości.
Zaczynamy postrzegać to, co najbardziej mięsiste i zgodnie z kośćmi przeszłości i trzymamy się tego schematycznego poznania. Cała ta cmentarna przestrzeń wypełniona jest od samego początku pokawałkowanymi ciałami, memami przejętymi od innych, kopizmem, dziełami - ciałami dawno zmarłych ludzi w różnym stopniu rozkładu.
Nie jest trudno zauważyć, że w tej intensywności przeżywania i nadmiarze wrażeń, myślenie indukcyjne zmienia się w projekcję, podobnie jak dedukcja wytrwale kawałkuje ciała z przeszłości. Centralną pozycję zajmuje tu góra czaszek na szczycie której w pałacu horroru udramatyzowanych opowieści na swój temat i całego świata mieszka Narcystyczny, Psychopatyczny, Neurotyczny demon roszczeń żywiący się ludźmi, w szczególności pożerający inspiracje innych (nienarodzonych) oraz to, co dla nich ważnego(dzieci).
Podobnie te żywioły manifestują się w grupach i społecznościach. Gdzieś zawsze jest przerażająca przestrzeń, gdzieś zawsze wieje wiatr przemocy, zawsze jest jakaś gorąca sytuacja gdzie płonie ogień końca czasów, zawsze też wala się mięso i kości złożonych w ofierze dla idei, gdzieś rośnie góra czaszek ludzi zmieniających się dla sprawy w gadające głowy, gdzieś demon roszczeń buduje swój pałac.
◀ JA w Przestrzeni - żywioły ◀ ► Dlaczego nie uwierzę, że Bóg chce głębokiej demokracji? ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
